Robert Zakrzewski
nsw-5g3e3zpjeuz9o1ij0b6mi1dj4lfmg2b1hisyh3g2lqzqe-k3efbz4s9bh4z205w-rbkfx3qeuapqrfuljj28fg6d6sa5p1lhmdw5fylqx4j30b4hs57-tykgqhz9koa5
-1
archive,paged,author,author-robert-zakrzewski,author-17,paged-31,author-paged-31,bridge-core-3.1.7,tribe-no-js,qode-page-transition-enabled,ajax_fade,page_not_loaded,,hide_top_bar_on_mobile_header,qode-theme-ver-30.4.2,qode-theme-bridge,disabled_footer_bottom,qode_header_in_grid,wpb-js-composer js-comp-ver-7.6,vc_non_responsive,elementor-default,elementor-kit-22119

Author: Robert Zakrzewski

W ostatni weekend stycznia największa orkiestra świata zagra już po raz 30. W związku z jubileuszowym finałem odbędzie się szereg akcji, które mają na celu wsparcie zbiórki funduszy na konto Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jedną z nich będzie – „Warszawskie szkoły wiosłują dla WOŚP”. 

Wydarzenie odbędzie się 29 stycznia w Centrum Handlowe Atrium Targówek (ul. Głębocka 15) i potrwa w godzinach 9:00 – 19:00. Cała akcja jest częścią przedsięwzięcia o zasięgu ogólnopolskim, czyli 12. edycji „Wiosłowania dla WOŚP”. W tym roku weźmie w niej udział 9 miast, w tym Warszawa.

Wszyscy dążyć będą do pobicia rekordu Polski w liczbie osób, które wspólnie, przez 10 godzin przewiosłują na ergometrze wioślarskim dystans po 500 m każda. W poprzedniej edycji Warszawa uplasowała się na 8. miejscu, a na ten wynik zapracowało 235 osób. Czas aby ten wynik poprawić, a mamy do tego niemałą zachętę!

AZS Warszawa zaangażowało w to wydarzenie najbardziej znane wioślarskie małżeństwo: Agnieszkę Kobus-Zawojską i Macieja Zawojskiego. Medalistka Igrzysk Olimpijskich z Rio de Janeiro i Tokio, wraz z mężem – medalistą Mistrzostw Europy, kierują swoje zaproszenie do warszawskich szkół.

Ta placówka, która najliczniej weźmie udział w „Wiosłowaniu dla WOŚP” wygra lekcję wychowania fizycznego prowadzoną przez Agnieszkę i Macieja. W akcji może wystartować każdy, kto przy zgłoszeniach zadeklaruje swoje wiosłowanie na konto danej szkoły. Mogą zatem płynąć uczniowie, nauczyciele, rodzice, opiekunowie. Forma fizyczna nie ma tutaj znaczenia, liczy się jak najliczniejszy udział i zaliczenie zadania.

– Ergometr to urządzenie dla każdego, bo nie obciąża stawów i jest jedną bezpieczniejszych maszyn do treningu. Na maszynie angażujemy ponad 80 procent mięśni, czyli pracuje prawie całe ciało. To jak bardzo będziemy się męczyć zależy tylko od nas. Wszystko zaczyna się od pchnięcia nogami i dopiero później zaczynają pracować nasze plecy, a wszystko kończymy rękoma. Jak już pochłonie nas ergometr, to można próbować wielu treningów: od budujących wytrzymałość po interwały czy siłę. Nie trzeba się nudzić, bo wiele osób szybko rezygnuje. Niektórzy za szybko zaczynają i nie mają siły. Dlatego podczas zajęć staramy się tłumaczyć swoim podopiecznym jak efektywnie trenować – mówi wioślarz Maciej Zawojski, zawodnik AZS AWF Warszawa.

Udział w akcji jest bezpłatny i wspiera szczytną ideę Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. W trakcie wiosłowania dostępne będą puszki, do których będzie prowadzona zbiórka publiczna na rzecz 30. finału, który w tym roku rozgrywany jest pod hasłem „Dla zapewnienia najwyższych standardów diagnostyki i leczenia wzroku u dzieci”. Korzyści z udziału jest z pewnością więcej – w ten sposób budujemy społeczność szkoły, integrujemy różne grupy tej społeczności, pomagamy promować aktywny tryb życia i aktywność fizyczną.

Tak było w 2020 roku:

Szczegóły i zapisy na stronie: Wiosłowanie dla WOŚP – Warszawa

Organizator główny akcji Wiosłowanie dla WOŚP: MM.Sport Maciej Młodzik
Organizator wydarzenia Warszawskie szkoły wiosłują dla WOŚP: Akademicki Związek Sportowy Warszawa
Wydarzenie patronatem honorowym objął Prezydent Miasta Stołecznego Warszawa.

