Robert Zakrzewski
nsw-5g3e3zpjeuz9o1ij0b6mi1dj4lfmg2b1hisyh3g2lqzqe-k3efbz4s9bh4z205w-rbkfx3qeuapqrfuljj28fg6d6sa5p1lhmdw5fylqx4j30b4hs57-tykgqhz9koa5
-1
archive,paged,author,author-robert-zakrzewski,author-17,paged-16,author-paged-16,bridge-core-3.1.7,tribe-no-js,qode-page-transition-enabled,ajax_fade,page_not_loaded,,hide_top_bar_on_mobile_header,qode-theme-ver-30.4.2,qode-theme-bridge,disabled_footer_bottom,qode_header_in_grid,wpb-js-composer js-comp-ver-7.6,vc_non_responsive,elementor-default,elementor-kit-22119

Author: Robert Zakrzewski

Po mglistych eliminacjach w Czarnej Górze uczestnicy cyklu AZS Winter Cup przenieśli się do Zawoi. Na starcie pojawiła się połowa polskich alpejczyków biorących udział w Zimowej Uniwersjadzie. Wisienką na torcie były Akademickie Mistrzostwa Warszawy i Mazowsza… rozgrywane 400 km od stolicy.

Podczas, gdy we francuskim kurorcie Courchevel trwa walka o medale mistrzostwa świata, to niemal tradycyjnie w Zawoi narciarze rywalizowali o podium Akademickich Mistrzostw Warszawy. Mimo sesji i egzaminów w Zawoi wzięło udział 86 osób z kilkunastu uczelni. W stawce nie zabrakło trójki uczestników Zimowej Uniwersjady, którzy zadbali o wysoki poziom zmagań. Na wszystkich czekał tradycyjnie najdłuższy gigant w sezonie.

Na Mosornym Groniu najszybszym zjazd zajmował grubo ponad minutę, a w końcowym fragmencie trasy nogi mocno piekły ze zmęczenia. Warunki na stoku dopisywały co wykorzystano do maksimum. Ponieważ we wspomnianej na wstępie Czarnej Górze nie udało się rozegrać giganta z powodu mgły. To w ramach rekompensaty teraz przeprowadzono aż dwa gigantyczne przejazdy.

Prestiżowy gigant w Zawoi padł łupem Mai Chyli z UJ Kraków. Uczestniczka Zimowej Uniwersjady już w pierwszym przejeździe wyszła na prowadzenie uzyskując wynik 1:16.92 i wyprzedzając Zofię Zdort oraz Adriannę Borowik. Ostatecznie nikt nie znalazł sposobu na krakowiankę, która wygrała z łącznym czasem 2:38.57. Druga Zofia Zdort (SUM Katowice) miała do niej miała do niej 7.72 sek straty, a trzecia była Natalia Heczko (UŚ Katowice) i tracąc aż 16.18 sekundy.

Nieco niespodziewanie tytuł Akademickiej Mistrzyni Warszawy zdobyła Joanna Dominiewska z Uniwersytetu Warszawskiego, która zajęła 7. miejsce w klasyfikacji generalnej (2:59.17). Narciarka w tym sezonie debiutująca w cyklu AZS Winter Cup wykorzystała pech swojej koleżanki Adrianny Borowik i cieszyła się z medalu.

– Złapanie oddechu w drugim przejeździe na tej ostatniej ścianie było już wyzwaniem. Cieszę się bardzo. Zwłaszcza, że to mój pierwszy taki tytuł. Była to bardzo opłacalna wycieczka. Myślę, że Ada nas wszystkich zaskoczyła, ale taki jest sport. Wiem że ona tu była jedną z faworytek i na pewno będzie się chciała odbić w slalomie – powiedziała Joanna Dominiewska, studentka na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego.

Potężnych emocji i bardziej wyrównanej walki nie brakowało w rywalizacji mężczyzn. Tu najlepszy okazał się Paweł Jaksina z Politechniki Krakowskiej, który w pierwszym przejeździe uzyskał czas 1:17.16 i nie dał sobie odebrać prowadzenia zwyciężając z łącznym wynikiem 2:37.29.

Tuż za nim uplasował się jego kolega z uczelni oraz uczestnik Zimowej Uniwersjady – Błażej Budz (2:37,52). Na podium gigant ukończył kolejny zawodnik mający za sobą występy w Lake Placid – Juliusz Mitan z AGH Kraków (2:42.28). W klasyfikacji Akademickich Mistrzostw Warszawy i Mazowsza najlepszy był Michał Żyto z Politechniki Warszawskiej (2:45.58), który w generalce zajął 11. pozycje.

– Mój drugi przejazd był trochę słabszy, ale udało się utrzymać prowadzenie. Cieszę się, że jest forma i nic mi nie przeszkadzało. Tylko trzeba było dać nartom jechać. Dla osoby dobrze nieprzygotowanej mogło być ciężko, zwłaszcza w drugim przejeździe. Pod względem trudności stoków najtrudniejsza uważam, że jest Szczawnica, bo tam są zakręty i przełamania, dużo takich elementów technicznych. Tu jest stok stosunkowo łatwy, tylko ustawienie jest najdłuższe – opisuje Paweł Jaksina, zwycięzca slalomu.

