Bez kategorii
nsw-5g3e3zpjeuz9o1ij0b6mi1dj4lfmg2b1hisyh3g2lqzqe-k3efbz4s9bh4z205w-rbkfx3qeuapqrfuljj28fg6d6sa5p1lhmdw5fylqx4j30b4hs57-tykgqhz9koa5
-1
archive,paged,category,category-bez-kategorii,category-1,paged-36,category-paged-36,bridge-core-3.0.5,tribe-no-js,qode-page-transition-enabled,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-child-theme-ver-1.0.0,qode-theme-ver-29.2,qode-theme-bridge,qode_header_in_grid,wpb-js-composer js-comp-ver-6.10.0,vc_responsive

Bez kategorii

Bez presji i na większym luzie – tak podsumować można półfinał A Akademickich Mistrzostw Polski w koszykówce kobiet, które odbyły się w Warszawie. Wszystkie uczelnie z tej strefy grają dalej i mają szansę na medale w ogólnopolskim finale.

Przez dwa dni w Centrum Sportu i Rekreacji Uniwersytetu Warszawskiego rywalizowało sześć drużyn. Początkowo obsada miała być nieco większa, ale ze startu wycofała się Akademia Pedagogiki Specjalnej i Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Lesznie. Dlatego uczelnie, które uczestniczyły w turnieju, miały z góry zapewniony awans.

Ponieważ każdy zrealizował swój plan minimum już wychodząc na parkiet, pozostawało tylko wyłonić kolejność. Faworytem był Uniwersytet Warszawski mający drużynę na poziomie I ligi i niemal etatowy medalista. Uczelnia ta pokazała siłę ognia w meczu grupowym przeciwko Uniwersytetowi im. Adama Mickiewicza z Poznania, wygranym aż 80:36.

Ostatecznie w finale spotkały się wspomniany Uniwersytet Warszawski i Politechnika Gdańska, która po wyrównanym półfinale tylko trzema puntami pokonała Uniwersytet Gdański (37:34). Mecz zakończył się pewnym zwycięstwem stołecznej drużyny 50:36.

– Poziom turnieju był wysoki, ale mógł być wyższy, bo nie zagrało kilku dziewczyn, które grają w Ekstraklasie w Politechnice Gdańskiej czy na Uniwersytecie Gdańskim. Bardzo walczyła też SGGW. Każdy miał z tyłu głowy, że wychodzi dalej i to chyba pomagało, bo można było podejść do gry na pewnym luzie. Oczywiście my zawsze chcemy zrobić swoje i gramy po to, żeby wygrać – powiedziała Weronika Preih, kapitan drużyny Uniwersytetu Warszawskiego.

W grze o trzecią lokatę zmierzyły się Uniwersytet Gdański i Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego. Bez większych kłopotów wygrała drużyna z Pomorza 67 : 46, kontrolując przebieg spotkania.

Powody do zadowolenia miała Akademia Wychowania Fizycznego, która po dłuższej przerwie znów zagra w finale AMP w koszykówce kobiet. Zawodniczki z Marymonckiej przegrały co prawda wszystkie trzy spotkania, ale sukces był blisko w walce o piątą lokatę z UAM Poznań (42:45).

– Graliśmy z założeniem, że trzeba będzie wygrać jeden mecz żeby awansować i zająć piąte miejsce. Mamy teraz takie czasy, a nie inne, bo zawsze zgłoszonych było więcej drużyn. Do tego część drużyn nie przyjechała, bo zaraz startuje liga. U nas też brakowało kilku dziewczyn, bo grały w sparingach w swoich klubach. Ale dzięki temu zawodniczki, które były mogły się ograć i poznać zagrywki. Na finałach wszystko powinno lepiej wyglądać – oceniał Oskar Blaszkiewicz trener koszykarek AWF Warszawa.

Akademickie Mistrzostwa Polski w koszykówce kobiet odbędą się w Łodzi w dniach 15-18 października.

