Robert Zakrzewski
nsw-5g3e3zpjeuz9o1ij0b6mi1dj4lfmg2b1hisyh3g2lqzqe-k3efbz4s9bh4z205w-rbkfx3qeuapqrfuljj28fg6d6sa5p1lhmdw5fylqx4j30b4hs57-tykgqhz9koa5
-1
archive,paged,author,author-robert-zakrzewski,author-17,paged-40,author-paged-40,bridge-core-3.1.7,tribe-no-js,qode-page-transition-enabled,ajax_fade,page_not_loaded,,hide_top_bar_on_mobile_header,qode-theme-ver-30.4.2,qode-theme-bridge,disabled_footer_bottom,qode_header_in_grid,wpb-js-composer js-comp-ver-7.6,vc_non_responsive,elementor-default,elementor-kit-22119

Author: Robert Zakrzewski

Były mecze otwarcia i mecze o wszystko, a każde spotkanie było o honor. Wszystko to razem dało emocje większe niż podczas piłkarskiego Euro. Już po raz czwarty rozegrano Mistrzostwa Polski Młodzieżowych Ośrodków Socjoterapii.

Roczna przerwa w rozgrywkach spowodowana pandemią sprawiła, że podopieczni Młodzieżowych Ośrodków Socjoterapii zdążyli stęsknić się za efektownymi akcjami, pięknymi golami i tytułami. Świadczyć o tym może rekordowa liczba zgłoszonych 12 drużyn z całej Polski. Przez dwa dni na boisku przy ul. Osowskiej rozegrano łącznie 36 mecze. Niektóre ze spotkań młodzi gracze będą wspominać jeszcze na długo. Mottem mistrzostw Polski Młodzieżowych Ośrodków Socjoterapii było „Z MOS-u poprzez boisko do spełnienia marzeń”.

– Często sport daje możliwość powrotu na dobrą drogę, bo uczy przestrzegania zasad co można przełożyć na codzienne funkcjonowanie. Poprzez odpowiednią pracę wychowawców aktywność staje się też magnesem do tego, żeby funkcjonować w pewnych ramach. Do tego Ci młodzi ludzie czują się doceni, bo są w czymś dobrzy i mogą zaprezentować swoje talenty i reprezentować swoje środowisko. Mogą być z tego dumni, że nie startują tylko dla siebie, ale też dla innych – powiedział Leszek Roszczenko, koordynator zawodów.

Ostatecznie tytuł obroniła MOS Osowska, która po zaciętym finale pokonała w rzutach karnych MOS Wierzchowo Dworzec 4:3. W regulaminowym czasie gry wynoszącym 2×12 minut był remis 1:1. Trzeba przyznać, że gospodarze mistrzostw dobrze poradzili sobie z presją, bo awans do półfinału też dał im konkurs rzutów karnych.

Brązowy medal wywalczyła drużyna MOS nr 4 Łódź wygrywając z MOS Gołotczyna. Natomiast królem strzelców turnieju został Jakub Toruński z 10 golami w dorobku, a najlepszym zawodnikiem wybrano Konrada Kosowskiego. Obydwaj gracze reprezentują zwycięską drużynę MOS Osowska.

Kilka dni przed mistrzostwami Polski rozegrano pierwszą letnią edycję turnieju Dolna Cup z udziałem Młodzieżowych Ośrodku Wychowawczych. Na plac wyszło też kilka MOS-ów, dla których mógł być to sprawdzian przed czekającą rywalizacją o medale mistrzostw Polski. Spotkania odbywały się na boisku Warszawianki, a atmosfera była naprawdę gorąca.

Na Dolnej górą był MOW Gostchorz, który w finale pokonał 4:0 MOW Barska 4:0. Dobre trzecie miejsce zajęli gracze MOW Patriotów, którzy po ciekawym meczu wygrali z MOS Łomianki 5:3. Najważniejsze były jednak nie wyniki, ale wspólna rywalizacja i promowanie aktywnego trybu życia jako sposób na spędzania wolnego czasu.

Dodajmy, że podsumowanie Warszawskiej Ligi Piłki Nożnej Ośrodków Wychowawczych odbędzie się w środę przed meczem Polska – Szwecja.

Nie tylko wokół piłki nożnej świat się kręci. Udowodnili, to miłośnicy sportów siłowych, którzy mogli sprawdzić się podczas zawodów Strongman. Tym razem nie trzeba było przeciągać samolotów, ale podciągać na drążku, robić pompki, wiosłować na ergometrze, czy też wyciskać sztangę. Biceps aż rośnie od samego pisania o tych wyczynach. Do rywalizacji przystąpiło 20 atletów z siedmiu placówek jak MOW Dolna, MOW Gostchorz, MOS Zielonka, MOS Reymonta, MOS Radość, MOW Barska i MOW Wojnów. Najwięcej punktów po czterech konkurencja zgromadzili ostatni z wymienionych i odnieśli zwycięstwo.

