Robert Zakrzewski
nsw-5g3e3zpjeuz9o1ij0b6mi1dj4lfmg2b1hisyh3g2lqzqe-k3efbz4s9bh4z205w-rbkfx3qeuapqrfuljj28fg6d6sa5p1lhmdw5fylqx4j30b4hs57-tykgqhz9koa5
-1
archive,paged,author,author-robert-zakrzewski,author-17,paged-55,author-paged-55,bridge-core-3.1.7,tribe-no-js,qode-page-transition-enabled,ajax_fade,page_not_loaded,,hide_top_bar_on_mobile_header,qode-theme-ver-30.4.2,qode-theme-bridge,disabled_footer_bottom,qode_header_in_grid,wpb-js-composer js-comp-ver-7.6,vc_non_responsive,elementor-default,elementor-kit-22119

Author: Robert Zakrzewski

Trzeciego października dobiegła końca pierwsza edycja akcji „63 dni! Wyzwanie!” zorganizowanej dla uczczenia 76. rocznicy Powstania Warszawskiego. Projekt łączył w sobie rekreację i sport oraz cenną lekcję historii. Po udanym początku organizatorzy nie mogą doczekać się przyszłorocznej odsłony, a uczestnicy wraz z nimi.

Pomysł na stworzenie wydarzenia, które nie tylko upamiętni Powstanie Warszawskie, ale także pozwoli poznać jego przebieg i losy uczestników walk przez wszystkie 63 dni, istniał wśród organizatorów od pewnego czasu. Dzięki takiej idei uczestnicy mogli powiązać swoją aktywność fizyczną z poznawaniem kolejnych kart powstańczego kalendarza. Motywowało to również do większej regularności, bo w grę wchodziły dwa miesiące uczestnictwa, a nie jeden start.

Wyzwanie okazało się być udaną inicjatywą z jeszcze jednego powodu. W czasie pandemii i odwołanych wielu imprez masowych uczestnicy mogli odnaleźć swoje miejsce w nieoficjalnym rankingu i porównywać swoje dystanse z innymi osobami. Taka odrobina rywalizacji mogła dodatkowo motywować.

– W sportowym hołdzie Powstańcom Warszawy planowaliśmy okrążyć kulę ziemską i to się udało na wiele dni przed końcem wyzwania. Uprawialiśmy sport w kilku dyscyplinach, w których można było zmierzyć dystans, bez względu na czas i wspólnie pokonaliśmy prawie 60 tys. km – mówi Rafał Rzońca, jeden z organizatorów akcji.

Najwięcej kilometrów pokonali rowerzyści (29944,94 km), następni byli chodziarze (13436,67 km ) i biegacze (13247,34 km). Swoje kilometry dokładali wiosłujący, pływacy, osoby jeżdżące rolkach, spacerujące z wózkiem dziecięcym, czy jeżdżące na wózku inwalidzkim.

Odnotowano ponad 300 rejestracji ze 113 miejscowości. Największą reprezentację miała oczywiście Warszawa, ale równie dobrze prezentowały się Koło, Częstochowa i Gdańsk. Ciekawostką jest, że do uczestnictwa w wyzwaniu zgłosiły się także osoby spoza Polski m.in. z USA, Wielkiej Brytanii, Irlandii, Hiszpanii, Holandii, Norwegii, Niemiec, Czech czy Macedonii.

– Były obawy, że wyzwanie może nie wypalić, ale liczba zgłoszeń w obecnej sytuacji pozytywnie nas zaskoczyła. Dla przykładu pisała do nas uczestniczka z USA, że udział w wyzwaniu jest dla niej osobiście bardzo ważny i poprosiła o wysłanie medalu do Nowego Jorku. Ten i wiele innych sygnałów od uczestników odczytujemy jako informację zwrotną, że ta inicjatywa, odwołująca się do swego rodzaju nowoczesnego patriotyzmu jest potrzebna. Co prawda wyniki na bieżąco dostarczało mniej niż 200 uczestników, ale mamy nadzieję poprawić ten element w kolejnych edycjach – mówią organizatorzy.

Dzięki uprzejmości Muzeum Powstania Warszawskiego można było śledzić przebieg Powstania dzień po dniu, a dzięki szefowi Komisji Historycznej AZS i członkowi Towarzystwa Miłośników Historii – Robertowi Gawkowskiemu poznać sylwetki bohaterów walk, którzy w tamtym okresie byli związani ze środowiskiem akademickim. Część uczestników wsparła też materialnie muzeum.

Organizatorzy podkreślają, że inicjatywa została zrealizowana bez jakiejkolwiek dotacji, nakładem własnej pracy i środków finansowych pomysłodawców, czyli warszawskiego AZS i Agencji „Top Art.”

– W trakcie realizacji inicjatywy nie ustrzegliśmy się trudności, a szczególnie trudna była początkowa sytuacja z serwerem i komplikacje przy logowaniu do strony. Traktujemy to jako naukę i wyciągamy wnioski na przyszłość, a chcielibyśmy tworzyć „63 dni wyzwanie” wspólnie z uczestnikami – deklarują organizatorzy wyzwania, którzy proszą o spostrzeżenia i sugestie.

