Robert Zakrzewski
nsw-5g3e3zpjeuz9o1ij0b6mi1dj4lfmg2b1hisyh3g2lqzqe-k3efbz4s9bh4z205w-rbkfx3qeuapqrfuljj28fg6d6sa5p1lhmdw5fylqx4j30b4hs57-tykgqhz9koa5
-1
archive,paged,author,author-robert-zakrzewski,author-17,paged-54,author-paged-54,bridge-core-3.1.7,tribe-no-js,qode-page-transition-enabled,ajax_fade,page_not_loaded,,hide_top_bar_on_mobile_header,qode-theme-ver-30.4.2,qode-theme-bridge,disabled_footer_bottom,qode_header_in_grid,wpb-js-composer js-comp-ver-7.6,vc_non_responsive,elementor-default,elementor-kit-22119

Author: Robert Zakrzewski

Jest szansa, że Igrzyska Studentów Pierwszego Roku nie podzielą losu igrzysk olimpijskich w Tokio. Choć na uczelniach zajęcia w większości odbywają się w trybie zdalnym, to żacy całkiem realnie rywalizować będą na terenie warszawskiej Akademii Wychowania Fizycznego podczas 57. Varsoviady. Impreza odbędzie 11 listopada, a przygotowania trwają.

To nie będzie największa Varsoviada w ostatnich latach, ale i sytuacja na świecie jest nietypowa. Jak do tej pory chęć udziału w zawodach wyraziło ponad 200 uczestników z siedmiu uczelni w tym: Uniwersytetu Warszawskiego, Politechniki Warszawskiej, Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, Wojskowej Akademii Technicznej, Akademii Leona Koźmińskiego (jedyna uczelnia niepubliczna w gronie zgłoszonych) czy gospodarza – Akademii Wychowania Fizycznego. Największym zainteresowaniem cieszą się futsal i koszykówka mężczyzn.

Studenci wystartują w siedmiu dyscyplinach: pływaniu, tenisie stołowym, piłce siatkowej, futsalu mężczyzn, biegach przełajowych, koszykówce mężczyzn czy ergometrze wioślarskim. Tym razem zabraknie trójboju rektorskiego będącego tradycyjnie kulminacją wydarzeń.

– Zawody będą typowe, ale z nietypową frekwencją, bo z dużo niższą niż w poprzednich latach. Wielu studentów ma zajęcia odbywające się tylko w trybie zdalnym i nie mieli okazji się poznać osobiście. W AZS czy Studium Wychowania Fizycznego działającego na uczelniach nie było możliwości, żeby wyłowić sportowe perełki z grona pierwszoroczniaków – mówi Rafał Jachimiak z AZS Warszawa.

Organizatorzy starają się przeprowadzić imprezę w bezpiecznych warunkach i zgodnie z panującymi zasadami bezpieczeństwa. Biorą też pod uwagę dynamiczną sytuację pandemiczną i wszystkie możliwe scenariusze.

– Na każdy turniej musimy stworzyć oddzielne sektory, tak żeby zawodnicy się nie mieszali między sobą. Przykładowo koszykarze jeśli akurat będą mieli przerwę, to nie będą mogli pójść oglądać zmagań swoich kolegów i koleżanek rywalizujących podczas sportów indywidualnych i odwrotnie. Zdajemy sobie sprawę, że do 11 listopada wszystko się jeszcze może zdarzyć – dodaje.

Pod pewnym względem Varsoviada pozostaje wyjątkowa i wyróżnia się spośród innych wydarzeń sportowych. W Igrzyskach Studentów Pierwszego Roku nie startuje się co cztery lata, ale tylko raz rozpoczynając studia pierwszego stopnia. Zapisy do turniejów drużynowych są już zamknięte, natomiast jest jeszcze szansa, żeby wziąć udział w wydarzeniu w konkurencjach indywidualnych. Rejestracje przyjmowane będą poprzez formularze zgłoszeń dostępne na stronie varsoviada.azs.waw.pl, lub w dniu zawodów.

Swój ubiegłoroczny sukces dobrze pamięta Patryk Stypułowski z Wyższej Szkoły Kultury Fizycznej i Turystycznej w Pruszkowie, który zwyciężył w biegu przełajowym zarówno w klasyfikacji otwartej oraz studenckiej. Nad rywalem miał 12. sekund przewagi.

– To był ciężki bieg. Na początku zostałem z tyłu, bo przeciwnicy ostro ruszyli, a w ciasnych ścieżkach nie było łatwo ich wyprzedzać. Dopiero na ostatnim okrążeniu znalazłem się z przodu wypracowując przewagę. Ogólnie myślę, że jest to fajna inicjatywa dla „pierwszaków”, żeby sprawdzili się na szczeblu warszawskich uczelni i później mieli możliwość reprezentowania uczelni. Poznałem na tych zawodach parę osób z którymi do dziś utrzymuje kontakt – mówi Patryk Stypułowski, tegoroczny akademicki mistrz Polski w biegu przełajowym.

Varsoviada rozgrywana jest nieprzerwanie od 1964 roku, a pierwsze zawody odbyły się na stadionie Politechniki Warszawskiej. Co ciekawe w tym samym roku igrzyska olimpijskie odbywały się także w stolicy Japonii – Tokio.

Kilka lat temu idea zmagań studentów pierwszego roku trafiła też do innych miast i tak w stolicy Małopolski odbywa się Cracoviada, w Katowicach jest Silesiada, a w innej części kraju Lubelska Uniwersjada. Zwycięzcy poszczególnych zmagań spotykają się w Ogólnopolskim Finale Igrzysk Studentów Pierwszego Roku. W tym roku finał odbyć ma się na początku grudnia w Wilkasach.

Organizatorem imprezy jest AZS Warszawa przy współpracy z Akademią Wychowania Fizycznego. Projekt współfinansowane jest ze środków m.st. Warszawy i Ministerstwa Sportu.