Organizatorem wydarzeń był AZS Warszawa. Zawody współfinansowane są ze środków Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu. Wydarzenia odbywają się dzięki zaangażowaniu wielu wychowawców i trenerów, którzy motywują młodzież do rozwijania pasji i talentów. Szczególne podziękowania należą się Sebastianowi Olejniczakowi (wychowawca MOW Dolna) i Andrzejowi Dąbkowi (MOS Osowska), za koordynacje poszczególnych rozgrywek sportowych.

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: Organizator

Nocna Sztafeta Janusza Kusocińskiego wróciła po przerwie w efektownym stylu. W świetle jupiterów zwycięzcy imprezy pobili wynik mistrza olimpijskiego z Los Angeles. To tylko podgrzało i tak gorącą atmosferę panującą na stadionie AWF.

Jeszcze dwa tygodnie temu tego biegu mogło nie być, jednak mobilizacja na ostatniej prostej sprawiła że rzutem na taśmę zawody wróciły do kalendarza imprez. Błyskawiczne zapisy przyciągnęły 64 sztafety, które chciały sprawdzić się na dystansie 4×2500 metrów. Symbolicznie upamiętniać miało to konkurencję w której słynny „Kusy” zdobył złoty medal olimpijski w 1932 roku, czyli 10 000 m.

Tych nawiązań było więcej, bo bieg odbywał się 21 czerwca, a uczestnicy ruszyć mieli o 21:06, co odnosiło się do daty tragicznej śmierci sportowca. Miejsce rozgrywania zawodów również nie było przypadkowe, bo był on absolwentem AWF (ówczesnego CIWF -red).

– Janusz Kusociński to jest legenda. Ja wychowałem się na jego osobie, bo chodziłem do szkoły podstawowej jego imienia. Tu wszyscy uczestnicy pewnie też pamiętają historię o jego zakrwawionych stopach, czy stoperze z którym biegał i nic im nie trzeba przypominać. Ale samo wydarzenie może być takim elementem upamiętniającym jego postać na szeroką skalę – powiedział profesor dr hab. Bartosz Molik, rektor Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie.

Mimo upalnego wieczoru trwała pasjonująca walka o pobicie wyniku Janusza Kusocińskiego dającego mu złoty medal olimpijski i wynoszącego 30:11,4. Za sprawą Olka Kowalczuka na prowadzeniu z dużą przewagą znalazła się sztafeta Żórawski Team. Wszystko efektownie zakończył Daniel Żochowski  przekraczając metę w czasie 29:58 i dając wygraną sobie i kolegom. Biegacz ostatnie okrążenie pokonał w 7 min. 15 sekund!

– Lekko mówiąc czuje się wypruty. Temperatura około 30 stopni o godzinie 21 nie ułatwiała biegania tym bardziej intensywnego, a takie zaprezentowaliśmy z chłopakami. Czujemy się zadowoleni choć było bardzo ciężko – powiedział po biegu Daniel Żochowski.

Wśród pań górą była ekipa Rembertów Team Laski z wynikiem 39:57, a w klasyfikacji sztafet mieszanych najlepsi okazali się reprezentanci UNTS Warszawa z czasem 34:59, którzy znani są bardziej z biegów na orientację. Jednak tym razem nie potrzebowali mapy, by dotrzeć do mety.

Klasyfikację generalną zamknęła żeńska sztafeta Rozbiegany Piastów 2, która potrzebowała nieco ponad godziny, żeby uporać się z dystansem.

–  Nie miałyśmy żadnego planu na ten bieg, chciałyśmy pobiec jak najlepiej i dobrze się bawić. To był mój pierwszy start w sztafecie i bardzo mi się podobało, bo biegnie się nie tylko dla siebie, ale całej sztafety i nie chce się zawieść innych – mówiła tuż po biegu Agata Matyjasek.

Impreza przebiegała w wyjątkowej atmosferze, a emocje udzieliły się każdemu ze zgromadzonych. Klimatu dodawała też nocna oprawa, znicze zapalone przy fragmencie trasy i rozświetlony stadion. Na uczestników czekały pamiątkowe koszulki z wizerunkiem Janusza Kusocińskiego, medale podzielone na cztery elementy, które dopiero złożone tworzyły całość.

Organizatorami wydarzenia był AWF Warszawa i AZS Warszawa. Partnerami Nocnego Biegu Sztafetowego są Urząd Dzielnicy Bielany, 4 Move, Print Plus i Amki Snacks.

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: Marcin Selerski

https://wyniki.datasport.pl/results3325/

Nawet, gdy nie wytrzymują termometry to biegacze pokonują kolejne metry. Udowodniła to wiosenny  Test Coopera dla Wszystkich, który przebiegał w prawdziwie tropikalnych warunkach. Aura nie zniechęciło uczestników, chociaż stadion warszawskiego AWF bardziej przypominał rozgrzany Zanzibar.

Tuż przed nadejściem kalendarzowego lata przeprowadzono ostatni w Warszawie wiosenny Test Coopera dla Wszystkich. Słońce nie czekało jednak na zmianę pory roku, bo już koło godziny 8 termometry wskazywały ponad 24 stopnie Celsjusza w cieniu, a z każdą godziną robiło się tylko cieplej. Nie widzi fakt, że najliczniej obsadzone były poranne serie w których uczestnicy próbowali swoich sił w 12-minutowej próbie wytrzymałościowej. Po biegu każdy mógł sprawdzić swój wynik w specjalnie opracowanej tabeli.

