Robert Zakrzewski
nsw-5g3e3zpjeuz9o1ij0b6mi1dj4lfmg2b1hisyh3g2lqzqe-k3efbz4s9bh4z205w-rbkfx3qeuapqrfuljj28fg6d6sa5p1lhmdw5fylqx4j30b4hs57-tykgqhz9koa5
-1
archive,paged,author,author-robert-zakrzewski,author-17,paged-52,author-paged-52,bridge-core-3.1.7,tribe-no-js,qode-page-transition-enabled,ajax_fade,page_not_loaded,,hide_top_bar_on_mobile_header,qode-theme-ver-30.4.2,qode-theme-bridge,disabled_footer_bottom,qode_header_in_grid,wpb-js-composer js-comp-ver-7.6,vc_non_responsive,elementor-default,elementor-kit-22119

Author: Robert Zakrzewski

W nowoczesnych podziemiach Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego odbył się pierwszy rzut Akademickich Mistrzostw Warszawy i Mazowsza w ergometrze wioślarskim. Dla jednych był to dobry trening i przetarcie przed wiosennymi startami, dla innych debiut na tego typu maszynach.

Chęć udziału w imprezie wyraziło niemal 40 zawodniczek i zawodników z pięciu stołecznych uczelni: Politechniki Warszawskiej, Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, Szkoły Głównej Handlowej, Wojskowej Akademii Technicznej oraz Uniwersytetu Warszawskiego. Tradycyjnie rywalizacja odbywała się na dystansie 1000 metrów i prowadzona była w dwóch kategoriach wagowych: lekkiej i otwartej.

Część uczestników startowała miesiąc temu podczas Akademickich Mistrzostw Polski. Tak było w przypadku Wojciech Majewskiego, który tym razem nie był zbyt zadowolony ze swojego występu. Uzyskał o 6 sekund gorszy rezultat niż podczas ogólnopolskiego finału studenckich zmagań, gdy zajął 12 miejsce z wynikiem 3:00.5.

– Czuję niedosyt, bo nie mogłem się przygotować tak dobrze jak do AMP-ów. Głównie ze względów zawodowych zabrakło mi czasu. To jednak było dobre przetarcie, bo wiosną będą jeszcze dwa rzuty w tym jeden finałowy. Później planowane są Akademickie Mistrzostwa Polski, więc szczyt formy planuję na drugą szczęść sezonu. Co do samych startów, to każdy ma swoją taktykę. Dużą rolę gra tu psychika i to ile jest się w stanie wytrzymać bólu – mówił Wojciech Majewski ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.

Zawody przebiegały sprawnie, a wszystko odbywało się w miłej i sportowej atmosferze. Na wirtualnym torze regatowym można było śledzić dramaturgię poszczególnych serii. Były pewne wygrane, ale też topniejące przewagi. Wszyscy walczyli do ostatniego metra i pociągnięcia wiosłami.

– Mamy dużo nowych osób w sekcji i to jest dobry prognostyk na ten sezon. Ergometr jest popularny, bo moim zdaniem to sport dla każdego. Jest też wiele drużyn akademickich w Warszawie w których można spróbować swoich sił. Na pewno nie można zestawić tego sportu na równi z wioślarstwem na wodzie. Tam jest więcej czynników które wpływają na końcowy wynik. Ale jeśli chodzi o okres zimowy, to jest to idealna opcja do zastąpienia treningów na wodzie – powiedziała Dominika Kurczyna z Uniwersytetu Warszawskiego.

Następna okazja do sprawdzenia się w “wiosłowaniu na sucho” już 12 grudnia podczas drugiego rzutu Akademickich Mistrzostw Warszawy i Mazowsza.

Organizatorem Akademickich Mistrzostw Warszawy i Mazowsza jest AZS Warszawa. Projekt współfinansowany przez m.st. Warszawa oraz Ministerstwo Sportu.

Autor: Robert Zakrzewski

Foto: Marcin Klimczak

AMWiM ergometr wioślarski wyniki pierwszego rzutu:

Waga lekka mężczyzn

1. Aleksander Chajda (Uniwersytet Warszawski) 3:07.30

2. Maksymilian Czeczotko (Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego) 3:23.50

3. Casimir Gurda (Uniwersytet Warszawski) 3:36.70

Waga open mężczyzn

1. Bartłomiej Gzowski (Politechnika Warszawska) 3:00.80

2. Mikołaj Huniewicz (Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego) 3:01.90

3. Wojciech Majewski (Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego) 3:06.30

 

Waga lekka kobiet

1. Kornelia Bińczyk (Politechnika Warszawska) 3:56.60

2. Sandra Wacławek (Wojskowa Akademia Techniczna) 3:59.20

3. Karolina Półchłopek (Wojskowa Akademia Techniczna) 4:02.40

Waga open kobiet

1. Aleksandra Kuchta ( Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego) 3:36.00

2. Beata Witczak (Wojskowa Akademia Techniczna Warszawa) 3:42.00

3. Aleksandra Kapłon (Wojskowa Akademia Techniczna Warszawa) 3:45.60

 

Pełne wyniki

To będzie wyjątkowy finał akcji „Z SKS-u do AZS-u”.  Obecna sytuacja na świecie i zdalny tryb nauczania sprawiły, że po raz pierwszy szansę gry w zawodach otrzymały nie tylko szkolne drużyny. Nie zmienia to jednak intencji zawodów.