Strona zawodów : http://www.varsoviada.azs.waw.pl/

Autor: Robert Zakrzewski

 

Tu nie chodzi o nagrody i medale, ale o to żeby zrobić coś dla siebie. Trwa program Aktywny Warszawiak zachęcający do treningów pod okiem trenerów i instruktorów. Akademicka strefa sportu jest otwarta dla wszystkich, a udział w zajęciach jest darmowy.

Treningi odbywają się na terenie pięciu dzielnic od Śródmieścia i Mokotów, przez Ursynów, Ochotę i Pragę Południe. Uczestnicy mają szeroki wybór aktywności m.in: bieganie, fitness, tai-chi, pilates, taniec czy karate. Nie trzeba jednak poprzestawać na jednej dyscyplinie, ale można poznać ich kilka.

Poszukiwacze adrenaliny mogą sprawdzić czym jest wrotkarstwo alpejskie czyli tzw. inline alpine. Zajęcia odbywają się na terenie parku Agrykola i zwykle gromadzą około ośmiu osób, które niemal dosłownie szlifują formę przed sezonem zimowym.

– Skupiamy sporo młodzieży związanej z narciarstwem, albo są też osoby które dostatecznie dobrze jeżdżą na rolkach i potrzebują poczuć nieco adrenaliny. Trenują z nami nie tylko studenci, ale też osoby młodsze. Mieszkając w Warszawie najlepsi spędzają na nartach po 50-60 dni w roku i to nadal mało w stosunku do potrzeb. Mimo kilku różnic takie zajęcia dużo dają tym którzy chcą uprawiać narciarstwo alpejskie – opowiada Ignacy Kamiński, prowadzący zajęcia.

Dla osób wolących spokojniejszą aktywność idealne wydają się być marsze nordic walking. Zajęcia odbywają się dwa razy w tygodniu: w poniedziałki na obiektach SGGW i w soboty rano na terenie Lasu Kabackiego. Nieco większym zainteresowaniem cieszą się weekendowe spotkania, które gromadzą około 10 osób.

– Frekwencja jest trochę niższa z powodu pandemii, ale i tak przychodzi sporo uczestników w różnym wieku. Jest też coraz większe zainteresowanie młodszych osób, oraz mężczyzn, którzy do tej pory oddawali pole paniom. Przy dobrej technice nordic walking odciąża stawy i uruchamia 90 procent mięśni. Nasze zajęcia w lesie, to bardziej marsz i nauka techniki, a wszystko trwa godzinę. Osoby chętne wystarczy, że przyjdą na trening nawet bez kijków, bo zapewniamy sprzęt – wyjaśnia Marta Radomska, instruktorka nordic walking.

Wyciosać lepszego siebie można podczas treningów karate. Zajęcia z dwóch odmian japońskiej sztuki walki odbywają się w liceach przy ul. Narbutta 31 (Doshinkan) i ul. Zwycięzców 7/9 (Shorin-ryu). Na dobry początek wystarczą chęci, spodnie dresowe i koszulka. Nie trzeba od razu inwestować w karategę.

– Karate tradycyjne czyli okinawiańskie (shorin-ryu), to system którego zadaniem było nie tylko umiejętna samoobrona, ale też rozwój człowieka i pokonywanie słabości. Karate można ćwiczyć bez względu na płeć, czy wiek. Każdy trening zaczyna się od rozgrzewki i zajęć w parach, których teraz z racji pandemii jest mniej. Chodzi tu o to, żeby nauczyć się pewnych odruchów, bo wszystkiego nie da się nauczyć w powietrzu. Niezmiennie najważniejszym ćwiczeniem jest kata, to taki układ choreograficzny gdzie są zawarte bloki, zejścia i ciosy – wyjaśnia Jerzy Chrzanowski, posiadacz 6. dana w karate shorin-ryu.

Jesienna edycja programu Aktywny Warszawiak potrwać ma do 20 grudnia. Teraz, gdy odwołanych zostało wiele imprez sportowych darmowe treningi pod okiem specjalistów mogą pomóc odzyskać utraconą motywację.

Program Aktywny Warszawiak jest współfinansowany ze środków m.st. Warszawy.

Autor: Robert Zakrzewski

Harmonogram:

1. Inline Alpine, (Śródmieście) do 10 osób, pn, śr: Park Agrykola – boiska do koszykówki czw: Park Agrykola -Schody, termin: 2020-10-01-2020-11-01, 1, 6, 7, 1. In12, 14, 15, 19, 21, 26, 28, 29 października, 2, 4, 5, 9, 11,12 listopada 20-21:30, prowadzący Ignacy Kamiński, zapisy u instruktora: ignacykam@gmail.com, kontakt Ignacy Kamiński 695757565

2. Pilates, (Ursynów), 15 osób, Sala SM Na skraju, ul. Nugat 4, termin: 2020-06-01 do 2020-06-28,  Poniedziałek 18.30 – 19.30, Anna Sobianek aniasobianek@gmail.com

3. Tai – chi  dla średnio zaawansowanych (Ursynów), Sala SM Na skraju, ul. Nugat 4 2020-10-01 – 2020-12-20, grupa 15 osób, wiek 60 +, Wtorek 18.00 – 19.00 prowadzący : Kinga Klaś/ Zbigniew Pupar, kontakt: Zbigniew Pupar yinlong@yinlong.pl)

4. Tai – chi dla początkujących (Ursynów), Sala SM Na skraju, ul. Nugat 4, 2020-10-05 do 2020-12-20, grupa 15 osób, Piątek 18:00 – 19:00, Kinga Klaś/ Zbigniew Pupar, wiek 60 + (Zbigniew Pupar yinlong@yinlong.pl)