– Byłem akurat w Warszawie i postanowiłem pobiec. Biegło mi się dobrze, tylko było bardzo wilgotno i duszno. Nie poprawiłem swojego rekordu z Testu Coopera (3600 m) i wyszło mi 3412 m. Specjalnie wybrałem godzinę startu o 8 rano, bo później pewnie będzie jeszcze trudniej i wynik byłby gorszy – powiedział student budownictwa Krystian Styrnik, trenujący lekką atletykę w AZS UP Lubin.

W jednej z porannych serii wystartowało zabiegane małżeństwo Diana Dawidziuk-Gosk i Dominik Gosk, którzy na koncie mają wiele wygranych biegów i robiące wrażenie rekordy życiowe. Biegaczka na dystansie 10 km legitymuje się wynikiem 36 minut i 27 sekund. Od kilku lat test coopera jest dla nich dobrą jednostką treningową.

– Jest to dla nas fajny trening pod 5 km i 3000 m, bo jest to takie pośrednie tempo. Było gorąco, więc wyniki teraz uzyskane nie są obiektywne, ale dobrze było tu pobiec. Bardzo ciężko wejść na wysokie obroty jak jeszcze nie tak dawno było po maksymalnie 26 stopni, a nagle uderza taka bomba ciepła. Warunki jednak na zawodach będą takie same dla wszystkich i trzeba się adaptować. Szczerze mówiąc to ostatnią rzeczą o jakieś myśleliśmy to gdzie jest partner. Chcieliśmy, żeby już wybiła 12 minuta – powiedzieli z uśmiechem Diana i Dominik, którzy pokonali odpowiednio 3460 i 3820 m.

Test Coopera dla Wszystkich na stadionie AWF rozgrywany był do godziny 14. Łącznie wystartowało 178 osób i to nie tylko szybkich biegaczy, ale całych rodzin i osób początkujących. Po prostu wszystkich spragnionych biegania w ten upalny dzień. Na uczestników czekały certyfikaty, pamiątkowe koszulki oraz woda. Zwycięzcami byli wszyscy, którzy mimo upału stawili się na stadionie przy Marymonckiej, żeby w miłej atmosferze zażyć chwilę ruchu.

Impreza rozgrywana na Bielanach zakończyła wiosenną edycję testu w Warszawie. AZS Warszawa sprawdzał formę biegaczy na warszawskim Ursusie i w Gminie Michałowice. Największym zainteresowaniem cieszyła się impreza rozgrywana pod koniec maja na Ursusie, która zgromadziła blisko 550 uczestników.

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: Marcin Klimczak

Asy z Uniwersytetu Warszawskiego zdominowały Akademickie Mistrzostwa Polski w brydżu sportowym. Turniej przez trzy dni rozgrywany był w Warszawie, a karty na stół wyłożyli reprezentanci 23 uczelni.

Zmagania o miano najlepszych brydżystów wśród studentów odbywały się w klimatyzowanej sali konferencyjnej hotelu Atos. Miejsce turnieju gwarantowało odpowiedni komfort w upalne dni, choć i tak godziny spędzone przy kartach robiły swoje. Dlatego jak mówili uczestnicy ważne było odpowiednie nawodnienie, oraz chwila spaceru na świeżym powietrzu.

Łącznie od piątku rozegrano 114 rozdań, a przy stołach zasiadło 70 par i 29 teamów. W sobotę do finału par awansowała najlepsza dziesiątka. Ostatecznie wśród duetów najlepsi okazali się Krzysztof Cichy i Tomasz Kiełbasa z Uniwersytetu Warszawskiego, którzy wyprzedzili w klasyfikacji ubiegłorocznego zwycięzcę Łukasza Witkowskiego z Akademii Leona Koźmińskiego, który tym razem grał w parze z Kacprem Kopką.

– Poziom imprezy był wysoki, ale też dość zróżnicowany. Było kilka par z polskiej ekstraklasy, ale byli też i tacy niedzielni brydżyści grający głównie tylko w Akademickich Mistrzostwach Polski. W brydżu o sukcesie decyduje umiejętność myślenia, bo ten czynnik losowy jest bardzo mały. Podczas takich kilkudniowych zawodów ważna jest też koncentracja i wytrzymałość – powiedział Tomasz Kiełbasa.

W klasyfikacji teamów zwyciężył Uniwersytet Warszawski 2 w składzie Łukasz Trendak, Konrad Majewski, Maciej Boczar i Jakub Andruszkiewicz. Za nimi uplasowała się Politechnika Lubelska oraz Akademia Górniczo-Hutnicza. Przez większość czasu prowadził team UW1 mający w szeregach zwycięzców rywalizacji par, jednak porażka w ostatniej rundzie sprawiła że spadli za podium.