Głównym sponsorem Akademickich Mistrzostw Polski jest GRUPA LOTOS. Impreza dofinansowana jest przez Ministerstwo Sportu.

Klasyfikacja końcowa AMP w koszykówce kobiet – strefa A:

1. Uniwersytet Warszawski

2. Politechnika Gdańska

3. Uniwersytet Gdański

4. Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie

5. Uniwersytet Adama Mickiewicza w Poznaniu

6. Akademia Wychowania Fizycznego w Warszawie

W Warszawie poznaliśmy pięcioro finalistów akcji „z SKS-u do AZS-u”. Być może gdzieś wśród uczestników był przyszły uczestnik igrzysk. Jeśli nie tych olimpijskich, to przynajmniej Igrzysk Studentów Pierwszego Roku.

Przez trzy dni parkiet Centrum Sportu i Rekreacji Uniwersytetu Warszawskiego tętnił życiem, a nawet i odbiciem. W trzech konkurencjach wystartowało łącznie trzynaście szkół. Tylko zwycięzcy mogli liczyć na awans do ogólnopolskiego finału, ale dla uczniów ważna była też ponowna możliwość sprawdzenia się z rówieśnikami.

W futsalu mężczyzn najlepszy okazał się Zespół Szkół nr 36 im. Marcina Kasprzaka, który w trzech meczach zdobył komplet puntów. Drużyna z warszawskiej Woli zanotowała imponujący bilans bramkowy wynoszący 15-3.

Kolejny dzień zaserwował dawkę siatkarskich emocji i wyrównanych spotkań. Ostatecznie wśród dziewcząt najlepsze okazało się Technikum Architektoniczno-Budowlane im. Stanisława Noakowskiego, które dobrze stawiało bloki, jeszcze lepiej przyjmując. W finale pokonując Liceum Ogólnokształcące im. Zbigniewa Herberta 2:0 (15:6,15:9).

Natomiast wśród chłopców zwyciężyło Liceum Ogólnokształcące im. Ks. Józefa Poniatowskiego, które niczym szarża przeszło przez fazę grupową, wygrywając wszystkie mecze 2:0. Uczniowie tej szkoły jeszcze nie raz mieli dać o sobie znać podczas tego turnieju.


W czwartek można było trochę nawrzucać, bo tego dnia wyłoniono najlepsze ekipy w koszykówce. Wśród chłopców znów górą byli reprezentanci Poniatówki zwyciężając wszystkie swoje spotkania i zajmując pierwsze miejsce w grupie. W ostatnim meczu pokonali wspomniany już Zespół Szkół nr 36 – 25:8.

– Wróciliśmy na SKS i mieliśmy 1,5 godziny, żeby przygotować się do tego turnieju. Najtrudniejszy był pierwszy mecz, bo nie graliśmy długo razem. Pojawiły się też osoby z pierwszych klas, ale bardzo nam pomogły. Graliśmy bardzo zespołowo, mieliśmy też dużo asyst i zbiórek, dobrze radziliśmy sobie technicznie. To chyba zadecydowało – powiedział Jakub Bugaj, kapitan zwycięskiej szkoły.

O miano najlepszej drużyny żeńskiej zacięcie walczyło Liceum Ogólnokształcące im. Johanna Wolfganga Goethego z Liceum im. Ks. Józefa Poniatowskiego. Po emocjonującej końcówce wygrały uczennice z Mokotowa 11:10. Rywalki w ostatniej sekundzie miały jeszcze dwa rzuty osobiste, ale trafiły tylko jeden ustalając wynik meczu.

– Miałyśmy długą przerwę, ale biorąc pod uwagę obecną sytuację uważam, że się spisałyśmy dobrze. Oczywiście wciąż jest wiele rzeczy, które musimy poprawić i będziemy to robić na kolejnych treningach. Cieszę się jednak, że zagrałyśmy zespołowo. Długi czas tęskniłyśmy za sobą i za wspólną grą. To nam chyba pomogło wygrać – mówiła zadowolona Angelika Mioduchowska z L.O im. J.W. Goethego.