W najbliższy weekend w Warszawie odbędzie się rywalizacja przeznaczona dla przyszłych studentów, czyli uczniów szkół średnich. Uczestnicy wystartują w pięciu konkurencjach: futsalu mężczyzn, koszykówce, siatkówce, tenisie stołowym i ergometrze wioślarskim. Największym zainteresowaniem cieszą się sporty drużynowe, a zwłaszcza koszykówka. Na liście zgłoszeń można znaleźć zawodników z Lublina, Torunia, Inowrocławia, Gdańska, Siedlec, oraz przedstawicieli gospodarzy.

Z pewnością nie będzie to finał o jakim wszyscy marzyli. Kończąc poprzednią edycję nikt nie wyobrażał sobie, że dwanaście miesięcy później przyjdzie się zmierzyć z nowymi wyzwaniami. Organizatorzy włożyli jednak wiele pracy w to, żeby zawody w ogóle doszły skutku i odbyły w jak najbezpieczniejszych warunkach.

– Aktywność fizyczna jest bardzo ważna w życiu człowieka, bo sprawia że jesteśmy zdrowsi i lepiej funkcjonujemy. Najlepszą motywacją do uprawiania sportu jest udział w wydarzeniach, bo tam zauważamy efekt naszych treningów. W tym roku czekało nas wiele wyzwań. Do tej pory przyjeżdżały do nas drużyny ze szkół, a jak wszyscy wiemy teraz przeszły one na zdalny tryb nauczania. Nauczyciele WF nie prowadzą z uczniami zwykłych zajęć, a dyrektorzy placówek nie wyrażają zgody na udział w różnych wydarzeniach. Dlatego zaproponowaliśmy nieco inną formułę, zapraszając Uczniowskie Kluby Sportowe bądź kluby złożone z uczniów szkół średnich. Dzięki temu nasza idea dalej może funkcjonować – mówi Rafał Jachimiak z AZS Warszawa.

Finał akcji „Z SKS-u do AZS-u” rozgrywany będzie się na terenie czterech obiektów m.in. w Centrum Sportu i Rekreacji UW, Centrum Sportowo-Rehabilitacyjne WUM, czy Hali Sportowej WZ UW. Daje to możliwość poznania bazy jakiej dysponują uczelnie. Zawody odbędą się bez udziału kibiców.

Celem wydarzenia jest zapoznanie przyszłych studentów ze sportem akademickim i ofertą wyższych uczelni. W wielu rozgrywanych konkurencjach AZS posiada drużyny na niemal każdym szczeblu rozgrywek przez I i II ligę siatkówki i koszykówki po ekstraklasę w futsalu.  Miejsce dla siebie można znaleźć też w innych sekcjach prowadzonych przez Studium Wychowania i Sportu.

Impreza odbędzie się w dniach 4-6 grudnia. Początek rywalizacji w sobotę o godzinie 9.

Akacja „Z SKS-u do AZS-u” współfinansowana jest ze środków m.st. Warszawy oraz Ministerstwa Sportu.

Autor: Robert Zakrzewski

Strona: https://azs.waw.pl/sksazs/

To była spora dawka Akademickich Mistrzostw Warszawy i Mazowsza. W ciągu ponad 2 godzin o swoje zwycięstwa walczyły koszykarki, siatkarki oraz koszykarze. Gospodarzami wszystkich spotkań była Akademia Wychowania Fizycznego.

W poniedziałkowy wieczór w hali im. Janusza Kusocińskiego po dwóch stronach siatki stanęły zawodniczki Akademii Wychowania Fizycznego i Wojskowej Akademii Technicznej. Obie ekipy sąsiadowały ze sobą w tabeli Akademickich Mistrzostw Warszawy i Mazowsza mając w dorobku po 6 punktów. Faworytkami spotkania wydawały się być jednak gospodynie posiadające coś więcej niż atut własnego parkietu. Zawodniczki AWF są aktualnymi Akademickimi Mistrzyniami Polski, a złoto zdobyły nie tracąc nawet seta!

Od początku dominowały siatkarki z Bielan, w których składzie znalazły się trzy zawodniczki z drugoligowej drużyny AZS AWF Warszawa, wyśmienicie radzące sobie w rozgrywkach centralnych i z pewnością myślące o awansie. Lepsze przygotowanie i organizację gry widać było po samym wyniku. W pewnym momencie rezultat wynosił aż 16:3. Ostatecznie pierwszy set zakończył się wygraną AWF 25:10.

Podobny przebieg miała druga odsłona meczu. Mimo, że początkowo stan gry wynosił 5:5, to po kilku minutach było już 16:9 dla zawodniczek grających u siebie. W drużynie Wojskowej Akademii Technicznej momentami zawodziła komunikacja, co wykorzystywały rywalki. Druga partia zakończyła się wygraną AWF 25:13.

Bardziej zacięta była trzecia partia. Grające u siebie siatkarki prowadziły już 8:5, to po kilku udanych zagraniach WAT i kilku swoich błędach musiały odrabiać stratę (10:11). Jednak o tym, że mają wszystko pod kontrolą udowodniły wygrywając seta 25:15 i cały mecz 3:0.

– W trzecim secie trochę wprowadziliśmy zmian i urozmaiceń. Byliśmy stroną mocniejszą i mogliśmy sobie na to pozwolić. Uważam, że byliśmy silniejsi pod każdym względem począwszy od warunków fizycznych po doświadczenie. W drugiej lidze centralnej jesteśmy liderem po dziewięciu meczach i straciliśmy jednego seta, ale cały czas siedzimy jak na szpilkach, bo wiadomo jaka jest sytuacja. Na szczęście udaje nam się łączyć rozgrywki ligowe i rozgrywki akademickie, ale składy nie są takie same – mówił Piotr Najmowicz, trener AWF Warszawa.