– Mieliśmy momenty kryzysowe, bo pierwszy mecz ledwo wygraliśmy, a w drugim mieliśmy pauzę. W niedzielę wszystko szło już jak z płatka i w sumie przegraliśmy tylko jeden mecz z dziewięciu. Moim zdaniem brydż bardzo pomaga w życiu codziennym, bo uczy takich cech jak wytrwałość, koncentracja i współpraca w zespole. Jest to sport dla wszystkich, choć są rzeczy które bardziej predysponują jak dobra pamięć czy poprawne liczenie – mówił Łukasz Trendak ze zwycięskiego teamu UW.

W klasyfikacji generalnej uczelni zwyciężył także Uniwersytet Warszawski wyprzedzając Akademię Górniczą-Hutniczą Kraków, a podium uzupełniła Politechnika Warszawska. Do tej klasyfikacji zaliczane były wyniki trzech najlepszych par danej uczelni, oraz najlepszego teamu.

Organizatorem wydarzenia jest AZS Uniwersytet Warszawski. Akademickie Mistrzostwa Polski są współfinansowane ze środków Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu, a ich głównym sponsorem jest Grupa LOTOS S.A

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: Marcin Selerski

Akademickie Mistrzostwa Polski w brydżu sportowym:  

PARY 

1 Krzysztof Cichy/ Tomasz Kiełbasa (UW)
2 Kacper Kopka/Łukasz Witkowski (ALK)
3 Jakub Patreuha/Patryk Patreuha (PWr Wrocław)

TEAM

1 Uniwersytet Warszawski 2
2 Politechnika Lubelska
3 Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie 3

UCZELNIE 

1 Uniwersytet Warszawski
2 Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie
3 Politechnika Warszawska
4 Politechnika Lubelska
5 Akademia Leona Koźmińskiego w Warszawie
6 Politechnika Wrocławska
7 Uniwersytet Szczeciński
8 Politechnika Łódzka
9 Uniwersytet Rzeszowski
10 Warszawski Uniwersytet Medyczny

 

 

Na kartach lekkiej atletyki jest wiele rekordów, których od lat nikt nie może poprawić. Autorką najdłużej utrzymującego się rezultatu w Polsce jest Ludwika Chewińska. Jubileusz 45-lecia jej wyniku w pchnięciu kulą obchodzono na warszawskim Mokotowie. Każdy z obecnych mógł sprawdzić swoje siły w kole.

29 czerwca 1976 roku podczas lekkoatletycznych mistrzostw Polski rozgrywanych w Bydgoszczy zawodniczka Gwardii Warszawa uzyskała wynik 19 metrów i 58 cm. Od tamtego czasu żadna polska zawodniczka nie poprawiła tego rezultatu. Pani Ludwika wspomina, że stojąc wtedy w kole nie była przekonana o tym, że jest to dobre pchnięcie i chciała wyjść z koła, żeby “spalić” próbę.

– Po pchnięciu nie zawsze człowiek czuje, że wszystko wyszło idealnie. Ja wtedy chciałam wyjść, bo nie sądziłam że to jest taki piękny wynik. Mąż stał jednak poza stadionem i krzyczał “utrzymaj”, bo lepiej widział odległość. Wygrałam, a dwa dni później zdobyłam jeszcze brązowy medal w rzucie dyskiem – opowiadała Ludwika Chewińska.

Rekordzistka Polski z uśmiechem mówi, że pewnie jeszcze doczeka „złotych godów”, czyli 50 rocznicy swojego wyniku. Choć jej zdaniem są w kraju zdolne zawodniczki, które mają potencjał by zastąpić ją w tabelach historycznych.

– Nigdy mi nie przyszło do głowy, że rekord tak długo przetrwa. Niestety od 45 lat wciąż się utrzymuje, ale mam nadzieję, że w końcu zostanie poprawiony. Wcale mnie nie cieszy, że tyle to trwa. Są teraz młode dziewczyny jak Paulina Guba czy Klaudia Kardasz i trzymam za nie kciuki – powiedziała rekordzistka Polski.

Ludwika Chewińska jest pełna energii, prowadzi aktywny tryb życia i nie przestaje bić rekordów. Mieszka i pracuje jako nauczycielka na Mokotowie, oraz startuje w rywalizacji weteranów. Posiada rekordy Polski masters w ciężarku w kategorii do lat 70 i 75. Jak mówi uprawia też inne sporty np. pływanie i nordic walking.

Podczas imprezy z okazji obchodów 45-lecia rekordu odbywającej się na terenie Ośrodka Sportu i Rekreacji Mokotów przy ul. Niegocińskiej, gdzie na kilka godzin powstała profesjonalna rzutnia, stawiły się dawne gwiazdy lekkiej atletyki jak Urszula Kielan – wicemistrzyni olimpijska w skoku wzwyż z 1980 roku, czy Genowefa Patla – olimpijka z Barcelony z 1992 roku i wielokrotna rekordzistka Polski w rzucie oszczepem. Pomysłodawcą wydarzenia był burmistrz dzielnicy Mokotów – Rafał Miastowski.

