Bez kategorii
nsw-5g3e3zpjeuz9o1ij0b6mi1dj4lfmg2b1hisyh3g2lqzqe-k3efbz4s9bh4z205w-rbkfx3qeuapqrfuljj28fg6d6sa5p1lhmdw5fylqx4j30b4hs57-tykgqhz9koa5
-1
archive,paged,category,category-bez-kategorii,category-1,paged-37,category-paged-37,bridge-core-3.1.3,tribe-no-js,qode-page-transition-enabled,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-theme-ver-30.2,qode-theme-bridge,disabled_footer_bottom,qode_header_in_grid,wpb-js-composer js-comp-ver-7.4,vc_responsive

Bez kategorii

Wszyscy mający pociąg do biegania, lub ciąg na wynik mogli stawić się w warszawskim Ursusie. Po zimowej przerwie swoje siły sprawdzali tam uczestnicy Testu Coopera Dla Wszystkich. Najliczniej reprezentowane szkoły ubiegały się o bon na sprzęt sportowy dla swojej placówki.

W niedzielę na stadionie Ośrodka Sportu i Rekreacji biegano i maszerowano by sprawdzić się w popularnej próbie wytrzymałościowej. Polega ona na pokonaniu jak najdłuższego dystansu w czasie 12 minut. Później swój wynik należało sprawdzić w specjalnie opracowanej tabeli. Dla jednych był to też pierwszy start na bieżni w życiu, dla innych pierwszy po długiej przerwie.

Łącznie w imprezie wystartowało ponad 550 osób podzielonych na 15 serii. W gronie biegaczy znalazł się również burmistrz Dzielnicy Ursus Bogdan Olesiński. Chociaż celem uczestników było sprawdzenie stanu formy po przerwie i walka z własnymi barierami, to dodatkowo na zwycięzców każdej z fal czekały kody rabatowe do sklepbiegacza.pl.

Impreza miała bardzo rodzinny charakter. Najlepszy w jednym z biegów został Robert Ściuba, który w Ursusie pojawił się razem z żoną i dziećmi.

– Plan był taki, żeby dobrze się bawić i biec swoim tempem. Dało się dziś tak pozytywnie zmęczyć zwłaszcza, że było trochę duszno. Nie miałem jakiegoś dystansu, który planowałem pokonać. Chciałem raczej pobiec razem z synem i puścić go przed metą – powiedział Robert Ściuba, który pokonał 2600 m.

– Dla mnie ten bieg to nie jest rywalizacja tylko zabawa, bo mogę spędzić z rodziną czas na powietrzu. Mogę powiedzieć, że to ja zaraziłem tatę pasją do biegania – dodał 11-letni syn Dawid, który w 12 minut przebiegł 2550 m.

Test Coopera dla Wszystkich okazał się być też dobrą okazją do sprawdzenia swojej formy po przejściu zakażeniem koronawirusa. Tak było w przypadku pani Małgorzaty, która w przeszłości trenowała 400 metrów przez płotki i wciąż stara się prowadzić aktywny tryb życia.

– Biegło mi się dobrze i jak na ten moment to jest bardzo dobry wynik. COVID daje się we znaki i trzeba pomału wracać do formy, ćwiczyć i ruszać się. Mimo badań które pokazują, że wszystko jest poprawnie i nie ma wielkich zmian, to jednak czuć że się przeszło chorobę. Tydzień temu miałam też szczepienie, więc powoli trzeba wchodzić wracać do sportu. Obaw jednak przed startem nie miałam – mówiła po biegu pani Małgorzata Niedziółka, która pokonała 2500 m i już jesienią planuje pobiec o 500 m więcej.

Uczestnicy Testu Coopera dla Wszystkich w Ursusie pokonali 1 018,43 km. Nieoficjalnie zmagania szkół zwyciężyła Szkoła Podstawowa nr. 382, ale na gratulacje trzeba poczekać do ogłoszenia oficjalnych wyników. Bon na sprzęt sportowy wynoszący 2500 zł ufundowała firma Veolia.

Kolejna okazja do sprawdzenia swojej formy już 13 czerwca w podwarszawskich Michałowicach. Tydzień później bieg zagości na stadion AWF.

Organizatorem imprezy jest AZS Warszawa. Wydarzenie współfinansowane jest ze środków Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu. Partnerem jest System Gepard, Narodowe Centrum Badań Kondycji Fizycznej, oraz Urząd Dzielnicy Ursus m.st Warszawa.

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: Marcin Klimczak

Pięć punktów zdobytych w trzech ostatnich meczach wystarczyło futsalistom AZS UW Darkomp Wilanów, żeby pozostać w futsalowej ekstraklasie. Na zakończenie sezonu pokonali oni Dreman Opole Komprachcice 5:2 i przypieczętowali swój sukces.

Mecz rozpoczął się fantastycznie dla gospodarzy grających w zielonych strojach. Już w 38. sekundzie gry reprezentant Polski Michał Klaus przejął piłkę na połowie drużyny z Komprachcic i podał ją wzdłuż bramki do Macieja Pikiewicza. Koledze z drużyny pozostało tylko dostawić stopę i cieszyć z bramki na 1:0.