Impreza odbyła się w ramach Europejskiego Tygodnia Sportu. Jeszcze w listopadzie na terenie Akademii Wychowania Fizycznego dokończenie stołecznych eliminacji „z SKS-u do AZS-u” w sportach indywidualnych: tenisie stołowym i ergometrze wioślarskim.

Ogólnopolski finał odbędzie w dniach od 4 do 6 grudnia w Warszawie. Spotkają się w nim zwycięzcy regionalnych eliminacji rozgrywanych w pięciu miastach m.in: Katowicach, Lublinie, Opolu czy Toruniu.

Akcja „z SKS-u do AZS-u” przeznaczona jest dla uczniów szkół średnich. Stanowi szansę do rywalizacji z rówieśnikami, ale też okazję do zapoznania się ze sportem akademickim i ofertą wyższych uczelni.

Zawody współfinansowane są ze środków m.st. Warszawy oraz Ministerstwa Sportu.

Autor: Robert Zakrzewski – Media AZS Warszawa

Wyniki

Rozpoczęły się warszawskie eliminacje turnieju „Z SKS-u do AZS-u”. Na dobry początek uczniowie szkół średnich zmierzyli się w futsalu, czyli dyscyplinie bardzo popularnej w środowisku akademickim.

Zmagania młodych futsalistów zdominował Zespół Szkół nr 36 im. Marcina Kasprzaka, który w trzech meczach zdobył komplet puntów. Drużyna zanotowała również imponujący bilans bramkowy wynoszący 15-3. Strzelecki popis dając zwłaszcza w meczu przeciwko Zespołowi Szkół nr 11. Pozostałe szkoły zgromadziły zgodnie po 3 punty.  Na koniec graczom z warszawskiej Woli pozostawało się cieszyć z awansu do ogólnopolskiego finału akcji.

W środę i czwartek w Centrum Sportu i Rekreacji przy ul. Banacha 2a nastąpi dokończenie zawodów. Do gry wejdą drużyny walczące w kolejnych konkurencjach: siatkówce i koszykówce. Łącznie do zmagań zgłoszonych zostało 13 stołecznych szkół. W listopadzie odbędzie się jeszcze rywalizacja indywidualna w tenisie stołowym i ergometrze wioślarskim.

Ogólnopolski finał „Z SKS-u do AZS-u” rozegrany zostanie się w dniach 4-6 grudnia w Warszawie. Finaliści wyłaniani są spośród zwycięzców regionalnych eliminacji odbywających się w jeszcze czterech miastach: Katowicach, Lublinie, Opolu i Toruniu.

Celem akcji jest nie tylko wyłonienia najlepszych drużyn, ale też promocja sportu akademickiego i wskazywanie uczniom szkół średnich dalszej drogi rozwoju.

Klasyfikacja:

1. Zespół Szkół nr 36 im. Marcina Kasprzaka

2. IX Liceum Ogólnokształcące im. Klementyny Hoffmanowej

3. Zespół Szkół Poligraficznych im. Marszałka Józefa Piłsudskiego

4. Zespół Szkół nr 11 im. Władysława Grabskiego

Spotkać ich można na każdym etapie organizacji imprez masowych od biura zawodów po wręczanie medali. Tym razem to wolontariusze postanowili zrobić coś dla kolegów i koleżanek, którzy zwykle służą pomocą. Tak powstał Bieg Wolontariusza.

W sobotę na stadionie OSiR Targówek, przy pięknej słonecznej pogodzie wystartowało blisko 150 osób. Uczestnicy ruszali falami co kilkanaście minut, a do pokonania mieli 2000 m. Impreza utrzymana była w luźnej atmosferze. Dystans składający się z pięciu okrążeń można było przebiec, ale też przemaszerować. Nie było prowadzonego oficjalnego pomiaru czasu, liczył się sam udział.