5. Fitness (Ursynów) Obiekty sportowe SGGW, ul. Ciszewskiego 10 sala 35, 2020-10 do 02020-12-20, do 30 osób, Wtorek 20.30 – 21.30, Dominika Kielan dominika.kielan@azs.pl

6. Fitness (Ursynów) Obiekty sportowe SGGW, ul. Ciszewskiego 10 sala 35, 2020-10-05 do 2020-12-20, do 30 osób, Czwartki 20:00-21:30, Dominika Kielan dominika.kielan@azs.pl

7. Bieganie (Ochota), stadion boczny SKRA ( stadion Rugby), 2020-10-05 do 2020-12-20, do 30 osób, Środa 15:00 – 17:00, Witold Dżoń Witold Dżoń 608 363 997

8. Karate Shorin Ryu  (Praga Południe), L.O im B. Prusa ul. Zwyciezców 7/9, 2020-10-05 do 2020-12-23, do 30 osób, wiek 18+, Poniedziałek 19:00 – 20:30 Jerzy Chrzanowski tel: 502 299 867 karate@dojo.pl

9. Karate Shorin Ryu  (Praga Południe), L.O im B. Prusa ul. Zwyciezców 7/9, 2020-10-05 2020-12-23 do 30 osób, Środa 19:00 – 20:30, wiek 18+, Jerzy Chrzanowski tel: 502 299 867 karate@dojo.pl

10. Karate Doshikan (Mokotów), LO im. Chałubińskiego ul. Narbutta 31, 2020-10-12 do 2020-12-23, do 30 osób, Wtorek 18:30 -20:00 Jerzy Drozdowski/ Kryzsztof Witos 18+ www.azs.waw.pl Jerzy Drozdowski shihanjurek@doshinkan.pl

11. Karate Doshinkan (Mokotów), LO im. Chałubińskiego ul. Narbutta 31, 2020-10-26 do 2020-12-23, do 30 osób, Czwartek 18:30 – 20:30 Jerzy Drozdowski/ Kryzsztof Witos, wiek 18+ Jerzy Drozdowski shihanjurek@doshinkan.pl

12. Nordic Walking (Ursynów), Obiekty sportowe SGGW, ul. Nowoursynowska 161 DS. Limba 2020-10-01 2020-12-20, do 30 osób 18:00-19:00 Marta Radomska 793 111 008, radomska.marta@gmail.com

13. Nordic Walking (Ursynów), Kabaty skrzyżowanie ul. Zaruby/Kabacka, 2020-10-01 do 2020-12-20, do 30 osób, Sobota 9:00 – 10:00 Marta Radomska 793 111 008, radomska.marta@gmail.com

O tym, kto szybciej połapie się na mapie przekonali się uczestnicy Akademickich Mistrzostw Warszawy i Mazowsza w biegu na orientację. W imprezie wzięło udział blisko 60 studentów i studentek głównie reprezentujących Wojskową Akademię Techniczną i stołeczną Akademię Wychowania Fizycznego, ale nie tylko.

W środę na terenie Pola Mokotowskiego uczestnicy rywalizacji mogli sprawdzić się na pięciu mapach w zależności od stopnia zaawansowania. Biegacze ruszali interwałowo przez niemal trzy godziny, tak by nie tworzyć dużych skupisk. Wszystkim dopisała pogoda i humory.

Dla mężczyzn walka w ramach Akademickich Mistrzostw Warszawy toczyła się na mapie liczącej 4,8 km, na której rozmieszczono 22 punkty kontrolne. Z kolei panie miały do pokonania ok. 4 km, odwiedzając po drodze 17 punktów. W klasyfikacji otwartej biegacze mogli wybrać trasy od krótkiej (1,5 km) do długiej (4,9 km). To wszystko są wartości optymalne i czasem można było sporo nadłożyć wybierając zły wariant.

Zgodnie z oczekiwaniami nie zawiedli reprezentanci Wojskowej Akademii Technicznej, którzy zgarnęli większość miejsc na podium. Zwyciężył trener sekcji biegów na orientację – Dariusz Sokalski z czasem 21:18 i Karolina Urbanowicz z wynikiem 29:23.

Układ sił mógł wyglądać jednak nieco inaczej, gdyby nie pewien istotny szczegół. Wśród kobiet z bardzo dobrej strony pokazała się Agnieszka Mazurek, która jesienią rozpoczęła studia w Szkole Głównej Handlowej. Impreza rozgrywana była jednak na zakończenie nietypowego sezonu 2019/20! Zawodniczka trenująca na co dzień w WKS Śląsku Wrocław była poza konkurencją i tak też została sklasyfikowana.

– Biegało mi się bardzo fajnie, a trasa była przyjemna. Było bardzo dużo punktów i nie wszystkie trzeba było podbić. Nie było tak, że jak zobaczę jakiś znacznik, to na pewno będzie mój. Pierwszy raz biegałam w tym miejscu i było super. Obszar był ogromny, a do tego bardzo zmienny. Dużo było otwartych przestrzeni, więc przebiegi były długie. Można było się zmęczyć, tylko trzeba odpowiednio szybko biec – opowiadała z uśmiechem Agnieszka Mazurek.

O tym, że przykład idzie z góry udowodnił Rafał Jachimiak – dyrektor biura AZS Warszawa, który sam złapał za mapę i zmierzył się ze średnią trasą liczącą 3 km i 12 punktów. Jak się później okazało na swoim dystansie znalazł się na czwartym miejscu z czasem 26:41.

– To mój drugi kontakt w życiu z bieganiem na orientację. Pierwszy to był taki rodzinny spacer z mapą. Razem z Igorem Błachutem robiliśmy też Rajdy Miejskie, ale teraz sam ruszyłem w poszukiwaniu lampionów. Kilku rzeczy musiałem się nauczyć po drodze i rozszyfrować. Na szczęście to są Pola Mokotowskie świetne miejsce do organizacji takich zawodów. Nie sposób się tu zgubić. Bawiłem się super, bo bardzo lubię takie urozmaicenia biegania – powiedział Rafał Jachimiak.