Dla chętnych uczestników zorganizowano pamiątkowe koszulki i medale, natomiast wszyscy aktywni uczestnicy „63 Dni! Wyzwanie” otrzymali certyfikaty potwierdzające ich udział w inicjatywie.

Organizatorzy dziękują za zaangażowanie wszystkim, którzy przystąpili do wyzwania, a także patronom inicjatywy, czyli Muzeum Powstania Warszawskiego i warszawskiemu oddziałowi Towarzystwa Miłośników Historii.

Strona wydarzenia: https://63dni.pl

Autor: Robert Zakrzewski

Środowisko akademickie łączy siły w organizacji imprez, bo nietypowy rok potrzebuje nietypowych rozwiązań. Wyjątkowo na jednej trasie można będzie wziąć udział w dwóch biegach, z czego jeden rozgrywany jest wirtualnie.

Uczestnicy Biegu SGH rozgrywanego w tym roku dzięki pomocy aplikacji, mogą sprawdzić się całkowicie realnie i poczuć atmosferę sportowego święta biorąc udział w 8. Biegu Runbertowa. Do pokonania jest szybka 5 km trasa prowadząca ulicami jednej ze stołecznych dzielnic.

W ramach imprezy odbędą się Otwarte Akademickie Mistrzostwa Warszawy. Studenci i pracownicy uczelni mogą liczyć na niższą opłatę startową wynoszącą 20 zł, podczas gdy dla pozostałych ta opłata to 50 zł.

– Jeśli ktoś zdecydował się na udział w wirtualnej edycji Biegu SGH, ale nie ma dobrze zmierzonej trasy, albo brak mu bezpośredniej rywalizacji z innymi i jakiejś motywacji, to może zgłosić się do Biegu Runbertowa. Warto się spieszyć, bo zapisy dobiegają końca. Limit uczestników wynosi 250 osób w biegu głównym – mówi Rafał Jachimiak z AZS Warszawa.

Ta zasada działa w dwie strony, bo uczestnicy Biegu Runbertowa mogą nie tylko pobiec w tradycyjny sposób, ale też wirtualnym Biegu SGH, który od początku swojej historii jest imprezą charytatywną. W tym roku pieniądze z imprezy przeznaczone będą na leczenie małego Jasia. Pakiet startowy wynosi 60 zł. Na uczestników czekają koszulki i medale.

8. Bieg Runbertowa odbędzie się 25 października. Biuro zawodów znajdować ma się na terenie Liceum Ogólnokształcącego im. Tadeusza Kościuszki przy ul. Kadrowej 9. Nieopodal znajdować będzie się start i meta. W ramach imprezy wystartują dzieci w biegu z maskotkami. Dla biegaczy przygotowano medale, więc kolekcjonerzy mogą mieć dwa za pokonanie 5 km.

Zawodnicy w strefie startowej mają obowiązek zasłaniania twarzy i w miarę możliwości proszeni są o zachowanie dystansu, co najmniej 1 m. W okolicy strefy startu i mety będą znajdowały się środki do dezynfekcji.

Organizatorem 8. Biegu Runbertowa jest AZS Warszawa wspólnie z Urzędem Dzielnicy Rembertów m.st. Warszawa. Projekt współfinansowany jest ze środków m.st. Warszawy oraz Ministerstwa Sportu. Wydarzenie wspierają firma PRINTplus, Rembertów Team i BiegnijZwierzu.

Bieg Runbertowa: WIĘCEJ 

Bieg SGH: WIĘCEJ

Autor : Robert Zakrzewski

Można powiedzieć, że tym razem medalistów Akademickich Mistrzostw Polski wyłoniono przy stoliku. A dokładniej przy 32 stołach rozstawionych na terenie Centrum Sportów Umysłowych im. Włodzimierza Buze w Warszawie. Przez trzy dni rozgrywany był tam turniej par i teamów w brydżu sportowym.

W imprezie wzięło udział niemal 140 zawodników z 19 uczelni. Choć walka toczyła się o puchary, medale i cenne punkty do klasyfikacji Akademickich Mistrzostw Polski, to wszystko rozgrywane było w przyjaznej atmosferze. Sami uczestnicy zwracali uwagę na to, że brydż sportowy posiada koleżeński charakter.

Tym razem potrzebny był jednak nieco większy dystans społeczny. Ze względów bezpieczeństwa na stole ustawiona była dodatkowa zasłona ochronna z pleksi, a uczestnicy mieli obowiązek siedzenia w maskach podczas rozgrywki. To jednak nie wpłynęło na poziom turnieju.

W rywalizacji par batalie na talie stoczyło 65 duetów i mimo początkowych problemów ostatecznie zwyciężyli Igor Łosiewicz i Łukasz Witkowski z Akadami Leona Koźmińskiego. Po wyrównanej walce wyprzedzili oni w klasyfikacji braci Jakuba i Patryka Patrauha z Politechniki Wrocławskiej. Trzecie miejsce zajęli Alicja Jaskulecka i Krystian Bączek z Politechniki Warszawskiej.

