Robert Zakrzewski
nsw-5g3e3zpjeuz9o1ij0b6mi1dj4lfmg2b1hisyh3g2lqzqe-k3efbz4s9bh4z205w-rbkfx3qeuapqrfuljj28fg6d6sa5p1lhmdw5fylqx4j30b4hs57-tykgqhz9koa5
-1
archive,paged,author,author-robert-zakrzewski,author-17,paged-17,author-paged-17,bridge-core-3.1.7,tribe-no-js,qode-page-transition-enabled,ajax_fade,page_not_loaded,,hide_top_bar_on_mobile_header,qode-theme-ver-30.4.2,qode-theme-bridge,disabled_footer_bottom,qode_header_in_grid,wpb-js-composer js-comp-ver-7.6,vc_non_responsive,elementor-default,elementor-kit-22119

Author: Robert Zakrzewski

Od Warszawy przez Wrocław, Rzeszów i Toruń rozgrywane będą turnieje eliminacyjne Akademickiego Młodzieżowego Pucharu Polski w piłce siatkowej. Sezon liczony jest jako zerowy, bo rozgrywki pucharowe przerodzić mają się w regularną ligę. Zwycięzców tego prologu poznamy pod koniec stycznia w Lublinie.

Kamień węgielny, a może i milowy, pod przyszłe rozgrywki zdecydowało się położyć łącznie 36 drużyny w tym 17 męskich i 19 żeńskich. W pucharze mogą brać udział studenci i studentki do lat 23 oraz uczniowie szkół ponad podstawowych (urodzeni w latach 2004-2005) zrzeszeni w Akademickim Związku Sportowym i Polskim Związku Piłki Siatkowej.

Celem Akademickiego Młodzieżowego Pucharu Polski, a w przyszłości i ligi jest rozwój młodych zawodników i promocja dwutorowej kariery łączącej sport z edukacją. Wydarzenie to nie dubluje się z Akademickimi Mistrzostwami Polski, co pokazuje dopuszczenie do rozgrywek juniorów i juniorek starszych. Nie wszyscy też muszą być studentami tej samej uczelni, ale mają być zrzeszeni w jednym klubie AZS.

– Rozgrywki te są skierowane do najmłodszej grupy studentów i uczniów, którzy za chwilę trafią na studia. To jest kolejny etap szkolenia w procesie prowadzonym przez Polski Związek Piłki Siatkowej. Wielu zawodników jest w Siatkarskich Ośrodkach Szkolenia. Później jest bardzo drastyczne przejście z wieku młodzieżowego do tego seniorskiego. Nie ma miejsca i czasu, żeby wejść powoli na ten dorosły poziom. Oczywiście jest wielu młodych zawodników, którzy stanowią o sile swoich zespołów, ale to zależy od indywidualnych cech i rozwoju – mówi Artur Słomka, koordynator projektu.

Pierwsze turnieje rozegrane będą w Warszawie i Wrocławiu już w weekend 13-15 stycznia. W stolicy zawody odbywać będą się w na obiektach AWF przy ul. Marymonckiej 34. Wśród zgłoszonych drużyn jest 5 ekip męski i 4 żeńskie. Wśród nich nie zabraknie AZS AWF Warszawa, których siatkarki na co dzień występują na parkietach II ligi. W turnieju męskim zagra m.in. AZS Politechnika Warszawska. Zespół o tej nazwie jeszcze w 2017 roku grała w Plus Lidze i zobaczymy czy młodzi „inżynierowie” podbiją rozgrywki pucharowe.

O awans walczyć będą też AZS Politechnika Gdańska w turnieju kobiet i AZS UWM Olsztyn wśród mężczyzn. Początek turnieju w piątek o godzinie 14:30. Ostatni mecz (AZS PW – AZS SGH) rozegrany będzie w niedzielę o godzinie 16. Ze wszystkich gier prowadzona będzie transmisja.

Natomiast w stolicy Dolnego Śląska rywalizacja odbywać będzie się w hali Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu przy ul. Chełmońskiego 43. Udział biorą AZS AWF Wrocław, AZS Uniwersytetu Wrocławskiego, AZS Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu, AZS AWF Poznań czy AZS PUM Szczecin. Początek zmagań w piątek o godzinie 14. Ostatni pojedynek rozegrany będzie w niedzielę o 15:45.

– Jak na szybki proces zgłoszeń to frekwencja nas cieszy, chociaż oczywiście brakuje wielu drużyn. Zdaje sobie sprawę, że niektórzy pewnie mieli jakieś znaki zapytania i jeszcze nie znali całego projektu. Wierzę, że ten sezon zero rozwieje ewentualne wątpliwości i już w kolejnym sezonie kolejne zespoły dołączą – dodaje Artur Słomka.

Do finału awansują tylko zwycięzcy strefowych eliminacji. Na najlepsze ekipy oprócz przepustek dających awans czeka voucher na sprzęt sportowy. Zdobywców i zdobywczynie Akademickiego Młodzieżowego Pucharu Polski w piłce siatkowej poznamy w dniach 27-29.01 w Lublinie.

Organizatorem wydarzenia Akademicki Związek Sportowy. Współorganizatorem Akademickiego Młodzieżowego Pucharu Polski jest Polski Związek Piłki Siatkowej. Wydarzenie współfinansowane jest ze środków Ministerstwa Edukacji i Nauki.

Tekst: Robert Zakrzewski
Foto: Marcin Klimczak (archiwum)

Strona: https://amls.azs.pl

Akademicki Młodzieżowy Puchar Polski w piłce siatkowej (Warszawa)

(turniej kobiet): AZS AWF Warszawa, AZS ALK Warszawa, AZS WUM Warszawa, AZS PG Gdańsk
(turniej mężczyzn): AZS AWF Warszawa, AZS MANS Warszawa, AZS PW Warszawa, AZS SGH Warszawa, AZS UWM Olsztyn

Harmonogram gier (piątek) :
14:30 AZS MANS Warszawa – AZS PW Warszawa (turniej mężczyzn)
14:30 AZS SGH Warszawa – AZS AWF Warszawa (turniej mężczyzn)
16:30 AZS AWF WarszawaAZS WUM Warszawa (turniej kobiet)
19:00 AZS UWM Olsztyn – AZS MANS Warszawa (turniej mężczyzn)
19:00 AZS ALK Warszawa – AZS PG Gdańsk (turniej kobiet)

(sobota)
9:30 AZS PW Warszawa – AZS AWF Warszawa (turniej mężczyzn)
11:30 AZS SGH Warszawa – AZS UWM Olsztyn (turniej mężczyzn)
13:30 AZS WUM Warszawa –  AZS PG Gdańsk (turniej kobiet)
14:30 AZS AWF Warszawa – AZS MANS Warszawa (turniej mężczyzn)
16:00 AZS AWF Warszawa – AZS ALK Warszawa (turniej kobiet)
19:00 AZS PW Warszawa –  AZS UWM Olsztyn (turniej mężczyzn)