Mimo upływających minut i prób z obu stron wynik w hali przy ul. Wiertniczej nie ulegał zmianie. Tymczasem w Brzegu kolejny kandydat do utrzymania czyli miejscowy Futsal Team prowadził z FC Toruń już 3:1. Oznaczało to, że azetesiacy muszą wygrać, żeby pozostać na najwyższym szczeblu rozgrywek.

Tuż przed syreną kończącą pierwszą część spotkania na strzał z prawej strony zdecydował się Jakub Nahorny. Uderzenie z trudnej pozycji zaskoczyło bramkarza rywali Sergheia Buduja dając podwyższenie na 2:0.

Po zmianie stron trzy dobre sytuacje miał AZS, ale żadna nie skończyła się bramką. Dopiero w 27 minucie meczu Bartosz Przyborek przejął piłkę i popędził z kontrą. Znalazł niepilnowanego Michała Klausa, który zdobył swojego 27 gola w sezonie.

Trzy minuty później wspomniany Klaus dobił piłkę głową, która chwilę wcześniej wyszła w pole po uderzeniu Nahornego. Błyskawicznie na 4:1 odpowiedzieli goście strzałem z autu, które zaliczone zostało jako gol Marcina Grzywy. Straty zmniejszył jeszcze Patryk Kilian na 7 minut przed końcem gry.

Kibiców zgromadzony w ograniczonej liczbie na trybunie w radość wprawił Maciej Pikiewicz wykorzystując sytuację sam na sam z bramkarzem rywali. Ostatnie pięć minut przyjezdni podjęli ryzyko i zaczęli grać w przewadze, ale już nie zdołali zmniejszyć strat. Przed końcem meczu bramkarz Buduja uderzał z rzutu karnego przedłużonego, ale obronił Kamil Wójcik.

– To był najważniejszy mecz dla mnie jako trenera i dla chłopaków pewnie też. Presja na nas była ogromna, ale determinacja również. Wszystko zależało od nas i wiedzieliśmy, że Brzeg wygra, bo też walczy o życie. Szybko wyszliśmy na prowadzenie, a bramka do szatni była majstersztykiem, bo rozegraliśmy trenowane zagranie. Przy stanie 4:2 nieco się zmartwiłem i wziąłem czas. To była dobra decyzja, bo trzeba było uspokoić grę – ocenił mecz Maciej Karczyński, trener AZS UW Darkomp Wilanów.

Beniaminek zajął w tabeli 13. miejsce z dorobkiem 34 punktów i mając w dorobku 8 zwycięstw, 10 remisów i 14 porażek. Młoda drużyna miała tylko punkt przewagi nad strefą spadkową.

-Walczyliśmy w lidze jako beniaminek, ale walczyliśmy też z COVID. Początek roku to była dla nas tytaniczna praca, ale wszystko zniszczył wirus. Nie pojechaliśmy przez to na Akademickie Mistrzostwa Polski, choć uważam że byliśmy jedną z drużyn która mogła powalczyć o medal. Musieliśmy się podnieść i grać non stop w lidze, ale tego tempa nie wytrzymywaliśmy i zdrowie odmówiło posłuszeństwa. Borykaliśmy się z różnymi przeciwnościami, ale mieliśmy szansę żeby o swoim losie zdecydować sami. Jednym z ważnych elementów było też rozpoczęcie współpracy z trenerem mentalnym, który pomógł nam się odbudować po porażkach  – ocenia sezon szkoleniowiec.

Mistrzem Polski w futsalu po raz piąty z rzędu został Rekord Bielsko-Biała. Wśród czterech drużyn, które pożegnały się z ekstraklasą jest AZS Uniwersytet Śląski przegrywając w ostatnim meczu sezonu z KS Constract Lubawa (0:6). Liczba akademickich drużyn w najwyższej klasie nie ulegnie jednak zmianie, bo awans z 1 ligi uzyskał AZS Uniwersytet Gdański.

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: Paweł Małaczewski

Nie drugi, czy trzeci, ale już ósmy raz z rzędu Politechnika Gdańska zwyciężyła klasyfikację drużynową Akademickich Mistrzostw Polski w żeglarstwie w klasie Omega Standard. Indywidualnie do wygranej załogę inżynierów poprowadził dr inż. Marcin Styborski.

Dla niewprawnego oka był to zachwycający taniec żaglówek po spienionych wodach. Dla znawców walka o jak najlepsze miejsca i zacięta rywalizacja. Przez trzy dni na jeziorze Niegocin mimo zmiennych warunków nikt nie chciał wywieszać białej flagi. Czasem jedynie czerwoną, oznaczającą chęć zgłoszenia protestu.

