Bez kategorii
nsw-5g3e3zpjeuz9o1ij0b6mi1dj4lfmg2b1hisyh3g2lqzqe-k3efbz4s9bh4z205w-rbkfx3qeuapqrfuljj28fg6d6sa5p1lhmdw5fylqx4j30b4hs57-tykgqhz9koa5
-1
archive,paged,category,category-bez-kategorii,category-1,paged-14,category-paged-14,bridge-core-3.0.5,tribe-no-js,qode-page-transition-enabled,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-child-theme-ver-1.0.0,qode-theme-ver-29.2,qode-theme-bridge,qode_header_in_grid,wpb-js-composer js-comp-ver-6.10.0,vc_responsive

Bez kategorii

Jak na zamówienie zima wróciła, a wraz z nią drugi etap zawodów AZS Winter Cup czyli Akademickiego Pucharu Polski w narciarstwie alpejskim. W Szczawnicy pojawili się murowani faworyci, a zbójnickiego zatańczyła kolejna w tym sezonie debiutantka – Maja Chyla.

Po inauguracyjnych zawodach rozegranych jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia tym razem narciarze i narciarki przenieśli się na Palenicę – jedną z głównych atrakcji Pienin. Nie chodziło jednak o piękne widoki czy legendy o harnasiu, ale walkę o kolejne punkty w klasyfikacji generalnej cyklu.

W zmaganiach wzięło udział ponad 100 studentów z ponad 20 uczelni z całego kraju. W tej grupie nie zabrakło licznego grona zawodników i zawodniczek, dla których jest to pierwszy sezon jazdy w AZS Winter Cup. Szczęśliwie warunki dopisały i można było jechać śmiało po przygotowanym białym dywanie. Gdyby impreza miała odbyć się dwa dni wcześniej, przygotowanie trasy byłoby sporym wyzwaniem.

– Czuć zimową atmosferę i naprawdę mieliśmy szczęście. W czwartek po południu przyszedł mróz, a w nocy było nawet minus 9 stopni. Śnieg zdążył się związać się i jest twardo. Chcielibyśmy podziękować i pochwalić osoby z PKL, które zdecydowały się wczoraj zamknąć stok, tak żeby nie został zniszczony przez treningi i pozostałe osoby. Dzięki temu trasa na zawody jest doskonale przygotowana – mówił Rafał Jachimiak, wiceprezes AZS Warszawa, organizator zawodów.

Palenica niestety nie jest górą stworzoną dla kibiców, bo zawodników i zawodniczki widać dopiero, gdy kończą swoje przejazdy. Było jednak czym się emocjonować. Dublet w swoim debiucie zgarnęła Maja Chyla. W slalomie gigancie o blisko 3,5 sekundy wyprzedziła drugą w klasyfikacji Katarzynę Wąsek – triumfatorkę ubiegłorocznego cyklu. Studentka UJ Kraków wygrała też w slalomie, pokonując Julię Włodarczyk o ponad 2,5 sekundy.

Tak mocny debiut Mai Chyly w cyklu AZS Winter Cup to nie jest jednak niespodzianka, bo zawodniczka jest mistrzynią Polski w gigancie z 2020 roku i mistrzynią Polski w slalomie równoległym z 2021 roku. Jeszcze w grudniu na Palenicy wygrała zawody FIS i była też w przewidywanym składzie na Zimową Uniwersjadę. Jednak, jak wiadomo, impreza ostatecznie została odwołana.

– Wciąż stawiam sobie wysokie cele, ale jakoś nigdy nie miałam okazji tu wystartować. Słyszałam jednak, że są to świetne zawody, a warunki dziś były jak na imprezie najwyższej rangi. Był to też dla mnie dobry trening, bo wkrótce są mistrzostwa Polski seniorów i odbywać będą one się na tej samej trasie. Nie wiem jeszcze czy wystartuję w innych imprezach cyklu w tym sezonie, ale na pewno jeszcze chętnie wrócę. Faktycznie już w zeszłym sezonie bardzo się nastawiałam na start w Uniwersjadzie, ale została przeniesiona na grudzień. Dwa tygodnie przed zawodami wszystko zostało odwołane i byłam tym bardzo zawiedziona – mówiła po udanym starcie studentka filologii włoskiej.

Wśród mężczyzn lista zwycięzców była taka sama jak po zawodach w Zakopanem. W slalomie gigancie najlepszy był Antoni Szczepanik z Politechniki Warszawskiej, który o dwie sekundy wyprzedził Wojciecha Dulczewskiego z AWF Kraków. Natomiast w slalomie swoją dobrą formę udowodnił Juliusz Mitan z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, który o blisko sekundę wyprzedził wspomnianego już zawodnika AWF.

Kolejna okazja na sprawdzenie swojej formy już 21 stycznia w Krynicy-Zdroju. Finał zawodów odbędzie się 25 lutego w Szczawnicy. To jednak nie koniec emocji, bo w marcu rozegrany zostanie slalom równoległy, zaległa 18-tka oraz team event.