(niedziela)
9:30 AZS ALK Warszawa –  AZS WUM Warszawa (turniej kobiet)
12:00 AZS PG Gdańsk – AZS AWF Warszawa (turniej kobiet)
12:00 AZS MANS Warszawa – AZS SGH Warszawa (turniej mężczyzn)
14:00 AZS AWF Warszawa – AZS UWM Olsztyn (turniej mężczyzn)
16:00 AZS PW Warszawa –  AZS SGH Warszawa (turniej mężczyzn)

 

Rozpoczynający się Nowy Rok to tradycyjnie czas postanowień i kolejnych wyzwań. Jeśli ktoś chce poprawić swoją formę po świątecznych spotkaniach, albo rozpocząć przygodę ze sportem, to ma do tego doskonałą okazję. Wszystko dzięki zajęciom prowadzonym w ramach programów Aktywny Warszawiak i Od Kanapowca do Sportowca. Udział jest darmowy.

Tradycyjnie wraz ze zmianą kalendarza powtarza się ten sam schemat. Na biegowych ścieżkach pojawia się coraz więcej osób, a w salach do fitnessu i siłowniach robi się tłoczniej. Czy zapału starczy komuś na miesiąc lub na pół roku ? A może całkowicie sport zmieni jego życie? Tego nie wiemy. Wiemy tylko, że w momencie większego zainteresowania aktywnością fizyczną wśród warszawian nie możemy zaprzestać naszych działań.

Do końca stycznia odbywać będą się treningi na ergometrze wioślarskim. Regularne treningi na tej maszynie pomogą wzmocnić niemal wszystkie mięśnie. Przede wszystkim spalisz tu setki kalorii. Choć z pozoru zajęcia wydawać mogą się monotonne, to prowadząca dbać będzie o to żebyś nie miał czasu się nudzić. Treningi odbywają się w czwartki od godziny 20 do 21:30 na terenie obiektów sportowych SGGW. Najbliższe spotkanie już 5 stycznia!

Dla tych którzy lubią rano wstawać prowadzone będą zajęcia z pilatesu. We wtorki od godziny 7 do 8 będzie nieco spokojniej i mniej intensywniej niż na ergosach. Jednak też będzie można się zmęczyć. Na uczestników czekają ćwiczenia wzmacniające, modelujące oraz rozciągające. Ćwicząc będzie można się wyciszyć przed kolejnym dniem pracy lub nauki. Zajęcia odbywają się na terenie CSR WUM przy ul. Trojdena 2c (w sali fitness).

Również we wtorki i także na terenie CSR WUM odbywać będą się zajęcia z jogi. Spotkania prowadzone będą się w godzinach popołudniowych (18:30-19:30). Joga pomaga uzyskać dobrą sylwetkę i rozwija ciało. Nie trzeba być rozciągniętym jak gimnastyk żeby ją zacząć uprawiać.

Program Aktywny Warszawiak współfinansowany jest przez m.st Warszawa. Program od Kanapowca do Sportowca współfinansowany jest przez Ministerstwo Sportu i Turystyki.

Tekst: Robert Zakrzewski

Zapisy: https://azs.waw.pl/zajecia-sportowo-rekreacyjne/

Ergometr wioślarski (20-21:30): 5.01, 12.01, 19.01, 26.01
Pilates (7:00- 8:00): 10.01, 17.01, 24.01, 31.01
Joga (18:30-19:30) : 10.01, 17.01, 24.01, 31.01

Nie straszny był im deszcz, wiatr, zmrok, a nawet przeszkody. Biegacze postanowili rozprawić się z końcówką roku, a właściwie rozbiegać ją podczas trzech imprez biegowych w ramach Zimowej Aktywacji. 

Za nami pierwsza edycja imprezy organizowanej przez Aktywną Warszawę, która choć nowa w kalendarzu biegowym – cieszyła się powodzeniem wśród biegaczy. Trzy kolejne dni rozegrano trzy konkurencje, w których liczyła się nie tylko szybkość i zwinność, lecz także dobra zabawa. Stadion Ośrodka Wawelska wraz z trybunami został dodatkowo oświetlony, co stworzyło wyjątkową atmosferę.

Na rozgrzewkę 12 min biegu!

Test Coopera – czyli 12 min ciągłego biegu – był tylko jednym z trzech testów, jakie czekały na uczestników Zimowej Aktywacji. Nikt jednak nie musiał martwić się o pozytywną ocenę, bo sam udział w wydarzeniu zasługiwał na stopień celujący. Biegacze startowali w dziewięciu turach, walcząc o jak najlepsze rezultaty. Po upływie czasu zatrzymywali się na bieżni, a sędziowie weryfikowali ich wynik w metrach oraz otrzymywali medale od wolontariuszy. Wszystko odbywało się w wyjątkowej “świetlnej” oprawie.

Pobiegli w ciemno… po medal!

Drugi dzień biegowego szaleństwa należał do sympatyków “piątki”. Po zmroku, na przełaj i z uśmiechem – tak biegacze wspominali kolejną konkurencję zimowej triady. Każdy mógł poczuć wyjątkową atmosferę zawodów i liczyć na mistrzowski finisz, ponieważ zarówno start, jak i meta znajdowały się na stadionie.  Urozmaicony teren Ośrodka Wawelska spełnił oczekiwania miłośników biegów crossowych rozgrywanych w mieście. Wśród uczestników byli także ci, którzy w biegach nocnych stawiali pierwsze kroki.

– Do biegu przełajowego podszedłem z dużymi oczekiwaniami, ale się nie zawiodłem. Przyjemna trasa umilała czas. Pomimo trudnych momentów na końcu czekała mnie duża satysfakcja, medal i grochówka. Będę częściej uczestniczył w tego typu wydarzeniach – mówił zaraz po biegu Paweł Niewiadowski, dla którego był to debiut w biegu nocnym.
Kłody rzucane pod nogi – pokonali sprintem

Dla tych co nie widzą przeszkód

Na zakończenie Zimowej Aktywacji biegacze musieli zmierzyć się nie tylko własnymi możliwościami, lecz także jak najszybciej pokonać przeszkody na dwukilometrowej trasie. Biegali, skakali, a nawet czołgali się w walce o jak najlepszy rezultat, a żadna przeszkoda nie była w stanie ich zatrzymać. Teren dawnej Skry widział już bardzo wiele sportowych wydarzeń w swojej historii, ale biegu OCR chyba jeszcze nie.