– O pierwsze miejsce walczyliśmy cały czas z braćmi Patreuha, ale to była bardzo koleżeńska rywalizacja. Wszystko się zmieniało i to raz my byliśmy na prowadzeniu, a raz na drugim miejscu. Mieliśmy jednak solidną końcówkę i udało się wygrać. Najtrudniejsza była chyba pierwsza godzina gry, bo musieliśmy się przyzwyczaić do wszystkich wymogów sanitarnych. Czuć było pewien dyskomfort, ale później już jakoś poszło. Po pierwszej sesji byliśmy chyba nawet w połowie stawki – opisuje Igor Łosiewicz.

W rywalizacji teamów wystartowało 28 ekip, a najlepszy okazał się być Uniwersytet Warszawski w składzie Krzysztof Cichy, Tomasz Kiełbasa, Piotr Jasiński i Maksymilian Grochowski, wyprzedzając Politechnikę Warszawską i Politechnikę Lubelską.

– Myślę, że brydż to może być rozrywka dla każdego, nie tylko dla umysłów ścisłych. Na pewno pomaga umiejętność współpracy, skupienia, ale też odporność na stres, bo są różne sytuacje w grze. Dobra pamięć też jest ważna i trochę liczenia zawsze się przyda. Podczas turniejów liczy się też taka wytrzymałość fizyczna, bo są zawody trwają trzy godziny, ale są i takie które trwają tydzień – mówi Krzysztof Cichy, dla którego były to pierwsze Akademickie Mistrzostwa Polski.

Choć wszyscy brydżyści mieli założone maski, to wśród uczestników Akademickich Mistrzostw Polski udało się rozpoznać profesora Aleksandra Bobko reprezentującego Uniwersytet Rzeszowski. Były senator, w turnieju teamów w klasyfikacji uniwersytetów, zajął drugie miejsce.

– Moja pasja do brydża zaczęła się gdzieś w szkole podstawowej. Chętnie graliśmy w liceum i na AGH jak studiowałem, a teraz z żoną chętnie grywamy. Kiedyś brydż był wydarzeniem bardziej towarzyskim. Teraz ludzie może grają więcej przez internet. Ale to daje dużo frajdy, budzi sporo emocji i uczy koncentracji. Polecam każdemu bez względu na wiek, bo jak mówi jeden z mistrzów Krzysztof Martens, to jest taki jogging dla umysłu – powiedział prof. Aleksander Bobko.

W klasyfikacji uczelni zwyciężył Uniwersytet Warszawski, wyprzedzając Politechnikę Warszawską i Akademię Górniczo – Hutniczą Kraków. W sumie sklasyfikowanych zostało 19 szkół wyższych.

Głównym sponsorem Akademickich Mistrzostw Polski jest GRUPA LOTOS. Impreza dofinansowana jest przez Ministerstwo Sportu.

Autor: Robert Zakrzewski

Klasyfikacja uczelni:

  1. Uniwersytet Warszawski
  2. Politechnika Warszawska
  3. Akademia Górniczo – Hutnicza w Krakowie
  4. Politechnika Wrocławska
  5. Politechnika Lubelska

Wynikihttps://wyniki.pzbs.pl/turnieje/2020/AMP/fala/

W sobotę na stadionie warszawskiego AWF odbyła się kolejna odsłona Testu Coopera dla Wszystkich. Przez kilka godzin wystartowało tam ponad 650 osób, pokonując łącznie 1322 km 779 metrów. Jest to dystans dużo dłuższy od tego uzyskanego tydzień temu podczas testu na Targówku.

Był to ostatni dzwonek, żeby sprawdzić stan formy podczas popularnej próby wytrzymałościowej organizowanej w Warszawie, a przy okazji wybiegać sprzęt sportowy dla szkół. W uzyskaniu dobrych wyników i wysokiej frekwencji pomagała piękna pogoda, która zachęcała do spędzenia aktywnie dnia. Na chętnych czekały pamiątkowe koszulki i certyfikaty.

Karuzela z biegaczami na Bielanach kręciła się przez sześć godzin. Uczestnicy testu ruszali w aż 18 falach co 20 minut, a w każdym rzucie mogło znaleźć się po około 40 osób. Wszystko poprzedzała rozgrzewka przygotowująca do wysiłku. Największym zainteresowaniem tradycyjnie cieszyły się wcześniejsze pory dnia. Im później, tym na bieżni było więcej wolnego miejsca.

– Jest to bardzo fajna impreza i uważam, że trzeba dawać przykład młodzieży, żeby wiązała życie ze sportem. To mój drugi test coopera w życiu. Taktykę miałem taką, żeby zacząć mocniej pierwsze 200 m i się ustawić. Później utrzymywać stałe tempo do ostatniego kółka. Końcówka to już ile fabryka dała jak to mówią. W przyszłym roku będę chciał zaatakować 3000 m – powiedział po biegu Łukasz Kiszkowiak, który pokonał 2800 m.

Jak wskazuje sama nazwa Testu Coopera dla Wszystkich, w imprezie mógł wziąć udział każdy. Nie brakowało zarówno doświadczonych biegaczy, ale też spacerowiczów w jeansach, czy rodzin które walczyły o punty dla szkół, a tu liczył się każdy start. Nagroda na sprzęt sportowy wynosi 2000 zł i ufundowana została przez firmę Veolia Energia.