Organizatorem cyklu AZS Winter Cup jest AZS Warszawa. Partnerami wydarzenia są Ministerstwo Sportu i Turystyki i m.st Warszawa. Partnerzy techniczni: Nordica, UYN oraz Toyota W&J Wiśniewski. Patronat medialny: Snow and More Magazyn NTN, skifoto.pl, Przegląd Sportowy, Onet. Sponsorem głównym Akademickiego Związku Sportowego jest Grupa Lotos.

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: Michał Szypliński/skifoto.pl

AZS Winter Cup: Szczawnica

Slalom gigant kobiet
1. Maja Chyla (UJ Kraków) 1:53.92
2. Katarzyna Wąsek (CC Warszawa) 1:57. 37
3. Julia Włodarczyk (AWF Katowice) 1:58. 67

Slalom gigant mężczyzn

1. Antoni Szczepanik (PW Warszawa) 1:49.46
2. Wojciech Dulczewski (AWF Kraków) 1:51.00
3. Stanisław Hejmo (UJ Kraków) 1:51.71

Slalom kobiet

1. Maja Chyla (UJ Kraków) 1:14.40
2. Julia Włodarczyk (AWF Katowice) 1:17.04
3. Helena Kubasiewicz (ALK Warszawa) 1:17.69

Slalom mężczyzn

1. Juliusz Mitan (AGH Kraków) 1:09.47
2. Wojciech Dulczewski (AWF Kraków) 1:10.46
3. Piotr Krawczyk (AGH Kraków) 1:10.60

 

Kto w okresie świąteczno-noworocznym korzystał ze skipassu, a kto za stołem popuszczał tylko pasa? Tego wszystkiego dowiemy się podczas drugiego etapu zawodów AZS Winter Cup czyli Akademickiego Pucharu Polski. Tym razem narciarze zawitają w Pieniny, a dokładniej do Szczawnicy.

Choć za oknem aura prawdziwie jesienna, to uczestnicy zawodów AZS Winter Cup już zacierają ręce na myśl przed kolejnymi zawodami. Na listach startowych widnieje blisko 100 narciarzy i narciarek z kilkunastu uczelni. O kolejną wygraną oraz punkty w slalomie gigancie i slalomie powalczą m.in. zwycięzcy inauguracyjnych zawodów rozgrywanych w Zakopanem: Juliusz Mitan (AGH Kraków), Antoni Szczepanik (Politechnika Warszawska), Helena Kubasiewicz (Akademia Leona Koźmińskiego) i Julia Włodarczyk (AWF Katowice). Do rywalizacji wraca też Katarzyna Wąsek (Collegium Civitas), która zdominowała miniony sezon i teraz pewnie też będzie chciała stanąć na podium.

Zawody odbędą się na popularnej wśród turystów oraz narciarzy Palenicy i trasie oznaczonej kolorem czerwonym. Liczy ona około 1000 metrów długości przy różnicy wysokości wynoszącej 250 metrów. Jak poskromić stok dobrze wie  choćby wspomniany Juliusz Mitan, który w ubiegłym sezonie wygrał tam finałowe zawody w slalomie mężczyzn. Jego najszybszy przejazd wynosił wtedy 45,24 sekundy. Dodajmy, że w tym roku finał akademickiego cyklu również odbędzie się w tym samym miejscu.

– Dla licznej grupy debiutantów, która wystartowała na Harendzie, impreza będzie dobrą szansą, żeby przetestować trasę przed finałem. Oczywiście trzeba jeszcze zdobyć odpowiednią liczbę punktów i znaleźć się w gronie najlepszych. Warunki może nie są typowo zimowe, ale współpracują z nami osoby, które dbają o odpowiednie przygotowanie trasy. Spoglądamy też w prognozy pogody i liczymy na ochłodzenie tuż przed imprezą – mówi Piotr Żebrowski z AZS Warszawa, organizator zawodów.

W Szczawnicy swoją nagrodę odebrać będą mogli najlepsi debiutanci z zawodów inauguracyjnych sezon – Julia Włodarczyk i Szymon Szczerbik (AGH Kraków). Otrzymają oni kombinezony startowe z logo AZS Winter Cup. Dzięki temu każdy będzie dokładnie mógł śledzić ich poczynania na stoku w obecnym sezonie.

Drugie zawody eliminacyjne AZS Winter Cup odbędą się w piątek 7 stycznia. Początek slalomu giganta o godzinie 9, a slalomu o 12. Wszystko poprzedzi oglądanie trasy. W czwartek wieczorem odbędzie się weryfikacja.

Organizatorem cyklu AZS Winter Cup jest AZS Warszawa. Partnerem wydarzenia jest Ministerstwo Sportu i Turystyki i m.st Warszawy. Partnerzy techniczni: Nordica, UYN, oraz Toyota W&J Wiśniewski. Patronat medialny: Snow and More Magazyn NTN, skifoto.pl, Przegląd Sportowy, Onet. Sponsorem głównym Akademickiego Związku Sportowego jest Grupa Lotos.