– Pierwszy raz biegłem w biegu nocnym. Nie należy to do najłatwiejszych biegów, szczególnie po terenach leśnych. Trzeba uważać na korzenie, dołki i górki. Wczoraj w biegu na 5 km poszło całkiem nieźle. Dziś był trochę lżejszy bieg mimo przeszkód na trasie. Bardzo fajnie zorganizowany bieg, a miejsce robi wrażenie – ocenił Mariusz Królak, uczestnik dwóch konkurencji: biegu przełajowego oraz biegu z przeszkodami.

Znajomość trasy może okazać się pomocna, zwłaszcza po zmroku. Krzysztof Krygier, który ukończył wszystkie trzy konkurencje, zajmując drugie miejsce open w biegu przełajowym na 5 km i to samo miejsce w biegu OCR, powiedział:

– Wszystkie przeszkody na trasie udało mi się pokonać. Przed biegiem nawet zrobiłem rekonesans, więc wiedziałem, co mnie czeka. To bardzo pomogło. Bardzo lubię trudne biegi, a zmrok nie utrudniał mi zadania. Trasa była szybka, choć liczyłem na więcej przeszkód. Udało się zająć drugie miejsce open. Super inicjatywa, impreza bardzo mi się podobała. Często tutaj trenuję, w parku i na stadionie, więc czuję się jak u siebie. Startowałem też w poprzednich konkurencjach. Ukończyłem je na wysokich pozycjach – piąte miejsce w teście Coopera i drugie miejsce open w biegu przełajowym na 5 km.

Pierwsza edycja Zimowej Aktywacji dla niektórych zatrzymała licznik biegowy w tym roku. Impreza przyniosła wiele radości uczestnikom, którzy po biegu odebrali zasłużone medale. Zimowa Aktywacja, choć kończy rok 2022, tak naprawdę jest tylko rozgrzewką przed kolejnymi sportowymi wydarzeniami w 2023 roku!

Organizatorem wydarzenia była SCS Aktywna Warszawa. Partnerem imprezy był AZS Warszawa.

Tekst: Kasia Kołat
Foto: Paweł Lange

Choć w domach trwają świąteczne przygotowania, to nie można zamiatać pod dywan tematu formy. Stołeczne Centrum Sportu Aktywna Warszawa i AZS Warszawa zapraszają na wspólne spalanie wystawnych kalorii. Przez trzy dni z rzędu odbędą się trzy imprezy biegowe. W nocnej scenerii Ośrodka Wawelska wybiegajmy makowce i uszka! Udział jest darmowy. 

Świąteczny czas najlepiej smakuje przy wigilijnym stole w gronie najbliższych. Jednak sylwester za pasem, a wraz z nim postanowienia noworoczne. Czy ze zmianami trzeba czekać aż do nowego roku? Absolutnie nie! Trzy dni biegowego szaleństwa i gorącej iskry czekają na Was na dawnym stadionie Skry, a obecnie Ośrodku Wawelska Aktywnej Warszawy. Wydarzenia odbywać będą się codziennie, a raczej co wieczór, od 27 do 29 grudnia.

Na okrągło 

Już od 27 grudnia rozpoczynamy Zimową Aktywację – to trzy dni i trzy imprezy biegowe dla wszystkich pragnących ruchu po okresie świątecznym. Zimową triadę biegową w wyjątkowej atmosferze otworzy Test Coopera, czyli 12 minut ciągłego biegu. Dla jednych to może być forma spokojnego truchtu, a dla innych – ostatnia okazja w tym roku na wyśrubowanie rekordów życiowych. Miłośnicy biegania “na okrągło” z pewnością zostawią serce i uśmiech na tartanie. Start biegu o 17:00, kolejne tury będą ruszały co 20 minut.

Przybij piątkę!

Dzień później można będzie sprawdzić swoją formę podczas biegu przełajowego i przybić piątkę ze znajomymi na dystansie popularnej piątki. Teren Ośrodka Wawelska to doskonałe miejsce dla fanów biegów przełajowych. Śmiałkowie będą musieli pokonać dwie pętle, a w dodatku będą mogli liczyć na mistrzowską atmosferę, bo start oraz finisz będzie umiejscowiony na bieżni lekkoatletycznej.  Start biegu zaplanowany jest na godzinę 18:30.

Nic nie stoi na przeszkodzie? 

Ostatni dzień przyciągnie wiele osób, którym nic w życiu nie staje na przeszkodzie. Bieg z przeszkodami na dystansie 2 km to dobra okazja zarówno dla osób debiutujących w tej dyscyplinie, jak i doświadczonych uczestników, którzy starają się urwać na mecie kilka sekund z wyniku. Trasa przebiegać będzie na terenie Ośrodka Wawelska, a start i meta ponownie znajdzie się na bieżni lekkoatletycznej. Bieg podzielony zostanie na trzy tury. Start pierwszej z nich zaplanowany został na godzinę 17:30.

Wszystkie wydarzenia odbywają się po zmroku. W biegu na 5 km oraz biegu OCR z przeszkodami uczestnicy są zobowiązani do posiadania własnych latarek czołowych. Podczas testu Coopera organizator zapewnia dodatkowe oświetlenie na stadionie lekkoatletycznym. Zachęcamy do udziału wszystkich – niezależnie od poziomu zaawansowania. Dla śmiałków, którzy ukończą wszystkie trzy konkurencje i uzyskają najlepsze czasy, czekają dodatkowe nagrody!

Udział w wydarzeniu jest darmowy, a zapisu można dokonać przez formularz zgłoszeniowy, do którego adres znaleźć można na stronie internetowej Aktywnej Warszawy. Nie czekaj z postanowieniami na nowy rok i zapisz się już dziś!

Organizatorem wydarzenia jest Stołeczne Centrum Sportu Aktywna Warszawa. Partnerem imprezy jest AZS Warszawa.

Tekst: Kasia Kołat

Strona: www.aktywnawarszawa.pl

Zgłoszenia:
Test Coopera
Bieg przełajowy
Bieg z przeszkodami

 

Nerwowy, pełen emocji dzień, fanom sportu zafundowali nie tylko zawodnicy w Katarze. Zdecydowane zwycięstwo futsalistek AZS SGGW i triumf AZS AWF w rzutach karnych mogły przyprawić o dreszcze niejednego kibica.

Obrona przynosiła efekty

Datę 18.12.2022 fani futbolu zapamiętają na długo, bo jak wiadomo finały wielkich imprez zostają w sercach kibiców na zawsze. O podtrzymywanie mistrzowskiej atmosfery zadbali także uczestnicy finałów Akademickich Mistrzostw Warszawy i Mazowsza w futsalu. Halę sportową Uniwersytetu Warszawskiego oraz obiekt Warszawskiej Akademii Technicznej wypełniły drużyny, których celem było wywalczenie awansu do zbliżających się Akademickich Mistrzostw Polski. Łącznie 16 zespołów w tym 7 kobiecych i 9 męskich rywalizowało o jak najwyższe lokaty i dogranie składów przed jedną z ważniejszych imprez akademickich.