Partnerzy wydarzenia:
Amatorska Sekcja Wioślarska,
AZS AWF Warszawa,
Aktywni na Wodzie,
Centrum Handlowe Atrium Targówek
Wielkopolska Pracownia Pomysłów.

Autor: Karol Daniluk/RZ

Młodzi sportowcy z AZS Warszawa zbierają na trampolinę marzeń! Każdy może pomóc im w rozwijaniu pasji i wzbiciu się na wyższy poziom. Wystarczy przekazać 1 % podatku.  

Na co dzień ciężką pracą i determinacją udowadniają, że niemożliwe nie istnieje. Jednak brak nowoczesnego sprzętu powoduje, że na każdych zawodach, zamiast skupić się na starcie, muszą niemal od nowa uczyć się skakać – inny model, inna siatka, inna rama robią wielką różnicę. Pomimo tego jeden z nich, Stanisław Palęcki, został już po raz trzeci powołany do Kadry Narodowej Juniorów.

Pomóż wyrównać szanse naszych zawodników, aby mogli sięgać po najwyższe sportowe trofea!

Więcej o naszej sekcji:

 

Przekaż 1% podatku na sekcję trampoliny AZS Warszawa

KRS: 0000270261 (FUNDACJA STUDENCKA MŁODZI MŁODYM)
CEL SZCZEGÓŁOWY: AZS Warszawa trampolina 10697

Szczegóły: link

Były piękne bramki, mnóstwo walki i niespodzianki. W sobotę do gry o medale Akademickich Mistrzostw Warszawy i Mazowsza dołączyły piłkarki ręczne. Kolejne mecze w ramach pierwszej rundy rozegrane zostaną 22 stycznia.

W hali przy ul. Banacha wystąpiły cztery uczelnie, które w ciągu kilku godzin rozegrały cztery spotkania. W porównaniu z zeszłym rokiem frekwencja poprawiła się o jedną drużynę – SGGW. Tym razem nie wystarczyło wziąć już tylko udział w zawodach, żeby mieć pewny medal i lokalną sławę.

W pierwszym rozgrywanym spotkaniu zawodniczki Uniwersytetu Warszawskiego miały spore problemy ze wspomnianą Szkołą Główną Gospodarstwa Wiejskiego. Większe doświadczenie przemawiało za szczypiornistkami, które przy ul. Banacha czują się jak w domu, bo tam trenują i grają spotkania w 1 lidze.

Choć pierwsza połowa zakończyła się skromną przewagą UW (8:7), to druga odsłona należała już do zawodniczek w błękitnych strojach. Wynik meczu na 19:14 ustaliła Martyna Sawa. Na swój drugi mecz zawodniczki uniwerku musiały poczekać kilka godzin, co jednak nie wpłynęło negatywnie na ich formę. Wieczorem pokonały ambitnie grające zawodniczki SGH 22:18.

– Spotkanie z SGGW było naszym pierwszym meczem w tym roku i musiałyśmy przepchnąć „zator”. Ważne było, żeby utrzymać spokój, choć na początku on nam wcale nie pomagał. Na pewno ligowe doświadczenie ostatecznie pomogło, ale nie wszystkie zawodniczki występują w rozgrywkach. Nasza koleżanka Ewa przyjechała do nas specjalnie na jeden mecz i nie miała piłki w rękach o ostatnich AMP-ów – mówiła po meczu Martyna Sawa z Uniwersytetu Warszawskiego.

Sprawczyniami największej sensacji były zawodniczki Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, które znalazły sposób na Szkołę Główną Handlową. Tu faworytkami wydawały się „ekonomistki”, do których wróciła po studenckiej wymianie Joanna Wójcik występująca na co dzień w 1 lidze. Tym razem większą siłę stanowiła ambicja i kolektyw. Do przerwy utrzymywał się remis 10:10, ale po zmianie stron WUM prowadził szturm za szturmem i wygrał ostatecznie 24:17.

– Mam wrażenie, że to był nasz najlepszy mecz. Jesteśmy zaskoczone, ale też bardzo dumne. Cała sytuacja pandemiczna nie pozwala nam w pełni trenować, bo przed tym turniejem spotkałyśmy się pełną drużyną może trzy lub cztery razy. Sam udział w turnieju to okazja do treningu i spotkania się z innymi drużynami, ale też dobra zabawa. Żadna z nas nie gra obecnie w rozgrywkach ligowych. Trenowałyśmy w młodszych rocznikach i ta pasja została z nami – powiedziała szczęśliwa Joanna Rydzewska, studentka lekarstwa na WUM.