Po pierwszym przejeździe slalomu kobiet czołowe miejsca wyglądały identycznie jak na półmetku giganta. Prowadziła Maja Chyla (33.38) wyprzedzają Zofię Zdort (34.58) i Adriannę Borowik (35.41). W drugiej serii to nie uległo zmianie. Natomiast w rywalizacji mężczyzn po pierwszym przejeździe na czele znalazł się Juliusz Mitan. Najwyżej wśród stołecznych studentów ponownie był Michał Żyto.

Kolejny i zarazem ostatni etap eliminacyjny zawodów AZS Winter Cup odbędzie się 24 lutego w Krynicy-Zdroju. Finał cyklu odbędzie się 3 marca w Szczawnicy.

Organizatorem cyklu AZS Winter Cup jest AZS Warszawa. Partnerami wydarzenia jest Ministerstwo Sportu i Turystyki, m.st Warszawa, Nordica, UYN, Toyota W&J Wiśniewski, Snow and More Magazyn, Reklawiz.

Tekst: Robert Zakrzewski
Foto: Michał Szypliński

AZS Winter Cup – slalom gigant kobiet

1.Maja Chyla (UJ Kraków) 2:38,57
2.Zofia Zdort (SUM Katowice) 2:46,29
3 Natalia Heczko (UŚ Katowice) 2:54,75

7. Joanna Dominiewska (UW Warszawa) 2:59,17

AZS Winter Cup – slalom gigant mężczyzn

1. Paweł Jasina (PK Kraków) 2:37,29
2. Błażej Budz (PK Kraków) 2:37,52
3.Juliusz Mitan (AGH Kraków) 2:42,28

11. Michał Żyto (PW Warszawa) 2:45,58

AZS Winter Cup – slalom kobiet

1.Maja Chyla (UJ Kraków) 1:06,73
2.Zofia Zdort (SUM Katowice) 1:08,63
3.Adrianna Borowik (UW Warszawa) 1:10,53

AZS Winter Cup – slalom mężczyzn

1. Juliusz Mitan (AGH Kraków) 1:01.90
2. Stanisław Hejmo (UJ Kraków) 1:02.73
3. Paweł Jaksina (PK Kraków) 1:03.26

 

11. Michał Żyto (PW Warszawa) 1:06,52

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Cztery dni pasjonujących spotkań, dawki nowej wiedzy i oczywiście sportu – to wszystko czeka na uczestników Warszawskiej Akademii Liderów, która wraca po przerwie. Czas poznać się na nowo z młodymi działaczami i przeszkolić się od A do Z przez S. Tak, żeby później móc razem namieszać!

Tak jak piłkarska Barcelona ma swoją La Masie, tak i Akademicki Związek Sportowy ma swoją kuźnię talentów. Przez lat w Akademii Liderów doświadczenie zdobywały dziesiątki jak nie setki osób, które obecnie stanowią o silnych klubach uczelnianych i środowiskach. W tym roku AZS Warszawa ponownie organizuje środowiskowe szkolenie dla młodych działaczy z Warszawy i Mazowsza. Mogą w nich wziąć udział ci, którzy już nieco poznali smak działania w AZS-ie jak i ci, którzy dopiero zaczynają się włączać w akcje spod znaku gryfa. Limit na jedną uczelnię to 3  osoby.

Szkolenie odbędzie się w dniach 2-5 marca na terenie Ośrodka Narciarskiego Harenda w Zakopanem. W programie znajdą się spotkania z osobami zaangażowanymi w działalność AZS przez duże Z. Będzie okazja żeby porozmawiać z prezesem AZS Zakopane, pomysłodawcą i organizatorem akademickiej ligi darta, medalistą ME w inline alpine, laureatką nagrody Pietrasika dla najbardziej wyróżniających się młodych działaczy w całej Polsce, weryfikatorami Akademickich Mistrzostw Polski oraz ratownikiem TOPR – takich historii naprawdę nie można przegapić!

Podczas czterodniowego wyjazdu nie zabraknie też sportu. Uczestnicy odwiedzą Chochołowskie Termy, pod okiem wykwalifikowanych instruktorów spróbują swoich sił na biegówkach. Z bliska podejrzą też jak działa Akademicki Puchar Polski w narciarstwie alpejskim – AZS Winter Cup, który należy do sztandarowych imprez AZS Warszawa.

Ze sobą zabrać należy tylko głowę otwartą na różne pomysły, strój sportowy na trening na biegówkach, strój kąpielowy oraz dobry humor. Koszt udziału w szkoleniu wynosi 250 zł za osobę.  Zgłoszenia i wpłaty przyjmowane są do 24.02. Numer konta – ALIOR BANK 12 2490 0005 0000 4530 8906 3811 z dopiskiem “Szkolenie liderów”. Płatność musi być dokonana z konta klubu lub uczelni. Jest możliwość wystawienia faktury. 

ZGŁOSZENIA

SZCZEGÓŁY

Kolejna edycja wiosłowania z WOŚP już za nami. Toruń wygrał wyścig miast, a Warszawa choć w tyle – goni konkurencję. Uczestników wspierały gwiazdy ze świata sportu, które wzięły udział w sztafecie VIP, rywalizując między sobą.

Kiedy wokoło trwały przygotowania do 31. finału WOŚP, po obu stronach Wisły toczyła się zacięta rywalizacja na ergometrach wioślarskich. W sobotę dwie galerie handlowe w Warszawie – Atrium Targówek i centrum handlowe Atrium Reduta stały się mobilnymi centrami wioślarskimi. W ramach 13. edycji wiosłowania z WOŚP osoby odwiedzające sklepy mogły spróbować swoich sił na ergometrze wioślarskim, przepływając dystans 500 m, a przy okazji wesprzeć największą orkiestrę na świecie. Oprócz korzyści zdrowotnych wynikających z aktywności fizycznej, każdy uczestnik przyczyniał się też do bicia rekordu w liczbie przepłyniętych kilometrów. W wydarzeniu wzięło udział 10 miast w Polsce, a walka trwała… do ostatniego wiosła.