Strona zawodów: https://wintercup.pl/

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: Michał Szypliński

Fanom sportu sektor kojarzyć może się z wygodnym miejscem na trybunach, z którego obserwują wydarzenia. Jednak trzeci sektor, to przestań pomiędzy państwem a rynkiem, w którym działają dziesiątki tysięcy organizacji angażujących się w rozwój lokalnej społeczności. Często uzupełniają one działania samorządu, a czasem też za swoją pracę otrzymują wyróżnienia – tak jak w przypadku AZS Warszawa.

Jak Prezes odbiera nagrodę „Grand S3ktor” przyznaną AZS Warszawa?

Prof. Marek Konopczyński: To była taka esencja zbiorowego wysiłku kilku tysięcy studentów zrzeszonych w stołecznym AZS. Nie tylko zarządu i pracowników, ale wszystkich tych, którzy brali udział w naszych wydarzeniach oraz pomagali je organizować. Nasza ponad stuletnia historia i praca została zauważana. Nie wiemy czy przed wojną AZS Warszawa dostawał jakieś nagrody za swoją pracę, bo takich zapisków w kronikach nie ma. Ale dobry klimat, który urósł wokół AZS, to praca wielu pokoleń. Ja miałem to szczęście, że byłem osobą, która odbierała nagrodę.

W samej tylko Warszawie działa ponad 14 tysięcy organizacji pozarządowych. Jaka jest według Prezesa rola trzeciego sektora?

Trzeci sektor jest dopełnieniem demokratyzacji życia publicznego. Trudno wyobrazić sobie istnienie sobie demokratycznego państwa bez tego obszaru. Trzeci sektor w wielu przypadkach zastępuje instytucje państwowe czy samorządowe. Nie jest ich uzupełnieniem – tak jakby niektórzy chcieli to widzieć – ale momentami siłą wiodącą. Działania dotyczą różnych działań profilaktycznych, zdrowotnych, czy pomocowych. Trzeci sektor powstał z potrzeby serc, bo widziano luki w pewnych obszarach działań instytucji państwowych czy samorządowych. Natomiast AZS jako organizacja pozarządowa doskonale wypełnia luki jeśli chodzi o aktywność sportową, ale też wychowawczą.

W jaki sposób AZS może kształtować społeczeństwo obywatelskie?

– AZS to taka kuźnia kadr obywatelskich, bo uczy samozorganizowania i realizacji określonych celów jak np. konkretnego wydarzenia. To jest doniosła rola, bo w ten sposób wychowujemy kolejne pokolenie aktywnych młodych ludzi. To również przepiękna idea poświęcania siebie dla innych. AZS ma też funkcję integracyjną, bo łączy środowiska akademickie, ale nie tylko. Przykładem tego są nasze wspaniałe imprezy jak „Od młodzika do olimpijczyka” czy „Test Coopera dla Wszystkich”. Prowadzimy też działania skierowane do seniorów oraz Ligi Integracyjne. Takich rozgrywek dla młodzieży z ośrodków wychowawczych chyba nikt inny w Polsce nie organizuje. Grają tam razem ze swoimi wychowawcami, oraz uczniami z liceów, a to jest prawdziwa integracja społeczna. Wszystko to pomaga budować kontakty z drugim człowiekiem.

W ubiegłym roku w rozmowie z „Rzeczpospolitą” poruszył Prezes temat skutków natury społecznej jakie przyniosła pandemia. Niektórzy już chyba uznali, że lepiej jest pracować i uczyć się zdalnie?

– To jest temat na książkę, bo pandemia nas podwójnie zamknęła. Raz zamknęła nas w domach i na relacje z innymi, a po drugie zamknęła nas samych w sobie. Jest to więc zarówno szerszy problem społeczny jak i indywidualny- psychiczny. Zaczynamy odczuwać lęki egzystencjalne, których wcześniej nie mieliśmy. Każdy zaczął mieć poczucie zagrożenia zdrowia i życia. Efekty pandemii są trudne do oszacowania, bo jak kiedyś to wszystko się zakończy, wcześniej lub później, to może znowu rozkwitniemy, a może nie będziemy odczuwali już głodu kontaktów międzyludzkich?.

Udział w imprezach sportowych wydawał się może pewną odskocznią?

Człowiek jest istotą społeczną i realizuje się z innymi i wśród innych. Zamknięcie się w pokoju, może mieć nieobliczalne skutki, zwłaszcza dla procesu uspołeczniania młodego pokolenia. Tu jest wielka rola takich organizacji jak AZS, żeby dać szansę na bycie wśród rówieśników. Wszystkie środowiska AZS-u w Polsce mogą być realizatorem takich programów „readaptacji” poprzez aktywność i cel. Tym celem wcale nie musi być sukces czy wygrana, ale bycie razem. W tej chwili rolą AZS  jest przywrócenie do życia społecznego nie tylko studentów i osób ze starszego pokolenia, ale i licealistów Zwłaszcza, że jeszcze jako prezes ZG AZS podpisałem umowę z MEN, na mocy której możemy działać w szkołach średnich.

Powiedzieliśmy już o celach społecznych, a jakie będą najbliższe cele sportowe AZS Warszawa?