Po meczu drużyny otrzymały pamiątkowe medale, ale nie za ten mecz, tylko miniony sezon Akademickich Mistrzostw Warszawy i Mazowsza. Akademia Wychowania Fizycznego zajęła pierwsze miejsce, a Wojskowa Akademia Techniczna była trzecia. Kto tym razem okaże się najlepszy przekonamy się wiosną 2021 roku.

Kilkanaście metrów dalej w hali gier zrewanżować mogli się koszykarze Wojskowej Akademii Technicznej, którzy rywalizowali także z Akademią Wychowania Fizycznego. Jednak już pierwsza kwarta zakończyła się wygraną drużyny z Bielan 27:9. Na przerwę zespoły schodziły przy stanie 38:19. Ostatecznie mecz zakończył się zwycięstwem gospodarzy 62:49.

W grze poprzedzającej ten pojedynek Akademia Wychowania Fizycznego uległa zawodniczkom Uniwersytetu Warszawskiego – 53:64. Spotkanie było wyrównane, ale przeważyło większe doświadczenie zawodniczek grających również na I-ligowych parkietach.

Autor: Robert Zakrzewski

Jest taka liga w której akademickie derby zdarzają się w każdej kolejce. W meczu na dole tabeli futsalowej ekstraklasy kobiet o pierwsze w tym sezonie punkty walczyły zawodniczki AZS Uniwersytetu Warszawskiego i AZS Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.

W sobotni wieczór w Centrum Sportu Rekreacji przy ul. Banacha zmierzyły się ostatnia i przedostatnia drużyna w grupie północnej. Przed czwartą kolejką rozgrywek zarówno AZS UW jak i AZS SGGW miały w dorobku zero punktów, przy czym zawodniczki z uniwerku muszą rozegrać jeszcze jeden zaległy mecz z Unifreeze Górzno na wyjeździe.

Po wyrównanym początku, w dziesiątej minucie spotkania prowadzenie objęły zawodniczki grające w niebieskich strojach. Wszystko dzięki indywidualnej akcji Julity Sterbickiej. W odpowiedzi swoją szansę miało SGGW po uderzaniu z dystansu Marty Krukowskiej.

Chwilę później drużynę przyjezdną uratował słupek. Przed polem karnym zawodniczki AZS UW krótko rozegrały rzut wolny i wspomniana już Sterbicka strzeliła jak z armaty. Piłka głośno odbiła się od drewnianego fragmentu bramki i wyszła w pole.

W 17 minucie spotkania gola dającego wyrównanie zdobyła aktywna Marta Krukowska przedzierając się przez środek boiska. SGGW poszło za ciosem i mogło objąć prowadzenie. Gdy pierwsza część spotkania zbliżała się do końca AZS UW zadało dwa mocne i pewnie decydujące ciosy.

Obie bramki padły w 19 minucie meczu w odstępach niecałych 40 sekund. Najpierw stojąca tuż przed bramką Paulina Pokraśniewicz obróciła się mimo asysty rywalek i zdobyła gola. Po kilkunastu sekundach kapitan zespołu Julia Przybyłkowicz wykończyła trójkową akcję koleżanek i strzałem głową zdobyła bramkę na 3:1.

Po przerwie dominowała drużyna AZS Uniwersytetu Warszawskiego, która stwarzała sobie więcej sytuacji. W 26 minucie spotkania sam na sam z bramkarką SGGW znalazła się Julita Sterbicka i wykorzystała swoją szansę podwyższając rezultat. Po dwóch minutach była zawodniczka Żbika Nasielsk ustaliła wynik na 5:1 i skompletował hattricka.

– Cieszą trzy bramki, ale bardziej cieszę się z trzech punktów dla drużyny. To było dla nas cenne zwycięstwo i ciężko wywalczone – powiedziała po meczu Julita Sterbicka.

Dla Pawła Szymańczuka, który od tego sezonu prowadzi zespół AZS SGGW był to z pewnością sentymentalny powrót do hali przy ul. Banacha. Kilka lat temu grał w futsalowej sekcji męskiej AZS Uniwersytetu Warszawskiego. Teraz stoi przed nowym wyzwaniem.

– Z poprzedniej kadry zostały u nas trzy zawodniczki, a reszta składu to młode dziewczyny, które dopiero uczą się czym jest futsal. Staramy się jednak coś zbudować. Sparingi wyglądały fajnie, ale później kontuzje nałożyły się na to, że nie mam dwóch pełnych czwórek które zakładałem przed sezonem. Idziemy jednak do przodu, a ten mecz mógł inaczej wyglądać, gdybyśmy wykorzystali swoje sytuacje w pierwszej połowie – ocenił trener AZS SGGW.

W pozostałym spotkaniu w ramach 4 kolejki AZS AWF Warszawa pokonał we własnej hali AZS UG Gdańsk 4:3, do przerwy remisując 2:2.