W zmaganiach wzięły udział 74 załogi z 34 uczelni. Na początek zostały one podzielone na dwie grupy eliminacyjne, z których najlepsze utworzyły flotę złotą walczącą o medale i srebrną ubiegającą się już o dalsze miejsca. W środę po pięciu rozegranych wyścigach finałowych na prowadzenie wyszła załoga Politechniki Gdańskiej prowadzona przez Marcina Styborskiego. Inżynierowie wyprzedzali inną załogę pochodząca znad Wełtawy, czyli Uniwersytet Gdański ze sternikiem Łukasz Machowskim.

Trzeci dzień rywalizacji nie przyniósł zmiany na pozycja lidera. Warunki i chwilowy brak wiatru pozwoliły rozegrać dwa z zaplanowanych trzech wyścigów. Na prowadzeniu utrzymała się załoga Politechniki Gdańskiej, która swój sukces przypieczętowała wygraną w ostatnim starcie.

– Pierwszy wyścig nie był dla nas udany, bo ruszyliśmy ze złej strony. Byłem świadomy tego, że wiatr się skręca, ale myślałem że to chwilowa zmiana. Zajęliśmy 10 miejsce i walcząc o najwyższe lokaty to był bardzo słaby rezultat. W drugim starcie było już lepiej, bo prowadziliśmy od początku z czego jestem bardzo zadowolony i załoga również – ocenił Marcin Styborski, sternik Politechniki Gdańskiej i adiunkt na wydziale Instytut Matematyki Stosowanej.

Politechnika Gdańska nie miała sobie sobie równych, a drugie miejsce zajęła załoga ze sternikiem Aleksandrem Michalskim. Dało to inżynierom kolejną wygraną z rzędu w klasyfikacji drużynowej. Ich dobra passa trwa nieprzerwanie od 2014 roku.

– Poziom Akademickich Mistrzostw Polski jest wysoki i trzeba się do nich dobrze przygotować. Mam tu na myśli przygotowanie sprzętu, załogi, oraz nastawienie mentalne, a także logistyka. Tu duża rola naszego trenera Jakuba Pankowskiego, który czuwa nad tym wszystkim na długo przed rozpoczęciem imprezy. Myślę, że to jest recepta na sukces, plus ciężka praca którą wykonujemy cały rok – dodał Marcin Styborski.

Wśród sterniczek najlepsza okazała się Natalia Stawiarska, która poprowadziła Uniwersytet Medyczny w Łodzi do zajęcia 9. miejsca w klasyfikacji generalnej. To historyczny sukces dla reprezentantów tej uczelni.

– W zeszłym roku dostaliśmy się do złotej floty, ale ciągnęliśmy się z tyłu. W tym roku jesteśmy w pierwszej dziesiątce, więc regaty można uznać za udane. Mamy nową fenomenalną łódkę i pływa się na niej super szybko. Zgrana załoga też jest ważna, choć mieliśmy jednego chłopaka który pierwszy raz pływał na takiej łódce regatowej, ale szybko się zaaklimatyzował. Usłyszałam od osób z którymi się ścigałam, że byliśmy szybcy i ostrzy. To bardzo miłe – powiedziała Natalia Stawiarska.

Organizatorem wydarzenia jest AZS Warszawa. Akademickie Mistrzostwa Polski są współfinansowane ze środków Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu, a ich głównym sponsorem jest Grupa LOTOS S.A. Partnerem wydarzenia jest Polski Związek Żeglarski. Sponsorem nagród był Polar.

Klasyfikacja końcowa:

1. Marcin Styborski (Politechnika Gdańska): Dawid Płotka, Paweł Leksycki, Tomasz Klimczuk

2. Aleksander Michalski (Politechnika Gdańska): Jan Krasodomski, Jakub Padzik

3. Rafał Błażejczyk (Wojskowa Akademia Techniczna): Jacek Sajnóg, Karolina Skowrońska

Klasyfikacja drużynowa :

1 Politechnika Gdańska

2 Wojskowa Akademia Techniczna w Warszawie

3 Uniwersytet Gdański

4 Uniwersytet Warszawski

5 Warszawski Uniwersytet Medyczny

6 Politechnika Rzeszowska

7 Akademia Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku

8 Politechnika Wrocławska

9 Gdański Uniwersytet Medyczny

10 Akademia Wychowania Fizycznego w Katowicach

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Halsowali i tańczyli z wiatrem, aż miło było popatrzeć. W Wilkasach koło Giżycka rozpoczęły się Akademickie Mistrzostwa Polski w żeglarstwie w klasie Omega Standard. Pierwszy dzień wyścigów upłynął pod znakiem eliminacji.

Przy zmiennych warunkach pogodowych i w niezmiennie dobrych nastrojach zmagania rozpoczęły 74 załogi z ponad 30 uczelni. Na początek drogą losowania zostały one podzielone na dwie grupy eliminacyjne zwane flotami. Stawką wtorkowej rywalizacji był awans do grupy finałowej walczącej o medale.