Zwycięskiej passy zawodniczkom Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego nie udało się podtrzymać w meczu ze Szkołą Główną Gospodarstwa Wiejskiego. Górą była uczelnia z Ursynowa, która wygrała 19:14.

W sobotę 22 stycznia spotkają się jeszcze drużyny SGH z SGGW i WUM z UW. W tabeli prowadzą zawodniczki Uniwersytetu Warszawskiego mając 3 punkty przewagi nad Warszawskim Uniwersytetem Medycznym i Szkołą Główną Gospodarstwa Wiejskiego. Runda rewanżowa odbędzie się wiosną.

Akademickie Mistrzostwa Warszawy i Mazowsza organizowane są przez AZS Warszawa. Projekt współfinansowany przez m.st Warszawa i Ministerstwo Sportu i Turystki.

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: Marcin Selerski

 

 

Mecz między drużyną koszykarek AWF a zawodniczkami uczelni SGH można by nazwać ,,dostatecznym”, choć rozegrany był na piątkę! To wszystko za sprawą sporej liczby rzutów za trzy punkty.

W bardzo wietrzny czwartkowy wieczór wiatr porywał nie tylko drzewa. Porywał też serca zawodniczek z warszawskich uczelni do walki o zwycięstwo. Spotkanie rozegrano w ursynowskiej hali przy ul. Lokajskiego 3. Atut własnego parkietu przemawiał za drużyną SGH, ale to zawodniczki AWF zdominowały spotkanie i zwyciężyły aż 89:36. Trener AZS SGH Artur Zasuwik tak ocenił porażkę i jej przyczyny.

– Przewaga AWF, patrząc na wynik, była druzgocąca. Przez to, że nasza uczelnia przeszła na zajęcia zdalne, mam teraz mniejszy kontakt z dziewczynami. Jesteśmy w trakcie sesji, stąd też braki kadrowe. Graliśmy w ograniczonym składzie, więc wynik nie był dla nas dużym zaskoczeniem. Potraktowaliśmy spotkanie jak sparing. Założenia, które były, udało się zrealizować. Broniliśmy mieszanym stylem z dwoma strefami, a na koniec każdy swego. W defensywie założenia zostały spełnione – mówił po meczu szkoleniowiec.

– Mieliśmy co najmniej miesiąc przerwy w przygotowaniach, a na dodatek odeszła nasza kapitan. Ciężko było zebrać skład, ale się udało. Dziewczyny bardzo dobrze grały. Szybki atak, dobra kondycja i celność. Bez problemu też trafiały ,,trójeczki”. Fajnie było zagrać ten mecz – dodała zawodniczka Paulina Sobiech, skrzydłowa drużyny SGH.

Debiut w roli trenera zaliczyła Aleksandra Nowicka, która zastąpiła na ławce szkoleniowca AWF – Oskara Blaszkiewicza podczas jego nieobecności. Jak sama mówi, jako trenerka nie ma jeszcze dużego doświadczenia, więc tym bardziej docenia wsparcie swoich zawodniczek.

– W roli trenerki czuję się jeszcze niepewnie, ale dziewczyny były bardzo wyrozumiałe. Wszystkie pograły i są zadowolone. Każda rzuciła punkty, więc spotkanie oceniam pozytywnie. W przyszłym tygodniu czekają nas jeszcze dwa mecze, które rozegramy już pod okiem naszego trenera – powiedziała po spotkaniu.

– Grałyśmy, żeby się pobawić bez kontuzji, żeby pograć dla czystej przyjemności. Było dużo szybkiego ataku, a mniej gry taktycznej. Wykorzystałyśmy luki w obronie przeciwnika, przez co udało nam się zyskać sporo rzutów za trzy punkty – dodaje Aleksandra Buszczyńska, zawodniczka AZS AWF.

Dla zawodniczek SGH to był ostatni mecz rozegrany w pierwszej rundzie AMW. Drużynę AWF czekają jeszcze dwa spotkania. W nadchodzącym tygodniu podejmą drużynę APS oraz UW.

Autor: Kasia Kołat

Kiedy na chodnikach wszyscy zaczynają kręcić piruety, a ulice przypominają lodowisko, to jest sygnał, że czas założyć łyżwy. Klub Arum AZS zaprasza na zajęcia rekreacyjne, rekreacyjnej jazdy figurowej oraz w grupie zawodniczej. Pod okiem trenerek nikt nie zostanie na lodzie.