– Pomysł był spontaniczny, żadnej taktyki czy planowania. Chcieliśmy trochę przebiec, albo przejść, bo byłam z dzieckiem. Startowaliśmy na rzecz Szkoły Podstawowej nr 53. Mobilizacja była duża i zgłosiło się wielu znajomych. Ogólnie atmosfera jest super. Jest mało osób w okolicach biura zawodów i to bardzo dobrze, bo wszystko idzie płynnie – powiedziała Beata Kozak-Kostkowska, która przebyła 2000 m. O 250 m lepsza była wicedyrektor SP 53, Edyta Barańczyk, która ambitną postawą i szerokim uśmiechem dała dobry przykład dzieciom swojej szkoły.

Najdłuższy dystans w ciągu 12 minutowej próby pokonali reprezentujący SP 53 Maciej Piotrowski (3600 m) i biegnąca dla SP 280 Joanna Rąpała (3050 m). Na Bielanach najliczniej stawili się też reprezentanci Zespołu Szkół nr 36 im. Marcina Kasprzaka. Na rzecz tej placówki pobiegło aż 258 osób mając sporą przewagę nad drugą w kolejności SP nr 53, dla której pobiegło 126 uczestników.

Biegacze na stadionie przy Marymonckiej pokonali łącznie ponad 1322 km – tyle mniej więcej wynosi odległość z Warszawy do włoskiej Bolonii, gdzie mieści się najstarszy uniwersytet w Europie założony w 1088 roku, nazywany matką wszystkich uniwersytetów.

Dla porównania w minioną sobotę na warszawskim Targówek, blisko 500 osób pokonało razem blisko 960 km. Najwięcej, bo aż 113 osób pobiegło dla Liceum Ogólnokształcącego nr 137 im. Roberta Schumana. Warunki pogodowego były jednak wtedy dużo gorsze, niż na Bielanach. We znaki dawał się zwłaszcza silny wiatr.

O ile był to finał Testu Coopera dla Wszystkich w Warszawie, tak akcja trwać będzie jeszcze do końca października na terenie Polski. W przyszły weekend mają odbyć się jeszcze wydarzenia we Wrocławiu, Białymstoku i Lublinie. Udział jest darmowy.

Organizatorem wydarzenia był AZS Warszawa wspólnie z Akademią Wychowania Fizycznego Warszawa i Urzędem Dzielnicy Bielany m.st Warszawy. Projekt współfinansowany ze środków m.st. Warszawy oraz Ministerstwa Sportu. Nagrodę ufundowała Veolia Energia.

Autor: Robert Zakrzewski

Foto : Marcin Klimczak

Dzięki udanym występom Igi Świątek tenis stał się sprawą niemal narodową. W czasie gdy Polka zapisywała się na kartach prestiżowego turnieju French Open, to na kortach Orła przy ul. Podskarbińskiej rozgrywano Akademickie Mistrzostwa Warszawy i Mazowsza. Uczestnicy śledzili wynik z Paryża, choć sami też walczyli o wygraną.

Za rekiety chwyciło 10 zawodników z pięciu uczelni : Politechniki Warszawskiej, Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, Szkoły Głównej Handlowej, Warszawskiego Uniwersytety Medycznego i Wyższej Szkoły Ekonomiczno – Społecznej. Frekwencja nie była najwyższa, ale Akademickie Mistrzostwa Warszawy odbywały się już po najważniejszej imprezie sezonu 2019/2020, czyli Akademickich Mistrzostwach Polski w tej dyscyplinie.

Na krytych kortach o ceglanej nawierzchni rozegrano niemal osiemnaście spotkań. Emocji i udanych zagrań nie brakowało. Zawodnicy na bieżąco śledzili też doniesienia płynące z turnieju Rolanda Garossa, gdzie w tym czasie rozgrywany był finał z udziałem tegorocznej maturzystki Igi Świątek, oraz Amerykanki Sofii Kanin.

-W trakcie meczu kolega cały czas mówił nam jaki jest wynik w Paryżu. Pierwszy set był dla Igi, więc zaczęło się dobrze. Oczywiście trzeba było skupić się na swojej grze. Poziom jest tu wyrównany i paru chłopaków stawia wymagające warunki. Uważam, że tenis w Polsce i tak jest dość popularny, ale teraz dzięki takiemu sukcesowi jeszcze więcej osób może się nim zainteresować. Moim zdaniem jest to sport dla każdego. Wystarczy rakieta i można grać – powiedział Bartosz Murach z Politechniki Warszawskiej.

W finale Akademickich Mistrzostw Warszawy spotkali się Krystian Magoś z SGGW i właśnie Bartosz Murach reprezentujący barwy stołecznych Inżynierów. Pojedynek zakończył zwycięstwem pierwszego z nich 2:0 ( 4:1, 4:3). W klasyfikacji uczelni wygrało SGGW z dorobkiem 14 punktów.

Akademickie Mistrzostwa Warszawy i Mazowsza współfinansowane są ze środków m.st. Warszawa i Ministerstwa Sportu.