Pierwotnie Bieg Wolontariusza miał się odbyć pod koniec marca, jednak z powodu pandemii musiał zostać przełożony, jak wszystkie tego typu wydarzenia. Młodzi organizatorzy przyznali po wszystkim, że ten czas choć trudny, to wyszedł im na dobre. Zdążyli się lepiej przygotować do wydarzenia.

– Pomysł biegu wyszedł od trójki, a w zasadzie czwórki doświadczonych wolontariuszy, którzy spotykali się podczas różnych wydarzeń. Mieliśmy swoje różne obserwacje, a to że dystanse są za długie, że jest jakaś presja czasu, a biegi są za drogie. Dlatego powstał pomysł zorganizować biegu bezpłatnego dla wolontariusz, osób aktywnie w społecznie. W zasadzie dla każdego, kto będzie chciał przyjść i uczestniczyć. Jednak nawet 800 godzin wolontariatu nie odzwierciedla wielu rzeczy – mówiła Martyna Szczygieł, organizatorka imprezy.

Dla jednych bieg był okazją do zdobycia kolejnego medalu do kolekcji. Dla innych stał się szansą do przeprowadzenia treningu w warunkach startowych. Tak było w przypadku Pawła Kamińskiego, który tego dnia miał wykonać serie 7 x 1000 m. Najpierw zrealizował część planu, a ostatnie dwa okrążenia pokonał już w ramach Biegu Wolontariusza.

– Biegałem typowy trening pod 10 km, a na koniec udzieliła się adrenalina. Ona powstaje przy każdej formie zawodów. Sam udzielam się jako wolontariusz, zwłaszcza podczas biegów górskich. Teraz w dobie covidu, bez osób chcących być wolontariuszami wiele z tych imprez by się nie odbyło. Ja mam duży szacunek dla wolontariuszy, bo duże imprezy często dzieją się przez cały dzień, a można otrzymać za to tylko gadżety. Czuje, że oni są niedocenieni a bez nich nie było wielu imprez – mówił zmęczony biegacz.

Niewykluczone, że impreza będzie miała charakter cykliczny. A kolejny bieg na stadionie przy ul. Łabiszyńskiej już 3 października podczas Testu Coopera dla Wszystkich.

Organizatorem Biegu Wolontariusza byli m.in.: Zwolnieni z Teorii, Inicjatywa Perspektywa, OSiR Targówek, Rada Dzielnicy Targówek i Akademicki Związek Sportowy Warszawa.

Autor: Robert ZakrzewskiMedia AZS Warszawa

 

 

 

Przygoda ze sportem nie musi kończyć się wraz z otrzymaniem egzaminu dojrzałości. Przekonuje o tym szósta edycja zawodów „z SKS-u do AZS-u” promująca akademickie rozgrywki i uczelnie, wśród uczniów szkół średnich.

Ta impreza nie tylko wyłania zwycięzców, ale także wskazuje dalszą drogę rozwoju sportowego. Może przypadkiem odkryje przyszłą gwiazdę Akademickich Mistrzostw Polski, a nawet uczestnika Uniwersjady, lub członka jednej z wielu uczelnianych sekcji.

Szkolne Kluby Sportowe rywalizować będą w dwóch etapach. Najpierw spotkają się w regionalnych eliminacjach, które rozgrywać się będą w pięciu miastach: Katowicach, Lublinie, Opolu, Toruniu i Warszawie. Najlepsi awansują do finału, który odbędzie się w stolicy w dniach 4-6 grudnia.

– Staramy się pokazywać uczniom co to jest AZS. Prezentujemy im infrastrukturę uczelnianą, tak żeby wiedzieli że wraz z końcem lekcji WF-u w szkole, nie muszą kończyć swojej aktywności. Na uczelniach sport jest równie istotny. Chcemy pokazać im na jakim poziomie organizujemy zawody i że AZS to nie jest tylko sport wyczynowy, tylko taki dla wszystkich. Ale z tego co wiem, to przychodzą na finały też trenerzy z uczelni i szukają talentów – mówi Rafał Jachimiak z AZS Warszawa.