– Chciałbym żeby AZS Warszawa przystąpił do organizacji Letniej Uniwersjady. Pomysł jest odważny, ale powinniśmy rozpocząć rozmowy wewnątrz środowiska, z włodarzami miasta i władzami państwowymi. Warszawa zasługę na to by gościć największą imprezę sportową po igrzyskach olimpijskich ponieważ wychowała wielu wspaniałych sportowców a w tym wielu wybitnych azetesiaków. Taki pomysł mógłby zmobilizować nie tylko do budowy infrastruktury, ale także integracji zasobów społecznych, które później służyłyby przez lata mieszkańcom Warszawy.

Rozmawiał : Robert Zakrzewski
Foto: Marcin Selerski

Obfitych spotkań przy świątecznym stole, wielu niezapominanych chwil i wytrwałości w rozwijaniu swoich pasji. Dużo zdrowia i radości. Tego wszystkiego i o wiele więcej, życzymy naszym koleżankom i kolegom z okazji Świąt Bożego Narodzenia. 

Coraz bliżej Święta, coraz bliżej Nowy Rok, za nami też ostatnie akcenty podsumowujące cykl rozgrywek Lig Integracyjnych w 2021 roku. W czwartek 16 grudnia na Obiektach Centrum Futbolu Warszawianka rozegrano Świąteczny Turniej Piłki Nożnej – Dolna CUP.

W turnieju rywalizowało 10 zespołów reprezentujących Młodzieżowe Ośrodki Wychowawcze i Socjoterapii, które na początek podzielone zostały na dwie grupy. Wzorem ubiegłych lat było dużo grania i mnóstwo prezentów dla wszystkich uczestników. W rywalizacji sportowej najlepiej zaprezentowała się drużyna MOW Gostchorz, która z kompletem zwycięstw stanęła na najwyższym stopniu podium i zasłużenie z rąk Pana Sebastiana Olejniczaka – organizatora ze strony MOW Dolna – odebrała Świąteczny Mistrzowski Puchar.

Projekt Ligi Integracyjne jest współfinansowany przez Ministerstwo Sportu i Turystyki.

Wyniki:
Finał: MOW Gostchorz – MOW Wojnów 2:0
Mecz o III miejsce: MOS Łomianki – MOS Osowska 1:1 (2:1 k)
Mecz o V miejsce: MOW Patriotów – MOS Zielonka 3:3 (2:1 k)
Mecz o VII miejsce: MOW Dolna – MOS Radość 1:1 (2:1 k)

Klasyfikacja:

1 MOW Gostchorz
2 MOW Wojnów
3 MOS Łomianki
4 MOS Osowska
5 MOW Patriotów
6 MOS Zielonka
7 MOW Dolna
8 MOS Radość
9 SOW Dom przy Rynku
10 SP Bonifacego

 

 

 

W klimacie jak ze świątecznego teledysku rywalizowali fani ostrej jazdy. Pod śniegiem zasypane Zakopanem zainaugurowało już 20 sezon cyklu AZS Winter Cup czyli Akademickiego Pucharu Polski w narciarstwie alpejskim. Na pierwszy plan wysunęła się debiutantka Julia Włodarczyk z AWF Katowice.

W poniedziałek do zimowej stolicy Polski ściągnęło blisko 90 zawodniczek i zawodników z 25 uczelni, żeby jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia rozpocząć ściganie w ramach AZS Winter Cup. Przez lata zawody urosły do rangi jednego z najpopularniejszych cyklów w kraju przeznaczonych dla alpejczyków.

Na stoku Harenda warunki były prawdziwie zimowe, bo mróz lekko szczypał, a z nieba prószył śnieg. Biała panorama mogła zachwycać, ale podczas szybkiej jazdy nie było czasu na podziwianie widoków. Wszystkich zmarzniętych zagrzewał za to wysoki poziom rywalizacji.

– Jesteśmy bardzo zadowoleni z frekwencji, która dopisała mimo trudnego terminu. Zakopane przywitało nas piękną pogodą trochę nawiązującą do charakteru świątecznego. Pod tym miękkim śniegiem było też trochę twardego i zawodnicy mogli rywalizować. Duża w tym też zasługa Mariusza Staszel i jego ekipy, który pomógł nam przygotować trasę – mówił Rafał Jachimiak, wiceprezes AZS Warszawa i organizator zawodów.

Pod nieobecność dominatorki ubiegłej edycji – Katarzyny Wąsek swoją szansę wykorzystały inne narciarki. W slalomie najlepsza okazała się debiutantka Julia Włodarczyk, która po dwóch przejazdach wyprzedziła Helenę Kubasiewicz (ALK Warszawa). Zawodniczka AWF Katowice zamieniła się kolejnością na podium w slalomie gigancie z warszawianką, ulegając jej o blisko 2 sekundy.

– Wszyscy się ze mnie śmiali, że jestem „świeżak”, bo to moje pierwsze AZS Winter Cup. Dlatego też jechałam z wysokim numerem. Bardzo się cieszę z wyniku, bo warunki nie były łatwe. Cały czas padał śnieg i miejscami robiły się dziury. Jestem jednak zadowolona i na pewno będę przyjeżdżać na kolejne zawody. Ze swojej kariery zawodniczej już zrezygnowałam, a to jest doskonała kontynuacja przygody ze sportem – powiedziała Julia Włodarczyk, medalistka mistrzostw Polski juniorów i seniorów w narciarstwie alpejskim.