Organizatorzy chcą żeby w przyszłości bieganie z mapą i kompasem trafiło do kalendarza Akademickich Mistrzostw Polski, a raczej wróciło tam po latach przerwy. Przeprowadzenie takich wydarzeń na szczeblu lokalnym może być ku temu pierwszym krokiem.

Zawody odbyły się przy współpracy AZS Warszawa i Team 360 Stopni. Akademickie Mistrzostwa Warszawy i Mazowsza współfinansowane są ze środków m.st. Warszawa i Ministerstwa Sportu.

AMWiM – kobiety

1. Karolina Urbanowicz (WAT Warszawa) – 29:23

2. Angelika Chuda (WAT Warszawa) – 30:33

3. Anita Jakubowska (AWF Warszawa) – 31:56

AMWiM – mężczyzn

1. Dariusz Sokalski (WAT Warszawa) – 21:18

2.Rafał Goławski (WAT Warszawa) – 22:56

3. Wojciech Mossakowski (Politechnika Warszawska) – 23:00

W niedzielę, na terenie jednej z warszawskich dzielnic rozegrano 8. Bieg Runbertowa. W ramach imprezy przeprowadzono pierwsze Akademickie Mistrzostwa Warszawy i Mazowsza w biegu ulicznym. Impreza odbyła się z zachowaniem zasad bezpieczeństwa.

W rywalizacji na głównym dystansie wzięło udział 211 osób, w tym 68 kobiet. Start i meta znajdowały się w okolicach Liceum Ogólnokształcącego przy ul. Kadrowej. W porównaniu do poprzednich edycji trasa była nieco zmieniona, zwłaszcza jeśli chodzi o początek zmagań. Uczestnicy mieli do pokonania jedną dość krętą, ale płaską pętlę wiodącą ulicami warszawskiego Rembertowa.

Zanim sygnał do startu dali sędziowie, wszyscy biegacze musieli mieć zakryte usta i nos. Dopiero na kilkanaście sekund przed rozpoczęciem zmagań można było je odsłonić. Po ukończeniu rywalizacji znów trzeba było osłonić twarz w myśl obowiązujących obostrzeń. Dodatkowo organizatorzy zadbali też by uczestnicy ustawiali się przed biegiem w odstępach rozklejając specjalne linie.


Najszybciej z 5 km trasą poradził sobie Aleksander Dragan, który pokonał dystans w 14 minut i 50 sekund. Wśród pań najlepsza była jego klubowa koleżanka z KKL Kielce – Sabina Jarząbek, która uzyskała wynik 16 minut i 56 sekund.

– Biegło mi się bardzo dobrze. Wśród kobiet może nie miałam rywalki, ale starałam się walczyć z panami o jak najlepszy czas. Chciałam złamać 17 minut i na tym mi zależało najbardziej. Ten sezon jest ciężki nie ma co ukrywać. Z dnia na dzień odwoływane są kolejne imprezy. W zasadzie jak nie przyjadę na start, to nie mam pewności, że jakiś bieg się odbędzie. Dlatego wielki szacunek dla organizatorów, że podjęli się tego. Pokazali, że można to zrobić zachowując reżim sanitarny – powiedziała zadowolona Sabina Jarząbek.

Czasem drugi bywa tym pierwszym. Przekonał się o tym Radosław Gromek, który wygrał rywalizację akademicką, choć na metę wbiegł tuż za zwycięzcą klasyfikacji otwartej z czasem 14:58.

– Pierwszy raz startowałem w tym biegu. Spodziewałem się szybkiej trasy i taka była. Duża liczba zakrętów sprawiła jednak, że na 3 km nieco się pogubiłem i straciłem rachubę. Zacząłem myśleć ile nam zostało. Od początku prowadził kolega i zasłużenie wygrał, choć ja też czułem się dobrze, ale „nie dopaliłem”. To wszystko co się dzieje teraz sprawiło, że jadąc na bieg nie czułem tego stresu przedstartowego. Brakowało mi czegoś, żeby się nakręcić – mówił za metą zawodnik AZS AWF Warszawa.


Na drugiej pozycji, tyle że wśród kobiet uplasowała się Marcelina Kopka z wynikiem 19 min. 35 sek. i dało jej to również wygraną w klasyfikacji pań Akademickich Mistrzostw Warszawy.

– Na pewno jest to jakiś malutki sukces do kolekcji, a każdy sukces cieszy. Trasa była dziś idealna do tego żeby ustanawiać dobre wyniki. Dopiero wracam po kontuzji i nie jestem jeszcze w formie takiej jaką bym chciała. Dlatego mile jestem zaskoczona swoim wynikiem. To też wielka radość, że jak się zapisuje na biegi się one odbywają – stwierdziła zabiegana studentka psychologii na SWPS.

Najlepszymi mieszkańcami Rembertowa zostali Jędrzej Sowiński (18:54) i Katarzyna Kot (20:31). Natomiast w klasyfikacji drużynowej zwyciężyło AZS SGH (55:52), przed Aktywną Warszawą (58:26). Jednak niezależnie od zajętego miejsca widać było uśmiechnięte oczy biegaczy.

– Uważamy, że takie wydarzenia są potrzebne. Organizacja ich wymaga dużych przygotowań i zabezpieczeń sanitarnych, przestrzegania wielu instrukcji, ale też słuchania opinii innych osób. Oczywiście pytano mnie po co robimy ten bieg, przecież można żyć bez biegania. Pewnie tak. Pewnie można żyć bez wielu innych rzeczy, bo to już pokazał wiosenny okres i zamknięcie. Tylko czy chcemy, żeby tak nasze życie wyglądało? Ja czułem satysfakcję widząc radość ludzi, którzy tu przyszli. Mam ogromny szacunek dla biegaczy, że stosowali się do obowiązujących reguł. Bardzo też dziękuje wolontariuszom, bo bez nich takie wydarzenia by się nie odbyły – podsumował Rafał Jachimiak z AZS Warszawa, koordynator imprezy.