Autor: Robert Zakrzewski

W najbliższy weekend na terenie Centrum Sportów Umysłowych w Warszawie rozegrane zostaną Akademickie Mistrzostwa Polski w brydżu sportowym. Karty na stół wyłoży 140 osób z 19 uczelni. Kto będzie miał więcej atutów?

Przed nami trzy dni interesującej walki o medale w turnieju par i teamów. Będą licytacje, kontry i wzięte lewe. Pary rozegrają minimum 60 rozdań na zapis maksymalny, z czego ostatnich 10 rozdań czeka tylko najlepszą “dwudziestkę”. Do klasyfikacji drużynowej liczyć się będą wyniki trzech najlepszych duetów, oraz jednego teamu w turnieju zespołów.

Ze względu na pandemię podjęto dodatkowe środki bezpieczeństwa.

– Oprócz tradycyjnej zasłony która dzieli stół, tak żeby nie było widać partnera i przeciwnika, będzie jeszcze zasłona z plexiglasu, która będzie oddzielała uczestników siedzących po tej samej stronie stronie stołu. Na każdej połowie będą też stały płyny do dezynfekcji. Grać będzie można tylko w maskach, albo przyłbicach – opowiada Olaf Weker, z jeden z organizatorów imprezy.

Wśród zgłoszonych uczelni nie zabraknie Akademii Górniczo-Hutniczej z Krakowa, która rok temu we Wrocławiu wywalczyła złoty medal wśród teamów wyprzedzając Uniwersytet Warszawski. Na liście widnieją też Paweł Bodnarewicz i Paweł Stężała z Uniwersytetu Szczecińskiego, którzy wygrali wtedy turniej par.

-Brydż sportowy to popularna popularna dyscyplina zwłaszcza wśród pracowników naukowych. Na liście startowej jest m.in. były rektor Akademii Leona Koźmińskiego prof. Witold Bielecki, czy Wojciech Folta przewodniczący środowiskowej komisji rewizyjnej AZS Kraków. Dużo jest też „ścisłych” uczelni i uniwersytetów – dodaje rozmówca.

Pierwsza sesja turnieju par Akademickich Mistrzostw Polski już w piątek o godzinie 16. Zmagania zakończą się w niedzielę koło godziny 14, finałem rywalizacji teamów.

Głównym sponsorem Akademickich Mistrzostw Polski jest GRUPA LOTOS. Impreza dofinansowana jest przez Ministerstwo Sportu.

Autor: Robert Zakrzewski – Media AZS

foto: archiwum

Już 17 października wystartuje 10 edycja zawodów „Od Młodzika do Olimpijczyka”. Przewidzianych jest pięć imprez eliminacyjnych, oraz wielki finał. Ambasadorem akcji jest medalista mistrzostw świata Radosław Kawęcki na 200 metrów stylem grzbietowym.

W tym roku ze względu na panujące obostrzenia zawody rozgrywane będą na dwóch basenach. Pierwsze zawody eliminacyjne odbędą tego samego dnia na terenie OSiR Żoliborz i OSiR Targówek w Warszawie. Adepci pływania z całej Polski rywalizować będą w blokach podzieleni na roczniki (2007-2009 i 2010-2012). Wszystkie zawody przeprowadzaną zostaną w oparciu o przepisy i punkty Światowej Agencji Pływackiej (FINA).

– Zawody pływackie powoli wracają, choć pod różnymi rygorami. Widać, że dzieci potrzebują takiej wyrównanej rywalizacji z rówieśnikami. A takie imprezy jak OMDO, to jeden z motywatorów, żeby w ogóle trenować. Starty pokazują nam na jakim jesteśmy etapie. Pewnie w przeciągu pół roku przekonamy się jak wiele młodych osób zrezygnowało z uprawiania sportu, bo nie miało takich dodatkowych bodźców. Pływalnie bardzo szybko zostały zamknięte i późno też otwarte. Trenerzy wymyślali co prawda zajęcia „na sucho”, ale widać było głód pływania – mówi Rafał Jachimiak z AZS Warszawa, organizator imprezy.

Pierwsza edycja akcji „Od Młodzika do Olimpijczyka” odbyła się w sezonie 2011/2012 na basenie Warszawianki. Łącznie w imprezach eliminacyjnych i w finale wystartowało wtedy ponad 5000 dzieci. Wśród chłopców w roczniku 1999 zwyciężył wtedy Kacper Stokowski z UKS G8 Bielany Warszawa– późniejszy brązowy medalista Mistrzostw Europy w sztafecie 4 x 50 m z 2017 roku i mistrz świata juniorów na 100 m stylem grzbietowym.

– Od początku był to strzał w dziesiątkę. Cel był prosty promować pływanie i znaleźć jak najlepszych pływaków, którzy pojadą kiedyś na igrzyska. Ale też promować ten sport jako sposób spędzania czasu. Jak ktoś zacznie przygodę z OMDO w wieku 8 lat, to może kontynuować być z nami aż do 14 roku życia. To kawałek życia, okazja do poznania nowych znajomości, ale też szansa na sprawdzanie swoich umiejętności – dodaje jeden z pomysłodawców zawodów.