Autor: Robert Zakrzewski

AZS Uniwersytet Warszawski – AZS Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego

5:1

Sterbicka (3), Pokraśniewicz, Przybyłkowicz – Krukowska

AZS UW: Nikisz, Przybyłkowicz, Jeryng, Gołębiowska, Jarzyna, Mikuła, Kacalak, Kołacińska, Sikora, Pokrańsiewicz, Sterbicka

AZS SGGW: Betlińska, Zasowska, Almeri, Sztukiewicz, Wiaderna, Rola, Porębska, Rybicka, Mac, Majewska, Odolińska, Krukowska, Fauskanger, Pochroń

Nieco ponad godzinę trwał mecz między siatkarzami Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego i Szkoły Głównej Handlowej rozgrywany w ramach Akademickich Mistrzostw Warszawy i Mazowsza. Spotkanie transmitowane było w mediach społecznościowych, a emocji dostarczyło zwłaszcza w ostatniej partii.

W czwartkowy wieczór w hali przy ul. Ciszewskiego spotkały się drużyny SGGW i SGH. Faworytem wydali się być reprezentanci najstarszej uczelni ekonomicznej w Polsce, którzy przed rokiem w klasyfikacji Akademickich Mistrzostw Warszawy i Mazowsza zajęli trzecie miejsce. Co więcej ostatni ligowy mecz między wspomnianymi drużynami zakończy się wygraną SGH 3:0 ( marzec 2019 – red)

Tym razem pierwsze dwa sety były dość jednostronnym widowiskiem i przebiegały pod dyktando Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Zawodnicy w szarych strojach od początku dominowali i po kilku minutach prowadzili już 15:4. Ostatecznie pierwszy set zakończył się wynikiem 25:11. Po zmianie stron wciąż pod siatką dominowało SGGW, które lepiej atakowało i broniło. Efektem była wygrana 25:13 i prowadzenie 2:0 w setach.

Na trzeci akt zawodnicy SGH wyszli na parkiet zupełnie odmienieni i mecz zaczął się od nowa. Choć goście w pewnym momencie przegrywali już 1:4, to zdołali wyjść na prowadzenie 8:6 w punktach. Po kilkunastu minutach na tablicy świetlnej widniał remis 20:20. Wydawało się, że może się sprawdzić stara siatkarska maksyma głosząca, że kto nie wygrywa 3:0, przegrywa 2:3.

Tak się jednak nie stało. SGGW wyszło na prowadzenie 25:24, ale rywale obronili piłkę meczową, następnie kolejną. W końcu blokując atak gracza SGH gospodarze zdobyli wymarzony punkt i mogli cieszyć się ze zwycięstwa w trzecim secie 28:26, oraz w całym meczu – 3:0.

– Mamy bardzo młodą drużynę i nie spodziewaliśmy się takiego przebiegu spotkania. W tych rozgrywkach wszystko jest nowe dla naszych zawodników, więc nie mogę powiedzieć że spodziewamy się łatwej gry. Cieszę się, że chłopaki nie odpuszczali i punktowali nawet przy wysokim prowadzeniu. Najbardziej satysfakcjonuje mnie wygrana końcówka trzeciego seta, która była prowadzona na tzw. styku. Uważam, że każdy mecz w tym sezonie może mieć swoją historię i trudno jest typować faworytów. W składach są duże rotacje i na kolejny mecz można wyjść inną szóstką – ocenia Artur Słomka, trener SGGW.

W drugim czwartkowym spotkaniu rozgrywanym w ramach Akademickich Mistrzostw Warszawy i Mazowsza doszło do wewnętrznego starcia pomiędzy drugą i pierwszą drużyną Uniwersytetu Warszawskiego. Mecz zakończył się zwycięstwem „jedynki” 3:0.

Organizatorem Akademickich Mistrzostw Warszawy i Mazowsza jest AZS Warszawa. Projekt współfinansowany przez m.st. Warszawa oraz Ministerstwo Sportu.

Autor: Robert Zakrzewski

Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego – Szkoła Główna Handlowa 3:0

( 25:11, 25:13, 28:26)

Składy:

SGGW: Norek, Wrzesień, Bieniek, Sulewski, Kulik, Kopeć, Klubovich, Mitręga, Szeluga, Tumanovich, Kaziuk

SGH: Kluchciński, Boberek, Polkowski, Grabowski, Fryzka, Douch, Marszałek, Zawadzki, Szymański, Krawczyk, Koczwara, Furtak

Początek grudnia przyniesie sporą dawkę emocji związanych z Akademickimi Mistrzostwami Warszawy i Mazowsza 2020/2021. W ruch pójdą paletki, lotki, czepki i ergometry. Zgłoszenia trwają.

Dzień przed mikołajkami w Centrum Sportu i Rekreacji Uniwersytetu Warszawskiego rozegrane zostaną zmagania w tenisie stołowym kobiet i mężczyzn. Przekonamy się kto sprawi rywalom niemiły prezent i zwycięży. W kategorii mężczyzn rywalizacja odbywać będą się w systemie pucharowym, a wśród pań do dwóch porażek.

To pierwszy z minimum trzech planowanych rzutów eliminacyjnych Akademickich Mistrzostw Warszawy i Mazowsza w tenisie stołowym. Do wielkiego finału zakwalifikują się uczestnicy, którzy zajmą czołowe 32 miejsca wśród panów i 16 wśród kobiet.

Również 5 grudnia, tyle że na terenie Sal Sportowych Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego odbędzie się pierwszy rzut rywalizacji w ergometrze wioślarskim. Jest to doskonałe miejsce do rozgrywana takich zawodów, położone tuż nad Wisłą, gdzie funkcjonuje wiele klubów wioślarskich.