W ramach imprezy na szkolnej bieżni rozegrany został też MiniRunbertów. W kilku seriach rywalizowało blisko 150 dzieci podzielonych na roczniki. Niemal tradycyjnie najwięcej było najmłodszych biegaczy.

Organizatorem 8. Biegu Runbertowa jest AZS Warszawa. Projekt współfinansowany jest ze środków m.st. Warszawy oraz Ministerstwa Sportu. Na trasie nad bezpieczeństwem uczestników czuwali ratownicy z Fundacji Moto-Medic.

Wydarzenie wsparły: Aktywna Warszawa, OSiR Praga Południe, firma PRINTplus, Rembertów Team i BiegnijZwierzu, oraz Selgros Wawer.

Autor: Robert Zakrzewski

Bieg Runbertowa – wyniki mężczyzn

1. Aleksander Dragan 14:50

2. Radosław Gromek 14:58

3. Kamil Szymaniak 15:14

4. Sebastian Duszyński 15:34

5. Michał Bernardelli 15:46

Bieg Runbertowa – wyniki kobiet

1. Sabina Jarząbek 16:56

2. Marcelina Kopka 19:35

3. Marta Wojtkowiak 19:44

4. Elżbieta Malanowska 19:54

5. Ewa Paciorek 20:10

AMWiM – mężczyźni

1. Radosław Gromek 14:58

2. Kamil Szymaniak 15:14

3. Michał Bernardelli 15:46

AMWiM – kobiety

1. Marcelina Kopka 19:35

2. Anna Milińska-Tymendorf 23:12

3. Jolanta Norwa 29:19

PEŁNE WYNIKI

 

Słowo tradycja odmieniane było tu przez wszystkie przypadki. W Warszawie po raz 69. odbył się wyścig wioślarskich ósemek pomiędzy Uniwersytetem i Politechniką. Tak jak w ostatnich latach zwyciężyli stołeczni inżynierowie. Ale tym razem ważniejsze było to, że udało się podtrzymać ciągłość zmagań.

W piękny sobotni dzień, na Kanale Żerańskim rozegrano zawody regaty Warsaw River Race. Łącznie stawiło się 18 osad żeńskich, męskich i mieszanych, które startowały m.in. w wyścigach na czas. Frekwencja może cieszyć, zwłaszcza że tego dnia w życie weszły nowe obostrzenia w walce z pandemią.

Główną atrakcją imprezy było starcie pomiędzy ósemkami Uniwersytetu Warszawskiego i Politechniki Warszawskiej. Zwycięska passa uczelni technicznej trwa niemal dekadę i w tym roku została podtrzymana. Triumfowała Politechnika pokonując 1000 m w czasie 3 minuty i 8 sekund. Przeciwnicy potrzebowali na przepłynięcie dystansu 25 sekund więcej (3:33).

– Cieszę się bardzo, że wygraliśmy. To mój drugi sezon, więc to jeszcze dla mnie nowość, nie mogę powiedzieć, że się przyzwyczaiłem. Warunki były idealne, trochę chyba płynęliśmy pod wiatr, ale nie było tego zbytnio czuć. W ogóle na kanale się super pływa. Jestem przyzwyczajony do pływania na Wiśle, a tu jak schodzę to nie ma takich prądów czy zawirowań. Mam nadzieję, że uda się podtrzymać ciągłość tych regat, bo w ostatnim czasie Uniwersytet Warszawski miał problem z zebraniem składu i liczę, że się odbudują – powiedział Maciej Koperski, szlakowy Politechniki Warszawskiej.

Niewiele brakowało, a pojedynek między uczelniami trzeba byłoby przełożyć, tak jak tegoroczne regaty The Boat Race, czyli renomowany wyścig pomiędzy Oxford i Cambridge. Zawody na Tamizie zostały odwołane jeszcze w marcu z powodu pandemii.

– Udało nam się zrobić to, czego nie udało się zrobić w Londynie. Odwołanie wyścigu między Oxford i Cambridge było wielką sensacją. Jeszcze wczoraj po komunikacie dotyczącym zakazu zgrupowań powyżej 5 osób zrobiliśmy naradę trenerską debatując czy to rozporządzenie obejmuje sport? Bo jeśli tak, to czy nie zrobić wyścigu na czwórkach? Byliśmy na to przygotowani, tak żeby podtrzymać rywalizację. Regatom pewnie było daleko do tych z najlepszych czasów, ale ważne że tradycja została zachowana – powiedział Robert Borys z osady Uniwersytetu Warszawskiego i jeden z organizatorów zawodów.

Bardziej zabawowy charakter miała rywalizacja smoczych łodzi na dystansie 2000 m. Dyscyplina wywodzi się z Chin, gdzie pływano od dawien dawna, a wszystko związane była z tamtejszymi obrzędami religijnymi. Tradycja przeobraziła się w sport znany na całym świecie. W Warszawie do walki stanęły cztery osady, a zwyciężyli “Obrotowce” z czasem 15 minut i 25 sekund.

– Większość z nas wywodzi się z kajakarstwa, albo pływało na kanadyjkach i ruch tu jest podobny. Tym razem na łódkach było po sześć osób, więc trzeba było się sprężać, żeby przepłynąć ten dystans. To cztery osoby mniej niż zazwyczaj pływa, więc bardzo dużo. Kanał jest wąski i nie ma tu możliwości, żeby ruszyć ze startu wspólnego. Dlatego ruszaliśmy co 30 sekund, żeby sobie nie przeszkadzać. Ale to widać kiedy jest się szybszym rywali. Choć wolę bezpośrednią rywalizację – wyjaśnia Anna Miernowska, która płynęła w osadzie „Pędzące Jeże”.