Z powodu pandemii poprzedni sezon „Od Młodzika do Olimpijczyka” został skrócony do trzech imprez eliminacyjnych rozegranych na 25 metrowym basenie. Dlatego teraz podczas pierwszych zawodów eliminacyjnych zostaną wręczone nagrody dla zwycięzców poprzedniego, okrojonego cyklu. Organizatorzy liczą, że nowy sezon uda się rozegrać w całości według obowiązujących procedur bezpieczeństwa.

Nikt OMDO nie opuści z pustymi rękami. Na uczestników czekają pamiątkowe gadżety, a dla najlepszych przygotowano medale i dyplomy. Dla niektórych może to będzie pierwsze podium w życiu, ale pewnie nieostatnie. Do wielkiego finału awansuje po 16 osób z danego rocznika, w danej konkurencji. Niemal tradycyjnie największe emocje wzbudzać będzie sztafeta 8×50 m stylem dowolnym rozgrywana podczas finału.

Wydarzenie organizowane jest przez AZS Warszawa przy wsparciu Ministerstwa Sportu oraz m.st. Warszawy i Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego.

Zawody eliminacyjne:

17.10.2020 r. (sobota) – zawody na pływalni 25 metrowej

12.12.2020 r. (sobota) – zawody na pływalni 25 metrowej

06.03.2021 r. (sobota) – zawody na pływalni 25 metrowej

17.04.2021 r. (sobota) – zawody na pływalni 50 metrowej

15.05.2021 r. (sobota) – zawody na pływalni 50 metrowej

Zawody finałowe:

19.06.2021 r. (sobota) – zawody na pływalni 50 metrowej

Strona wydarzenia  : https://omdo.pl/

Autor: Robert Zakrzewski – Media AZS

Jeden złoty, jeden srebrny i dwa brązowe – oto medalowy dorobek AZS Uniwersytetu Warszawskiego po 64. Mistrzostwach Polski w judo rozgrywanych w Trzciance. Reprezentanci stołecznej uczelni mają powody do zadowolenia. Zwłaszcza, że dla większości był to pierwszy start po długiej przerwie.

Na najwyższym stopniu podium stanął Damian Stępień, który zwyciężył w kategorii 81 kg, broniąc już po raz trzeci z rzędu tytuł mistrza kraju. W zaciętej walce o złoto zawodnik AZS UW pokonał judokę AZS AWF Warszawa – Kryło Wesełowskiego.

Kolejne medale były udziałem pań. W kategorii 52 kg srebrny krążek wywalczyła Karolina Pieńkowska, która w finale przegrała z zawodniczką Polonii Rybnik – Agatą Perenc. Pojedynek był powtórką zmagań z 2019 roku, gdy azetesiaczka również musiała zadowolić się drugim miejscem, przegrywając z tą samą przeciwniczką.

Duże powody do zadowolenia miała 18-letnia Katarzyna Sobierajska, która debiutowała podczas mistrzostw Polski seniorów i od razu przywiozła z nich brązowy medal w kategorii 70 kg. Medalistka Mistrzostw Europy Kadetów z 2019 roku pokonała w repasażu Karolinę Tałach-Gast z SGKS Wybrzeże Gdańsk.

Na najniższym stopniu podium stanęła również Sandra Lickun, startująca tym razem w kategorii 78 kg. Srebrna medalistka Mistrzostw Europy w turnieju drużynowym z 2017 roku, w walce o trzecie miejsce pokonała Justynę Śliwę, czyli Akademicką Mistrzynię Polski z 2019 roku, reprezentującą UKS ASzWoj Warszawa.

– To były nietypowe mistrzostwa Polski, bo mieliśmy mniej czasu na przygotowania. W pewnym momencie nie mogliśmy nawet trenować na macie, więc przeszliśmy na trening ogólnorozwojowy. Do pewnego momentu nie ćwiczyliśmy judo. Z mocnymi ograniczeniami to się zmieniło dopiero w czerwcu. Ta przerwa pokazała, że dużo straciliśmy. Stopniowo nadrabialiśmy zaległości i zakładaliśmy, że inni mają takie same problemy. Ostatecznie udało się stanąć parę razy na podium i zrealizowaliśmy więcej niż plan minimum – ocenia Zdzisław Grochowski, trener judo AZS Uniwersytetu Warszawskiego.

Na zakończenie rozegrano jeszcze mistrzostwa Polski w mikstach. Drużyny składały się z trzech mężczyzn i trzech kobiet. AZS Uniwersytet Warszawski zajął trzecie miejsce, choć mało brakowało by znaleźć się w finale. Ostatecznie złoto wywalczył AZS AWF Katowice.

W klasyfikacji medalowej zwyciężyła Polonia Rybnik z dorobkiem trzech medali w tym dwóch złotych i jednego srebrnego. Drugie miejsce przypadło AZS AWF Katowice, który na koncie miał pięć medali w tym dwa złote. Podium uzupełnili Czarni Bytom z sześcioma medalami w tym jednym złotym.