Zawody na jeziorze Niegocin zainaugurowano przy dość silnym wietrze, sięgającym zdaniem obserwatorów 4 w skali Beauforta. Jeszcze przed startem wywróciły się dwie omegi, ale na posterunku było Mazurskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe czuwające nad bezpieczeństwem uczestników. Momentami uczucie chłodu potęgował padający deszcz, ale w chwili piątego i ostatniego wyścigu  już prawie nie wiało i nie padało.

– Pływało nam się przeciętnie, bo mieliśmy trochę problemów z łódką. Nie mogliśmy jej ustawić i dostosować do warunków, ale mam nadzieję że mamy już na to receptę i wszystko powinno działać lepiej. Oczywiście przyjemniej się pływa jak świeci słońce, ale deszczu się spodziewaliśmy bo był w prognozach. Co do akwenów to nie mam swoich preferencji, trzeba startować tam gdzie są zawody – mówił Marcin Urbański z Uniwersytetu Warszawskiego.

Trasę w kształcie trapezu najszybsze załogi pokonywały w około 25 minut. Nie ważny był jednak tylko jeden wyścig, ale regularność w kilku startach za które zdobywało się punkty. Dla jednych planem minimum, a dla innych maksimum było znalezienie się wśród czołowych 19 ekip z grupy, które połączone utworzą flotę złotą.

– Poszło nam super i jestem zadowolona. Mamy fajną nową fajną łódkę i zaczęliśmy liczyć się w stawce. Warunki były świetne, wiatr dopisał, choć mogło by tylko nie padać, ale nie mamy wpływu na takie rzeczy. Nasz plan został zrealizowany i teraz będziemy walczyli dalej z czystym kontem. Liczymy na medale. Kluczem do sukcesu uważam, że jest szybka łódka, dobre ustawienie i pomysł na płynięcie – powiedziała już w porcie Natalia Stawiarska z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi.

Pierwszego dnia najlepsi okazali się reprezentanci Trójmiasta. W grupie A zwyciężyła załoga Politechniki Gdańskiej ze sternikiem Aleksandrem Michalskim, a w grupie B triumfował AWFiS Gdańsk w której sternikiem jest Seweryn Wysokiński. Teraz przed nam dwa dni pasjonującej walki o medale.

Organizatorem wydarzenia jest AZS Warszawa. Akademickie Mistrzostwa Polski są współfinansowane ze środków Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu, a ich głównym sponsorem jest Grupa LOTOS S.A. Partnerem wydarzenia jest Polski Związek Żeglarski, Polar, oraz Yamaha.

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: Michał Szypliński

Dla kilku drużyn była to okazja by spotkać się w komplecie po długiej przerwie, dla innych szansa by sprawić niespodziankę. W Warszawie rozegrano półfinał A Akademickich Mistrzostw Polski w piłce ręcznej kobiet.

W weekend w halach przy ul. Szturmowej i Banacha rozegrano łącznie 29 spotkania. W turnieju wzięło udział 11 uczelni, które ubiegały się o 8 miejsc dających awans. Było o co walczyć, bo w minionym roku niekiedy wystarczyło już tylko wystąpić w półfinale by przejść dalej.

W meczu o pierwsze miejsce Akademia Wychowania Fizycznego pokonała obrończynie tytułu AMP, czyli  Uniwersytet Gdański 20:14. Dodajmy, że meczu grupowym drużyna z Bielan rozgromiła WUM aż 47:0! Natomiast w pojedynku o trzecią pozycję, zeszłoroczne srebrne medalistki reprezentujące Akademię Leona Koźmińskiego wygrały z Politechniką Łódzką 26:20.

Wśród tych drużyn można szukać kandydatek do medali także w tegorocznej edycji, zwłaszcza, że Warszawie wystąpiły cztery najlepsze żeńskie drużyny z 2020 roku.

– Fajnie, że jest więcej zespołów, chociaż w większości uczelnie pewnie mają problemy z organizacją normalnych treningów. My gramy po raz pierwszy w takim składzie od roku, bo spotykamy się tylko na Akademickie Mistrzostwa Polski. Większość dziewczyn trenuje jednak w klubach i jest w dobrej dyspozycji. Co do faworytek to uważam, że mocny jest AWF, bo ma prawie wszystkie dziewczyny z wicelidera 1 ligi i Uniwersytet Gdański który też posiada dobre zawodniczki. Oczywiście my też chcemy z nimi powalczyć – powiedział Daniel Lewandowski, koordynator piłki ręcznej w ALK.

Wśród ośmiu najlepszych zespołów nie znalazła się Szkoła Główna Handlowa, która do rozgrywek przystąpiła uskrzydlona zdobyciem srebrnego medalu Akademickich Mistrzostw Warszawy i Mazowsza. Skromne porażki z Uniwersytetem Medycznym w Łodzi (18:17) i Uniwersytetem Warszawskim (14:16) przekreśliły ich szanse na awans.