Na najlepszych czekały dyplomy, puchary i medale. Organizatorzy już myślą o przyszłym roku, bo wtedy odbędzie jubileuszowy 70. wyścig pomiędzy Uniwersytetem i Politechniką.

Organizatorem wydarzenia jest AZS Warszawa. Impreza współfinansowane ze środków m.st. Warszawa i Ministerstwa Sportu.

Warsaw River Race 2020 : WYNIKI

Autor: Robert Zakrzewski

Po długiej przerwie w ruch znów pójdą mapy i kompasy, a wszystko to za sprawą Akademickich Mistrzostw Warszawy i Mazowsza w biegu na orientację. Celem organizatorów jest nie tylko promocja dyscypliny jako takiej, ale też dotarcie do kalendarza Akademickich Mistrzostw Polski. To jednak plan długofalowy.

Impreza rozegrana zostanie w środę 28 października na Polu Mokotowskim, miejscu znanym ze swoich rekreacyjnych walorów. Uczestnicy rywalizować będą w biegu sprinterskim, czyli popularnej miejskiej formule przeprowadzenia zawodów na orientację. Nie ma ona jednak wiele wspólnego ze zmaganiami sprinterów na 100 czy 200 m.

Uczestnicy do pokonania będą mieli ok. 4,5 km w biegu pań i 5 km w rywalizacji mężczyzn. Na przygotowanej mapie będą musieli zaznaczy blisko 20 punktów kontrolnych. Tylko od uczestników i ich umiejętności posługiwania się mapą zależy wybór prawidłowego przebiegu, bo tu nie ma przygotowanych tras jak na biegach ulicznych. Niektórzy mogą więc sporo nadłożyć, a kto upora się z zadaniem w jak najkrótszym czasie ten wygrywa.

– Teraz, gdy tak wiele mówi się o dystansie społecznym i o tym żeby zdobywać odporność ruszając się samemu w przestrzeni leśnej, to jest sport niemal idealny.  Osoby z zewnątrz często boją się tego czy poradzą sobie z nawigacją i mapą, ale to nie jest aż takie trudne skoro w imprezach startują kilkuletnia dzieci, czy starsze osoby. Tym bardziej dla młodych studiujących osób nie powinny być to przeszkody nie do pokonania. Wszystko wymaga tylko doświadczenia – zapewnia Igor Błachut ze Stowarzyszania 360 stopni, koordynator wydarzenia.

Choć będzie to pierwsza edycja Akademickich Mistrzostw Warszawy i Mazowsza, to biegi z mapą cieszą się sporym zainteresowaniem w środowisku studenckim. Już od 1978 roku rozgrywane są Akademickie Mistrzostwa Świata w tej dyscyplinie. Natomiast w 2019 roku w kalendarzu zadebiutowały Akademickie Mistrzostwa Europy. Najlepszym z Polaków był wtedy Jan Bednarski z Uniwersytetu Warszawskiego, zajmując 7. miejsce w biegu średniodystansowym.

Po latach nieobecności organizatorzy chcieliby przywrócić bieg na orientację do programu Akademickich Mistrzostw Polski. Ostatnio reprezentanci tylko jednego typu szkół wyższych mogli mierzyć się podczas Mistrzostw Uczelni Wojskowych.

– Ja sam jeszcze w latach 90-tych startowałem w Akademickich Mistrzostwach Polski w biegu na orientację. Startowało wtedy sporo osób z różnych uczelni. Od jakiegoś czasu nie ma już tej dyscypliny w kalendarzu i różnych przelicznikach. Uważam, że pierwszym krokiem, żeby to zmienić będzie zorganizowanie czegoś na gruncie lokalnym. Nie będzie to pierwsza tego typu impreza w historii, ale pierwsza od dłuższego czasu. Myślę, że jak wszystko uda się jak trzeba, to będziemy razem z koleżankami i kolegami starali się przywrócić ten piękny sport na szczeblu krajowym. To jednak plan długofalowy – dodaje Igor Błachut.

Walka wśród studentów rozegrana zostanie jeszcze za sezon 2019/2020, więc w klasyfikacji akademickiej mogą brać udział żacy i pracownicy naukowi z poprzedniego roku akademickiego. Natomiast osoby, które jesienią rozpoczęły studia, albo już dawno opuściły uczelniane mury mogą wystartować w kategoriach otwartych.

Akademickie Mistrzostwa Warszawy i Mazowsza współfinansowane są ze środków m.st. Warszawa i Ministerstwa Sportu.

Strona wydarzenia : http://www.akademickie2020.team360.pl/pl/frontpage

Autor: Robert Zakrzewski

Co tam regaty między Oxford i Cambridge. Już po raz 69. w stolicy Polski odbędzie się prestiżowy wyścig wioślarskich ósemek pomiędzy Uniwersytetem i Politechniką. W ostatnich latach górą byli Inżynierowie, którzy zapewne będą chcieli podtrzymać dobrą passę.

W sobotę 24 października na Kanale Żerańskim rozegrana zostanie impreza pn. Warsaw River Race. Chęć udziału zgłosiło kilkanaście osad, które zmierzą się w wyścigu na czas, wyścigu czwórek, oraz smoczych łodzi. W wydarzeniu mogą wziąć nie tylko wyczynowi zawodnicy, ale i amatorzy. Przewidziane są starty osad męskich, żeńskich oraz mieszanych.

Głównym punktem zawodów będzie pojedynek między dwoma renomowanymi stołecznymi uczelniami. Osady będą miały do pokonania ok. 1000 m, a trasa prowadzić będzie między 1 a 2 km Kanału Żerańskiego dawniej nazywanym Królewskim. Chwilę wcześniej na wodzie znajdą się ósemki licealne.