W meczu o trzecie miejsce wśród Pań spotkanie zdominowały zawodniczki Uniwersytetu Warszawskiego, które broniły tytułu sprzed roku. Piłka znalazła się w bramce zespołu Politechniki Warszawskiej już w trzeciej minucie spotkania, a na kolejny trafiony strzał nie było trzeba długo czekać. Zaledwie 4 minuty później tablica wyników wskazywała 2:0 dla gospodarzy. Przeciwniczki nie dawały za wygraną i choć brakowało im skuteczności w ataku – obrona przynosiła efekty. Nie były jednak w stanie zatrzymać kolejnego skutecznego natarcia rywalek. Mimo znacznej przewagi, futsalistki PW nie traciły wiary na zdobycie bramki i na minutę przed końcem spotkania doprowadziły do wyniku 3:1.

Finał rozegrany między AZS AWF – AZS SGGW zapowiadał się niezwykle emocjonująco. Zespół warszawskiego AWF podchodził do spotkania z zerowym bilansem straconych bramek, nie przegrywając w drodze do finału żadnego meczu. Jednak spotkanie pokazało, że sport bywa nieprzewidywalny i pełen zwrotów akcji. Już w piątej minucie spotkania piłka zatańczyła między słupkami drużyny AWF i choć bramkarka otarła się o obronę tego strzału – prowadzenie objęli gospodarze. Szybki atak ze strony drużyny z Bielan doprowadził do remisu i walki o wygraną od początku. Drugą połowę zdominowały jednak piłkarki SGGW. Po niewykorzystanych sytuacjach bramkowych rywalek i świetnej skuteczności wynikiem 5:1 zwyciężyły zawodniczki AZS SGGW.

– Naszym celem było wygrać AMWIM i cieszymy się, że mogłyśmy to wspólnie osiągnąć. Szczególnie jesteśmy zadowolone ze skuteczności w drugiej połowie. Wspólnie wypracowałyśmy sytuacje, które dały nam zwycięstwo. Nie stawiamy na indywidualności, gramy zespołowo i tutaj drużyna jest najważniejsza. Najbardziej do walki zagrzewa nas trener i jak widać robi to bardzo skutecznie. – mówiła zaraz po zwycięstwie Agata Pochroń.

Wspomniany przez zawodniczkę trener AZS SGGW – Paweł Szymańczuk – ocenił grę swoich podopiecznych w meczu finałowym:

– Mecz powinien skończyć się już w pierwszej połowie. Mieliśmy o wiele więcej sytuacji. Drużyna AWF czuła jeszcze w nogach półfinał z dogrywką, ale wygrał lepszy zespół. W pierwszych minutach spotkania mieliśmy dwie niewykorzystane sytuacje dwa na jeden. Po naszej pierwszej bramce, AWF zachował zimną głowę i wyrównał wynik. W naszym zespole niektóre młode dziewczyny, które dopiero zaczynają grać – zdobywały bramki, więc jestem bardzo szczęśliwy – ocenił z optymizmem.

Zwycięzcy maraton futsalu

Finalistów istnego maratonu futsalu od mety dzieliły dwa kluczowe spotkania. Walkę o brąz rozpoczęły drużyny AZS WUM i AZS WAT. Oba zespoły w pierwszej połowie pokazały prawdziwą sportową walkę. Mimo pierwszej bramki zdobytej przez AZS WUM, to rywale cieszyli się prowadzeniem po pierwszej połowie aż 3:1. W drugiej odsłonie meczu przewaga WAT rosła, a w ostatnich sekundach spotkania atmosfera była naprawdę gorąca. Na niecałe 20 sekund przez końcowym gwizdkiem sędzia podyktował rzut karny dla drużyny WUM. Wykorzystany rzut karny był jednak niewystarczający, by zagrozić rywalom, którzy w ostatnich sekundach meczu zdołali dołożyć do wyniku jeszcze jedną bramkę plasując się na trzecim stopniu podium z wynikiem 5:2. Trener AZS WAT zaraz po spotkaniu powiedział:

– Zagraliśmy bardzo dobry mecz. Mało nam brakowało, żeby powiększyć przewagę, więc radość jest słodko – gorzka. Bardzo się cieszę, że drużyna była skoncentrowana, ponieważ po meczu półfinałowym, w szatni czuliśmy duże rozgoryczenie. Z naszej perspektywy niewiele zabrakło nam, żeby doprowadzić do dogrywki i widziałem duży smutek u chłopaków. Mimo to wyszli skoncentrowani i zdobyli medal. Wielkie brawa dla nich! – podsumował trener WAT Paweł Przygocki.

Jak się okazało potężna dawka emocji, której dostarczyły dotychczasowe rozgrywki – to była tylko cisza przed burzą. W meczu finałowym AZS AWF chciał nie tylko wygrać, ale także odebrać kolejne z rzędu zwycięstwo w AMWIM zespołowi AZS UW. Szybkie i krótkie wymiany podań napędzały akcje obu drużyn. Próby ataku AZS UW kończyły się świetnymi interwencjami Dawida Wasążnika w bramce. Pierwszym trafieniem cieszyli się jednak zawodnicy z Bielan. W drugiej części spotkania gospodarze wyrównali wynik i mało brakowało, żeby objęli nawet trzy bramkowe prowadzenie, jednak na przeszkodzie stanął im po raz kolejny bramkarz AZS AWF odgrywając fenomenalny koncert między słupkami.

– Wynik meczu nie był przesądzony do końca podstawowego czasu gry. Dogrywka była walką drużyn z czasem i emocjami. Dla kibiców to było najdłuższe 6 minut rywalizacji. Czas leciał, ale żadna z drużyn nie zdołała wyjść na prowadzenie. Mocna postawa w obronie obu zespołów zadecydowała o rzutach karnych, które miały wyłonić tegorocznego zwycięzcę. Finał mundialu dobiegł końca, a widzowie mogli zobaczyć jego powtórkę na własne oczy, w wydaniu akademickim. Ostatecznie lepszą skutecznością okazali się zawodnicy AZS AWF zwyciężając w rzutach karnych 4: 3, a w całym spotkaniu 5:4. Jeden z bohaterów tego spotkania – bramkarz AZS AWF – Dawid Wasążnik po meczu relacjonował:

– Dobrze weszliśmy w mecz. Wiedzieliśmy, że UW to bardzo dobra drużyna i mają kilku zawodników z ekstraklasy. Udało się strzelić bramkę, ale UW wystawiło przewagę i kolejna bramka nie powinna wpaść. Byliśmy nastawieni głównie na defensywę. Bramkarz ma duży atut, bo widzi całe boisko dzięki temu mogę kierować i motywować drużynę. Nie czułem stresu na bramce, jak obroniłem – było super. Tak się złożyło, że jak ja nie obroniłem to koledzy strzelali. Ostatni zawodnik we mnie trafił i wygraliśmy! Wierzyliśmy w wygraną, mimo braków kadrowych chcieliśmy w końcu wygrać. Drużyna UW odkąd pamiętam zwyciężała w AWMIM, więc cieszymy się, że udało nam się przerwać ich serię. Przed nami AMP i myślę, że będziemy walczyć o finał – mówił na gorąco po meczu bramkarz AZS AWF.