Wiosłowali zarówno dorośli, jak i dzieci – osoby trenujące i te, które dopiero zaczynają swoją przygodę ze sportem. Jak mówili uczestnicy, niezależnie od wyniku liczy się pomoc i dobra zabawa.

– Podoba mi się ta akcja! Poprzez ćwiczenia fizyczne mogę zrobić coś dobrego dla orkiestry.  Wysiłek był wymagający, ale czuję dużą satysfakcję. Takie inicjatywy jak wiosłowanie z WOŚP są bardzo potrzebne i integrują ludzi – mówił jeden z uczestników, Zbigniew Terech.

Wydarzenie po raz kolejny wsparło wiosłujące małżeństwo: Agnieszka Kobus-Zawojska, medalistka igrzysk olimpijskich i Maciej Zawojski – medalista mistrzostw Europy. Choć wyznaczony dystans pokonali ekspresowo to zapewniali, że wioślarstwo jest sportem, który można pokochać na lata.

– Cieszymy się, że możemy wesprzeć orkiestrę. Zwłaszcza że pomoc niesiemy przez sport i promujemy także naszą dyscyplinę, a to jest dla nas szczególnie ważne. Powtarzamy często, że każdy ma swoją olimpiadę. To, które miejsce zajmiemy jako Warszawa, nie ma znaczenia. Wiemy, że w niektórych miastach startuje większa liczba zawodników. Ja w Warszawie widzę sporo amatorów i bardzo cieszy mnie to, że jest coraz więcej osób, które poznają ten sport. Kocham wioślarstwo, ale dla mnie najważniejsze jest, abyśmy się ruszali, bez względu na dyscyplinę – mówiła Agnieszka Kobus-Zawojska.

Wiosłowanie nie jest jeszcze bardzo znaną dyscypliną, ale coraz więcej osób docenia wysiłek na ergometrze wioślarskim. Intensywność ćwiczeń można dostosować do własnych możliwości, przez co każdy, niezależnie od poziomu wytrenowania i wieku, może zacząć przygodę z wiosłowaniem. W tegorocznej edycji wydarzenia więcej miast zgłosiło się do rywalizacji, co pokazuje, że chętnych do pomagania nie brakuje:

Z wiosłowaniem trzeba wyjść do ludzi i dzięki takim wydarzeniom więcej osób poznaje ten sport. Fajnie jest promować aktywność fizyczną, a przy takim wydarzeniu jak WOŚP można jeszcze bardziej zachęcić ludzi do wiosłowania. Ludzie ćwiczą, wspierają szczytny cel i wszystko się napędza. Widać, że idziemy w dobrym kierunku, chętnych przybywa, więcej miast uczestniczy w rywalizacji. Taka akcja może się przyczynić do rozpoczęcia przygody sportowej dla dzieci i młodzieży – tłumaczył Maciej Zawojski.

W akcję zaangażowała się także po raz kolejny drużyna futbolu amerykańskiego  Warsaw Mets.

Jest to mój pierwszy sezon w drużynie Warsaw Mets. Kiedy trenerzy powiedzieli mi o inicjatywie, pomyślałem, że jeśli mogę robić to, co kocham, czyli uprawiać sport, to czemu nie połączyć tego z pomaganiem. Każdy może wiosłować. Jest to czynność, która jednym wychodzi lepiej, innym gorzej, ale tu ważny jest cel – tłumaczył zawodnik, Rafał Dzik.

Oprócz wyścigu o pierwsze miejsce w tabeli miast zorganizowano także wyścig gwiazd. Wystartowały dwie drużyny. W skład pierwszej wchodzili: Janusz Samel (Dyrektor Biura Sportu i Rekreacji Urzędu Miasta Warszawy) i Ceng Yasar (zawodnik Warsaw Mets). Drugą tworzyli:  Agnieszka Kobus-Zawojska i zawodniczka rugby drużyny AZS AWF Warszawa – Julka Borys. Rywalizacja była zacięta, ale ostatecznie to panowie przepłynęli 17 metrów więcej i zwyciężyli.

Wszyscy, którzy podjęli wyzwanie, zostali nagrodzeni certyfikatem oraz słoiczkiem miodu, na osłodę. W klasyfikacji końcowej Warszawa Targówek zajęła 7. miejsce, angażując w pomoc 195 osób. W centrum handlowym Reduta wiosłowało 171 osób, co dało 9. miejsce w tabeli miast całej Polski.

Tekst: Kasia Kołat
Foto: Kasia Kołat

Wystarczyła doba, żeby warunki w Czarnej Górze zmieniły się nie do poznania. Trzeci etap zawodów AZS Winter Cup rozegrany został przy niesprzyjającej pogodzie. Z zaplanowanych konkurencji udało się rozegrać tylko slalom.

Gęsta mgła i silny wiatr przywitały w piątek narciarzy i narciarki walące o punkty w ramach Akademickiego Pucharu Polski. Na starcie stanęło blisko 90 osób, w tym goście ze Słowenii i Włoch. Zawody po raz pierwszy w historii zawitały do Czarnej Górny na Dolnym Śląsku i na pewno na długo zostaną zapamiętane.