Rywalizacja odbywać będzie się w trzech dyscyplinach zespołowych (koszykówce, piłce siatkowej, futsalu mężczyzn) i dwóch indywidualnych (tenisie stołowym, ergometrze). Niektóre z nich dopiero zdobywają swoją popularność na poziomie szkół średnich.

– Jeśli chodzi o sporty drużynowe, to najmniej znany jest futsal. W Polsce ten sport narodził się w środowisku akademickim i rozlewa się powoli. Liczymy, że coraz więcej osób będzie znało zasady, bo różni się on od tzw. „halówki”. Co do ergometru, to często uczniowie pierwszy raz tu wsiadają na maszynę. To nie jest sport, który pojawia się codziennie na lekcji WF-u – wyjaśnia organizator zawodów.

Plan zajęć warszawskich eliminacji „z SKS-u do AZS-u” wygląda następująco: w dniach 22-24 wrześniach w hali przy ul. Banacha 2a rywalizować będą wymienione już sporty zespołowe. Natomiast 10 i 11 listopada na obiektach AWF o awans walczyć będą indywidualnie uczniowie na ergometrze i tenisiści stołowi.

Ogólnopolskie finały akcji odbędą się w Warszawie w terminie 4-6.12.2020.

Wyrażenie „cuda na kiju” nabrało nowego znaczenia dzięki uczestnikom pierwszych Akademickich Mistrzostw Polski w unihokeju. W inauguracyjnym turnieju nie zabrakło emocji, które potęgowane były przez rzuty karne. To od nich zależały medalowe losy. Ostatecznie najlepsza okazała się drużyna Akademii Górniczo-Hutniczej z Krakowa.

W hali przy ul. Banacha, przez trzy dni rywalizowało 124 zawodników z 14 uczelni. Poziom zmagań był wysoki. Dla kilku zawodników była to dobra okazja do sprawdzenia formy, tuż przed startem Ekstraligi.

Na pierwszego gola, nie tylko tego turnieju, ale i w historii Akademickich Mistrzostw Polski, nie trzeba było długo czekać. W annałach zapisał się Jakub Brichaczek, który po prawie dwóch minutach otworzył wynik spotkania pomiędzy Uniwersytetem Gdańskim a Politechniką Rzeszowską (0:6).

– Bardzo mi miło, że to ja strzeliłem pierwszego gola. Kolega przejął piłkę i podał do mnie. Ja znalazłem się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Zdecydowałem się strzelić pod poprzeczkę. Cały mecz się dla nas fajnie ułożył i sprawił, że dobrze weszliśmy w turniej – powiedział rozgrywający Politechniki Rzeszowskiej.

Decydujące rozstrzygnięcia zapadły podczas środowych finałów. O najcenniejszy medal zagrać miała Uczelnia Państwowa im. Jana Grodka z Sanoka, która w półfinale pokonała właśnie Politechnikę Rzeszowską (7:4). Jej rywalem była Akademia Górniczo-Hutnicza z Krakowa, która rozgromiła swoją ostatnią przeszkodę – Akademii Wychowania Fizycznego z Warszawy (13:5).

To było spotkanie godne rywalizacji o pierwszy złoty medal w historii AMP-ów w unihokeju. Nie brakowało ładnych goli i szybkich akcji z obu stron. Po pierwszej połowie minimalnie prowadziła drużyna z Sanoka 3:2, ale po drugiej części gry na tablicy wyników był już remis 6:6. O wszystkim miały zdecydować karne. Dzięki rewelacyjnej postawie bramkarki Klaudii Jachymiak zwyciężyła ekipa ze stolicy Małopolski 7:6.

– Czuję się fantastycznie. To był bardzo ciężki i bardzo wyrównany mecz, a do tego karne. Przez całe spotkanie czuć było huśtawkę emocji, od złości do radości. Koniec jest jednak wspaniały. Podczas karnych bardzo pomaga adrenalina. Oczywiście część rywali już się zna, ale zawsze czymś starają  zaskoczyć. Ja też staram się prowadzić różne gierki i tak się próbujemy wzajemnie przekabacić – mówiła szczęśliwa Klaudia Jachymiak, która została wybrana najlepszą bramkarką turnieju.