Popularność lodowisk otwieranych zimą w różnych częściach miasta pokazuje, że łyżwiarstwo cieszy się dużym powodzeniem. Sport ten ma wielu sympatyków, którzy podczas zbliżających się igrzyskach olimpijskich będą mogli oglądać reprezentantów Polski w konkurencji par tanecznych, oraz solistek. Zanim jednak przyjdzie nam do głowy efektowny axel, czy toe loop najpierw trzeba opanować podstawy.

– Na początek uczymy prawidłowej postawy i upadania – to jest bardzo ważne, bo upadek zawsze się zdarzy. Później uczymy się jak jeździć do przodu, trzymać równowagę, jak hamować czy przenosić nogę za nogę. To jest taki alfabet, który trzeba poznać. Są osoby, które łapią wszystko bardzo szybko, ale większość już po pierwszej lekcji będzie mogła pojechać samodzielnie – opowiada Agnieszka Dobrowolska, założycielka sekcji AZS łyżwiarstwa figurowego.

Klub specjalizuje się w zajęciach z jazdy figurowej na wrotkach i rolkach. Treningi w tej odmianie łyżwiarstwa odbywają się w pięciu lokalizacjach: od obiektu Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego przez Tarchomin po Ząbki. Dyscyplina powoli nabiera na popularności, a jedną z najważniejszych imprez w kalendarzu są World Games, czyli igrzyskach sportów nieolimpijskich. Dla azetesiaczek ważnymi zawodami będą mistrzostwa Polski, które mają odbyć się latem.

– Łyżwy i rolki są do siebie bardzo podobne. Chociaż wiele osób mówi, że łatwiej nauczyć się jeździć na łyżwach. Moim zdaniem to tylko kwestia psychologii, bo łatwiej upaść jest na lód niż na parkiet. W podstawach jazdy nie ma jednak większej różnicy. Ważny jest porządny sprzęt, taki żeby był bezpieczny dla kostek. Można go sobie wypożyczyć, ale jak osoby już łapią bakcyla to kupują swoje rolki czy wrotki – dodaje była łyżwiarka, a obecnie trenerka i propagatorka sportów wrotkarskich.

Zainteresowani? No to jazda! Więcej informacji: https://arumazs.pl/zapisz-sie-na-zajecia/

Autor: Robert Zakrzewski

Siatkarki JHN AZS Warszawa serwują kolejne zwycięstwo swoim kibicom. Popularne „Gwiazdeczki” wygrały piąte spotkanie z rzędu i coraz śmielej spoglądają w kierunku drugiego miejsca w tabeli II ligi. Podczas akademickich derbów okazały się lepsze od AZS Akademii Siatkówki Uniwersytet Gdański.

Pierwszy tegoroczny pojedynek przyniósł ze sobą odrobinę niepewności. Choć oba zespoły w świetnych humorach udawały się na świąteczną przerwę, to nie wiadomo było, jak wolne dni wpłynęły na ich formę. Warto dodać, że przed tym spotkaniem gospodynie odbyły jedynie trzy treningi.

Sam mecz miał duże znaczenie dla układu sił w tabeli. AZS AS Uniwersytet Gdański, chociaż jest beniaminkiem rozgrywek, to plasował się na wysokim czwartym miejscu. Tuż za nimi znajdowała się drużyna JHN AZS Warszawa tracąc do rywalek tylko dwa punkty. Stołeczne siatkarki w meczu pierwszej rundy rozgrywanym w Gdańsku przegrały 2:3 i teraz z pewnością liczyły na rewanż i wyprzedzenie ich w klasyfikacji.

Początek spotkania ułożył się po myśli gdańszczanek, które szybko wyszły na prowadzenie (4:0). Duża była w tym zasługa dobrze grających – Anny Grajewskiej i Poli Nowakowskiej. W odpowiedzi po mocnym ataku Eweliny Brzezińskiej i błędzie drużyny przyjezdnej zrobiło się 4:3. Była to najmniejsza różnica w pierwszym secie. AZS Uniwersytet Gdański prowadził pięcioma-sześcioma punktami, a set zakończył się wynikiem 25:15.

Po zmianie stron do głosu zaczęły dochodzić siatkarki JHN AZS Warszawa. Wymiana ciosów trwała do stanu 5:5, a szalę na swoją stronę przechyliły dzięki dwóm punktom zdobytym przez Agnieszkę Kowal. Już przy stanie 16:11 wydawało się, że partia jest już pod kontrolą stołecznych siatkarek. Ale zawodniczki w biało-zielonych strojach zaczęły tracić kolejne punkty. Sytuację przerwała w porę mocnym atakiem Ewelina Karsztun. Druga odsłona zakończyła się wynikiem 25:16.