Wśród mężczyzn w slalomie wygrał Juliusz Mitan z AGH Kraków, który o zaledwie 0.12 sek. wyprzedził Antoniego Szczepanika z Politechniki Warszawskiej. Zawodnik stołecznych „inżynierów” nie dał już nikomu szans w gigancie i zdobył pierwsze miejsce wyprzedzając Piotra Krawczyka z AGH Kraków.

Podczas pierwszych zawodów przygotowano nagrody dla najlepszych debiutantów. Pod uwagę brany był łączny wynik w dwuboju. Wygrana Julii Włodarczyk nie może być tu żadną niespodzianką. Natomiast wśród mężczyzn najlepszym nowicjuszem był Szymon Szczerbik z AGH Kraków, choć on na swoje punkty musi jeszcze poczekać. Triumfatorzy w tym zestawianiu otrzymają gumy narciarskie AZS Winter Cup. Dzięki temu przez cały sezon będzie można dokładniej śledzić ich poczynania na stoku.

Kolejny etap AZS Winter Cup odbędzie się już 7 stycznia w Szczawnicy. To właśnie tam w ostatni weekend lutego rozegrany zostanie też finał rywalizacji. Na zwycięzców finałowego dwuboju czeka samochód osoby do użytkowania przez trzy miesiące. Sponsorem nagrody jest firma Toyota W&J Wiśniewski.

Organizatorem cyklu AZS Winter Cup jest AZS Warszawa. Partnerem wydarzenia jest Ministerstwo Sportu i Turystyki, m.st Warszawa, Nordica, UYN, Toyota W&J Wiśniewski, Snow and More Magazyn NTN, skifoto.pl, Przegląd Sportowy, Onet. Sponsorem główny Akademickiego Związku Sportowego jest Grupa Lotos.

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: Michał Szypliński

Wyniki AZS Winter Cup: 1 eliminacje

Slalom kobiet

1 Julia Włodarczyk (AWF Katowice) 1:06,70
2 Helena Kubasiewicz (ALK Warszawa) 1:07,11
3 Zofia Zdort (SUM Katowice) 1:07,58

Slalom gigant kobiet

1 Helena Kubasiewicz (ALK Warszawa) 1:07,19
2 Julia Włodarczyk (AWF Katowice) 1:08,90
3 Maria Łuczak (UMe Łódź) 1:09:55

Slalom mężczyzn

1 Juliusz Mitan (AGH Kraków) 1:09:25
2 Antoni Szczepanik (PW Warszawa) 1:09,37
3 Stanisław Hejmo (UJ Kraków) 1:10,45

Slalom mężczyzn

1 Antoni Szczepanik (PW Warszawa) 1:03,14
2 Piotr Krawczyk (AGH Kraków) 1:04,92
3 Stanisław Hejmo (UJ Kraków) 1:05,11

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Choć na dworze sceneria biała, to było takie miejsce gdzie atmosfera kipiała. Nikt nie żałował palących się kalorii i litrów potu. Wszystko to podczas Warszawskiego Maratonu Fitness, który już od 10 lat lat przyciąga miłośników sportowej aktywności.

Po trzech latach Warszawski Maraton Fitness wrócił na teren Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Przez ponad sześć godzin uczestnicy mogli trenować w czterech halach podzielonych tematycznie. Podczas, gdy w jednych pomieszczeniach rozbrzmiewała rytmiczna muzyka latino, to w innej części budynku panowała niemal błoga cisza na ćwiczeniach ze zdrowego kręgosłupa czy jogi twarzy.

– W Polsce o jodze twarzy zaczyna być głośno od 5 lat. Oprócz wizualnego aspektu ma ona aspekt terapeutyczny. Wspieramy walkę z bruksizmem czy napięciowymi, zmęczeniowymi bólami i migrenami. Joga twarzy jest dla każdego i uczy dobrych nawyków. Jako trenerka zawsze widziałam na twarzy grymas bólu, co jest niepotrzebne. Naturalne stało się, że zajęłam się tymi 80 mięśniami jakie mamy od obojczyków w górę – opowiadała trenerka Justyna Podobińska.

W niedzielnym wydarzeniu wzięło udział ponad 200 osób z których zdecydowana większość nie ograniczała się do jednych zajęć, ale ćwiczyła przez kilka godzin różne style. W końcu jest to maraton i nazwa wydarzenia zobowiązywała do długiego wysiłku. W sumie odbyło się 20 treningów i nie sposób było być wszędzie.

– Jestem już po trzech zajęciach, bo pierwszy był step, później tabata, a teraz dance. To jeszcze nie koniec. Jak już się wybierać na maraton to konkretnie. To mój trzeci rok kiedy biorę udział w tej imprezie i bardzo mi się podoba atmosfera. Warto tu przyjść, żeby się poruszać zwłaszcza w tych czasach i póki można to trzeba korzystać – powiedział Michał Sumałow, jeden z uczestników wydarzenia.