– Tradycje wioślarstwa w Warszawie są olbrzymie. W AZS to była jedna z najważniejszych sekcji 20-lecia międzywojennego. Bardzo byśmy chcieli, żeby regaty to była jedna z wizytówek Warszawy. Teraz wioślarstwo bardzo się rozwija. Poza takimi sztandarowymi klubami jak WTW i AWF Warszawa, są też kluby które zajmują się wioślarstwem amatorskim – mówi Rafał Jachimiak z AZS Warszawa.

Rok temu wygrała Politechnika Warszawska z czasem 2 minuty 53 sekundy i nie dając szans rywalom, którzy na pokonanie dystansu potrzebowali 23 sekundy więcej (3:15). W tej dekadzie Uniwersytet Warszawski jeszcze nie wygrał.

– W Politechnice Warszawskiej jest mocna ekipa. Wielu zawodników decyduje się studiować na tej uczelni i ciągle mają napływ nowych trenujących osób. Ale w sporcie nigdy nie można o niczym z góry przesądzać. Zobaczymy jak będzie w tym roku – powiedział Robert Borys z AZS Warszawa, koordynator zawodów.

Początek wydarzenia o godzinie 10. Pojedynek Politechniki Warszawskiej i Uniwersytetu Warszawskiego zaplanowany jest na 14:15. Biuro zawodów znajdować będzie się na terenie portu żerańskiego KS Spójnia Warszawa przy ul. Modlińskiej 16. Dla najlepszych przewidziano puchary, medale i dyplomy.

Zawody Warsaw River Race można uznać za zakończenie sezonu na wodzie w wymiarze akademickim. Sportowcy przenoszą się wkrótce pod dach, bo już 7 listopada w Warszawie wystartują Akademickie Mistrzostwa Polski w ergometrze wioślarskim.

Organizatorem wydarzenia jest AZS Warszawa. Impreza współfinansowane ze środków m.st. Warszawa i Ministerstwa Sportu

Strona wydarzenia :https://wrr.azs.waw.pl/

Autor: Robert Zakrzewski

Aż 86 goli w sześciu rozegranych spotkaniach – tak wyglądał bilans drugich Akademickich Mistrzostwa Warszawy w unihokeju. Choć rozpoczął się nowy rok akademicki, to rywalizacja rozegrana została jeszcze w ramach w niecodziennego sezonu 2019/2020.

Zmagania odbyły się w niedzielę 18 października w sali sportowej Politechniki Warszawskiej, przy ul. Waryńskiego. Na parkiecie pojawili się reprezentanci czterech uczelni. Nie zabrakło gospodarzy czyli stołecznych Inżynierów, Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, oraz Akademii Wychowania Fizycznego i Uniwersytetu Warszawskiego, które to dobrze wypadły podczas Akademickich Mistrzostw Polski.

Mecze rozgrywane były w formule swiss co znaczy, że na placu gry musiało przebywać trzech zawodników plus bramkarz. Każdy zespół musiał posiadać jedną zawodniczkę grającą w polu i tu większość uczelni wypełniała minimalną liczbę pań w składzie. Panie nie mogły więc szafować siłami, bo grały bez żadnej zmiany.

– Uważam, że taka formuła „trzy plus jeden”, na mniejszym boisku jest dużo szybsza i atrakcyjniejsza. Pozwala też zgłosić się większej liczbie drużyn. Unihokej jeszcze nie jest na tyle popularny, żeby z każdej uczelni wybrać po 12 osób i grać w pełnych składach, tak żeby rozgrywki miały odpowiednie tempo – powiedziała Katarzyna Pabis, grająca w barwach Uniwersytetu Warszawskiego.

Cały turniej bez żadnej zmiany musiała rozegrać drużyna AWF, która nie tak dawno zajęła czwarte miejsce podczas Akademickich Mistrzostw Polski w unihokeju. W pierwszym swoim spotkaniu zawodnicy z Marymonckiej pokonali Politechnikę Warszawską 6:4.

– W ostatniej chwili skład nam się posypał. Znów mamy nowego bramkarza, który pierwszy raz broni. Udało się jednak wygrać pierwszy mecz i trochę emocji było. W ogóle super, że możemy grać, a organizatorzy robią dobrą robotę. Pewnie Maciek Konieczka mógłby zająć się czymś innym, a chce poświęcać swój czas na sport, który nie jest najbardziej popularny – mówił Rafał Deska z AWF.

Ostatecznie zwyciężył Uniwersytet Warszawski z dorobkiem kompletu 9 punktów. Drogę do pierwszego miejsca zawodnicy otworzyli wysokim zwycięstwem przeciwko SGGW 12:4. Następnie wysoko pokonali Politechnikę Warszawską (14:1) i Akademię Wychowania Fizycznego (14:5). W trzech spotkaniach zdobyli 40 bramek, a stracili tylko 10 goli.

Akademickie Mistrzostwa Warszawy i Mazowsza współfinansowane są ze środków m.st. Warszawa i Ministerstwa Sportu. Partnerem wydarzenia były firmy MK Bowling Warszawa i Mysterious Room.

Akademickie Mistrzostwa Warszawy – unihokej

1. Uniwersytet Warszawski

2. Akademia Wychowania Fizycznego

3. Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego

4. Politechnika Warszawska

Autor: Robert Zakrzewski

Po ogłoszeniu nowych zasad bezpieczeństwa w walce z pandemią, przełożono eliminacje zawodów “Od Młodzika do Olimpijczyka”. Poszukiwania pływackich talentów miały odbyć się w sobotę 17 października, czyli w dniu gdy wejdzie w życie nowe rozporządzenie wstrzymujące działalność basenów.

Właśnie ze względów bezpieczeństwa tegoroczna edycja „Od Młodzika do Olimpijczyka” miała odbywać się nie na jednym, a na dwóch stołecznych basenach. Młodzi pływacy rywalizować mieli w rzutach, podzieleni na kategorie wiekowe i bez udziału kibiców. Wszystko po to by zmniejszyć ilość osób przybywających w jednym momencie na pływalni.