Na czwartym miejscu uplasował się AZS Uniwersytet Warszawski, wyprzedzając AZS AWF Warszawa, który to zdobył jeden złoty medal i jedne srebrny. Na pierwsze pięć miejsc aż trzy przypadły AZS.

foto: arch. prywatne Katarzyna Sobierajska

Klasyfikacja medalowa – łączna

1. Polonia Rybnik 2-1-0

2. AZS AWF Katowice 2-0-3

3. GKS Czarni Radom 1-1-4

4. AZS UW Warszawa 1-1-4

5. AZS AWF Warszawa 1-1-0

24. UKJ “ASzWoj Warszawa” Warszawa 0-0-2

Klasyfikacja indywidualna

kobiety 52 kg

1. Karolina Pieńkowska – AZS UW Warszawa

7. Patrycja Skupień – AZS UW Warszawa

kobiety 70 kg

3. Katarzyna Sobierajska – AZS UW Warszawa

kobiety 78 kg

3. Sandra Lickun – AZS UW Warszawa

5. Justyna Śliwa – UKS ASzWoj Warszawa

mężczyźni waga 81 kg

1. Damian Stępień – AZS UW Warszawa

2. Kryło Wesołowski – AZS AWF Warszawa

mężczyźni waga 81 kg

3. Michał Jackiewicz – UKJ ASzWoj Warszawa

mężczyźni waga 100 kg

1. Oleksii Lysenko – AZS AWF Warszawa

3. Igor Dzierżanowski – UKJ ASzWoj Warszawa

Hala przy ul. Wiertniczej wciąż zostaje niezdobyta. W 5. kolejce Statcore Futsal Ekstraklasy zawodnicy AZS UW Wilanów zremisowali z faworyzowanym Acana Orłem Jelcz-Laskowice 2:2 i w tabeli dopisują sobie cenny punkt.

W tym sezonie beniaminek ekstraklasy udowodnił, że na własnym parkiecie potrafi walczyć z każdym. Na inaugurację azetesiacy zremisowali z P.A Nowa Gliwice (1:1), a następnie rozgromili FC Toruń (9:2). Teraz w Warszawie wylądował Acana Orzeł, czyli szósta drużyna ubiegłego sezonu.

Pierwszy choć niecelny strzał meczu oddał gracz AZS UW Wilanów – Portugalczyk Duarte Araujo w 90 sekundzie gry. Po chwili akcja przeniosła się na drugą stronę boiska, gdy Szymon Cichy próbował przerzucić piłkę nad bramkarzem gospodarzy. W odpowiedzi Ci przejęli piłkę blisko pola karnego rywali, a Michał Klaus uderzył mocno, tyle że nad poprzeczką.

Pierwszy raz piłka znalazła się w siatce w siódmej minucie, ale nie był to jeszcze pierwsze trafienie. Bramkarz AZS UW Wilanów- Michał Wójcik interweniował poza pola karnym przerywając akcję Orła mocnym uderzeniem posyłając piłkę aż pod sufit. Jak się okazało na gole nie trzeba było długo czekać.

Drużynie z Dolnego Śląska prowadzenie dał Ukrainiec Mykola Morozov w ósmej minucie meczu. Wszystko zaczęło się od wysokiego pressingu i straty AZS w okolicach własnej bramki. Riposta była niemal natychmiastowa.

Nie minęło 60 sekund, a grający z szóstką Araujo zdobył gola strzałem głową z najbliższej odległości. Portugalczyk znalazł się w odpowiednim miejscu i czasie po tym jak piłkę uderzał Michał Klaus. Ta odbiła się od interweniującego obrońcy i pofrunęła w górę. Mimo szans z obu stron wynik do końca pierwszej połowy nie uległ zmianie.

Drugie dwadzieścia minut od mocnego strzału z dystansu rozpoczął Ukrainiec Morozov, ale na posterunku był bramkarz AZS UW Wilanów, który miał okazję żeby popisać się efektowną paradą. W odpowiedzi Maciej Pikiewicz mógł dać prowadzenie gospodarzom efektownym wślizgiem z bliska posyłając piłkę w kierunku bramki. Niestety naciskany przez obrońcę trafił w słupek.

Orzeł z czasem zaczął rozwijać skrzydła i stwarzać coraz groźniejsze sytuacje. Goście wykorzystali błąd azetesiaków na własnej połowie boiska i w 33 minucie meczu mieli powody do radości. Piłkę otrzymał Łotysz Janis Pastars, przełożył sobie ją na mocniejszą nogę i uderzył precyzyjnie.

Po dwóch minutach znów był remis za sprawą niezadowolonego Michała Klausa, który otrzymał podanie od Araujo, który najwidoczniej chciał się zrewanżować za asystę. Zawodnik AZS niemal skopiował gola rywali, przekładając piłkę przed rywalem i uderając precyzyjnie. Pozostawało mu już tylko unieść ręce i ciesząc się z bramki. Więcej goli kibice już nie zobaczyli.

– To bardzo cenny punkt. Przestrzegałem chłopców, że nie możemy zlekceważyć rywali, bo Acana to bardzo dobra drużyna. Uważam, że remis jest sprawiedliwy. Mieliśmy swoje sytuacje i pokazaliśmy dobry futsal. Pokazaliśmy, że nie jesteśmy w tej ekstraklasie przez przypadek tylko, że zasługujemy na to swoją grą. Tak chce, żeby moja drużyna grała. Przeciwnik stawiał wysoko poprzeczkę i wielkie gratulacje dla nich – powiedział po meczu Maciej Karczyński trener AZS UW Wilanów.

