Cenny punkt futsalistów AZS UW Wilanów
nsw-5g3e3zpjeuz9o1ij0b6mi1dj4lfmg2b1hisyh3g2lqzqe-k3efbz4s9bh4z205w-rbkfx3qeuapqrfuljj28fg6d6sa5p1lhmdw5fylqx4j30b4hs57-tykgqhz9koa5
12928
post-template-default,single,single-post,postid-12928,single-format-standard,bridge-core-3.0.5,tribe-no-js,qode-page-transition-enabled,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-child-theme-ver-1.0.0,qode-theme-ver-29.2,qode-theme-bridge,qode_header_in_grid,wpb-js-composer js-comp-ver-6.10.0,vc_responsive

Cenny punkt futsalistów AZS UW Wilanów

Cenny punkt futsalistów AZS UW Wilanów

Hala przy ul. Wiertniczej wciąż zostaje niezdobyta. W 5. kolejce Statcore Futsal Ekstraklasy zawodnicy AZS UW Wilanów zremisowali z faworyzowanym Acana Orłem Jelcz-Laskowice 2:2 i w tabeli dopisują sobie cenny punkt.

W tym sezonie beniaminek ekstraklasy udowodnił, że na własnym parkiecie potrafi walczyć z każdym. Na inaugurację azetesiacy zremisowali z P.A Nowa Gliwice (1:1), a następnie rozgromili FC Toruń (9:2). Teraz w Warszawie wylądował Acana Orzeł, czyli szósta drużyna ubiegłego sezonu.

Pierwszy choć niecelny strzał meczu oddał gracz AZS UW Wilanów – Portugalczyk Duarte Araujo w 90 sekundzie gry. Po chwili akcja przeniosła się na drugą stronę boiska, gdy Szymon Cichy próbował przerzucić piłkę nad bramkarzem gospodarzy. W odpowiedzi Ci przejęli piłkę blisko pola karnego rywali, a Michał Klaus uderzył mocno, tyle że nad poprzeczką.

Pierwszy raz piłka znalazła się w siatce w siódmej minucie, ale nie był to jeszcze pierwsze trafienie. Bramkarz AZS UW Wilanów- Michał Wójcik interweniował poza pola karnym przerywając akcję Orła mocnym uderzeniem posyłając piłkę aż pod sufit. Jak się okazało na gole nie trzeba było długo czekać.

Drużynie z Dolnego Śląska prowadzenie dał Ukrainiec Mykola Morozov w ósmej minucie meczu. Wszystko zaczęło się od wysokiego pressingu i straty AZS w okolicach własnej bramki. Riposta była niemal natychmiastowa.

Nie minęło 60 sekund, a grający z szóstką Araujo zdobył gola strzałem głową z najbliższej odległości. Portugalczyk znalazł się w odpowiednim miejscu i czasie po tym jak piłkę uderzał Michał Klaus. Ta odbiła się od interweniującego obrońcy i pofrunęła w górę. Mimo szans z obu stron wynik do końca pierwszej połowy nie uległ zmianie.

Drugie dwadzieścia minut od mocnego strzału z dystansu rozpoczął Ukrainiec Morozov, ale na posterunku był bramkarz AZS UW Wilanów, który miał okazję żeby popisać się efektowną paradą. W odpowiedzi Maciej Pikiewicz mógł dać prowadzenie gospodarzom efektownym wślizgiem z bliska posyłając piłkę w kierunku bramki. Niestety naciskany przez obrońcę trafił w słupek.

Orzeł z czasem zaczął rozwijać skrzydła i stwarzać coraz groźniejsze sytuacje. Goście wykorzystali błąd azetesiaków na własnej połowie boiska i w 33 minucie meczu mieli powody do radości. Piłkę otrzymał Łotysz Janis Pastars, przełożył sobie ją na mocniejszą nogę i uderzył precyzyjnie.

Po dwóch minutach znów był remis za sprawą niezadowolonego Michała Klausa, który otrzymał podanie od Araujo, który najwidoczniej chciał się zrewanżować za asystę. Zawodnik AZS niemal skopiował gola rywali, przekładając piłkę przed rywalem i uderając precyzyjnie. Pozostawało mu już tylko unieść ręce i ciesząc się z bramki. Więcej goli kibice już nie zobaczyli.

– To bardzo cenny punkt. Przestrzegałem chłopców, że nie możemy zlekceważyć rywali, bo Acana to bardzo dobra drużyna. Uważam, że remis jest sprawiedliwy. Mieliśmy swoje sytuacje i pokazaliśmy dobry futsal. Pokazaliśmy, że nie jesteśmy w tej ekstraklasie przez przypadek tylko, że zasługujemy na to swoją grą. Tak chce, żeby moja drużyna grała. Przeciwnik stawiał wysoko poprzeczkę i wielkie gratulacje dla nich – powiedział po meczu Maciej Karczyński trener AZS UW Wilanów.

W tabeli Statscore Futsal Esktraklasy AZS UW Wilanów zajmuje dziewiąte miejsce, po czterech meczach mając w dorobku pięć puntów. W następnej kolejce azetesiacy zagrają na wyjeździe z Red Dragons Pniewy. To spotkanie odbędzie się już 7 października. Do własnej hali powrócą 11 października by zmierzyć się Rekordem Bielsko-Biała – aktualnym mistrzem kraju.

Autor: Robert Zakrzewski – Media AZS