– Często o wszystkim decyduje przypadek i tak było też tym razem. Podczas odwiedzin placówek oświatowych w naszej dzielnicy powiedziano mi, że pracuje u nas rekordzistka Polski. Szybko policzyliśmy i zobaczyliśmy, że w 2021 roku przypada 45-lecie. Padł pomysł, żeby zrobić taką imprezę dla pani Ludwiki. Oczywiście w międzyczasie wiele rzeczy się wydarzyło dlatego czekaliśmy na kolejne rozporządzenia. Trudno sobie wyobrazić, że ten rekord Polski przetrwał aż 45 lat zwłaszcza teraz, gdy pokonywane są kolejne bariery i wszystko w sporcie wydaje się możliwie – powiedział burmistrz.

Każdy z obecnych mógł spróbować sił w tej popularnej konkurencji i przez chwilę poczuć się jak nasi słynni kulomioci, oraz porównać swoje wyniki z kobiecym rekordem Polski. Uczestnicy w różnym wieku pchali głównie techniką klasyczną, ale niektórzy próbowali też techniki obrotowej. Rekord jubileuszowego mityngu ustanowił Paweł Dziuba z wynikiem 14.28 m. Na wszystkich czekały pamiątkowe medale i koszulki.

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: Marcin Selerski

 

 

 

 

 

Zanim nadejdzie kalendarzowe lato wystartuje wiosenna edycja Testu Coopera dla Wszystkich. W niedzielę na warszawskich Bielanach można spodziewać się gorącej atmosfery. To będzie zwiastun wielu biegowych emocji czekających w najbliższych dwóch dniach.

Po Ursusie i Gminie Michałowice tym razem będzie można sprawić swoją formę na stadionie warszawskiej Akademii Wychowania Fizycznego. W przeszłości odbywał się tu m.in. Memoriał im. Janusza Kusocińskiego z udziałem najlepszych polskich zawodników. Tym razem na bieżnię wyjdą amatorzy biegania, którzy będą chcieli zweryfikować swoją kondycję podczas 12-minutowowej próby. Po wszystkim każdy z uczestników sprawdzi ile metrów pokonał, a wynik porówna w specjalnej tabeli.

– Wracamy do aktywności i normalności. Podczas Testu Coopera będzie można pobiec na najnowocześniejszym obiekcie lekkoatletycznym w Warszawie. Będziemy startować falami co 20 minut i każdy zobaczy w jakiej jest formie, oraz będzie mógł poprawić wynik z poprzednich testów. Zgłosić się można przez internet lub na miejscu – powiedział Rafał Jachimiak, wiceprezes AZS Warszawa.

Impreza odbywać będzie się 20 czerwca w godzinach od 8 do 14, a udział jest bezpłatny. Podczas wydarzenia prowadzona będzie akcja „Wybiegaj Sprzęt Sportowy dla Szkół”. Punktowany jest każdy start na rzecz danej placówki edukacyjnej. Nagrodę wynoszącą 2500 zł ufundowała firma Veolia. Tuż po uczestnikach testu na bieżnię wyjdą młodzi uczestnicy Warszawskiej Ligi Biegowej. W programie dystanse od 60 m do 600 m.

Weekend zakończymy nietypowo, bo w poniedziałek 21 czerwca. Symbolicznie o 21:06 wystartuje 6. edycja Nocnego Biegu Sztafetowego Janusza Kusocińskiego. Od czasu gdy lekkoatletyczny memoriał odbywa się poza Warszawą jest to największa impreza w stolicy upamiętniająca legendarnego mistrza olimpijskiego. Wydarzenie pełne jest symbolicznych nawiązań do postaci „ Kusego” jak choćby dystans 10 000 m, oraz data.

– Bieg rozgrywany jest nietypowo, a jego data nawiązuje do tragicznej śmierci sportowca w Palmirach. Na sportowo chcemy upamiętnić tego wybitnego biegacza i bohatera walczącego w obronie Warszawy. Przekonamy się też czy czterech wysportowanych uczestników jest w stanie poprawić jego wynik z Los Angeles (30.11,4 -red). Mam nadzieję, że tak – dodaj organizator zawodów.

Start i meta Nocnej Sztafety znajdować będą się na stadionie AWF, a trasa rywalizacji 4×2500 metrów prowadzić będzie po kampusie uczelni. Zapisy internetowe dobiegają końca, ale zgłaszać można będzie się też w biurze zawodów.

Organizatorami wydarzenia się AZS Warszawa i AWF Warszawa. Test Coopera Dla Wszystkich współfinansowany jest ze środków Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu. Partnerem jest System Gepard, Narodowe Centrum Badań Kondycji Fizycznej. Partnerami Nocnego Biegu Sztafetowego są Urząd Dzielnicy Bielany, 4 Move, Print Plus i Amki Snacks.

Autor: Robert Zakrzewski

Test Coopera dla Wszystkich: https://testcoopera.pl/warszawa-bielany/

Nocna Sztafeta Janusza Kusocińskiego: https://www.awf.edu.pl/uczelnia/o-nas/nocny-kusy

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Ziarnko do ziarnka i wyłonieni zostali kolejni finaliści oraz finalistki Akademickich Mistrzostw Polski w siatkówce plażowej. Rozgrywany na warszawskim Ursynowie półfinał B zdominowały pary Uniwersytetu Warszawskiego i Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.