Tradycyjnie uczestnicy i uczestniczki do pokonania będą mieli 1000 m, a wszystko rozegra się w wadze lekkiej i otwartej. Ważenie zawodników odbędzie się maksimum 2 godziny przed zawodami.

Planowanych jest rozegranie trzech rzutów, oraz finału. Decydujące pojedynki będą rozegrane w formule zawodów MASTERS i wyścigów osad 4x500m. W zawodach MASTERS prawo startu ma 8 najlepszych zawodniczek i 8 najlepszych zawodników z każdej konkurencji.

W pierwszy poniedziałek grudnia wystartują Akademickie Mistrzostwa Warszawy i Mazowsza w pływaniu. Zawody rozegrane zostaną na obiekcie OSiR Żoliborz przy ul. Potockiej. Rywalizacja odbywać będzie się na 25 metrowym basenie. W każdym rzucie rozegrane zostaną takie konkurencje jak 100 m st. zmiennym kobiet i mężczyzn, 4 x 50 m st. dowolnym, 4 x 50 m st. zmiennym i 4 x 50 m st. dowolnym (MIX). Każdy uczestnik ma prawo startu w dwóch konkurencjach i sztafecie.

Zawody odbędą się w czterech rzutach, a kolejny odbędzie się już 14 grudnia. Do startu w finale uprawnieni będą zawodnicy, którzy zajmować będą czołowych 8 miejsc w konkurencjach indywidualnych, oraz podobny pakiet lokat w sztafetach.

W podwarszawskim Józefosławiu na terenie klubu LAVO odbędą się zmagania w badmintonie. Spodziewać można się szybkiego tempa i mocnych zagrań. Spotkania w niczym nie powinny przypominać gry w kometkę znanej z wakacyjnych wyjazdów.

Całe mistrzostwa odbędą się w dwóch rzutach eliminacyjnych, a uczestnicy rywalizować będą w pięciu konkurencjach: grze pojedynczej kobiet i mężczyzn, grze podwójnej kobiet i mężczyzn, oraz grze mieszanej. W grach podwójnych i mikstach mogą występować tylko pary złożone z zawodników reprezentujących tę samą uczelnię. Prawo gry w zawodach finałowych automatycznie zapewniają sobie finaliści turniejów eliminacyjnych.

W Akademickich Mistrzostwach Warszawy i Mazowsza mogą uczestniczyć reprezentacje wszystkich uczelni mazowieckich, na terenie których funkcjonują zarejestrowane Kluby Uczelniane AZS w tym studenci do ukończenia 28. roku życia, uczestnicy studiów doktoranckich czy też etatowi pracownicy uczelni. Obowiązuje druk zgłoszenia ostatecznego z systemu E-MADZIA do AMWiM 2020/2021.

Organizatorem Akademickich Mistrzostw Warszawy i Mazowsza jest AZS Warszawa. Projekt współfinansowany przez m.st. Warszawa oraz Ministerstwo Sportu.

Akademickie Mistrzostwa Warszawy i Mazowsza:

– Tenis Stołowy – 5 grudnia

– Ergometr wioślarski – 5, 12 grudnia

– Pływanie – 7, 14 grudnia

– Badminton – 13 grudnia

Autor: Robert Zakrzewski

Mówi o sobie – ambitny amator, a bieganie łączy z karierą naukową. Oto dr inż. Marcin Patecki z Wydziału Fizyki Politechniki Warszawskiej, który zajmuje się cząsteczkami, a na bieżni często nie znajduje sobie równych.

W minioną sobotę 31-letni Marcin Patecki zwyciężył podczas Akademickich Mistrzostw Warszawy w biegu przełajowym, a dwa miesiące wcześniej był najlepszy na stadionie Akademii Wychowania Fizycznego w biegu na 1500 m z czasem 4:01.53. Z powodów regulaminowych nie zdołał jednak wziąć udziału w rozgrywanych w Łodzi Akademickich Mistrzostwach Polski, bo pracownikiem uczelni był krócej niż trzy miesiące. Swoje plany odkłada na przyszły sezon.

Jeśli chodzi o ten rok, to w styczniu na swoim blogu „Fizyk Biega” napisał, że „w 2020 roku niczego nie oczekuję od biegania”. Tak jakby nieco przewidywał co się wydarzy w świecie wydarzeń sportowych.

– W lutym byłem bliski rzucenia biegania. Gdy trening nakłada się tygodniami, to przychodzi zmęczenie psychiczne. To był czas, że miałem trudniej w pracy, był koniec zimy, a ja robiłem podbiegi na warszawskiej Agrykoli. Myślałem, że to nie ma sensu i chciałem odpuścić. Sądziłem, że jak będzie wiosna to pogram sobie w piłkę. Jednak przyszła pandemia i nie było możliwości uprawiania sportów zespołowych. Nawet bieganie było nielegalne, a lasy zamknięte. Ale dalej biegałem po jakiś nasypach i terenach, gdzie nie ma żadnego człowieka. Paradoksalnie cała sytuacja mnie zmobilizowała. Uważam, że epidemia się kiedyś skończy i to jest czas, żeby zrobić mocny trening. Ci którzy prześpią ten moment, będą mieli stratę – opowiada Marcin Patecki.

Swoją przygodę z bieganiem zaczął w rodzinnych Koluszkach, ale dopiero treningi w AZS Politechnice Warszawskiej pozwoliły rozwinąć talent i zaprzyjaźnić z bieżnią. Wszystko zaczęło się dość zabawnie, bo przez pomyłkę na pierwsze zajęcia udał się na trening sekcji kobiecej. Po chwili żartów trenerzy zaprosili go na Akademickie Mistrzostwa Warszawy.