– Poziom jest tu zdecydowanie wyższy niż w lidze środowiskowej. Medal dla naszej uczelni był historyczny i bardzo się z tego cieszyłyśmy. Teraz też walczyłyśmy, ale się nie udało. Szkoda, tym bardziej że dwa mecze przegrałyśmy minimalnie. Czujemy lekki niedosyt – powiedziała studentka SGH Joanna Wójcik, która na co dzień występuje w pierwszoligowej drużynie AZS AWF Warszawa.

Finał Akademickich Mistrzostw Polski w piłce ręcznej odbędzie się w Chorzowie i Katowicach w dniach od 10 do 13 czerwca.

Organizatorem wydarzenia był Uniwersytet Warszawski. Akademickie Mistrzostwa Polski są współfinansowane ze środków Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu, a ich głównym sponsorem jest Grupa LOTOS S.A.

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: Marcin Selerski

Klasyfikacja Akademickich Mistrzostw Polski – półfinał A

1. Akademia Wychowania Fizycznego w Warszawie
2. Uniwersytet Gdański
3. Akademia Leona Koźmińskiego w Warszawie
4. Politechnika Łódzka
5. Akademia Wychowania Fizycznego i Sportu w Gdańsku
6. Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu
7. Politechnika Gdańska
8. Uniwersytet Warszawski
9. Uniwersytet Medyczny w Łodzi
10. Warszawski Uniwersytet Medyczny
11. Szkoła Główna Handlowa w Warszawie

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Na szóstej pozycji sezon zakończyli piłkarze ręczni AZS Uniwersytetu Warszawskiego. To jednak za mało, żeby zagrać w reformowanej 1 Lidze Centralnej, ale nad przyszłością tych rozgrywek wciąż jest sporo znaków zapytania.

Dla azetesiaków stawką spotkania kończącego rozgrywki była walka o piąte miejsce. Przez pewien czas drużyna miała szansę by uplasować się w pierwszej trójce, ale koniec sezonu nie potoczył się po ich myśli. Zmagań nie udało się zakończyć miłym akcentem w czym nie pomógł brak podstawowego bramkarza Krzysztofa Lipki, oraz jednego z najskuteczniejszych zawodników Wiktora Przybysza, którzy narzekali na kontuzje.

W sobotę w hali przy ul. Banacha gracze AZS UW nie znaleźli sposobu na wyżej plasujący się MKS Wieluń. Chociaż wynik meczu otworzył grający w zielonej koszulce Tomasz Bulej, to przyjezdni po 7 minutach gry prowadzili już 4:1. AZS zdołał w 10 minucie gry doprowadzić do remisu 5:5, a duża była w tym zasługa Dawida Szpejny, który trafił dwukrotnie. To zadziało mobilizująco na drużynę z Wielunia, która po chwili znów odskoczyła na kilka bramek. Rezultat pierwszej połowy na 17:12 ustalił zawodnik MKS Arkadiusz Galewski.

Drugie 30 minut trafień zaczął zespół AZS UW, a do protokołu meczowego wpisali się kolejno Szymon Salamoński oraz Ernest Pilarski. Na parkiecie trwała twarda walka i choć gospodarze mieli szansę żeby zmniejszyć straty, to w kilku dobrych sytuacji nie trafiali. Ostatecznie mecz zakończył się wygraną Wielunia 31:25, a wszystko zakończył wspomniany już Galewski. Po spotkaniu zespół z województwa łódzkiego fetował pozostanie w 1 Lidze Centralnej. W innych nastrojach parkiet opuszczali gracze AZS UW.

– Przegraliśmy w tym meczu z samym sobą, choć oczywiście szanuje rywala. W drugiej połowie mieliśmy jednak z osiem sytuacji, których nie wykorzystaliśmy co boli. Jestem smutny, bo mieliśmy plan zająć miejsce w pierwszej czwórce. Jeśli chodzi o zespół to jestem bardzo dumny z chłopaków. Trenujemy dwa razy w tygodniu, a zajęliśmy 6 miejsce. Brakuje nam rozgrywających i brakuje nam też sponsorów. Jestem nieco zażenowany tym że w takim mieście nie można znaleźć sponsora i wypromować takiej dyscypliny. Ja nie mówię o jakiś milionach, ale żeby chłopcy coś z tego mieli że grają – mówił po meczu Piotr Obrusieiwcz, trener AZS UW i były reprezentant polski.

Ostatecznie szczypiorniści AZS UW zakończyli sezon na szóstej lokacie w grupie C, w 20 meczach wygrywając 12 razy i przegrywając 8. W nowej Lidze Centralnej zagrają po trzy najlepsze zespoły z każdej grupy pod warunkiem spełnienia wymogów licencyjnych.

Autor: Robert Zakrzewski

Podczas, gdy w Budapeszcie o medale Mistrzostw Europy rywalizowali reprezentanci Polski w pływaniu, to w Warszawie o swoje pierwsze sukcesy walczyli ich następcy. Wszystko w ramach piątych i zarazem ostatnich zawodów eliminacyjnych akcji Od Młodzika do Olimpijczyka.