W meczu o trzecie miejsce spotkała się Politechnika Rzeszowska i Akademia Wychowania Fizycznego, które przegrały swoje półfinały. Choć drużyna ze stolica Podkarpacia prowadziła po pierwszej połowie już 4:1, to rywale odrobili straty i regulaminowy czas gry skończył się remisem 4:4.

O wszystkim także musiały rozstrzygnąć karne. Po strzeleckim pojedynku lepsi okazali się Inżynierowie i to oni cieszyli się z miejsca na podium. Warszawianom pozostał tylko lekki niedosyt.

– Półfinał przegraliśmy z AGH, które moim zdaniem było faworytem tych mistrzostw. Ale już trzecie miejsce było w naszym zasięgu. Może zabrakło sił? Jest taka zasada, że musi być cały czas jedna dziewczyna na boisku, a my mieliśmy tylko jedną i grała bez zmiany. Dagmara Zadrożna wykonała wielką pracę. Mieliśmy też kilku zawodników którzy już nie grają, a bramkarz dopiero przedwczoraj zobaczył co to jest unihokej – ocenił na gorąco Rafał Deska, kapitan AWF.

Unihokej jest jedną z trzech dyscyplin, która w tym roku dołączyła do programu Akademickich Mistrzostw Polski. Zmagania rozegrane były w formule Swiss, w której gra się toczy na mniejszym boisku i w zespołach liczących po trzech graczy w polu.

Głównym sponsorem Akademickich Mistrzostw Polski jest GRUPA LOTOS. Impreza dofinansowana jest przez Ministerstwo Sportu. Sponsorami nagród są firmy Polar, Tempish i MK Bowling.

Autor: Robert Zakrzewski – Media AZS Warszawa

Klasyfikacja generalna:

1. Akademio Górnicza-Hutnicza w Krakowie

2. Uczelnia Państwowa im. Jana Grodka w Sanoku

3. Politechnika Rzeszowska

4. Akademia Wychowania Fizycznego Warszawa

5. Uniwersytet Warszawski

6. Politechnika Gdańska

7. Uniwersytet Gdański

8. Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu

9. Uniwersytet Wrocławski

10. Politechnika Warszawa

11. Państwowa Wyższa Szkoła Wschodnioeuropejska w Przemyślu

12. Uniwersytet Medyczny w Łodzi

13. Uniwersytet Szczeciński

14. Uniwersytet Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie

Nagrody indywidualne:

MVP kobiet: Katarzyna Pabis (UW Warszawa)

MVP mężczyzn: Rafał Żabówka (AGH Kraków)

Najlepsza bramkarka: Klaudia Jachymiak (AGH Kraków)

Najlepsza obrończyni: Dagmara Zadrożna (AWF Warszawa)

Najlepsza atakująca: Weronika Grądzka (PG Gdańsk)

Najlepszy bramkarz: Dawid Serwiński (PRz Rzeszów)

Najlepszy obrońca: Sebastian Sternicki (AWF Warszawa)

Najlepszy atakujący: Jakub Sujkowski (UP Sanok)

 

 

 

Unihokej przeszedł długą drogę od szkolnych sal gimnastycznych, do programu Akademickich Mistrzostw Polski. Popularność tej dyscypliny wciąż rośnie. Przekonać się o tym będzie można już wkrótce w Warszawie, gdzie 14 drużyn powalczy o miano najlepszej uczelni w kraju.

Do tej pory za najlepszą uczelnię w unihokeju można było uznać zwycięzców Akademickiego Pucharu Polski. Rozgrywki tego typu odbywały się przez trzy lata i zawsze cieszyły dużym zainteresowaniem. Pewnie gdyby nie obecny trudny rok i w tym razem padłby kolejny rekord zgłoszeń. Zwłaszcza, że ranga imprezy jest większa, bo mistrzowska.