– Będąc nastolatkiem kręciłem się wokół klubu LKS Koluszki. To nie było poważne trenowanie, raczej przychodziłem tam od czasu do czasu. Głównie biegaliśmy przełaje i biegi górskie. To była taka zabawa, choć jednostki robiliśmy mocne. Później jak poszedłem na studia to zobaczyłem, że jest klub AZS Politechnika. Wyczytałem kiedy są treningi, ale musiałem coś pomylić. Przychodzę, a tam same dziewczyny. Wszyscy się śmiali moim kosztem, ale mnie to nie zraziło. Trener Krzysztof Stanisławski powiedział, żebym przyszedł na przełaje i zobaczymy czy się nadaję – wspomina z uśmiechem biegacz.

foto: archiwum prywatne

Na piątym roku studiów wyjechał pod Genewę by tam kontynuować swoją karierę naukową pracując w Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych (CERN). Po blisko siedmiu latach dr inż. Marcin Patecki wrócił do kraju i we wrześniu otrzymał prestiżowy grant Marii Skłodowskiej – Curie na Wydziale Fizyki Politechniki Warszawskiej.

Celem grantu jest rozszerzenie potencjału badawczego eksperymentu detektora ALICE przy Wielkim Zderzaczu Hadronów. Projekt polega na przechwytywaniu cząstek i kierowaniu ich do zderzeń z tarczą wewnątrz detektora.

– Pozyskałem jeden z najlepszych grantów europejskich skierowanych do osób na moim poziomie kariery. Aspirowałem wysoko, ale nie spodziewałem się że go dostanę, biorąc pod uwagę wysokie wymagania i konkurencję. Okazało się jednak, że dobrze połączyłem własne doświadczenie nabyte w CERN z kompetencjami grupy na Politechnice Warszawskiej, proponując przy tym bardzo ciekawe badania – mówi.

Na czym polegać będzie projekt?

-W Wielkim Zderzaczu Hadronów zderzane są czołowo przeciwbieżne wiązki cząstek. Inna możliwość polega na zderzaniu cząstek ze stacjonarną tarczą, co rozszerza zakres zachodzących zjawisk. Dodatkowo, część cząstek naturalnie wypada z wiązki i zwyczajnie jest tracona. Pomysł polega na tym, żeby takie cząstki odseparować od głównej wiązki i skierować je na tarczę, używając do tego zakrzywionego kryształu krzemowego. Uważam, że projekt jest bardzo ciekawy i ma dużą szansę implementacji, otwierając możliwość badania nowych zjawisk – wyjaśnia zabiegany fizyk.

Biegacz przyznaje, że wcale nie jest tak trudno znaleźć godzinę dziennie na trening i połączyć pasję z pracą oraz życiem rodzinnym. Zresztą w AZS poznał swoją żonę.

– Od czterech lat współpracuje z trenerem Marcinem Nagórkiem i bardzo dobrze oceniam ten czas. Realizujemy trening nastawiony na wytrzymałość, ale gdy dochodzi do startów to podkręcamy szybkość. Raz w roku staram się też biegać 10 km. Tygodniowo pokonuje mały kilometraż jak na moje wyniki, ale nie mam więcej czasu. Teraz to jest 70-80 km treningowo, nigdy nie przekroczyłem 100 km. Gdy pracowałem w CERN trenowałem głównie w przerwie obiadowej, teraz biegam wieczorami. Bieganie często pomaga mi w pracy, szczególnie gdy mam jakiś problem do przemyślenia. Dużo pomysłów pojawiło się właśnie podczas treningów – puentuje zawodnik AZS Politechniki Warszawskiej, naukowiec i wykładowca na tej uczelni.

Autor: Robert Zakrzewski

W meczu na szczycie Akademickich Mistrzostw Warszawy i Mazowsza zmierzyli się koszykarze Uczelni Łazarskiego i Akademii Leona Koźmińskiego. Spotkanie zapowiadane jako wielkie derby nie zawiodło kibiców, którzy mogli obejrzeć relację na portalu społecznościowym AZS Warszawa.

Faworytem rywalizacji wydawali się być goście, czyli drużyna Akademii Leona Koźmińskiego, którzy w październiku podczas Akademickich Mistrzostw Polski zajęli czwarte miejsce. Gracze Uczelni Łazarskiego uplasowali się wtedy na 8. pozycji. W fazie grupowej ALK wygrało z Łazarskim 71:60, więc teraz gospodarze liczyli na rewanż.

W poniedziałkowy wieczór w hali przy ul. Niegocińskiej od początku toczyła się zacięta rywalizacja. Najlepiej świadczyć o tym mogą wyniki poszczególnych kwart. Pierwsza zakończyła się minimalnym zwycięstwem Akademii Leona Koźmińskiego 21:20. Drugie dziesięć minut takim samym stosunkiem wygrała Uczelnia Łazarskiego i na przerwę drużyny schodziły przy stanie 41:41.

Mecz stał na wysokim poziomie i nie brakowało udanych zagrań z obu stron. Zawodnicy dobrze wiedzieli na co stać swoich rywali, bo znają się nie tylko z rozgrywek akademickich, ale i drużyn ligowych.