W przeciągu pięciu miesięcy setki utalentowanych pływaków odwiedziło pięć stołecznych obiektów położonych w różnych częściach miasta. Ostatni etap eliminacji rozegrany został na Ochocie, a dokładniej na terenie Centrum Sportowo-Rehabilitacyjnego WUM. Młodzi uczestnicy mogli się poczuć jak podczas wielkich zawodów. Zaledwie miesiąc temu na tym basenie rozgrywane były prestiżowe zawody Arena Grand Prix Pucharu Polski z udziałem krajowej czołówki.

Tym razem przez kilka godzin trwały tu zmagania ostatniej szansy i pasjonująca walka o miejsca w finale jubileuszowej akcji Od Młodzika do Olimpijczyka. Rywalizowało niemal 750 dzieci z ponad 60 klubów z całej Polski. Uczestnicy do swojej dyspozycji mieli 10 torów. Nie brakowało dobrych wyników i rekordów życiowych.

Z bardzo dobrej strony pokazał się 9-letni Mariusz Ogórek, który zgarnął potrójne zwycięstwo wygrywając na 50 m stylem dowolnym, klasycznym i motylkowym.

– Startowało mi się bardzo dobrze choć nie było łatwo wygrać. Jak płynę skupiam się na sobie i nie patrzę na inne tory. Tym razem zabrakło mi trochę do rekordów życiowych, ale udało mi się wygrać trzy razy. Ale dla mnie nie jest najważniejsza wygrana, tylko czasy. W przyszłości chciałbym wystartować na igrzyskach – mówił po dekoracji zawodnik MKP Szczecin.

Celem akcji jest promocja pływania wśród najmłodszych, a także łowienie przyszłych talentów. Marzeniem organizatorów jest zobaczyć występ któregoś z uczestników na igrzyskach olimpijskich. Ziścić się może to już w tym roku za sprawą Laury Bernat, która wywalczyła przepustkę do Tokio. W OMDO startowała tylko raz w 2014 roku, plasując za podium.

– Trudno procentowo powiedzieć ile osób tu startujących dojdzie do kariery seniorskiej. Uważam, że sukcesem jest już sama możliwość startu i rywalizacji, a nie jakie miejsce zajmą. Dobre wyniki cieszą, ale w młodszych kategoriach duży czynnik ma też kto kiedy zaczyna rosnąć. Czasem nie jest łatwo wytłumaczyć zajęcie czwartego miejsca. Dlatego staramy się nie stwarzać ciśnienia i pracować – powiedział Marcin Tkaczyk, trener w klubie Ósemka Toruń.

Finał jubileuszowej 10. akcji Od Młodzika do Olimpijczyka odbędzie się 12 czerwca. Zawody wieńczące sezon z udziałem najlepszych odbędą się także na pływalni Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. W każdej kategorii i konkurencji awans do finału uzyska po 16 zawodniczek i zawodników według punktów Światowej Federacji Pływackiej (FINA).

Organizatorem wydarzenia jest AZS Warszawa przy wsparciu Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu, a także m.st Warszawa. Partnerami są Polski Związek Pływacki, TYR Polska, Aqua Sport, oraz Print Plus. Patronat nad imprezą objął rektor Warszawskiego Uniwersytetu-Medycznego JM prof. Zbigniew Gaciong.

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: Marcin Klimczak

Na pomyślne wiatry liczy blisko 75 załóg z 35 uczelni, które przybędą do Krainy Tysiąca Jezior by rozegrać Akademickie Mistrzostwa Polski w żeglarstwie. Faworytem trzydniowych regat jest Politechnika Gdańska walcząca o ósmy tytuł z rzędu. Czy uda im się im się podtrzymać zwycięską passę?

Wróćmy na jeziora śpiewały kiedyś Czerwone Gitary. Wracamy, a dokładnie na jezioro Niegocin i teren gościnnego portu Wilkasy. W dniach od 24 do 27 maja białe żagle rozwiną tam jachty klasy Omega Stargard, które należą do najstarszych i najpopularniejszych w Polsce.

Żaglówki zaprojektował w 1942 roku, w Warszawie, olimpijczyk Juliusz Sieradzki. Początkowo służyły one do szkolenia, transportu i celów turystycznych. Jednak już w 1951 roku odbyły się pierwsze udokumentowane Mistrzostwa Polski na omegach, a rozegrano je właśnie na jeziorze Niegocin. Dokładnie 70 lat później, na tym samym akwenie, odbędą Akademickie Mistrzostwa Polski.

– Omega jest łódką zarówno dla turystów i wiele osób czuje do niej sentyment, bo uczyło się na niej żeglarstwa. Jednocześnie została tak konstrukcyjnie udoskonalona, że stała się świetną łódką regatową. Załoga składa się z trzech osób i istotne jest zgranie, które często decyduje o zwycięstwie. Ten element buduje nie tylko sekcję, ale i relację na całe życie. Wielu naszych byłych zwycięzców dobrze radzi sobie w późniejszym życiu prowadząc własny biznes. Myślę, że ten sport ich tego nauczył jak ważna jest współpraca w załodze – powiedział Rafał Jachimiak, wiceprezes AZS Warszawa.