Finały AMWIM w futsalu obfitowały w emocje i zwroty akcji. Najlepsze drużyny czeka intensywny okres przygotowań do nadchodzących półfinałów Akademickich Mistrzostw Polski.

Tekst: Kasia Kołat
Foto: Marcin Selerski

Wokół mundialowych emocji i z mocnym uniwersjadowym akcentem rozgrywany był pierwszy etap Akademickiego Pucharu Polski w narciarstwie alpejskim – AZS Winter Cup. Na zakopiańskiej Harendzie rozpoczęty został już 21. sezon zawodów. Rywalizację zdominowały uczelnie z Krakowa.

Dzięki zimowej pogodzie, która opanowała ostatnio kraj nie trzeba było jechać w góry, żeby spotkać narciarzy. Ale zapinając wiązania zawsze lepiej jest mieć na widoku Giewont i perspektywę wygranej. Tego samego zdania byli miłośnicy slalomu i giganta, którzy tradycyjnie w okolicy świąt przyjechali do Zakopanego, żeby poczuć wspaniałą atmosferę, powalczyć o jak najlepsze czasy. Dla większości z obecnych był to pierwszy start w sezonie.

W poniedziałek w pierwszej rundzie zawodów AZS Winter Cup udział wzięło 84 studentów i studentek. Jak co roku w stawce doszło do wielu roszad, bo jedni zakończyli czas studencki, a inni go dopiero rozpoczęli. W nowym sezonie w rywalizacji nie zobaczymy m.in. Antoniego Szczepanika – ubiegłorocznego triumfatora rywalizacji. W pierwszym etapie nie wzięły też udziału pierwsze trzy zawodniczki z klasyfikacji generalnej kobiet – Julia Włodarczyk, Helena Kubasiewicz czy Zofia Zdort.

Nie znaczy to oczywiście, że zawody stały na niskim poziomie – wręcz przeciwnie. Do stolicy Tatr przyjechała trójka narciarzy, którzy wkrótce reprezentować będą Polskę podczas Zimowej Uniwersjady w Lake Placid. Był to dobrze znany ze stoków AZS Winter Cup – Juliusz Mitan, utytułowana – Maja Chyla oraz debiutujący w cyklu – Błażej Budz.

Zimowe warunki dopisały. Rano termometry wskazywały aż – 16 stopni, ale już po kilku godzinach zrobiło się nieco cieplej. Tęgi mróz sprawił, że trasa nadawała się do szybkiej jazdy. Warunki te doskonale wykorzystała Maja Chyla, która wygrała w slalomie gigancie i w dwóch przejazdach uzyskała łączny czas 56,90. Tylko trzy zawodniczki zdołały złamać barierę minuty. Druga była debiutantka Anna Skarbek-Malczewska (PK Kraków) – 58,45, a trzecia Maria Łuczak (UMe Łódź) – 59,82.

– Jestem niezwykle szczęśliwa, że spełnię to marzenie i pojadę na uniwersjadę. Byłam powołana już na poprzednią uniwersjadę, ale była ona raz przełożona, a później odwołana. Mam nadzieję, że teraz już impreza na pewno się odbędzie. Zwłaszcza, że to jest taka daleka podróż i to na pewno będzie super przygoda. Do tej pory nie byłam jeszcze poza Europą. Zawody AZS Winter Cup to mój był pierwszy start w tym sezonie i takie przetarcie. Warunki były naprawdę super. Nie jest nawet tak zimno, bo cały czas się rozgrzewamy i na górze świeci piękne słońce – opowiadała Maja Chyla.

Najlepsza trójka panów w slalomie gigancie zmieścili się w sekundzie. Zwyciężył „potężny Pomorzanin” z Politechniki Krakowskiej Paweł Jaksina, który utrzymał przewagę z pierwszego przejazdu i uzyskał łączny wynik 54,26. Drugi był Juliusz Mitan z AGH Kraków (54,64), a trzecie miejsce zajął Stanisław Hejmo z UJ Kraków (54,91). Błąd Błażeja Budza w drugim przejeździe sprawił, że spadł on z drugiego miejsca aż na 28.

– Jestem bardzo dumny z powołania na uniwersjadę i zobaczymy jak to będzie. Na pewno musimy się tam zaaklimatyzować i potrenować tam, bo śnieg będzie inny. Nastawienie jest bojowe, ale nie chcę niczego deklarować. Chciałbym wykonać równe zjazdy, nie tak jak teraz. Zawody AZS Winter Cup to dla mnie kolejny start w tym sezonie, bo miałem już okazję brać udział w tym sezonie w imprezach rangi FIS. Trasa była świetnie przygotowana, a atmosfera jest tu nieco inna, bo nie ma takiej „napinki” – opowiadał Błażej Budz.

Wspomniana Maja Chyla z UJ Kraków nie miała sobie równych także w slalomie wygrywając wśród pań z łącznym wynikiem 1:08,08. W swoim najszybszym przejeździe pokonała trasę w zaledwie 33,11. Druga w klasyfikacji Maria Łuczak miała aż 4.66 straty do liderki. Trzecia była Maria Strzeżek z wynikiem 1:15,28.

Niepowodzenie w gigancie powetował sobie Błażej Budz wygrywając slalom. Student Politechniki Krakowskiej w drugim przejeździe był co prawda nieco wolniejszy od Juliusza Mitana, ale przewaga uzyskana w pierwszej serii starczyła mu do wygranej. Debiutant uzyskał łączny czas 1:03,10. Kolega z reprezentacji jadącej do Lake Placid miał tylko 0.13 sek. straty. Trzeci uplasował się Piotr Krawczyk z AGH Kraków. 1:05,07.

Dzięki równej postawie w obu konkurencjach najlepszymi debiutami okazali się wspominany już Błażej Budz i Viktoriia Kyryk z Politechniki Warszawskiej. Pod uwagę wzięto łączny czas uzyskany w slalomie i gigancie. W nagrodę otrzymają oni narciarskie „gumy” w barwach AZS Winter Cup, dzięki czemu będą lepiej widoczni na stoku.

Kolejny etap zawodów AZS Winter Cup odbędzie się 13 stycznia w Szczawnicy. Tam też odbędzie się finał cyklu (3 marca). Na zwycięzców i zwyciężczynie decydujących zawodów czekać będzie nagroda główna samochód Toyota w użytkowanie na trzy miesiące.