Dobre zawody rozgrywał kapitan ALK Mikołaj Motel, który zdobył w sumie 27 punktów przyczyniając się do wygranej swojej ekipy. W drużynie Uczelni Łazarskiego najwięcej punktów zdobył Białorusin Kiryl Dziatchuk (22).

Losy spotkania rozstrzygnęły się dopiero w czwartej kwarcie. Mecz zakończył się wygraną gości 96:85.

– Pierwsze dwie kwarty to nie była w naszym wykonaniu gra marzeń. Nie wykorzystaliśmy wielu sytuacji, dopiero w trzeciej kwarcie obrzucaliśmy się na tamtych koszach i wiedzieliśmy jak piłka zachowuje się na obręczach. W ostatniej części weszliśmy w swój rytm meczowy i zaczęliśmy trafiać z dystansu. Ja rzadko kiedy jestem zadowolony po meczu, ale uważam spotkanie mogło się podobać bo nie było jednostronne – powiedział Artur Marciniak, trener Akademii Leona Koźmińskiego.

Mecz rozpoczął 2 kolejkę rozgrywek w ramach AMWiM w koszykówce mężczyzn. Do czwartku odbędą się jeszcze cztery spotkania: PJATK:UW, WAT:PW, SGGW:AWF oraz VISTULA:SGH.

Organizatorem Akademickich Mistrzostw Warszawy i Mazowsza jest AZS Warszawa. Projekt współfinansowany przez m.st. Warszawa oraz Ministerstwo Sportu.

Uczelnia Łazarskiego – Akademia Leona Koźmińskiego 85:96 (20:21, 21:20, 17:25, 27:30)

Uczelnia Łazarskiego: Dziatchuk (22), Ćwirko-Godycki (20), Stopierzyński (17), Łysiak (12), Dalkowski (9), Bystrou (5), Stasiak, Benjelloun-Tuimi, Bortnik

Akademia Leona Koźmińskiego: Motel (27), Sadowski (21), Didier-Urbaniak (17), Brandys (9), Karpik (6), Wysocki (6), Grzeliński (4), Abdellala (4),  Caglar Caliskan (2), Matusiak, Adamiak

Autor: Robert Zakrzewski

Grały dwie drużyny, ale brami zdobywali goście. Tak można podsumować akademickie derby w piłce ręcznej mężczyzn pomiędzy AZS Uniwersytetem Warszawskim i AZS AWF Biała Podlaska. Mecz choć wyglądał na wyrównany, to zakończył się wynikiem 26:33.

W sobotnim spotkaniu rozgrywanym w ramach 8. kolejki I ligi grupy C doszło do bezpośredniego starcia sąsiadów z tabeli. Przed wyjściem na parkiet AZS Uniwersytet Warszawski zajmował 4 miejsce z dorobkiem 12 punktów, będąc tuż przed AZS AWF Biała Podlaska. Niemal dokładnie rok temu w Warszawie w pojedynku między tymi drużynami wygrali goście 31:27. Teraz z pewnością gracze z uniwerku liczyli na rewanż.

Początek meczu był bardzo wyrównany. Na prowadzenie wyszli przyjezdni grający w zielonych strojach, trafiając z rzutu karnego w 2 minucie za sprawą Michała Bekisza. Na koniec rozgrywający AZS AWF okaże się być najskuteczniejszych zawodnikiem tej drużyny z 7 bramkami w dorobku. Odpowiedź AZS UW nastąpiła szybko po trafieniach Witalija Titowa, a następnie Dawida Szpejna.

Przez długi czas wynik utrzymywał się wokół remisu, ale kilka błędów i niewykorzystanych akcji sprawiło, że w 20 minucie gry na tablicy świetnej widniał rezultat 7:12. Gracze UW zdołali jeszcze nawiązać walkę w końcówce pierwszej połowy. Ostatnie pięć minut należało do nich, kiedy to zdobyli pięć bramek, a stracili tylko dwie. Tym samym po 30 minutach rywalizacji było już tylko 15:16.

Na początku drugiej odsłony Uniwersytet Warszawski zdołał doprowadzić do remisu po kolejnym wykorzystanym rzucie karnym przez Wiktora Przybysza. Rywale odpowiedzieli na to jednak aż czterema ciosami, skutecznie wyprowadzając kontry. W 45 minucie po trafieniu Przybysza było 20:25 i taka przewaga utrzymała się przez większą część gry. Rezultat na 26:33 ustalił Marcin Stefaniec z AZS AWF Biała Podlaska.

Na kolejne trafienia gości odpowiadał głównie wspomniany Witalij Titow, który zdobył w sumie 10 bramek, czyli najwięcej spośród wszystkich graczy na parkiecie. Nieco mniej, bo 8 trafień dołożył Wiktor Przybysz, który w sobotę pewnie egzekwował rzuty karne.

– Przegraliśmy sami z sobą. Nasz zespół różnił się tym, że nie oddawał rzutów tak jak drużyna przyjezdna, a na tym polega piłka ręczna. Na tym polega ten sport, że kto oddaje rzuty, ten trafia do bramki. W pierwszej połowie rozegraliśmy fajne zawody, bo choć przegrywaliśmy pięcioma bramkami to doprowadziliśmy do kontaktowego gola. Spodziewaliśmy, że w drugiej połowie zagramy podobnie. Niestety tak się nie stało. Słabo zagraliśmy też w obronie i nie pomagaliśmy naszym bramkarzom – ocenił po meczu Piotr Obrusiewicz, trener AZS UW.

Po meczu większe powody do radości panowały w szatni AZS AWF.