W ciągu trzech dni rozegranych zostanie kilka wyścigów, a ich liczba zależeć będzie od panujących warunków. Początkowo uczestnicy podzieleni zostaną na dwie grupy eliminacyjne. Złotego medalu bronić będzie Politechnika Gdańska, która w ostatnich latach zdominowała rywalizacją studentów-żeglarzy. Z pewnością ponownie będą chcieli rozwinąć żagle i obrać kurs na wygraną. Jest o co walczyć, bo sponsorem nagród są firmy Polar i Yamaha.

– Spokojnie podchodzimy do Akademickich Mistrzostw Polski. Do tej pory nie było żadnych regat pucharowych i dopiero w Sarnówku będzie możliwość startu, tuż przed AMP-ami. Moim zdaniem najważniejszy jest sprzęt i żeby nie było żadnych awarii. Podczas zawodów bywali już mocni zawodnicy z różnych klas, ale mieli różne problemy. Wystarczą dwa wyścigi z jakimiś usterkami i jest już po wszystkim. Ważna jest też pogoda, a my nie lubimy słabych wiatrów, bo wtedy jest loteria – powiedział Jakub Pankowski, trener Politechniki Gdańskiej.

Regaty rozpoczną się 25 maja. W poniedziałek będzie miało miejsce ważenie i oklejanie łodzi, a także odprawa techniczna.

Organizatorem wydarzenia jest AZS Warszawa. Akademickie Mistrzostwa Polski są współfinansowane ze środków Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu, a ich głównym sponsorem jest Grupa LOTOS S.A. Partnerem wydarzenia jest Polski Związek Żeglarski.

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: Michał Szypliński

Więcej o imprezie: https://azs.waw.pl/ampzeglarstwo/

To już ostatnia szansa, żeby awansować do finału akcji „Od Młodzika do Olimpijczyka”. W sobotę rozegrane zostaną piąte i zarazem decydujące zawody eliminacyjne. Wydarzenie odbędzie się pod patronatem rektora Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego prof. dr hab. n. med. Zbigniewa Gacionga.

Po 15 miesiącach przerwy młodzi pływacy wracają na olimpijski basen Centrum Sportowo-Rehabilitacyjnego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Jest to najnowocześniejszy tego typu obiekt w stolicy. Startując na 10 torach uczestnicy będą mogli poczuć atmosferę zawodów najwyższej rangi. Może być to dla nich cenne doświadczenie przed wypłynięciem na szerokie wody przyszłej kariery.

– Eliminacje OMDO ostatni raz rozgrywaliśmy na pływali WUM na początku marca 2020 roku i jak się okazało były to ostatnie zawody pływackie rozgrywane przez długi czas. Mam nadzieję, że to pewien symboliczny powrót. To jest też najnowszy obiekt w Warszawie i cieszymy się, że możemy ponownie tu rozgrywać zawody. Dla młodych uczestników z całego kraju to na pewno duża przyjemność tu startować, bo warunki są jak na profesjonalnych zawodach. Pływamy na basenie 50-metrowym, a oprócz tego dostępne będą dwa tory na pływalni 25-metrowej i to przez cały czas trwania zawodów. Tam też będzie można prowadzić rozgrzewkę – mówi Piotr Żebrowski z AZS Warszawa.

Chęć udziału w zawodach wyraziło blisko 800 adeptów pływania z klubów rozsianych po całym kraju. Zmagania toczyć będą się w takich konkurencjach jak 50 i 100 metrów stylem dowolnym, grzbietowym, klasycznym, aż po 200 m stylem zmiennym.

Dla niektórych będzie to ostatnia okazja, żeby awansować do czerwcowego finału. W każdej konkurencji indywidualnej i wiekowej do decydującej fazy zakwalifikuje się po 16 zawodników i zawodniczek. Z czego po 3 osoby uzyskały najlepsze wyniki według punktów Światowej Federacji Pływackiej (FINA). Pozostała 13 wyłoniona zostanie na podstawie zestawienia punktów z czterech najlepszych startów w obecnych sezonie.

– Są już uczestnicy, którzy po czterech eliminacjach sobie zapewnili sobie dużą przewagę i awans, ale też wiele osób walczy by znaleźć się w gronie finalistów. Trzeba jednak popłynąć mocno i z dobrym wynikiem. Uważa, że jest o co rywalizować, bo to 10 jubileuszowy sezon. Jeśli ktoś zakwalifikuje się do finału w czterech stylach, to może wystartować we wszystkich – dodaje koordynator zawodów.

Tradycyjnie już rywalizacja rozgrywana będzie turami, w dwóch blokach z podziałem na roczniki. W sesji porannej startować będą dziewczęta i chłopcy z roczników od 2010 do 2012. Natomiast po południu do wody wejdą ich starsi koledzy i koleżanki (2007-2009).

Zawody odbędą się w sobotę 22 maja przy ul. Trojdena 2c. Początek zmagań o godzinie 9:10. Impreza odbędzie się bez udziału publiczności. Dla kibiców przygotowana będzie transmisja internetowa.