Organizatorem cyklu AZS Winter Cup jest AZS Warszawa. Partnerami wydarzenia jest Ministerstwo Sportu i Turystyki, m.st Warszawa, Nordica, UYN, Toyota W&J Wiśniewski, Snow and More Magazyn, Reklawiz.

Test: Robert Zakrzewski
Foto: Michał Szypliński / skifoto.pl

Strona zawodów: https://wintercup.pl/ 

Mówi się, że okres świąteczny jest zwykle czasem pojednania. Ale tuż za naszą wschodnią granicą od kilku miesięcy zgody nie widać. O koszmarze bombardowań i syrenach alarmowych choć na chwilę mogły zapomnieć uczestniczki Polsko – Ukraińskiego Festiwalu w piłce siatkowej kobiet.

Derby to święta wojna, zagrywka była bombowa i jak wiadomo mecz pełen walki był fantastyczny. Od przełomu lutego i marca wszystkie militarne porównania padające w relacjach meczowych nabrały innego, głębszego znaczenia. Naszą solidarność z Ukrainą Polacy okazali od samego początku inwazji. Było to widać choćby podczas pomocy udzielanej na granicach czy przy przyjmowaniu obcych osób do swoich domów.

Nie można uciec od trwającej wojny, ale można choć na chwile zapomnieć o niej zanurzając się w zdrową i sportową rywalizację. Stąd pomysł na powrót do organizacji Polsko – Ukraińskiego Festiwalu Piłki Siatkowej. Przez lata siatkarskie imprezy odbywały się raz u nas, a raz u naszych wschodnich sąsiadów i były okazją do integracji oraz sprawdzenia się w międzynarodowym towarzystwie. Nie inaczej było i tym razem.

– Pomysł zrodził się w towarzyskich rozmowach na Uniwersjadach i na różnych światowych zawodach. Nam zawsze zależało, żeby młodzież miała okazję poznania się lepiej i zobaczyć jak sport uprawiany jest w Polsce. Postawiliśmy na siatkówkę, bo to popularny sport w Polsce uprawiany przez studentów i uczniów. Zwykle brały udział po cztery męskie i cztery żeńskie drużyny z polskiej i ukraińskiej strony. Pierwsza edycja odbyła się w Tarnopolu. Nigdy nie stawialiśmy na wyczyn tylko na integrację przez sport. Odbyło się osiem festiwali po cztery w Polsce i w Ukrainie i teraz chcemy je odradzać – opowiadał Bogdan Juchnicki, prezes Studenckiego Sportowego Towarzystwa Gart i jeden z pomysłodawców festiwali.

Udział w wydarzeniu wzięło łącznie dziesięć drużyn podzielonych na dwie kategorie: szkół średnich i wyższych. Turniej przeznaczony był tylko dla zespołów kobiecych z dość prostych powodów, bo mężczyźni w wieku poborowym nie mogą opuszczać Ukrainy.

Od czwartku do soboty spotkania rozgrywane były na terenie ośrodka Centralnego Ośrodka Sportu w Giżycku. W tym czasie odbyło się 21 meczów granych do trzech setów. Z dobrej strony zaprezentowały się drużyny I LO i II LO z Giżycka czy Technikum Architektoniczno-Budowlane z Warszawy. Wysoko poprzeczkę im powiesiły szkoły z Truskawca i Nowego Rozdołu. Wśród drużyn akademickich do Giżycka przyjechał Lwowski Państwowy Uniwersytet Bezpieczeństwa Życia i Lwowski Narodowy Uniwersytet Zarządzania Przyrodą.

Koncertowa gra sprawiła, że drugiego dnia Polsko Ukraińskiego Festiwalu znaliśmy już najlepsze ekipy. Zwycięzcami turnieju w kategorii szkół średnich zostało I LO z Giżycka, które wygrało trzy swoje spotkania nie tracąc przy tym nawet seta. Niedzielny mecz ze Akademickim Gimnazjum Uniwersyteckim przy Politechnice Lwowskiej był dla nich tylko formalnością. I tak jednak wygrały go do zera.

– Turniej stał na wysokim poziomie. W naszej drużynie są zawodniczki z różnych klubów, ale jest fajnie jest się spotkać i razem pograć. To dla nas jest też nowe doświadczenie, bo przygotowujemy się do wojewódzkich mistrzostw i cieszymy się, że możemy zagrać z kimś innym. Zawodniczki z Ukrainy nas bardzo zaskoczyły, bo są bardzo skoczne i mają wysoki atak. Nasza wygrana nie przyszła łatwo, bo w meczu z TAB Warszawa przegrywaliśmy na początku każdego seta i musieliśmy gonić. Uratowała nas zagrywka – Eliza Rodziewicz z I LO w Giżycku.

Natomiast wśród szkół wyższych najlepsze były siatkarki Lwowskiego Narodowego Uniwersytetu Zarządzania Przyrodą, który wygrał trzy mecze. W meczu decydującym o losach triumfu pokonały SUM Katowice 2:1. Chociaż Katowiczanki prowadziły po pierwszym secie, to jednak już tak śpiewająco nie poradziły sobie w dwóch kolejnych.

– Turniej jest naprawdę super i podoba nam się cała organizacja. Bawiłyśmy się świetnie. Najtrudniejszy był z naszymi koleżankami z Lwowa z którymi przyjechałyśmy, ale Katowice też pokazały wysoki poziom. Dla nas to było ciekawe doświadczenie zagrać z innymi drużynami z innych krajów, bo we Lwowie wiemy jak kto gra. Z trenowaniem przed tym turniejem było ciężko, bo na naszej hali często wyłączane jest światło. Ostatnio nie miałyśmy wielu okazji żeby się spotkać i poćwiczyć – mówiła Ola Damczuk, kapitan drużyny.

Podczas ceremonii dekoracji rozbrzmiały hymny obu państwa jak na największych międzynarodowych imprezach. Nie zabrakło też minuty ciszy ciszy dla ofiar trwającej wojny w Ukrainie. Trzydniowy festiwal organizowany tuż przed świętami okazał się dużym sukcesem. Organizatorzy planują już jego kolejne edycje.

Projekt organizowany przez AZS Warszawa. Organizowany ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki. Partnerem był COS OPO Giżycko.

Tekst: Robert Zakrzewski
Foto: AZS Warszawa

Drużyny licealne:
1. I LO Giżycko
2. Szkoła Sportowa w Nowym Rozdole
3. Technikum Architektoniczno-Budowlane w Warszawie

Drużyny akademickie

1. Lwowski Narodowy Uniwersytet Zarządzania Przyrodą/ Lwowski Państwowy Uniwersytet Kultury Fizycznej
2 Lwowski Państwowy Uniwersytet Bezpieczeństwa Życia
3. Śląski Uniwersytet Medyczny w Katowicach

Strona zawodów: https://azs.waw.pl/festiwal/

Choć na zewnątrz siarczysty mróz, to gorąca atmosfera rozgrzała wnętrza Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie. Na zakończenie projektu Aktywność Młodego Warszawiaka odbyło się wyjątkowe, bo mikołajkowe spotkanie. Były zabawy, rożne formy ruchu i zaproszeni goście.