Najważniejszym punktem dnia miała być międzynarodowa rywalizacja w ramach AZS Inter Winter Cup, ale wszystko przykryły panujące warunki i to dosłownie. Widząc czy raczej nie widząc co się dzieje goście ze słonecznej Italii mogli powiedzieć tylko “Mamma mia” i przystąpić do batalii. Co ciekawe jeszcze w czwartek nikt nie mógł narzekać na panującą pogodę. Podczas wspólnego treningu narciarze cieszyli się z szybkiej jazdy po dobrze przygotowanym śniegu.

Mgła która okryła stok jak białym kocem sprawiła, że zawody nie mogły odbyć się zgodnie z planem. Chociaż początkowo start slalomu giganta został czasowo przełożony. To ostatecznie nie zdołano już go rozegrać. Choć warunki dalekie były do idealnych, to po godzinie 10 udało się rozegrać slalom.

W rywalizacji panów najszybszy był Juliusz Mitan, który przywiózł ze sobą formę prosto z Ameryki i Zimowej Uniwersjady. Student AGH Kraków uzyskał łączny czas po dwóch przejazdach wynoszący 1:25,23 i zaledwie o 0.6 sek. wyprzedził swojego kolegę z uczelni Piotra Krawczyka. Trzeci był kolejny żak ze stolicy Małopolski – Michał Czerwiński z Politechniki Krakowskiej (1:25,71).

Natomiast wśród pań najlepsza była Zofia Zdort ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Katowicach, która po dwóch przejazdach uzyskała wynik 1:35,82. Drugie miejsce zajęła Adrianna Borowik z Uniwersytetu Warszawskiego z czasem 1:36,09, a podium uzupełniła jej koleżanka z uczelni Maria Strzeżek (1:39,01), która po raz trzeci w tym sezonie melduje się na podium zawodów AZS Winter Cup.

Na półmetku zawodów w klasyfikacji generalnej slalomu prowadzi Adrianna Borowik o 15 punktów wyprzedzając Zofię Zdort. Wśród mężczyzn na czele jest Piotr Krawczyk, który o 40 punktów wyprzedza Michała Czerwińskiego.

Kolejne zawody odbędą się 10.02 w Zawoi. Tradycyjnie na uczestników czekać będzie tam najdłuższy gigant w sezonie i wszyscy liczą, że tym razem pogoda dopisze. Dodatkowo na terenie ośrodka Mosorny Groń odbędzie się walka o medale Akademickich Mistrzostw Warszawy i Mazowsza w narciarstwie alpejskim.

Organizatorem cyklu AZS Winter Cup jest AZS Warszawa. Partnerami wydarzenia jest Ministerstwo Sportu i Turystyki, m.st Warszawa, Nordica, UYN, Toyota W&J Wiśniewski, Snow and More Magazyn, Reklawiz.

Foto: Michał Szypliński

STRONA

Trzy hale, 16 drużyn i siedem miejsc dających awans – tak w liczbach przedstawia się półfinał A Akademickich Mistrzostw Polski w futsalu kobiet. Dla jednych drużyn Warszawa będzie tylko przystankiem w drodze do wielkiego finału. Natomiast inne już tu zakończą rywalizację i na upragniony bilet będą musiały poczekać kolejny sezon.

Wszyscy zdążyli się stęsknić za Akademickimi Mistrzostwami Polski. Najbardziej prestiżowe rozgrywki w sporcie studenckim wracają, a tradycyjnie zainauguruje je futsal w żeńskim wydaniu. Turniej po krótkiej przerwie wraca do Warszawy. Jednak poprzedniego półfinału w sezonie 2020/2021 stołeczne drużyny nie wspominały miło, bo żadna z nich nie awansowała dalej.

Tym razem w roli organizatorów wydarzenia jest AZS Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Spotkania będą odbywały się w dniach 28-30 stycznia w halach SGGW przy ul. Ciszewskiego 10, hali Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego (ul. Trojdena 2c), oraz Centrum Sportu i Rekreacji Uniwersytetu Warszawskiego (Banacha 2a). Łącznie rozegranych zostanie 40 spotkań.

– Odliczamy ostatnie chwile do startu turnieju. Czujemy się wyróżnieni tym, że to m.in w Warszawie wystartuje kolejny sezon Akademickich Mistrzostw Polski. Futsal staje się coraz bardziej popularny co pokazuje liczba drużyn grających w Warszawie. W tym sezonie nasze koleżanki z AZS SGGW zdobyły też złoty medal Akademickich Mistrzostw Warszawy i mamy nadzieję, że u siebie zaprezentują się z bardzo dobrej strony – powiedziała Julia Filipczuk, prezeska KU AZS SGGW.

Początkowo udział w turnieju wyraziło 17 ekip, ale na ostatniej prostej wycofała się Wyższa Szkoła Gospodarki z Bydgoszczy, która uznawana była z kandydatki do awansu. W Warszawie zagrają natomiast aktualne akademickie mistrzynie kraju z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu, które w grupie D zmierzą się w lokalnych derbach z AWF Poznań. Natomiast w grupie C drużyna Uniwersytetu Gdańskiego – zdobywczynie brązowego medalu sprzed roku zagrają z Uniwersytetem Warszawskim. Obie ekipy znają się też dobrze z rozgrywek Ekstraligi Kobiet.