– Jest super. Za sobą mam już tabatę i step3/4, a teraz wybieram się na pilates. To będzie chwila żeby względnie odpocząć, bo znając prowadzącą to na pewno nas przyciśnie. Przed sobą będę miała jeszcze rolowanie i chyba tego mi najbardziej brakowało w zeszłej edycji. Biorę udział w tej imprezie już trzeci lub czwarty raz. Takie wspólne ćwiczenia dają dużo energii, choć ostatnio sama przestawiłam się na trenowanie przy komputerze – dodała Justyna Jachimiak, uczestniczka imprezy.

Na wszystkie zajęcia obowiązywał limit zgłoszeń, tak by impreza odbywała się z zachowaniem zasad bezpieczeństwa. O rekordzie frekwencji nie mogło być więc mowy. Część potencjalnych uczestników z pewnością zatrzymał w domach coraz popularniejszy trening on-line.

– Bardzo się cieszę, że ta machina cały czas działa i wracamy na WUM. Impreza prężnie działa choć warunki nie są łatwe i wszystko odbywa się w nieco okrojonym wydaniu. Są narzucone limity i pewnie część osób też się może bała brać udział. Dodatkowo podczas pandemii zaczęliśmy dużo ćwiczyć samemu z wirtualnymi trenerami i wielu osobom to odpowiada. Nie muszą przez to tracić czasu na dojazd i przebieranie się, a mogą zrobić dłuższy trening. Wydaje mi się, że tak może już zostać, ale w aktywności fizycznej ważna jest socjalizacja. Inni ludzie nas motywują do wysiłku – mówiła Anna Sobianek, pomysłodawczyni Warszawskiego Maratonu Fitness, która tym razem poprowadziła zajęcia z pilatesu.

Niemal tradycyjnie już zwieńczeniem maratonu był 1,5 godzinna zumba prowadzona przez Anię Cegłowską i Oktawiana Zagórskiego. W trakcie imprezy odbywającej się na obiekcie Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego nie mogło zabraknąć też wykładów i badań funkcjonalnej sprawności fizycznej.

Organizatorem wydarzenia był AZS Warszawa i AZS WUM. Partnerem imprezy było Ministerstwo Sportu i Turystyki, m.st. Warszawa, Warszawski Uniwersytet Medyczny, Aktywny Warszawiak.

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: Jerzy Chrzanowski

W efektownym stylu rok zakończyli uczestnicy zawodów „Od młodzika do olimpijczyka”. Na pływalni Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego nie zabrakło rekordów życiowych i najlepszych wyników w tym sezonie. Teraz czas na chwilę oddechu i przygotowania do kolejnych startów.

Popularna akcja skierowana do młodych pływaków z roczników (2008-2013) wkroczyła na półmetek. W sobotę 11 grudnia rozegrano trzecie i ostatnie w tym roku zawody eliminacyjne. Z uwagi na wprowadzone obostrzenia wydarzenie podzielone było na trzy bloki, a nie jak zazwyczaj na dwa. Wszystko po to by zmniejszyć liczbę osób przebywających jednocześnie na pływalni. W efekcie już dawno podczas imprezy nie było tak pusto, chociaż trenerzy i koledzy robili wszystko żeby nie było cicho.

Przez niemal 10 godzin w zawodach wystartowało blisko 700 uczestników z ponad 50 klubów. Mimo przedświątecznego okresu w imprezie wzięli udział pływacy z całego kraju, przez Dąbrowę Górniczą, Hajnówkę, Elbląg, Lublin i Warszawę. Nie brakowało stałych bywalców, ale też debiutantów.

– To jest pierwszy start moich zawodników w życiu i przyjechaliśmy tu zbierać doświadczenie. Dzieci są może lekko zakręcone na początku, ale podejście sędziów jest rewelacyjne i wszystko odbywa się na spokojnie. Te zawody mają już swój prestiż i nasz klub bierze w nich udział od lat. Cały ten rok był zdecydowanie lepszy dla pływaków od poprzedniego. Dzieci miały okazję wyjść z domów, żeby się poruszać – mówiła trenerka Agnieszka Gapińska z UKS 48 Warszawa.

Wśród zwycięzców z dobrej strony pokazała się po raz kolejny Ewa Leciejewska z Fali Nieporęt triumfując na 50 m stylem motylkowym i na 100 m stylem dowolnym. Natomiast wśród chłopców dubletem popisał się Albert Borowski wygrywając w tych samych konkurencjach.

– Bardzo się cieszę z wygranej. Pływać zacząłem w 1 klasie. Najbardziej w pływaniu lubię uczucie jak jest się w wodzie i to, że można poznać wielu kolegów. Na setkę najtrudniejsze chyba są nawroty – powiedział 11-letni Albert Borkowski z klubu Delfin Tarnobrzeg, który wygrał na 100 m stylem dowolnym z czasem 1:07.71 i na 50 m stylem motylkowym z rezultatem 34.86.

Czasem od miejsca na podium ważniejszy był udział, a poprawa rekordu życiowego cieszyła bardziej niż medal i piątkowy dyplom.