W środę uczniowie klas trzecich warszawskich szkół podstawowych wzięli udział w wielkim finale akcji Aktywność Młodego Warszawiaka. Przez kilka godzin w halach Akademii Wychowania Fizycznego korzystać oni mogli z wielu przygotowanych stref. Nie brakowało stanowisk do rugby, stołów do teqballa, ergometrów wioślarskich, stacji z szermierką czy taekwondo oraz dmuchanych konstrukcji. To oczywiście nie wszystko.

Zgłoszonych było było blisko 1300 uczniów z ponad 40 szkół. Podczas Mikołajek dla Aktywnego Młodego Warszawiaka mogli oni wiosłować z wicemistrzynią olimpijską z Tokio – Agnieszkę Kobus-Zawojską, zadać cios olimpijce z Tokio w taekwondo – Patrycji Adamkiewicz czy zagrać w piłkę ręczną  z byłą reprezentantkę Polski – Iwoną Niedźwiedź.  Większość tych sportowych karier zaczynała się właśnie w szkole.

–  Mnie wypatrzył nauczyciel lekcji wychowania fizycznego na szkolnych biegach i tak trafiłam do wioślarstwa. Pewnie też skojarzył moje nazwisko, bo moi rodzice też trenowali, ale to on zaproponował mi przejście do klasy sportowej. Może nie widział od razu we mnie mistrza, ale jakiś potencjał. Często nie doceniamy tych pierwszych trenerów. Moim zdaniem oni wykonują większą robotę niż ci ostatni trenerzy, bo muszą oszlifować ten diamencik i nauczyć chęci do zdrowej rywalizacji – mówiła podczas zajęć Agnieszka Kobus-Zawojska.

Stacji było tak wiele, że nie każdy mógł spędzić wszędzie tyle czasu ile by chciał. Uczestnicy przechodzili z punktu do punktu próbując kolejnych sprawności. Uczniom towarzyszyli nauczyciele dając przykład i również próbując swoich sił  w różnych dyscyplinach.  To nie był  turniej i nie liczyło się kto zajmie pierwsze czy drugie miejsce.

To był huczny finał podsumowujący działanie projektu Aktywność Młodego Warszawiaka. Od 31 października 2021 roku wzięły w nim udział 283 klasy z 18 dzielnic. Inicjatywa dotarła do 6196 dzieci. Oprócz zajęć sportowych zrealizowano 1361 godzin warsztatów i 108 godzin webinarów dla nauczycieli oraz 40 godzin dla rodziców.

– Jestem ciekawa wyników tego programu, bo podczas finału mamy przede wszystkim zabawę z okazji mikołajek i nadchodzących świąt. Już teraz pragnę podziękować AWF Warszawa i AZS AWF Warszawa za to, że oprócz zajęć z WF, które miały dać konkretne wyniki było bardzo dużo zajęć dydaktycznych, gdzie dzieci były uczone na temat prawidłowego żywienia i o tym jak ważna jest aktywność ruchowa. To jest dla nas bardzo ważne, żeby na przyszłość dzieci wyniosły coś z tego projektu.  Niezależnie czym się będą zajmowały w przyszłości i jaką dyscyplinę sportu wybiorą – powiedziała Renata Kaznowska, zastępca prezydenta m.st Warszawy, która otworzyła całe wydarzenie.

Mikołajki dla Aktywnego Młodego Warszawiaka odbywały się w dwóch blokach. Wśród szkół, które zgłosiły największą liczbę klas rozlosowany został stół do teqballa oraz sprzęt sportowy.

Organizatorem wydarzenia było Polskie Towarzystwo Naukowe Adaptowanej Aktywności Fizycznej. Wykonawca: Main Events. Partnerami: AWF Warszawa i AZS Warszawa. Projekt współfinansowany ze środków m.st Warszawy.

Tekst/foto: Robert Zakrzewski

Gwałtowne opady śniegu, handlowa niedziela lub świąteczne przygotowania – wymówek było wiele, żeby nie dotrzeć na Warszawski Maraton Fitness. Niektórzy musieli się sporo nagimnastykować, żeby znaleźć czas na trening w tym gorącym okresie. Warto było przyjść, chociaż pot lał się litrami i dawały o sobie znać zapomniane mięśnie.

W niedzielę na terenie Centrum Sportowo Rekreacyjnego WUM już po raz drugi z rzędu spotkali się miłośnicy aktywnego trybu życia, żeby wziąć udział w Warszawskim Maratonie Fitness. Cała akcja swoją historią sięga 2011 roku, a od tego czasu odbywała się już w kilku różnych miejscach. Przez cały ten czas nie zmieniła się jednak moda na fitness i zdrowy tryb życia. Widać to było teraz po wypełnionych salach.

Łącznie w wydarzeniu wzięło udział blisko 400 osób, które przez sześć godzin mogły skorzystać z zajęć prowadzonych w czterech pomieszczeniach. Sale podzielone były tematycznie tak, że każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Na pierwszym piętrze znajdowały się strefy work out&step, dance oraz body&mind. Natomiast na parterze w hali głównej na uczestników czekał prawdziwy przekładaniec. Raz tętno podkręcały ćwiczenia z tabaty, a po chwili nieco uspokojenia przynosił pilates. Później znów było głośno i gorąco za sprawą dance i zumby. Wszystko zakończyła (nie)typowa joga.

– Popularność fitnessu z roku na rok jest coraz większa, bo ludzie rozumieją że ruch jest nam potrzebny do tego żeby zdrowo funkcjonować. Oczywiście okres noworoczny motywuje zawsze coraz większą liczbę osób, ale takie postanowienia odchodzą trochę do lamusa. W samym fitnessie też są różne nurty i coś przemija, coś wraca i coś pojawia się nowego. Kiedyś była duża popularność treningu tanecznego, później pojawiło się zainteresowanie treningiem wzmacniającym, a teraz znów wraca ten fitness taneczny – opowiada Piotr Końko, instruktor fitnessu i jeden z prowadzących zajęcia.

Wśród uczestników dopatrzyć można było się znajomych twarzy, którzy od lat odwiedzają Warszawski Maraton Fitness. Nie brakowało też osób, które zapisały się na zajęcia od deski do deski i spędziły na salach sześć godzin. Inni wybrali tylko jedne-dwa bloki prowadzone przez ulubionych instruktorów. Dodajmy, że tylko podczas godzinnych zajęć z tabaty „spalić” można było blisko 500 kalorii.