– Nasza forma jest jeszcze świąteczna i zabrakło treningów. Nasze mecze w Gdańsku świadczą o tym, że potrafimy grać dobrze w siatkówkę. Po dobrym początku grałyśmy jeszcze o tie-break, tak żeby złapać rytm. Przydarzyła się jednak kontuzja jednej z podstawowych zawodniczek i w pewnym momencie nie myślałam nawet o meczu, tylko co z naszą dziewczyną. Gratulacje dla zawodniczek z Warszawy. My swój cel w tym sezonie już osiągnęłyśmy. Docelowo chcemy w przyszłości awansować do I ligi – mówiła po meczu Agata Kopczyk, trenerka AZS Akademii Siatkówki Uniwersytet Gdański.

Trzeci set również do pewnego momentu był bardzo wyrównany (9:9) i obfitował w wiele długich wymian, ale i niewymuszonych strat. W decydujący momencie siatkarki JHN AZS przejęły inicjatywę i wyszły na cztery punkty przewagi. Nie oddały już tego do końca, wygrywając 25:19.

Gospodynie zdołały odrobić straty i choć przegrywały w setach 0:1 to ostatecznie wygrały mecz 3:1. Jak się okazało decydującej partia również tylko na początku była wyrównana do wyniku 7:7. Później swoje punkty dołożyły Paulina Kuźnia, czy Katarzyna Tertelis. Natomiast całe spotkanie zamknęła atakiem w siatkę jedna z gdańszczanek.

– Pierwszy set to była wypadkowa przerwy świątecznej, bo do treningów wróciłyśmy dopiero we wtorek. Musiałyśmy wrócić do naszego rytmu meczowego. W pozostałych trzech setach mecz był pod kontrolą. W jednym momencie zepsułyśmy jeszcze dwie zagrywki i przyjęcie nam uciekło, ale podniosłyśmy się z tego i świetnie zagrała nam obrona do tego kończyłyśmy ataki i blokowałyśmy – mówiła po meczu Katarzyna Maj, kapitan JHN AZS Warszawa.

W tabeli II ligi siatkarki JHN AZS Warszawa zajmują aktualnie czwarte miejsce z dorobkiem 21 punktów. Od drugiej pozycji dającej prawo startu w turnieju półfinałowym o awans do I ligi dzielą je już tylko cztery punkty. Przypomnijmy, że zawodniczki w tym sezonie grają by upamiętnić zmarłego prezesa AZS LSW – Jacka Henryka Nowakowskiego. Miała być radość z samej gry, a może będzie radość z awansu.

JHN AZS Warszawa – AZS Akademia Siatkówki Uniwersytet Gdański 3:1 (15:25, 25:16, 25:19, 25:18)

Autor: Robert Zakrzewski

Jak na zamówienie zima wróciła, a wraz z nią drugi etap zawodów AZS Winter Cup czyli Akademickiego Pucharu Polski w narciarstwie alpejskim. W Szczawnicy pojawili się murowani faworyci, a zbójnickiego zatańczyła kolejna w tym sezonie debiutantka – Maja Chyla.

Po inauguracyjnych zawodach rozegranych jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia tym razem narciarze i narciarki przenieśli się na Palenicę – jedną z głównych atrakcji Pienin. Nie chodziło jednak o piękne widoki czy legendy o harnasiu, ale walkę o kolejne punkty w klasyfikacji generalnej cyklu.

W zmaganiach wzięło udział ponad 100 studentów z ponad 20 uczelni z całego kraju. W tej grupie nie zabrakło licznego grona zawodników i zawodniczek, dla których jest to pierwszy sezon jazdy w AZS Winter Cup. Szczęśliwie warunki dopisały i można było jechać śmiało po przygotowanym białym dywanie. Gdyby impreza miała odbyć się dwa dni wcześniej, przygotowanie trasy byłoby sporym wyzwaniem.

– Czuć zimową atmosferę i naprawdę mieliśmy szczęście. W czwartek po południu przyszedł mróz, a w nocy było nawet minus 9 stopni. Śnieg zdążył się związać się i jest twardo. Chcielibyśmy podziękować i pochwalić osoby z PKL, które zdecydowały się wczoraj zamknąć stok, tak żeby nie został zniszczony przez treningi i pozostałe osoby. Dzięki temu trasa na zawody jest doskonale przygotowana – mówił Rafał Jachimiak, wiceprezes AZS Warszawa, organizator zawodów.