W grupie A zagra kolejna drużyna mająca zespół w ekstralidze czyli AWF Warszawa Natomiast gospodynie turnieju Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie wystąpią w grupie B razem z Uniwersytetem Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie oraz AWFiS w Gdańsk. Cała trójka w poprzednim sezonie grała w finale Akademickich Mistrzostw Polski. Teraz jedna z nich pożegna się z rozgrywkami już na tym etapie.

– Mamy bardzo mocną grupę w której są trzy drużyny, które były przed rokiem na finałach. Jednak uważam, że stać nas na awans do grona najlepszych ekip w kraju. Z tego co wiem AWFiS Gdańsk to drużyna bardzo dobra piłkarsko i zawodniczki te mają wysokie umiejętności indywidualne. W Olsztynie futsal też bardzo się rozwija co widzimy choćby po w lidze w której gramy. My do tych półfinałów przystępujemy niesieni dwoma ważnymi ligowymi wygranymi i dalej walczymy o awans do Ekstraligi. W AMP-ach też byśmy chcieli powalczyć o jak najlepsze miejsce – powiedział Paweł Szymańczuk, trener AZS SGGW.

Pierwsze spotkania półfinału A Akademickich Mistrzostw Polski w futsalu kobiet rozpoczną się w sobotę o godzinie 9. Szczęśliwa siódemka uzyska awans do finału rozgrywanego w dniach 23-26.02 w Gdańsku.

Organizatorem wydarzenia jest AZS SGGW. Impreza rozgrywana jest pod patronatem Burmistrza Ursynowa. Projekt Akademickich Mistrzostw Polski wspiera Ministerstwo Sportu i Turystyki. Sponsorem Akademickich Mistrzostw Polski jest PZU.

Tekst: Robert Zakrzewski
Foto: Marcin Selerski

Trzeci etap zawodów AZS Winter Cup zapowiada się premierowo oraz międzynarodowo. W piątek Akademicki Puchar Polski w narciarstwie alpejskim odkryje kolejną białą plamę na swojej mapie i zawita do Czarnej Góry na Dolnym Śląsku. W zawodach wezmą udział także narciarze-studenci z Włoch oraz Słowenii.

Po eliminacjach rozgrywanych na stoku Grap-Ski w Czarnej Górze koło Bukowiny Tatrzańskiej tym razem uczestnicy cyklu AZS Winter Cup przenoszą się do oddalonego o ponad 380 km ośrodka… Czarna Góra w Stroniu Śląskim. Jedna z najlepszych stacji narciarskich w kraju położona jest blisko granicy z Czechami. Całoroczny ośrodek znajduje się w masywie Śnieżka i posiada aż 15 tras. Część z nich posiada homologację FIS-u.

W długiej historii Akademickiego Pucharu Polski w narciarstwie alpejskim zawody jeszcze nie odbywały się w tej  Czarnej Górze. To się jednak zmieni w najbliższy w piątek. Walkę o punkty w slalomie i slalomie gigancie poprzedzi czwartkowy trening. Tego dnia odbywać będzie się też rywalizacja o medale w ramach Dolnośląskiej Ligi Uczelnianej i Opolskiej Superligi Akademickiej.

– Od dłuższego przymierzaliśmy się do tego, żeby przeprowadzić zawody na Dolnym Śląsku. Zależy nam na różnorodności i dostępie do różnych grup narciarskich. Liczymy, że zgłoszą się kolejne osoby z Wrocławia, Opola czy też Poznania. Staramy się łączyć wydarzenia związane z narciarstwem akademickim i w czwartek około 40 osób będzie trenowało razem rano i po południu. Dodatkowo tego dnia będą rozgrywane ligi środowiskowe i mamy nadzieje, że z tych środowisk narciarze będą chcieli też wystartować w AZS Winter Cup – opowiada Rafał Jachimiak, wiceprezes AZS Warszawa.

W wydarzeniu weźmie udział blisko 100 studentów oraz studentek i to nie tylko z kraju, ale też z zagranicy. Na stoku swoje umiejętności prezentować będą m.in. Włosi i Słoweńcy. Stąd też specjalna nazwa eliminacji – AZS Inter Winter Cup. Wszyscy liczą na koncertowe przejazdy rodem z Eurowizji i emocje jak na Zimowej Uniwersjadzie.

– Za sukcesem tego projektu stoi Marianna Pikul, która realizuje takie pomysły. Wszystko odbywać będzie się w ramach programu Erasmus+. To jest dopiero początek współpracy i wymiany doświadczeń. W przyszłości narciarze z Polski będą mogli pojechać na zawody do Słowenii. Nie wiemy jeszcze jaki poziom prezentować będą nasi goście, ale i tak to będzie dobra okazja żeby sprawdzić się na tle kolegów i koleżanek z innych krajów i poznać się lepiej – dodał Rafał Jachimiak.

Trzecie zawody eliminacyjne AZS Winter Cup odbędą się w piątek 27 stycznia. Początek slalomu giganta o godzinie 9. Start slalomu o 12. Pół godziny po zakończeniu zawodów odbędzie się ceremonia zakończenia zawodów. Finał cyklu odbędzie się 3 marca w Szczawnicy.

Organizatorem cyklu AZS Winter Cup jest AZS Warszawa. Partnerami wydarzenia jest Ministerstwo Sportu i Turystyki, m.st Warszawa, Nordica, UYN, Toyota W&J Wiśniewski, Snow and More Magazyn, Reklawiz.