– Długo tu nie startowałam, ale cieszę się znów mogłam popłynąć. Poszło mi bardzo dobrze. Nie wygrałam, ale pobiłam swój rekord. Moje początki z pływaniem były trudne, bo na początku nawet bałam się wejść do wody, ale jakoś się udało. Teraz poprawianie rekordów daje mi wiele satysfakcji – mówiła Maria Pietrzyk z klubu KP Raw-Swim, która na 100 m stylem dowolnym uzyskała 1:20.27.

Na uczestników akcji czekały zimowe czapki, które sądząc po reakcji przypadły do gustu. Kolejne zawody w ramach zawodów „Od młodzika do olimpijczyka” odbędą się dopiero 19 marca.

Organizatorem wydarzenia jest AZS Warszawa. Partnerem jest Ministerstwo Sportu i Turystyki, m.st. Warszawa, Urząd Miasta Lublin, Warszawski Uniwersytet Medyczny, TYR Polska, Print Plus, oraz Grupa PZU i Dobra Drużyna PZU.

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: Marcin Klimczak

 

 

Kiedy za oknem zaczyna padać śnieg to dla jednych jest zaskoczenie, a dla innych spełnienie marzeń. Czas wyciągnąć zimowy sprzęt z szafy i pokazać na stoku kto co potrafi. Przed nami kolejna edycja AZS Winter Cup, czyli Akademickiego Pucharu Polski w narciarstwie alpejskim. Zapisy wystartowały.

Tuż przed rozpoczęciem astronomicznej zimy wystartuje cykl popularnych zawodów przeznaczonych dla alpejczyków z indeksem. Poziom sportowy jest wysoki, atmosfera unikalna, a stawką są „Kryształowe Kule” podobne do tych przyznawanych w Pucharze Świata. To nie jedyna nagroda o jaką ubiegać będą się uczestnicy AZS Winter Cup. Na zwycięzców finałowego dwuboju czeka samochód, z którego będą mogli korzystać przez trzy miesiące. Nagrodę ufundował sponsor zawodów firma Toyota W&J Wiśniewski.

Podczas każdych z pięciu zawodów eliminacyjnych przygotowane będą przejazdy w slalomie i slalomie gigancie. Początek drogi do wygranej prowadzi ponownie przez Zakopane i stok Harenda. Tak się składa, że trójka z ubiegłorocznych zwycięzców pierwszych zawodów AZS Winter Cup wygrała też w klasyfikacji generalnej. Przypadek?

Wśród pań miniony sezon zdominowała Katarzyna Wąsek z Collegium Civitas, która zwyciężyła zarówno w klasyfikacji slalomu jak i slalomu giganta. Łącznie na pierwszym miejscu stawała aż 9 razy, często jadąc po dublet. Jednak na Harendzie w slalomie lepsza okazała się Helena Kubasiewicz z Akademii Leona Koźmińskiego.

– Nie czuję się faworytką i nigdy tak nie miałam. Przed każdym sezonem „wintercupów”, a to będzie już trzeci, nie trenuje i znów nie udało mi się pojechać na żaden lodowiec. Miniony sezon był zdecydowanie moim najlepszym. W sumie nawet ciężko mi wytłumaczyć skąd była taka forma. Niemniej ogromnie się cieszyłam z każdych zawodów. Teraz nie wiem jeszcze czy pojadę na rozpoczęcie w Zakopanem ze względu na datę. Na pewno ten sezon to będzie niewiadoma, gdyż do rywalizacji dołączy też Zosia Zdort, która jest lepiej przygotowana. Szczególnie, że w zeszłym roku ścigała się jeszcze w zawodach FIS – powiedziała Katarzyna Wąsek, uczestniczka zimowej Uniwersjady z 2019 roku.

Pod Tatrami nie zobaczymy tym razem triumfatora slalomu mężczyzn – Dominika Białobrzyckiego, który rozpoczął współpracę z polską kadrą narodową kobiet w roli serwismana. Większość zimy spędzi pomagając reprezentantkom kraju w osiąganiu jak najlepszych wyników. Przyznał jednak, że za pucharem będzie tęsknił i być może jeszcze wróci na Akademickie Mistrzostwa Polski.

Na starcie pojawi się za to Norbert Wróbel z AWF Kraków, który na Harendzie wygrał w slalomie gigancie i było to jego jedyne zwycięstwo w ubiegłym sezonie. W pozostałych zawodach w ramach AZS Winter Cup zajmował w gigancie miejsca na podium i ostatecznie wygrał w tej klasyfikacji.

– Moje przygotowania do nowego sezonu przebiegają bardziej taktycznie niż praktycznie ponieważ praca i studia bardzo ograniczyły możliwości treningów. Pierwszy start w sezonie zawsze jest wielką niewiadomą. Ja ze swojej strony mam nadzieję, że przez rok nie zapomniałem jak się jeździ na nartach i po kilku treningach w Polsce pójdzie mi jak najlepiej. Harenda nie jest łatwym stokiem i według mnie może zweryfikować przygotowanie wszystkich zawodników – stwierdził Norbert Wróbel.

Zimowy cykl składa się z zawodów rozgrywanych od grudnia do końca lutego. Uczestnicy zawitają w tym czasie na Palenicę, Jaworzynę czy Mosorny Groń. Finał odbędzie się na wspomnianej już Palenicy, ale to nie koniec jazdy. W marcu na deser odbędzie się efektowny slalom równoległy i team event, oraz zaległa urodzinowa „18-tka”.