Palenica niestety nie jest górą stworzoną dla kibiców, bo zawodników i zawodniczki widać dopiero, gdy kończą swoje przejazdy. Było jednak czym się emocjonować. Dublet w swoim debiucie zgarnęła Maja Chyla. W slalomie gigancie o blisko 3,5 sekundy wyprzedziła drugą w klasyfikacji Katarzynę Wąsek – triumfatorkę ubiegłorocznego cyklu. Studentka UJ Kraków wygrała też w slalomie, pokonując Julię Włodarczyk o ponad 2,5 sekundy.

Tak mocny debiut Mai Chyly w cyklu AZS Winter Cup to nie jest jednak niespodzianka, bo zawodniczka jest mistrzynią Polski w gigancie z 2020 roku i mistrzynią Polski w slalomie równoległym z 2021 roku. Jeszcze w grudniu na Palenicy wygrała zawody FIS i była też w przewidywanym składzie na Zimową Uniwersjadę. Jednak, jak wiadomo, impreza ostatecznie została odwołana.

– Wciąż stawiam sobie wysokie cele, ale jakoś nigdy nie miałam okazji tu wystartować. Słyszałam jednak, że są to świetne zawody, a warunki dziś były jak na imprezie najwyższej rangi. Był to też dla mnie dobry trening, bo wkrótce są mistrzostwa Polski seniorów i odbywać będą one się na tej samej trasie. Nie wiem jeszcze czy wystartuję w innych imprezach cyklu w tym sezonie, ale na pewno jeszcze chętnie wrócę. Faktycznie już w zeszłym sezonie bardzo się nastawiałam na start w Uniwersjadzie, ale została przeniesiona na grudzień. Dwa tygodnie przed zawodami wszystko zostało odwołane i byłam tym bardzo zawiedziona – mówiła po udanym starcie studentka filologii włoskiej.

Wśród mężczyzn lista zwycięzców była taka sama jak po zawodach w Zakopanem. W slalomie gigancie najlepszy był Antoni Szczepanik z Politechniki Warszawskiej, który o dwie sekundy wyprzedził Wojciecha Dulczewskiego z AWF Kraków. Natomiast w slalomie swoją dobrą formę udowodnił Juliusz Mitan z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, który o blisko sekundę wyprzedził wspomnianego już zawodnika AWF.

Kolejna okazja na sprawdzenie swojej formy już 21 stycznia w Krynicy-Zdroju. Finał zawodów odbędzie się 25 lutego w Szczawnicy. To jednak nie koniec emocji, bo w marcu rozegrany zostanie slalom równoległy, zaległa 18-tka oraz team event.

Organizatorem cyklu AZS Winter Cup jest AZS Warszawa. Partnerami wydarzenia są Ministerstwo Sportu i Turystyki i m.st Warszawa. Partnerzy techniczni: Nordica, UYN oraz Toyota W&J Wiśniewski. Patronat medialny: Snow and More Magazyn NTN, skifoto.pl, Przegląd Sportowy, Onet. Sponsorem głównym Akademickiego Związku Sportowego jest Grupa Lotos.

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: Michał Szypliński/skifoto.pl

AZS Winter Cup: Szczawnica

Slalom gigant kobiet
1. Maja Chyla (UJ Kraków) 1:53.92
2. Katarzyna Wąsek (CC Warszawa) 1:57. 37
3. Julia Włodarczyk (AWF Katowice) 1:58. 67

Slalom gigant mężczyzn

1. Antoni Szczepanik (PW Warszawa) 1:49.46
2. Wojciech Dulczewski (AWF Kraków) 1:51.00
3. Stanisław Hejmo (UJ Kraków) 1:51.71

Slalom kobiet

1. Maja Chyla (UJ Kraków) 1:14.40
2. Julia Włodarczyk (AWF Katowice) 1:17.04
3. Helena Kubasiewicz (ALK Warszawa) 1:17.69

Slalom mężczyzn

1. Juliusz Mitan (AGH Kraków) 1:09.47
2. Wojciech Dulczewski (AWF Kraków) 1:10.46
3. Piotr Krawczyk (AGH Kraków) 1:10.60

 

Kto w okresie świąteczno-noworocznym korzystał ze skipassu, a kto za stołem popuszczał tylko pasa? Tego wszystkiego dowiemy się podczas drugiego etapu zawodów AZS Winter Cup czyli Akademickiego Pucharu Polski. Tym razem narciarze zawitają w Pieniny, a dokładniej do Szczawnicy.