Niespełna tydzień po rywalizacji w ramach Akademickich Mistrzostw Warszawy na plac weszły uczelnie walczące o awans do ogólnopolskiego finału studenckich rozgrywek. Na dobrze znanym już obiekcie Let’s Go Beach walczyło 17 par męskich i 18 żeńskich z 12 uczelni. Stawką było po osiem miejsc dających przepustkę do decydującego turnieju w Gdańsku.

Rywalizacja trwała dwa dni i odbywała się na sześciu boiskach. Piękna letnia pogoda sprawiła, że można było poczuć się jak w nadmorskim kurorcie. Z nieba lał się żar, a stopy palił nagrzany piach po którym ledwo można było chodzić, a co dopiero biegać i skakać.

W kobiecym finale spotkały się pary z Uniwersytetu Warszawskiego. Reprezentantki Polski – Marta Łodej i Agata Ceynowa pokonały w wewnętrznym pojedynku Karinę Jakuć i Julię Gierczyńską 2:0 (21:18, 21:13).

– Pogoda tak bardzo dopisała, że radziłyśmy sobie nieco gorzej. Finalnie jednak wygrałyśmy i to jest dla nas najważniejsze. W finale będzie na nas czekać jeszcze więcej par, z którymi będzie trzeba powalczyć. Mecz z koleżankami z UW był wymagający, ale też ciekawy był też ciekawe było spotkanie z Politechniką Łódzką zakończone w trzech setach. Widziałyśmy się już z nimi i wiedziałyśmy, że grają fajną siatkówkę i prezentują inny styl niż my – powiedziały Marta Łodej i Agata Ceynowa.

Wśród mężczyzn zwycięzcami zostali „medycy” – Michał Witkoś i Kamil Głowacki. Do decydującego starcia z parą Patryk Tyszka/Tomasz Jaroszczak jednak nie doszło, bo gracze Uniwersytetu Warszawskiego kreczowali. W półfinale Uniwersytet Medyczny pokonał kolejną parę z Uniwersytetu Warszawskiego – Skrajny/Okrzeja w trzech setach.

– Poziom grania był bardzo wysoki i pogoda dawała się we znaki. Już po jednym meczu można było czuć w nogach zmęczenie. Wiele rzeczy składało się na to, że warunki były trudne, ale musimy sobie w nich poradzić. Po pierwszym dniu mieliśmy zapewniony awans do finałów i tym sobie zdjęliśmy trochę ciśnienia z głów – powiedział Kamil Głowacki z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku.

Finał Akademickich Mistrzostw Polski odbędzie się w dniach 4-7 lipca. Będzie to ostatnia konkurencja w której odbędzie się walka o medale w tym sezonie.

Organizatorem wydarzenia jest AZS Warszawa. Akademickie Mistrzostwa Polski są współfinansowane ze środków Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu, a ich głównym sponsorem jest Grupa LOTOS S.A.

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: Marcin Klimczak

Akademickie Mistrzostwa Polski – Półfinał B

Klasyfikacja kobiet

1.Ceynowa Agata/Łodej Marta (UW Warszawa)
2.Gierczyńska Julia/Jakuć Karina (UW Warszawa)
3.Wawerska Dominika/Wawerska Patrycja (AWF Warszawa)
4.Gajewska Natalia/Grobys Sylwia (ALK Warszawa)
5.Klajman Kamila/Sobór Sandra (PŁ Łódź)
6.Jundziłł Patrycja/Legieta Kinga (UŁ Łódź)
7.Krakos Katarzyna/Przybysz Aleksandra (UWM Olsztyn)
8.Kosobucka Marta/Waszyńska Joanna (AWF Warszawa)

Klasyfikacja mężczyzn

1.Głowacki Michał/Witkoś Michał (UMB Białystok)
2.Jaroszczak Tomasz/Tyszka Patryk (UW Warszawa)
3.Okrzeja Maciej/Skrajny Jakub (UW Warszawa)
4.Poręba Mateusz/Sokołowski Dawid (UWM Olsztyn)
5.Korycki Michał/Manios Adam (UW Warszawa)
6.Głowacki Adam/Kaszewiak Maciej (PŁ Łódź)
7.Dawid Wojciech/Michalak Kuba (WAT Warszawa)
8.Gościański Damian/Miniak Adam (WSM Warszawa)

O tym kto przelicytuje przeciwników przekonamy się podczas Akademickich Mistrzostw Polski w brydżu sportowym. Zapowiada się gra nerwów i batalia na dwie talie.

Ponad 160 osób z 24 uczelni zagra w Warszawie licząc na dobre rozdanie. Tym razem rozgrywka toczyć będzie się w Centrum Konferencyjnym przy hotelu Atos. Przez trzy dni odbędzie się sześć sesji turnieju par i dziewięć rund turnieju teamów. Początek gier już w piątek o godzinie 16.