Strona zawodów: https://wintercup.pl/

Tekst: Robert Zakrzewski
Foto: Marcin Klimczak

Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy zagra już po raz 31. W związku z finałem organizowany jest szereg akcji, które mają pomóc w zbiórce środków na główny cel, którym jest walka z sepsą. Jednym z wydarzeń towarzyszących będzie sobotnie “Wiosłowanie dla WOŚP”.  W Warszawie na chętnych czekać będą aż dwie lokalizacje.

Największa orkiestra świata już 29 stycznia zagra swój kolejny finałowy koncert.  Dzień wcześniej z tej okazji w 10 miastach w Polsce klienci galerii handlowych będą mogli zmierzyć się z dystansem 500 m na ergometrze wioślarskim. Miasto, które zmobilizuje do wiosłowania największą liczbę osób i pokona najdłuższy dystans – wygrywa. Kto w tym roku “odpłynie” najdalej? Tego dowiemy się już niebawem.

W Warszawie 13. edycja “Wiosłowania dla WOŚP” odbędzie się 28 stycznia w godzinach 10:00-19:00 na terenie – CH Atrium Targówek (ul. Głębocka 15) oraz w godzinach 10-18 na terenie CH Atrium Reduta (Al. Jerozolimskie 148). W poprzedniej edycji w stolicy wzięło udział 188 osób, które łącznie pokonały dystans 94 km, zajmując 8 miejsce w Polsce. Jednak wtedy wszystko odbywało się tylko na Targówku. Teraz akcja zagości na dwóch brzegach Wisły i zobaczymy, która strona okaże się mocniejsza. Najważniejszy jest jednak szczytny cel i dobra zabawa.

W poprzednich latach w pomoc zaangażowali się m.in. medaliści igrzysk olimpijskich, drużyny sportowe oraz politycy. W tegorocznej edycji również nie zabraknie znanych osób, które powalczą w sztafecie gwiazd. Na terenie CH Targówek wystartuje ona o godzinie 12, a na terenie CH Reduta o godzinie 14.

Jak zapewniają koordynatorzy akcji ergometr wioślarski to sport zdecydowanie dla każdego. Wystarczy kilka ruchów, by złapać rytm wiosłowania, co sprawia, że każdy może zadebiutować i przyczynić się do pobicia rekordu Polski. Za udział w wydarzeniu każdy uczestnik otrzyma pamiątkowy certyfikat. Jednak korzyści jest znacznie więcej. Ergometr wioślarski angażuje wiele grup mięśniowych, a intensywność, z jaką wiosłujemy, można dostosować do własnych możliwości, co sprawia, że jest to sport dla wszystkich.

Udział w wydarzeniu jest bezpłatny. Podczas imprezy będzie można wesprzeć WOŚP, wrzucając pieniądze do popularnych kolorowych puszek. W tym roku orkiestra zagra pod hasłem „Żyj zdrowo w zdrowym świecie”, a pieniądze zostaną przeznaczone na walkę z sepsą.

STRONA WYDARZENIA

Tekst: Kasia Kołat
Foto: archiwum

 

Po krótkiej nieobecności na macie judocy ponownie sprawdzali skuteczność swoich chwytów i rzutów podczas drużynowych Akademickich Mistrzostw Warszawy i Mazowsza. Akademia Wychowania Fizycznego powtórzyła sukces sprzed dwóch lat i ponownie stanęła na najwyższym stopniu podium. 

Dla miłośników sztuk walk powrót na matę był powodem do wielkiej radości. W sobotę 14 stycznia odbyły się drużynowe Akademickie Mistrzostwa Warszawy i Mazowsza w judo. Na obiekcie Warszawskiej Akademii Technicznej rywalizowały cztery drużyny w pięciu kategoriach wagowych.

Zawody rozpoczęły się od uroczystego przywitania trenerów, zawodników i wszystkich zgromadzonych osób. Głód zwycięstwa i ekscytacja z powrotu do rywalizacji czuć było już od wejścia na halę. Mimo niezbyt licznej widowni na brak emocji nie można było narzekać.

Jako pierwsi na matę wyszli zawodnicy najniższej kategorii wagowej. Pojedynki były dynamiczne, a sportowcy niejednokrotnie potrzebowali tylko jednego zwinnego chwytu, by położyć plecy rywala na macie. Widać było wyraźne skupienie judoków, którzy wiedzieli, że nawet najmniejszy błąd może przesądzić o dalszym przebiegu spotkania. Mimo zaciętej rywalizacji zawodnicy opuszczali tatami w przyjaznych relacjach – w końcu oprócz rywali są to często dobrzy znajomi.

Jak mówił jeden z zawodników Uniwersytetu Warszawskiego, judo to nie tylko starcie z przeciwnikiem, ale przede wszystkim walka z samym sobą.

– Zawody to bardzo ciekawe doświadczenie. Głównym zadaniem było pokonanie siebie, a nie przeciwnika. Po dość długiej przerwie – bez rywalizacji – jaką mieliśmy, zaczynają się problemy z utrzymaniem swoich nerwów. Trzeba pokonać siebie w głowie i myślę, że dziś to był cel każdego zawodnika. Zawody to dobra okazja, żeby powalczyć z innymi i wejść w tryb przygotowania do walk – tłumaczył Lev Nedvietskyj, student prawa UW.

Przerwa w zawodach, z którą musieli się zmierzyć sportowcy była czasem na podniesienie umiejętności i chwilą oddechu w napiętym sportowym grafiku. Jednak judocy podkreślają, że możliwość bezpośredniego starcia to najlepsza forma treningu i sprawdzian formy przed sezonem.