Choć za oknem aura prawdziwie jesienna, to uczestnicy zawodów AZS Winter Cup już zacierają ręce na myśl przed kolejnymi zawodami. Na listach startowych widnieje blisko 100 narciarzy i narciarek z kilkunastu uczelni. O kolejną wygraną oraz punkty w slalomie gigancie i slalomie powalczą m.in. zwycięzcy inauguracyjnych zawodów rozgrywanych w Zakopanem: Juliusz Mitan (AGH Kraków), Antoni Szczepanik (Politechnika Warszawska), Helena Kubasiewicz (Akademia Leona Koźmińskiego) i Julia Włodarczyk (AWF Katowice). Do rywalizacji wraca też Katarzyna Wąsek (Collegium Civitas), która zdominowała miniony sezon i teraz pewnie też będzie chciała stanąć na podium.

Zawody odbędą się na popularnej wśród turystów oraz narciarzy Palenicy i trasie oznaczonej kolorem czerwonym. Liczy ona około 1000 metrów długości przy różnicy wysokości wynoszącej 250 metrów. Jak poskromić stok dobrze wie  choćby wspomniany Juliusz Mitan, który w ubiegłym sezonie wygrał tam finałowe zawody w slalomie mężczyzn. Jego najszybszy przejazd wynosił wtedy 45,24 sekundy. Dodajmy, że w tym roku finał akademickiego cyklu również odbędzie się w tym samym miejscu.

– Dla licznej grupy debiutantów, która wystartowała na Harendzie, impreza będzie dobrą szansą, żeby przetestować trasę przed finałem. Oczywiście trzeba jeszcze zdobyć odpowiednią liczbę punktów i znaleźć się w gronie najlepszych. Warunki może nie są typowo zimowe, ale współpracują z nami osoby, które dbają o odpowiednie przygotowanie trasy. Spoglądamy też w prognozy pogody i liczymy na ochłodzenie tuż przed imprezą – mówi Piotr Żebrowski z AZS Warszawa, organizator zawodów.

W Szczawnicy swoją nagrodę odebrać będą mogli najlepsi debiutanci z zawodów inauguracyjnych sezon – Julia Włodarczyk i Szymon Szczerbik (AGH Kraków). Otrzymają oni kombinezony startowe z logo AZS Winter Cup. Dzięki temu każdy będzie dokładnie mógł śledzić ich poczynania na stoku w obecnym sezonie.

Drugie zawody eliminacyjne AZS Winter Cup odbędą się w piątek 7 stycznia. Początek slalomu giganta o godzinie 9, a slalomu o 12. Wszystko poprzedzi oglądanie trasy. W czwartek wieczorem odbędzie się weryfikacja.

Organizatorem cyklu AZS Winter Cup jest AZS Warszawa. Partnerem wydarzenia jest Ministerstwo Sportu i Turystyki i m.st Warszawy. Partnerzy techniczni: Nordica, UYN, oraz Toyota W&J Wiśniewski. Patronat medialny: Snow and More Magazyn NTN, skifoto.pl, Przegląd Sportowy, Onet. Sponsorem głównym Akademickiego Związku Sportowego jest Grupa Lotos.

Strona zawodów: https://wintercup.pl/

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: Michał Szypliński

Fanom sportu sektor kojarzyć może się z wygodnym miejscem na trybunach, z którego obserwują wydarzenia. Jednak trzeci sektor, to przestań pomiędzy państwem a rynkiem, w którym działają dziesiątki tysięcy organizacji angażujących się w rozwój lokalnej społeczności. Często uzupełniają one działania samorządu, a czasem też za swoją pracę otrzymują wyróżnienia – tak jak w przypadku AZS Warszawa.

Jak Prezes odbiera nagrodę „Grand S3ktor” przyznaną AZS Warszawa?

Prof. Marek Konopczyński: To była taka esencja zbiorowego wysiłku kilku tysięcy studentów zrzeszonych w stołecznym AZS. Nie tylko zarządu i pracowników, ale wszystkich tych, którzy brali udział w naszych wydarzeniach oraz pomagali je organizować. Nasza ponad stuletnia historia i praca została zauważana. Nie wiemy czy przed wojną AZS Warszawa dostawał jakieś nagrody za swoją pracę, bo takich zapisków w kronikach nie ma. Ale dobry klimat, który urósł wokół AZS, to praca wielu pokoleń. Ja miałem to szczęście, że byłem osobą, która odbierała nagrodę.

W samej tylko Warszawie działa ponad 14 tysięcy organizacji pozarządowych. Jaka jest według Prezesa rola trzeciego sektora?