– Slalom równoległy i team event to będzie taki narciarski festiwal poprzedzający Akademickie Mistrzostwa Polska. Chcemy, żeby zawody miały jak najbardziej profesjonalny charakter i staramy się podnosić poprzeczkę. Czekać nas będzie tydzień ścigania. Zawody z okazji 18-tych urodzin przekładamy na marzec z kilku powodów. Liczymy wtedy na lepsze warunki pogodowe i pandemiczne, bo ważny będzie też aspekt integracyjny. W tych zawodach wystartować będą mogły różne pokolenia narciarzy. W pewnym momencie pewnie zdarzy się tak, że podczas takich jubileuszowych imprez będą startowali rodzice i dzieci – powiedział Rafał Jachimiak, wiceprezes AZS Warszawa, organizator zawodów.

Zawody AZS Winter Cup wystartują już 20 grudnia. Do finałów awansuje najlepsza 40-tka wśród kobiet i 60 mężczyzn z rankingu prowadzonego podczas eliminacji. Podczas każdego etapu oprócz klasyfikacji indywidualnej prowadzona będzie też drużynówka. Zgłoszenia prowadzone są na stronie wintercup.pl.

Organizatorem imprezy jest AZS Warszawa. Patronami wydarzenia są Ministerstwo Sportu i Turystyki, Toyota W&J Wiśniewski, Magazyn NTN Snow & More. Sponsorem głównym AZS jest Grupa LOTOS.

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: Michał Szypliński

AZS Winter Cup 2021/2022 – terminarz:

20.12.2021 – Zakopane
7.01 2022 – Szczawnica
21.01.2022 – Krynica-Zdrój
04.02.2022 – (niespodzianka)
18.02.2022 – Zawoja
25.02.2022 – Szczawnica (finał)
04.03.2022 – Czarna Góra (slalom równoległy)
5.03.2022 – Zakopane (18-tka)
6.03.2022 – Czarna Góra (Team Event)

Zanim pierwsza gwiazdka pojawi się na niebie, zobaczymy kto błyszczeć będzie podczas zawodów „Od młodzika do olimpijczyka”. Przed nami trzeci i zarazem ostatni tegoroczny etap rywalizacji. Wydarzenie ponownie odbędzie się na pływalni Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Jeszcze nie tak dawno w Lublinie odbywała się inauguracja kolejnego sezonu zawodów, a już wkraczamy na ich półmetek. W sobotę 11 grudnia na najnowocześniejszej pływalni w Warszawie odbędą się trzecie zawody z cyklu „Od młodzika do olimpijczyka”. Impreza od 10 lat propaguje pływanie wśród najmłodszych i pomaga poszukiwać następców obecnych mistrzów. Dla niektórych jest to często pierwszy poważny start na drodze ze sportem, której finał znaleźć może się podczas igrzysk olimpijskich.

Zawody odbędą się na pływalni 25 metrowej i rozegrane będą w kilku blokach w zależności od liczby uczestników. W imprezie biorą udział chłopcy i dziewczęta z sześciu roczników (2011-2013 i 2008-2010). Zmagania tradycyjnie toczyć będą się w takich konkurencjach jak 50 i 100 metrów stylem dowolnym, klasycznym, grzbietowym, czy zmiennym. Zapisy trwają do 7 grudnia.

– W tym roku zapisy utrzymują się na podobnym poziomie i wiele rzeczy na to się składa. Na ten moment mamy ponad 580 zgłoszeń i chcielibyśmy rozegrać zawody w dwóch blokach. Jeśli jednak w ostatnim momencie spłynie sporo rejestracji, to możliwe jest rozbicie imprezy na trzy bloki. Z decyzją musimy poczekać do zamknięcia zgłoszeń. Impreza dobrą szansą, żeby sprawdzić się jeszcze przed świętami i zobaczyć jak się przepracowało ten czas od września do grudnia – powiedział Piotr Żebrowski, koordynator zawodów.

Na uczestników czekają atrakcyjne niespodzianki, które przydadzą się zimą zwłaszcza po wyjściu z basenu. Najlepsi w swoich konkurencjach otrzymają też pamiątkowe dyplomy i medale. Impreza odbędzie się bez udziału publiczności. Dla kibiców przygotowana będzie transmisja w mediach społecznościowych. Początek zawodów w sobotę o godzinie 9.

Finał akcji „Od młodzika do olimpijczyka” odbędzie się 11 czerwca. Awans w każdej konkurencji uzyska najlepsze 16 osób według punktów FINA. Łącznie rozgrywanych jest sześć zawodów eliminacyjnych w tym dwa na basenie 50 metrowym.

Organizatorem wydarzenia jest AZS Warszawa. Partnerem jest Ministerstwo Sportu i Turystki, m.st Warszawa, Urząd Miasta Lublin, Warszawski Uniwersytet Medyczny, TYR Polska, Print Plus, oraz Grupa PZU i Dobra Drużyna PZU.

Autor: Robert Zakrzewski