– Po przerwie, jaką mieliśmy w AMWIM, ciężko się wraca. Jak zaczyna się sezon i mamy walki przez 3-4 miesiące, wtedy cały czas musimy być w formie. Zawody, a szczególnie AMP-y, które są przed nami, to najlepsza forma ćwiczeń. Są one dla nas testem: albo go zaliczymy, albo oblejemy. Dziś kibiców było mało, a według mnie ich doping pomaga i tworzy atmosferę. Gdy jest więcej tatami, czyli więcej równoległych walk, napięcie jest większe – mówił student UW Oleksandr Kotyrlo.

Pierwszy rzut swoimi rzutami zwyciężyli reprezentanci AWF. Tuż za nimi uplasowali się gospodarze – studenci WAT. Bardzo blisko drugiego miejsca byli zawodnicy Politechniki Warszawskiej, którzy ostatecznie wywalczyli trzecią lokatę. Sportowcy mają jeszcze kilka chwil na dopracowanie techniki przed następnymi zawodami AMWIM, które odbędą się 13 marca.

Akademickie Mistrzostwa Polski w judo odbędą się na przełomie marca i kwietnia w Pile.

Tekst: Kasia Kołat
Foto: Kasia Kołat

Nie w Szczawnicy jak planowano, ani nie w Zawoi jak później podano, tylko na terenie stacji narciarskiej Grapa-Ski w Czarnej Górze (koło Bukowiny Tatrzańskiej) rozegrano drugi etap zawodów AZS Winter Cup. Powodem takich roszad były warunki pogodowe, a dokładnie brak śniegu.

Po inauguracji Akademickiego Pucharu Polski w narciarstwie alpejskim rozegranego tradycyjnie jeszcze przed świętami w Zakopanem, tym razem narciarze spotkali się na popularnej Litwince znanej też “Litvinio” od nazwy popularnego włoskiego środka w Alpach. W piątek 13 stycznia do Czarnej Góry przyjechało blisko 85 narciarzy i narciarek z kilkunastu uczelni. W stawce zabrakło tylko reprezentantów Polski powołanych na Zimową Uniwersjadę w Lake Placid : Juliusza Mitana czy Mai Chyli. Była to jednak okazja dla innych, żeby zająć wysokie miejsca.

W slalomie gigancie najlepsza okazała się studentka Uniwersytetu Warszawskiego – Adrianna Borowik, która z łącznym czasem 1:35.57 tylko o 0.13 sek. wyprzedziła brązową medalistkę Akademickich Mistrzostw Polski – Zofie Zdort (SUM Katowice). Chociaż narciarka UW często plasowała się wysoko w klasyfikacji, to była jej pierwsza wygrana w cyklu. Trzecia uplasowała się Natalia Heczko (UŚ Katowice) mając jednak już większą stratą do wspomnianej dwójki (1:38,93). Tuż za podium znalazła kolejna reprezentantka Uniwersytetu Warszawskiego – Maria Strzeżek z łącznym rezultatem po dwóch przejazdach – 1:39,36.

Wśród mężczyzn w gigancie najlepszy okazał się Stanisław Hajmo z Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, który tym samym odniósł swoją pierwszą wygraną w cyklu AZS Winter Cup. Triumfator zawodów uzyskał łączny czas 1:29:60 i tylko o 0.05 wyprzedził swojego kolegę z uczelni Norberta Wróbla. Trzeci był Paweł Jaksina z wynikiem 1:29.63. Różnice między nimi były naprawdę niewielkie.

W slalomie wspomniana już Zofia Zdort zrewanżowała się Adriannie Borowik i zawodniczki zamieniły się kolejnością na dwóch pierwszych miejscach. Studentka Śląskiego Uniwersytetu Medycznego uzyskała łączny czas 1:42,67 i o 0.46 sek. wyprzedziła reprezentantkę Uniwersytetu Warszawskiego. Trzecia była jej koleżanka z uczelni Maria Strzeżek z czasem 1:45,53, która tym samym powtórzyła osiągnięcie z pierwszego etapu. Blisko podium znalazła się Natalia Heczko (1:17.27), co pokazuje że cztery zawodniczki zdominowało zmagania pań.

Wśród mężczyzn w slalomie doszło do większych roszad. Najlepszy okazał się Michał Czerwiński z Politechniki Krakowskiej, który uzyskał rezultat 1:31,83. Tylko o 0.08 sekundy wyprzedził on przedstawiciela AGH Kraków – Piotra Krawczyka. Trzeci natomiast przyjechał Stanisław Hejmo z wynikiem 1:32,01.

Kolejny etap Akademickiego Pucharu Polski – AZS Winter Cup odbędzie się 27 stycznia.

Strona zawodów

Organizatorem cyklu AZS Winter Cup jest AZS Warszawa. Partnerami wydarzenia jest Ministerstwo Sportu i Turystyki, m.st Warszawa, Nordica, UYN, Toyota W&J Wiśniewski, Snow and More Magazyn, Reklawiz.

Foto: Marcin Klimczak

Chociaż Warszawa z racji położenia nie jest kojarzona z białym sportem, to jednak dorobiła się swoich przedstawicieli na Zimową Uniwersjadę w Lake Placid. Kandydatem do jednego z medali jest student Politechniki Warszawskiej i chorąży reprezentacji – Marek Kania.