W tabeli Statscore Futsal Esktraklasy AZS UW Wilanów zajmuje dziewiąte miejsce, po czterech meczach mając w dorobku pięć puntów. W następnej kolejce azetesiacy zagrają na wyjeździe z Red Dragons Pniewy. To spotkanie odbędzie się już 7 października. Do własnej hali powrócą 11 października by zmierzyć się Rekordem Bielsko-Biała – aktualnym mistrzem kraju.

Autor: Robert Zakrzewski – Media AZS

 

959 446 metrów – taki łączny dystans pokonali uczestnicy Testu Coopera dla Wszystkich rozgrywanego na Targówku. W praktyce oznacza to, że biegnąc w sztafecie dotarliby z Warszawy niemal do samej stolicy Słowenii Lublany.

W pierwszą sobotę października, na stadionie przy ul. Łabiszyńskiej wystartowało blisko 500 biegaczy i biegaczek, którzy chcieli sprawdzić stan swojej formy. Uczestnicy Testu Coopera dla Wszystkich ruszali falami co kilkanaście minut, a cała impreza trwał ponad pięć godzin. Przed każdym startem prowadzona była rozgrzewka przygotowująca do krótkiego, ale intensywnego wysiłku.

foto: Marcin Klimczak

Organizatorom nie pomagał silny wiatr, który dosłownie zrywał czapki z głów i próbował przewrócić bramę startową. Jednak siłą woli oraz mięśni zdołano sobie poradzić sobie z problemami. Wszystko rekompensowało pięknie święcące słońce, które zagrzewało biegaczy do aktywności.

– Jestem zadowolony ze swojego wyniku, bo chciałem przekroczyć 3 km i to się udało. To był mój pierwszy Test Coopera w życiu, dlatego zrobiłem sobie jakieś wyliczenia ile trzeba pobiec. Starałem się biec równo i nie przyspieszać. Ten cały sezon jest dziwny i cieszą wszystkie takie wydarzenia – mówił po biegu Paweł Ryniewicz, który uzyskał 3050 metrów.

– To był mój drugi Test Coopera. Pierwszy biegłam trzy lata temu i to były wtedy moje początki z bieganiem. Uzyskałam wtedy ok. 2600 m. Teraz liczyłam na 200 metrów więcej, ale byłam po długim okresie bez trenowania i wróciłam dopiero cztery tygodnie temu. Niestety zabrakło mi kilkudziesięciu metrów. Trochę może wiało, ale było piękne słońce i dobra temperatura do biegania, a to najważniejsze – dodała Ewa Sobczyk, która pokonała 2750 metrów.

foto: Marcin Klimczak

Najdłuższy dystans pokonali Krzysztof Machnicki (3480 m) i Ida Cewińska (3020 m), ale dla niektórych zwycięstwem było już samo aktywne spędzenie przedpołudnia. Jak sama nazwa wskazuje Test Coopera dla Wszystkich przyciągnął uczestników o różnym poziomie i w różnym wieku.

– To był mój trzeci start w takim teście, bo wcześniej już biegałam na Bielanach. Pierwsze sześć minut biegło mi się łatwo, ale później chciałam przyspieszyć i zaczęło robić się ciężko. Uważam, że taki bieg jest dużo trudniejszy od startu na 400 m czy 800 m. Po pierwsze jest dłuższy dystans i nigdy też nie wiadomo ile się przebiegnie. Fajnie jest też rywalizować ze starszymi i jak zostaje ostatnia prosta to wszyscy kibicują – mówiła 11-letnia Karolina Kiewra ze Szkoły Podstawowej nr 77, która pokonała aż 2685 m. Młoda biegaczka trenuje w AZS AWF Warszawa, a jej idolką jest Joanna Jóźwik.

foto: Marcin Klimczak

Uczestnicy Testu Coopera dla Wszystkich mogli wybiegać sprzęt sportowy dla szkół. Liczył się każdy start na rzecz danej placówki. Nagrodę wynoszącą 2000 zł ufundowała firma Veolia Energia. Najwięcej, bo aż 113 osób pobiegło dla Liceum Ogólnokształcącego nr 137 im. Roberta Schumana. 

Już 10 października kolejna szansa żeby wybiegać nagrody dla szkół. Test Coopera Dla Wszystkich zawita wtedy na stadion Akademii Wychowania Fizycznego przy ul. Marymonckiej 34. Udział w wydarzeniu jest darmowy, a zapisy trwają na stronie internetowej. https://testcoopera.pl/warszawa-bielany/

Organizatorem wydarzenia był AZS Warszawa wspólnie z OSiR Targówek i Urządem Dzielnicy Targówek m.st Warszawy. Projekt współfinansowany jest ze środków m.st. Warszawy oraz Ministerstwa Sportu. Nagrodę ufundowała Veolia Energia.

Autor: Robert Zakrzewski – Media AZS

foto: Marcin Klimczak