Organizatorem wydarzenia jest AZS Warszawa przy wsparciu Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu, a także m.st Warszawa. Partnerami są Polski Związek Pływacki, TYR Polska, Aqua Sport, oraz Print Plus. Patronat nad imprezą objął rektor Warszawskiego Uniwersytetu-Medycznego JM prof. Zbigniew Gaciong.

Autor: Robert Zakrzewski

Zaledwie dwanaście minut wystarczy, żeby przekonać się w jakiej jesteśmy formie. Wszystko za sprawą wiosennej edycji Testu Coopera dla Wszystkich. Po raz kolejny w Warszawie uczestnicy mają szansę wybiegać sprzęt sportowy dla szkół.

Ostatnie miesiące i zdalny tryb życia mógł dać się we znaki niemal każdemu. Jedni mają dodatkowy bagaż w postaci kilogramów, a inni zapomnieli o aktywności. Kolejni wracają do dawnej formy po pokonaniu koronawirusa. Czas więc sprawdzić kondycję po zimowej przerwie i porównać wyniki z ubiegłymi latami. Dla debiutantów może być to punkt odniesienia przed kolejnymi testami.

Wiosenna odsłona Testu Coopera dla Wszystkich odbędzie się w dziesięciu miastach od Białegostoku przez Gdańsk, Kraków, Leszno, Lublin, Michałowice, Mielec, Opole i Wrocław. Dwie lokalizacje wystartują w Warszawie, czyli tu gdzie zaczęła się cała akcja jesienią 2010 roku.

W stolicy będzie można sprawdzić się na stadionach OSiR Ursus i Akademii Wychowania Fizycznego. Można biec i maszerować, ale też zapunktować na rzecz swojej obecnej lub byłej szkoły. W tym roku nagrodę wynoszącą 2500 zł dla zwycięzców ufundowała firma Veolia.

– Naszą ideą jest to, żeby akcja miała wymiar rodzinny. Tu nie chodzi o to czy, ktoś jest lepszy czy gorszy, ale chcemy zachęcać do aktywności i być impulsem do uprawiania sportu. Kilka lat temu udało nam się uruchomić akcję „Wybiegaj sprzęt sportowy dla szkół”. Szkoła dla której pobiegnie najwięcej osób otrzyma czek na sprzęt. Gdy przeprowadzimy wiosenną akcję, to będzie już łącznie 55 tysięcy złotych, które trafiło do placówek – powiedział Rafał Jachimiak, wiceprezes AZS Warszawa.

W tym teście tylko od kondycji uczestników zależy ile metrów pokonają. Wszystko trwa 12 minut, czyli tyle co jedna kwarta w lidze koszykarskiej NBA. Następnie osiągnięty dystans podstawia się do specjalnej tabeli opracowanej przez twórcę testu – Amerykanina Kennetha H. Coopera.

Przykładowo mężczyzna w wieku 20-29 lat, który przebiegnie 2700 metrów ma dobrą kondycję, ale już jego rówieśniczka pokonując ten sam dystans ma już sprawność bardzo dobrą. Ten sam odcinek daje wynik bardzo dobry wynik dla kategorii 30-39, wśród panów.

– Początkowo może być trudno ocenić na ile nas stać. Jeśli ktoś biega w tempie 5 min./km to nie wystartuje o minutę szybciej. Dlatego nieco wcześniej warto byłoby rozeznać się i zrobić kilka przebieżek na poziomie startowym np. 12×1 minuta z przerwą w marszu. Zawsze też jest lepiej zacząć wolniej pierwszą połowę czasu i później przyspieszyć. W teście nie chodzi o to, żeby tylko ostatnie sto metrów pokonać na maksa, tylko cały dystans pokonać jak najlepiej i czuć później, że zrobiło się wszystko – wyjaśnia Daniel Żochowski, złoty medalista Akademickich Mistrzostw Polski w biegach przełajowych z AWF Warszawa.

Udział w imprezie jest darmowy. Zgłaszając się można wybrać godzinę startu, bo uczestnicy będą ruszać falami, tak by uniknąć tłoku na bieżni. Na uczestników Testu Coopera dla Wszystkich czekają numery startowe, imienne certyfikaty, oraz pamiątkowe koszulki.

Organizatorem imprezy jest AZS Warszawa. Wydarzenie współfinansowane jest ze środków Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu. Partnerem jest System Gepard i Narodowe Centrum Badań Kondycji Fizycznej. Sponsorem nagród jest firma Veolia.

Autor: Robert Zakrzewski

Test Coopera Dla Wszystkich: https://testcoopera.pl/

Warszawa: OSiR Ursus, ul. Sosnkowskiego 3, 30 maja, godzina 9-14

Michałowice: SP im. Jana Pawła II, ul. Szkolna 15, 13 czerwca, 10-16

Warszawa: Stadion AWF – ul. Marymoncka 34, 20 czerwca , godzina 8-14