W historii występów podczas Zimowych Uniwersjad studenci-sportowcy z Polski zdobyli łącznie 173 medale. Jednak ostatnich zawodów rozgrywanych w 2019 roku w Krasnojarsku nasza kadra nie może wspominać zbyt miło, bo biało-czerwoni żacy wywalczyli tylko dwa medale – złoto i srebro w snowboardzie. Natomiast największy dorobek Polska przywiozła z Trydentu w 2013 roku (23 krążki). Taki wynik trudno pewnie będzie powtórzyć, ale realne jest prześcignięcie osiągnięcia sprzed czterech lat.

– W sportach zimowych nigdy nie mieliśmy znaczących osiągnięć. Liczymy jednak na kilka medali. Na poprzedniej Uniwersjadzie były dwa medale i może zdołamy ten wynik podwoić. Oczywiście trzymamy kciuki za wszystkich i wierzymy, że każdy z naszych reprezentantów ma szansę być na podium. Cieszyć nas będą wszystkie punktowane miejsca. Mówimy tu głównie o wynikach i konkurowaniu, ale nie można też zapominać że między tą międzynarodową młodzieżą nawiązują się więzi przyjaźni. To dla nich dobre pole do wymiany poglądów i rozmów na temat podejścia do sportu na uczelniach, a to pomaga nam wszystkim – powiedział prof. dr hab. Alojzy Nowak, rektor Uniwersytetu Warszawskiego i prezes Akademickiego Związku Sportowego.

Zimowa Uniwersjada wraca do kalendarza po czterech latach przerwy. W 2021 roku igrzyska studentów w Lucernie, choć przekładane z powodu pandemii COVID-19, to ostatecznie nie doszły do skutku. Po ponad pół wieku młodzi sportowcy wracają też do Lake Placid. Zimowa Uniwersjada odbyła się tam w 1972 roku. Starsi kibice pewnie pamiętają, że w 1980 roku odbyły się tam też Zimowe Igrzyska Olimpijskie.

Tym razem w zawodach udział weźmie blisko 1600 sportowców z 50 krajów, którzy powalczą o medale w 12 dyscyplinach. Polska wystartuje w biathlonie, biegach narciarskich, kombinacji norweskiej, łyżwiarstwie figurowym, łyżwiarstwie szybkim, narciarstwie alpejskim, skokach narciarskich, snowboardzie alpejskim i snowboardzie freestyle. Akademicka Reprezentacja Polski liczy 55 osób i jak powiedział sekretarz generalny AZS – Dariusz Piekut jest to 55 szans na medal, bo nikt nie jedzie tam na wycieczkę.

Jednym z głównych kandydatów do medalu jest chorąży reprezentacji i student Politechniki Warszawskiej – Marek Kania. Panczenista na co dzień reprezentujący barwy Legii brał już udział udział w igrzyskach olimpijskich w Pekinie, gdzie zajął 16. miejsce na 500 m. Niestety boryka się on z naderwanym mięśniem, ale jak zapowiada chce powalczyć o jak najlepszy rezultat.

– Jestem podekscytowany i nawet nieco zestresowany, ale bardzo się cieszę że mogę wziąć udział w Uniwersjadzie. To będą moje pierwsze zawody akademickie, bo do wcześniej jakoś terminy się nie układały. Mam nadzieję, że do momentu startu będę już zdrowy, ale jeszcze mam pewne ograniczenia treningowe. Jestem jednak dobrej myśli i doktor, który jedzie z nami dał mi zielone światło. Myślę, że największe szanse będę miał na 500 metrów, bo to mój koronny dystans i tam jestem najbliżej światowej czołówki. Będę jednak też walczył i na 1000 metrów, ale co z tego wyjdzie zobaczymy – powiedział student trzeciego roku na Wydziale Mechanicznym Energetyki i Lotnictwa.

W reprezentacji są też zawodnicy i zawodniczki ze stołecznych klubów studiujący jednak na uczelniach w innych miastach jak łyżwiarze szybcy: Martyna Baran (AWF Katowice / WTŁ Stegny Warszawa) i Karol Karczewski (AWF Katowice/ Fundacja Legia), snowboardzista Krzysztof Owczarek (AWF Katowice / High 5 Warszawa) oraz narciarka alpejska – Zuzanna Czapska (AWF Katowice / WKN Warszawa). Ta ostatnia również brała udział w igrzyskach olimpijskich w Pekinie. Warszawianka jest m.in aktualną Akademicką Mistrzynią Polski w gigancie.

– Cztery lata temu podczas Uniwersjady w gigancie byłam na 15. miejscu i teraz chciałabym być wyżej. Nie chcę niczego deklarować, bo nie znam jeszcze warunków. Mam nadzieję, że śnieg mi podpasuje i ze swoim sprzętem i umiejętnościami dam radę powalczyć o pierwszą „dziesiątkę”. Ja w tym sezonie w Polsce jeszcze nie miałam okazji potrenować tylko wyjeżdżaliśmy na lodowce. To też nie było proste, bo latem one płynęły i trzeba było zmieniać plany. W listopadzie zaczęłam już sezon startowy. Ja zwykle początku nie mam na pełnym gazie, tylko muszę się rozpędzić. Mam nadzieję, że teraz w styczniu będę już nabierać prędkości – mówiła Zuzanna Czapska.

Ceremonia otwarcia Zimowej Uniwersjady już 12 stycznia w Herb Brooks Arena o godzinie 19 czasu lokalnego. Zawody potrwają 11 dni. Wyniki śledzić będzie można na oficjalnej stronie oraz w serwisie pasja.azs.pl.

Tekst/foto: Robert Zakrzewski