– Uważam, że warunki do rozgrywania turnieju są bardzo dobre i mam nadzieję że podzielą to uczestnicy. Gramy w centrum położonym obok miejsca gdzie będą mieszkać uczestnicy, więc nie będzie potrzeby żeby przemieszać się po Warszawie. Wszystko odbywać będzie się na miejscu. Dla większego bezpieczeństwa postanowiliśmy znów oddzielić graczy dodatkową pleksi, tak żeby czuli się bardziej komfortowo – powiedział Olaf Weker, wiceprezes AZS Uniwersytetu Warszawskiego, organizator imprezy.

Jesienią ubiegłego roku dobrze spisały się stołeczne uczelnie, które bronić będą złotych medali. W klasyfikacji teamów i drużynowej zwyciężył Uniwersytet Warszawski, natomiast wśród par triumfowali Łukasz Witkowski i Igor Łosiewicz z Akademii Leona Koźmińskiego. Tym razem Witkowski wystąpi w nowym duecie. Do klasyfikacji drużynowej zaliczane są trzy najlepsze wyniki par, oraz najlepszego teamu.

Tegorocznych zwycięzców poznamy w niedzielę 20 czerwca. Ostatnia runda teamów rozpocznie się o godzinie 12:30. Natomiast ceremonia zakończenia imprezy planowana jest na 13:30.

Organizatorem wydarzenia jest AZS Uniwersytet Warszawski. Akademickie Mistrzostwa Polski są współfinansowane ze środków Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu, a ich głównym sponsorem jest Grupa LOTOS S.A.

Autor: Robert Zakrzewski

Lista zgłoszonych uczelni:

Akademia Górniczo – Hutnicza w Krakowie
Akademia Leona Koźmińskiego w Warszawie
Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Lesznie
Politechnika Gdańska
Politechnika Lubelska
Politechnika Poznańska
Politechnika Śląska w Gliwicach
Politechnika Warszawska
Politechnika Wrocławska
Politechnika Łódzka
Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie
Uniwersytet Gdański
Uniwersytet Jagielloński w Krakowie
Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie
Uniwersytet Marii Curie – Skłodowskiej w Lublinie
Uniwersytet Medyczny w Łodzi
Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu
Uniwersytet Pedagogiczny w Krakowie
Uniwersytet Rzeszowski
Uniwersytet Śląski w Katowicach
Uniwersytet Szczeciński
Uniwersytet Warszawski
Uniwersytet Wrocławski
Warszawski Uniwersytet Medyczny

Przybyli, zobaczyli i zwyciężyli – tak można podsumować występ AWF Poznań podczas Akademickich Mistrzostw Polski w unihokeju. Drużyna której zabrakło rok temu, podczas pierwszej edycji turnieju, teraz spisała się na medal i to od razu złoty.

Od poniedziałku w Warszawie rywalizowały 22 uczelnie, czyli o osiem więcej niż przed rokiem. Spotkania w formule SWISS, czyli z trzema graczami w polu, rozgrywane były na trzech boiskach przygotowanych w halach Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego i Uniwersytetu Warszawskiego. Główną areną zmagań były obiekty sportowe na Ursynowie, gdzie rozegrano większość z 63 meczów.

W finale broniąca tytułu Akademia Górniczo-Hutnicza spotkała się z drużyną AWF Poznań, która nie brała udziału w walce o pierwsze historyczne medale w unihokeju. Decydujący mecz miał być rewanżem za pojedynek grupowy zakończony remisem 4:4. Po drodze do tego starcia krakowianie pokonali w półfinale Politechnikę Gdańską (10:4), a poznaniacy wygrali z Politechnikę Rzeszowską (3:1).

Decydujący mecz szybko ułożył się po myśli graczy AWF, którzy wyszli na prowadzenie 4:0. Choć AGH w pewnym momencie zdołał zmniejszyć straty do stanu 4:6, to mecz zakończył się wygraną uczelni ze stolicy Wielkopolski 13:8. Poziom meczu był wysoki, bo na parkiecie wystąpili zawodnicy i zawodniczki grający w klubach ekstraligi czy reprezentacji Polski.

– Czuliśmy lekki zawód, bo nie mogliśmy przyjechać rok temu. Rozumiem jednak, że uczelnia dbała o nasze zdrowie. Super, że mogliśmy wystartować tym i wygrać zmagania akademickie. Wcześniej zdobywaliśmy trzy medale podczas Akademickiego Pucharu Polski, ale nigdy nie mieliśmy złotego. Teraz udało się to osiągnąć w oficjalnych AMP-ach – powiedział zadowolony Miron Łada z AWF Poznań.

Utrata wielu bramek w finale nie przyćmiła dobrej postawy Klaudii Jachymiak z AGH Krakow, która została wybrana najlepszą bramkarką turnieju – zawodniczka została wyróżniona tym mianem już drugi raz z rzędu.