– Moja przygoda z Warszawskim Maratonem Fitness zaczęła się w 2017 roku. Informację dostałam na uczelni, a wtedy studiowałam na AWF, od tego czasu jestem cyklicznie. Ja chodzę do jednej instruktorki i jest to Dorota Święczkowska – Mytyk. Uwielbiam jej zajęcia ze stepu i dance. Czasami jeszcze zdarzało mi się pójść na wolniejsze zajęcia typu zdrowy kręgosłup. Ja jestem zarażona tą pasją ponieważ sama od trzech lat jestem instruktorką fitness – mówiła Aleksandra Kołakowska, uczestnika wydarzenia.

Oprócz zajęć rozwijających ciało przygotowane zostały wykłady o kontuzjach dnia codziennego i warsztaty na temat pierwszej pomocy. Przez cały czas odbywały się też konsultacje i porady żywieniowe.

Organizatorem wydarzenia jest AZS Warszawa i AZS Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Projekt współfinansowany ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz m.st Warszawa. Partnerem jest Warszawski Uniwersytet Medyczny i Samorząd Studentów Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Tekst/foto: Robert Zakrzewski

Były dobre wyniki, pamiątkowe medale i rozmowy o tym jak komu poszło. Byli też goście, atrakcje i pamiątkowe gadżety. Wszystko to podczas trzeciego etapu eliminacyjnego zawodów Od Młodzika do Olimpijczyka. Początkujących sportowców odwiedził wybitny pływak – Paweł Korzeniowski, który w igrzyskach brał udział aż pięciokrotnie.

W sobotę 10 grudnia na pływalni Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego odbyła się ostatnia w tym roku edycja ogólnopolskich zawodów Od Młodzika do Olimpijczyka. Na krótkim basenie wystartowało blisko 800 zawodniczek i zawodników z 67 różnych klubów. Nie zabrakło przedstawicieli Białegostoku, Łodzi, Lublina, Radomia, Tarnobrzega, Olsztyna, czy Żagania. Tradycyjnie cała rywalizacja odbywała się w sześciu rocznikach (2009-2014).

Bardzo dobry rezultat na 100 metrów stylem dowolnym chłopców uzyskał 13-letni Piotr Wiraszka z UKS ,,GIM 92 Ursynów”, który popłynął w 53.58. Do wyrównania nieoficjalnego rekordu Polski w tej kategorii zabrało mu tylko 0.02 sekundy. Konkurencji na 100 m stylem dowolnym wśród 13 latek nie miała Aleksandra Prasał (MUKP Korona-Swim Kielce), która dystans pokonała w 59.67 i o blisko 3 sekundy wyprzedziła swoje koleżanki.

Aż czworo uczestników imprezy popisało się zwycięstwem w trzech i więcej konkurencjach. Najwięcej, bo cztery razy na pierwszym miejscu podium stanął Kacper Polkowski-Pniewski (BUKS Warszawa). Po trzy wygrane wywalczyli Stanisław Górka (Wodnik Radom), Rafał Szymański (MKS Jagiellonka Warszawa) i Emilia Płoskonka (UKS G-8 Bielany).

– Na 100 m stylem dowolnym zaczęłam trochę wolniej i starałam się, żeby dziewczyny mnie nie dogoniły. Miałam też życiówkę, ale wiem że mogę ją jeszcze poprawić. Pływać zaczęłam w wieku 6 lat. Nie wiem nawet czy OMDO to nie były moje takie pierwsze poważne zawody. Bardzo lubię tu startować, bo pływa tu wiele osób i można poprawić swoje wyniki – mówiła zwyciężczyni na 100 m stylem dowolnym, 100 m stylem klasycznym i 100 m stylem zmiennym, w kategorii 10 lat.

Całe zawody otworzył Paweł Korzeniowski – mistrz świata na 200 m stylem motylkowym z 2005 roku i dwukrotny wicemistrz świata (2009, 2013), wielokrotny medalista mistrzostw Europy, mistrz trzech Uniwersjad oraz pięciokrotny olimpijczyk (2004, 2008, 2012, 2018, 2021). O drodze na igrzyska może sporo powiedzieć. Po trzech latach przerwy wznowił karierę, żeby wywalczyć kwalifikację do Tokio.

– Moim zdaniem moda na pływanie cały czas jest. To jest bardzo zdrowy sport rozwijający sylwetkę. Nie tylko jednak rozwijamy swoje mięśnie ale i mózg, bo pracować muszą lewa i prawa półkula. Rozwijamy też układ krążenia. Znaleźć można tylko plusy. Sukcesem takiej akcji będzie jeśli z tych setek chętnych uda się wyłowić jedną zawodniczkę lub zawodnika, który wystartuje później na igrzyskach – powiedział Paweł Korzeniowski, który rozdawał też autografy na czepkach i dyplomach oraz chętnie pozował do wspólnych zdjęć.

Przez kilka godzin prowadzona była akcja „Po drugie wioślarstwo” promująca tę dyscyplinę wśród młodych sportowców. Oswojenie z wodą i sprawność fizyczna to cechy poszukiwane wśród przyszłych mistrzów wioślarstwa. W specjalnej strefie dla chętnych przygotowane były ergometry wioślarskie, a dodatkowo na samej pływalni ustawiono skiff czyli „jedynkę”.

– Wioślarstwo to późny sport i wyniki w tej dyscyplinie można osiągać niezależnie od wieku. Przykładem jest tu nasz mistrz olimpijski z Pekinu – Marek Kolbowicz, który zdobywając złoto miał 37 lat. Pływacy z reguły dużo wcześniej osiągają swoje najlepsze wyniki. Po pływaniu ma się dobre podstawy, żeby uprawiać wioślarstwo, a zwłaszcza pojemność płuc i czucie wody. Ja sama jestem mistrzynią świata w czwórce podwójnej i też zaczynałam od pływania. Nawet zdobywałam medale mistrzostw Polski. Przeszłam na wioślarstwo z powodów zdrowotnych, bo od dziecka kochałam wodę i szukałam dyscypliny dla siebie – opowiadała Agnieszka Renc, trenerka wioślarstwa w WTW Warszawa.

Kolejne runda eliminacyjna Od Młodzika do Olimpijczyka odbędzie się dopiero 18 marca. Wielki finał zaplanowany jest na 17 czerwca.

Organizatorem wydarzenia jest AZS Warszawa. Projekt współfinansowany ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki i m.st. Warszawy. Partnerzy: Warszawski Uniwersytet Medyczny, PZU, Dobra Drużyna PZU, Miasto Lublin, AZS Lublin, Print Active Wear, Polski Związek Towarzystw Wioślarskich, Warszawskie Towarzystwo Wioślarskie.

Tekst: Robert Zakrzewski
Foto: Marcin Klimczak