– Zakładaliśmy, że zgłosi się ok. 30 drużyn, bo rok temu w niezbyt dogodnym listopadowym terminie było 17 ekip. Puchar miał mniejsze finansowanie ze strony uczelni, więc nastawialiśmy się na większą liczbę. Jednak biorąc pod uwagę obecną sytuację na świecie uważam, że frekwencja jest pozytywna. Zobaczymy jak będzie w latach kolejnych. Zwłaszcza, że teraz nauczyliśmy się, że niczego nie można być pewnym – ocenia Maciej Konieczka, organizator Akademickich Mistrzostw Polski.

Mistrzostwa rozegrane zostaną w formule Swiss, w której gra się na mniejszym boisku i z trzema zawodnikami w polu. Przez cały czas na parkiecie ma być jedna kobieta jako rozgrywająca. Taka odmiana zapewnia większą dynamikę spotkań i większą liczbę goli. Jak sama nazwa wskazuje jest ona popularna zwłaszcza w Szwajcarii.

– Unihokej nie jest tylko odmianą hokeja, ale to zupełnie inny sport. Jeśli miałbym go porównać, to leży gdzieś między piłką ręczną, a hokejem na lodzie. Zasady szybko można pojąć, tak żeby oglądać mecze. Wystarczy, że kto strzeli więcej goli ten zwycięża, bramki zdobywa się kijem i operuje się nim tylko do wysokości kolan. Oczywiście są sprawy techniczne, ale takie szczegóły są w każdej dyscyplinie. Nie musimy ich od razu znać, żeby oglądać spotkania – wyjaśnia organizator i jednocześnie sędzia unihokeja.

Rok temu w Warszawie podczas Akademickiego Pucharu Polski górą była ekipa Podhalańskiej Państwowej Uczelni Zawodowej z Nowego Targu, której tym razem zabrakło wśród zgłoszonych zespołów. W roli faworytów można więc upatrywać Politechnikę Rzeszowską, która była druga. Z pewnością łatwo kijów nie złożą gospodarze czyli Uniwersytet Warszawski.

Akademickie Mistrzostwa Polski w unihokeju potrwają od 13 do 16 września. Spotkania odbywać będą się w hali przy ul. Banacha 2a. Uczelnie zostały podzielone już na cztery grupy eliminacyjne. Finał zaplanowano na środę około godziny 14:45. Wcześniej odbędzie się spotkanie o 3. miejsce.

Głównym sponsorem Akademickich Mistrzostw Polski jest GRUPA LOTOS. Impreza dofinansowana jest przez Ministerstwo Sportu.

Autor: Robert ZakrzewskiMedia AZS Warszawa

Dwa dni, siedem drużyn i cztery miejsca dające awans. Tak w liczbach można podsumować to, co działo się na stadionie przy ul. Obrońców Tobruku w Warszawie. O klasyfikacji końcowej półfinału B Akademickich Mistrzostw Polski w piłce nożnej zdecydowały rzuty karne.

W poniedziałek, w spotkaniu otwierającym zmagania grupowe, doszło do derbowego pojedynku pomiędzy Uniwersytetem Warszawskim a Politechniką Warszawską. Mecz zakończył się remisem 1:1, ale nikt nie mógł być zadowolony z podziału puntów. Jeszcze tego samego dnia UW przegrało ze Szkołą Główną Handlową 0:5 i było praktycznie poza turniejem. Natomiast znana uczelnia ekonomiczna pewnie zmierzała do pierwszej czwórki.