Trzeci sektor jest dopełnieniem demokratyzacji życia publicznego. Trudno wyobrazić sobie istnienie sobie demokratycznego państwa bez tego obszaru. Trzeci sektor w wielu przypadkach zastępuje instytucje państwowe czy samorządowe. Nie jest ich uzupełnieniem – tak jakby niektórzy chcieli to widzieć – ale momentami siłą wiodącą. Działania dotyczą różnych działań profilaktycznych, zdrowotnych, czy pomocowych. Trzeci sektor powstał z potrzeby serc, bo widziano luki w pewnych obszarach działań instytucji państwowych czy samorządowych. Natomiast AZS jako organizacja pozarządowa doskonale wypełnia luki jeśli chodzi o aktywność sportową, ale też wychowawczą.

W jaki sposób AZS może kształtować społeczeństwo obywatelskie?

– AZS to taka kuźnia kadr obywatelskich, bo uczy samozorganizowania i realizacji określonych celów jak np. konkretnego wydarzenia. To jest doniosła rola, bo w ten sposób wychowujemy kolejne pokolenie aktywnych młodych ludzi. To również przepiękna idea poświęcania siebie dla innych. AZS ma też funkcję integracyjną, bo łączy środowiska akademickie, ale nie tylko. Przykładem tego są nasze wspaniałe imprezy jak „Od młodzika do olimpijczyka” czy „Test Coopera dla Wszystkich”. Prowadzimy też działania skierowane do seniorów oraz Ligi Integracyjne. Takich rozgrywek dla młodzieży z ośrodków wychowawczych chyba nikt inny w Polsce nie organizuje. Grają tam razem ze swoimi wychowawcami, oraz uczniami z liceów, a to jest prawdziwa integracja społeczna. Wszystko to pomaga budować kontakty z drugim człowiekiem.

W ubiegłym roku w rozmowie z “Rzeczpospolitą” poruszył Prezes temat skutków natury społecznej jakie przyniosła pandemia. Niektórzy już chyba uznali, że lepiej jest pracować i uczyć się zdalnie?

– To jest temat na książkę, bo pandemia nas podwójnie zamknęła. Raz zamknęła nas w domach i na relacje z innymi, a po drugie zamknęła nas samych w sobie. Jest to więc zarówno szerszy problem społeczny jak i indywidualny- psychiczny. Zaczynamy odczuwać lęki egzystencjalne, których wcześniej nie mieliśmy. Każdy zaczął mieć poczucie zagrożenia zdrowia i życia. Efekty pandemii są trudne do oszacowania, bo jak kiedyś to wszystko się zakończy, wcześniej lub później, to może znowu rozkwitniemy, a może nie będziemy odczuwali już głodu kontaktów międzyludzkich?.

Udział w imprezach sportowych wydawał się może pewną odskocznią?

Człowiek jest istotą społeczną i realizuje się z innymi i wśród innych. Zamknięcie się w pokoju, może mieć nieobliczalne skutki, zwłaszcza dla procesu uspołeczniania młodego pokolenia. Tu jest wielka rola takich organizacji jak AZS, żeby dać szansę na bycie wśród rówieśników. Wszystkie środowiska AZS-u w Polsce mogą być realizatorem takich programów „readaptacji” poprzez aktywność i cel. Tym celem wcale nie musi być sukces czy wygrana, ale bycie razem. W tej chwili rolą AZS  jest przywrócenie do życia społecznego nie tylko studentów i osób ze starszego pokolenia, ale i licealistów Zwłaszcza, że jeszcze jako prezes ZG AZS podpisałem umowę z MEN, na mocy której możemy działać w szkołach średnich.

Powiedzieliśmy już o celach społecznych, a jakie będą najbliższe cele sportowe AZS Warszawa?

– Chciałbym żeby AZS Warszawa przystąpił do organizacji Letniej Uniwersjady. Pomysł jest odważny, ale powinniśmy rozpocząć rozmowy wewnątrz środowiska, z włodarzami miasta i władzami państwowymi. Warszawa zasługę na to by gościć największą imprezę sportową po igrzyskach olimpijskich ponieważ wychowała wielu wspaniałych sportowców a w tym wielu wybitnych azetesiaków. Taki pomysł mógłby zmobilizować nie tylko do budowy infrastruktury, ale także integracji zasobów społecznych, które później służyłyby przez lata mieszkańcom Warszawy.

Rozmawiał : Robert Zakrzewski
Foto: Marcin Selerski

Obfitych spotkań przy świątecznym stole, wielu niezapominanych chwil i wytrwałości w rozwijaniu swoich pasji. Dużo zdrowia i radości. Tego wszystkiego i o wiele więcej, życzymy naszym koleżankom i kolegom z okazji Świąt Bożego Narodzenia.