Chęć udziału w pierwszych zawodach eliminacyjnych wyraziło ponad 600 młodych zawodników z całego kraju. Dla wielu miał być to pierwszy poważny sprawdzian w życiu i być może szansa na pierwsze zwycięstwo. Jednak na nieco ponad dobę przed startem okazało się, że impreza się nie może odbyć w związku z nowymi obostrzeniami i wzrostem zachorowań na koronawirusa.

Organizatorzy liczą, że pierwsze zawody uda się rozegrać jeszcze w listopadzie tego roku.

– Musimy się poddać decyzji władz. Liczymy, że epidemia zostanie opanowana i tym razem jednym z pierwszych miejsc, które zostaną otwarte będą pływalnie. Bardzo nam zależy, żeby zawody mogły się odbywać. Mamy sygnały, że jest nie tylko głód rywalizacji, ale także potrzeba umożliwienia dzieciom regularnych treningów. Wszystko w myśl zasady w zdrowym ciele zdrowy duch. Zachęcamy, żeby młodzi pływacy się nie poddawali, uprawiali inne aktywności fizyczne, aby w dobrej formie fizycznej znów wrócić na pływalnie. Sport uczy pokory, liczymy, że te przeciwności losu też wzmocnią młodych pływaków, a umiejętności radzenia sobie z niecodzienną sytuacją jedynie wzmocnią ich w drodze do osiągania sukcesów sportowych – mówi Rafał Jachimiak z AZS Warszawa.

Pływacy w tym roku nie mieli zbyt wielu okazji do trenowania w swoim naturalnym środowisku. Podczas pierwszej fali pandemii baseny zamknięte zostały w marcu, a otwarte w czerwcu. Po ponad czterech miesiącach ich działalność znów jest wstrzymywana, co jest sporym ciosem dla trenujących.

– Dzieci zaczynały na nowo wchodzić w ten cały tryb treningowy, ale też czerpać z tego zabawę. Dopiero co wróciły do formy w jakiej były w marcu. Pływanie to specyficzna dyscyplina i musisz mieć kontakt z wodą. OMDO to była możliwość, żeby sprawdzić się z kimś i wrócić do takiego trybu sportowego. Wstrzymanie działalności basenów może oznaczać zniechęcenie dla wielu osób – mówi Eugeniusz Puzan, trener sekcji pływackiej AZS Uniwersytetu Warszawskiego.

Od Młodzika do Olimpijczyka to cykl ogólnopolskich zawodów organizowanych od 2011 roku. Zmagania odbywają się na pływalniach 25 i 50 metrowej. W bieżącym roku szkolnym planowanych jest 5 zawodów eliminacyjnych oraz Wielki Finał.

Wydarzenie organizowane jest przez AZS Warszawa przy wsparciu Ministerstwa Sportu oraz m.st. Warszawy i Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego.

Akademickie wielkie derby stolicy okazały się szczęśliwe dla piłkarek ręcznych AZS AWF Warszawa. W środę, na rozpoczęcie czwartej kolejki I ligi szczypiornistki z Bielan pokonały na własnym parkiecie AZS Uniwersytet Warszawski 34:19.

Spotkanie można było nazwać rewanżem za finały Akademickich Mistrzostw Polski. W Katowicach na początku października w meczu o brązowy medal Akademia Wychowania Fizycznego pokonała Uniwersytet Warszawski 23:17. Tym razem przewaga była większa.

Już w pierwszej minucie bramkę dającą prowadzenie AWF dała Patrycja Kozak, która okazała się być najskuteczniejszą zawodniczką meczu z dorobkiem 7 trafień. Szybko na 1:1 wyrównało UW za sprawą Julii Cichal, ale autorkami kolejnych goli były gospodynie. W 15 minucie spotkania było 9:1.

Niemoc AZS UW przerwała Martyna Sawa, później swoje bramki dorzuciła Nina Skierska. To jednak nie wystarczyło by dogonić rozpędzone rywalki. Pierwsza połowa zakończyła wynikiem 17:10.

– Od samego początku mieliśmy kontrolę nad spotkaniem. Bardzo dobrze broniła nasza bramkarka i wynik nawet przez moment nie był dla nas zagrożony – ocenił Paweł Kapuściński, trener AZS AWF Warszawa.

Drugą połowę otworzyła Olga Lewandowska podwyższając wynik meczu. W odpowiedzi Kamila Jabłońska-Strzępek zmniejszyła straty. Jednak zawodniczki Uniwersytetu Warszawskiego nie były w stanie zbliżyć się bardziej, a największym problemem była skuteczność. W pewnym momencie cztery ciosy wyprowadził AWF wychodząc na prowadzenie 26:13.

Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 34:19. Najwięcej bramek dla AZS Uniwersytetu Warszawskiego zdobyły Kamila Jabłońska-Strzępek i Nina Skierska– po sześć.

– Uważam, że wynik nie powinien być aż taki wysoki. Ale tak się skończyło, a nie inaczej. Ciężko się gra jak się nie zdobywa bramek ze stuprocentowych sytuacji. Później chyba zabrakło zimnej głowy, może też sił, bo mamy sporo kontuzjowanych dziewczyn. Oczywiście mniejszym składem też można grać, bo po to się trenuje. Ale w protokole było nas 13, w tym trzy bramkarki i trzy obrotowe – mówi Katarzyna Zglinicka-Skierska, trenerka AZS Uniwersytetu Warszawskiego.

Po rozegraniu dwóch spotkań AZS AWF Warszawa w tabeli I ligi gr. C zajmuje drugie miejsce za Varsovią Warszawa. Na 10 pozycji plasuje się AZS Uniwersytet Warszawski.

Autor: Robert Zakrzewski

foto: Marcin.biz