– Oczywiście na wyjeździe zawsze gra się trochę trudniej, ale nie ukrywam, że jechaliśmy tu po komplet punktów. Tablica sprawiała wrażenie, że mecz jest wyrównany, ale uważam że naszą przewagę było widać. W pierwszej połowie straciliśmy ją trochę przez kary, ale uważam że na przestrzeni całego meczu nasza przewaga była wyraźna – ocenił Sławomir Bodasiński, trener AZS AWF Biała Podlaska.

W tabeli I ligi grupy C AZS AWF Biała Podlaska zajmuje obecnie 4 miejsce, będą tuż przed AZS Uniwersytetem Warszawskim. Obie drużyny mają po 12 punktów.

Autor: Robert Zakrzewski

To nie były ćwiczenia. Na poligonie Akademii Wychowania Fizycznego wystartował pierwszy rzut Akademickich Mistrzostw Warszawy i Mazowsza w biegach przełajowych. Studenci swoje zmagania rozegrali w ramach zawodów przeprowadzonych przez okręgowy związek lekkoatletyczny.

W chłodną sobotę przy ul. Marymonckiej ponad 280 osób wystartowało w Mistrzostwach Warszawy i Mazowsza w biegach przełajowych organizowanych przez WMOZLA. Dla części uczestników impreza była ostatnim sprawdzianem przed zbliżającymi się 92. Mistrzostwami Polski, które odbędą się już za tydzień w Kwidzynie.

Oprócz zwycięzców w poszczególnych kategoriach wiekowych od dzieci po seniorów, prowadzona była też klasyfikacja Akademickich Mistrzostw Warszawy i Mazowsza. Na najdłuższych dystansach uczestnicy do pokonania mieli 2000 m w biegu pań i 3000 m w rywalizacji mężczyzn. Wymagająca i kręta trasa prowadziła po terenie poligonu treningowego AWF. Jedno okrężnie liczyło 1000 m.

W biegu głównym jako pierwszy metę minął junior 19-letni Oleh Kovalchuk z Kondycji Piaseczno, który nieznacznie pokonał swojego starszego klubowego kolegę Krzysztofa Wasiewicza, uzyskując czas 10 min. i 23 sekund.

Najlepszym studentem był Marcin Petecki z Politechniki Warszawskiej (10:47), wyprzedzając Adama Świrgonia z Uniwersytetu Warszawskiego (11:25)

– Jeśli chodzi o pogodę, to mogło być trochę cieplej, ale ogólnie całą imprezę oceniam bardzo przyjemnie. Jestem po roztrenowaniu więc nie ma jeszcze tej formy i nie mogłem nadążyć za chłopakami. Pod względem ścigania nie była to rewelacja w moim wykonaniu, ale czułem dużą przyjemność z samego biegania. W porównaniu ze startami na bieżni tu nie walczy się o każdą setną sekundy. W przełajach ściga się z rywalami i jest więcej frajdy – oceniał na gorąco Adam Świrgoń.

Wśród pań również najlepsza była juniorka 19-letnia Zuzanna Bronowska z klubu Mazovia ProActiv Ciechanów, która trasę pokonała w 7 min. 46 sekund i wyprzedzając o kilka lat starszą Emilię Mazek (7 min.50 sekund). W klasyfikacji studentek zwyciężyła Sylwana Gajda z Uniwersytetu Warszawskiego (8:35).

Z dobrej strony pokazała się Magdalena Ciołak, która zajęła 2. miejsce wśród seniorek z czasem 8 min. 21 sek. Tylko formalności nie pozwoliły jej zwyciężyć w klasyfikacji Akademickich Mistrzostw Warszawy. Nagrodą pocieszenia był medal wśród studentów pierwszego roku.

– Trasa była kręta i miejscami wybijała z rytmu, ale generalnie atmosfera zawodów była super i ciesze się, że mogłam wziąć udział w tym biegu. Gdybym mogła to wystartowałabym jeszcze raz. Przez większość czasu utrzymywałam się w okolicach siódmego miejsca. Chyba zgubiło mnie to, że nie założyłam kolców. Mimo wszystko to był dobry bieg – przyznała po wszystkim studentka Akademii Wychowania Fizycznego.

Chęć udziału w pierwszym rzucie Akademickich Mistrzostw Warszawy i Mazowsza wyraziło blisko 30 zawodników z kilku uczelni m.in. Szkoły Głównej Handlowej, Uniwersytetu Warszawskiego, czy Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.

W sumie planowane jest przeprowadzenie trzech rzutów Akademickich Mistrzostw Warszawy i Mazowsza w biegach przełajowych. Kolejne zawody odbyć mają się dopiero na wiosnę.

Organizatorami imprezy był Warszawsko-Mazowiecki Okręgowy Związek Lekkiej Atletyki i AZS Warszawa. Projekt współfinansowany przez m.st. Warszawa oraz Ministerstwo Sportu.

Autor: Robert Zakrzewski

AMWiM: wyniki kobiet:

1 Gajda Sylwana (Uniwersytet Warszawski) 8:35

2 Ziendara Michalina (Uniwersytet Warszawski 8:49

3 Malmon Oliwia (Uniwersytet Warszawski) 8:50

AMWiM: wyniki mężczyzn:

1 Patecki Marcin (Politechnika Warszawska) 10:47

2 Adam Świrgoń (Uniwersytet Warszawski) 11:25

3 Taber Konrad (SGH Warszawa) 12:20

Pełne wyniki