– Bramkarski strój nie jest ciężki, ale jest w nim duszno. Wszystko jest jednak kwestią przyzwyczajenia, bo bronię już 10 lat. Na tej pozycji ważna jest siła nóg, rąk oraz pleców. Uważam że unihokej to sport dla wszystkich i nie jest drogi w uprawianiu. Być może dlatego często jest też uprawiany na lekcjach wychowania fizycznego w szkołach, bo potrzebne są nam kije, piłeczka i strój bramkarski który jest najdroższy – powiedziała reprezentantka AGH Kraków.

W meczu o brąz doszło do starcia pomiędzy inżynierami. Lepsza okazała się Politechnika Rzeszowska, która pokonała Politechnikę Gdańską 7:3 i obroniła 3 miejsce wywalczone przed rokiem.

– Uważam, że to jest nasz wielki sukces, bo w turnieju bierze udział wiele uczelni mających zawodników na poziomie ekstraligi. My nie mamy graczy, ale po trudnym półfinale i meczu o brąz zdobywamy medal. Do turnieju przygotowywaliśmy się trenując wieczorami raz w tygodniu. Mogliśmy ćwiczyć dzięki naszemu kanclerzowi i prezesowi naszego AZS – powiedział Piotr Gomułka z Politechniki Rzeszowskiej, student II roku Budownictwa.

Najlepiej ze stołecznych uczelni spisał się Uniwersytet Warszawski zajmując 6. lokatę. W meczu o 5. miejsce uniwerek przegrał z Uczelnią Państwową im. Jana Grodka w Sanoku 4:5, choć schodząc na przerwę prowadził 3:2.  Natomiast MVP turnieju zostali wybrani Dawid Korpan i Patrycja Hliwa z AWF Poznań.

Organizatorem wydarzenia jest AZS Warszawa. Partnerami turnieju jest firma XeroCAD, empikfoto.pl, oraz Polar. Akademickie Mistrzostwa Polski są współfinansowane ze środków Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu, a ich głównym sponsorem jest Grupa LOTOS S.A.

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: Marcin Selerski

Klasyfikacja Akademickich Mistrzostw Polski w unihokeju 

1 Akademia Wychowania Fizycznego w Poznaniu
2 Akademia Górniczo-Hutnicza w Krakowie
3 Politechnika Rzeszowska
4 Politechnika Gdańska
5 Uczelnia Państwowa im. Jana Grodka w Sanoku
6 Uniwersytet Warszawski
7 Uniwersytet Zielonogórski
8 Uniwersytet Mikołaja Kopernika w Toruniu
9 Akademia Wychowania Fizycznego w Warszawie
10 Akademia Wychowania Fizycznego w Krakowie

W rodzinnej i nieco kameralnej atmosferze przebiegał Test Coopera dla Wszystkich rozgrywany w Michałowicach koło Warszawy. Impreza odbywała się w ramach Gminnych Dni Sportu, a zakończyła w strugach deszczu. To nie ostudziło jednak zapału najwytrwalszych uczestników.

Pierwsi biegacze pojawili się na boisku miejscowej szkoły podstawowej tuż przed godziną 10. Po chwili rozgrzewki ruszyli oni z zapałem by zmierzyć się z 12-minutową próbą wytrzymałościową. Gdyby nie wiatr, to można było by się poczuć jak w sezonie halowym, bo biegano po 200 metrowej bieżni. Dach też by się przydał zwłaszcza pod koniec imprezy.

– Chcieliśmy wziąć udział w biegu w zeszłym tygodniu, ale obowiązki nam na to nie pozwoliły. Do biegania namówił nas syn, który jest stałym uczestnikiem takich imprez jak Test Coopera. Zaczęliśmy biegać pół roku termu i wychodzimy sobie kilka razy w tygodniu na 40 minut. Traktujemy to jako WF – mówili Renata i Marek Bylicy, którzy na 12 minut wystartowali z numerami 1 i 2.

Na naszej kolejnej imprezie spotkać można było Irinę Hulanicką wraz z mężem, która to w 1985 roku wygrywała Maraton Warszawski z czasem 2:46:21. Biegaczka swoim entuzjazmem może zarażać młodszych miłośników biegania. Tym razem pokonała 2050 metrów.

– Kiedy zaczęłam startować, to byłam uzależniona od biegania. Wcześniej dla mnie ważna była praca naukowa, a bieganie było czymś abstrakcyjnym. Wszystko zaczęło się przez przypadek. Teraz jak mam dłuższą przerwę, to czuje że czegoś mi brakuje. Bieganie wiele mi dało, bo dzięki niemu uczyłam się języka polskiego. Teraz biegając też pracuję nad różnymi rzeczami, bo jestem programistą. Siedząc cały czas przy komputerze nie jest się w stanie wymyślić czegoś co będzie optymalnie działać – powiedziała Irina Hulanicka, pochodząca z okolic Nowosybirska.

W wydarzeniu wzięło udział blisko 90 osób. Nie brakowało całych rodzin oraz debiutantów którzy chcieli się sprawdzić w Teście Coopera. Najdłuższy dystans pokonał Kamil Cekar kończąc bieg po 3325 metrach. Kolejna szansa na poprawienie swoich wyników już 20 czerwca na stadionie AWF. Udział jest bezpłatny.

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: Marcin Selerski