– Nasze przygotowania były ograniczone, a wspólnie mieliśmy tylko dwa treningi. Oczywiście wielu chłopaków gra w klubach, więc każdy trenował indywidualnie i trzymał formę. Ale nie chcę nas usprawiedliwiać. Przed turniejem nie mogliśmy dużo zrobić, za to mamy większą swobodę w grze i nie mamy takiej presji – mówił po jednym ze spotkań Jan Piotrowski, lewy pomocnik drużyny Uniwersytetu Warszawskiego.

mklimczak.com

Większe oczekiwania spoczywały na gospodarzach – drużynie Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego, która w pierwszym swoim spotkaniu niespodziewanie pokonała stołeczny AWF 1:0. Jedyny gol padł z rzutu karnego. Rywale mogli wyrównać w końcówce meczu, gdy sędzia wskazał na „jedenastkę”. Dobrze spisał się jednak bramkarz i wynik nie uległ zmianie. We wtorek po pokonaniu Politechniki Warszawskiej 2:1, było pewne że SGGW awansuje do finału zajmując pierwsze miejsce w swojej grupie.

– W meczach studentów jest wiele emocji, widać dużo przyjemności z tego co robią. Z powodu pandemii dawno się nie widzieliśmy. Co do samej gry, to w rozgrywkach akademickich nie ma większej różnicy. Jest 22 zawodników i jedna piłka. Od „normalnych” meczów to się niczym się nie różni oprócz tempa spotkań – ocenił Tomasz Pietrasiński, trener SGGW.

mklimczak.com

Najlepsze dwie najlepsze drużyny z grup A i B, mające wywalczony awans, nie rozgrywały już finałowego spotkania i meczu o trzecie miejsce. O rezultacie od razu zdecydować miały rzuty karne. Pozostaje żałować, że taką podjęto decyzje, bo bez względu na wyniki, to była okazja do rozegrania kolejnego meczu. A jak słyszeliśmy wcześniej szans na wspólne treningi nie było wiele.

Najdłużej trwał strzelecki pojedynek o pierwsze miejsce pomiędzy SGH i SGGW. Kolejni zawodnicy podchodzili do piłki radząc sobie doskonale. Zaczęły się nerwy, bo o wszystkim zdecydować miał błąd strzelca, albo rewelacyjna interwencja bramkarza. Cała loteria zakończyła się rezultatem 6:5 na korzyść SGH. W karnych o brązowy medal Uniwersytetem Medycznym Łódź pokonał Uniwersytet Warmińsko- Mazurski 4:1.

– Czujemy dużą radość, bo po raz trzeci z rządu jedziemy na finały. Jeśli chcemy walczyć o coś więcej, to musimy nieco poprawić nasz poziom gry. Przygotowania były nieco spontaniczne, ale wielu naszych zawodników trenuje w niższych ligach więc są w reżimie treningowym i meczowym. To nam dużo dało, bo tu się gra trzy mecze w dwa dni. Trzeba więc lepiej wyglądać fizycznie niż czysto piłkarsko – mówił Igor Kochanowski, kapitan drużyny SGH, trzymając w rękach puchar.

Z półfinału A rozgrywanego w tym samym czasie w Gdańsku awans uzyskały Politechnika Gdańska, Politechnika Poznańska, Uniwersytet Gdański, oraz Uniwersytet Szczeciński. Walka o medale Akademickich Mistrzostw Polski w piłce nożnej odbędzie się w dniach 20-23 września w Opolu.

Autor: Robert Zakrzewski – Media AZS Warszawa

Półfinał Akademickich Mistrzostw Polski strefy B dla jednych był tylko formalnością, dla innych dobrą okazją do sprawdzenia dyspozycji. Większość drużyn startujących w Warszawie miała zapewniony awans już dzięki samemu udziałowi. Z rozgrywkami pożegnała się tylko jedna ekipa.

Od piątku do niedzieli, w hali przy ulicy Banacha dziewięć ekip ubiegało się o osiem miejsc dających awans do wielkiego finału. Oznaczało to, że tylko jeden zespół musiał pożegnać się z Akademickimi Mistrzostwami Polski już na tym etapie rozgrywek. Dla porównania, rok temu w Łodzi podczas półfinału strefy B walczyło aż szesnaście uczelni.

Zdaniem obserwatorów przyczyną takiego stanu rzeczy mogła być zmiana terminu AMP-ów. Ostatnio najlepszą drużyną akademicką poznaliśmy już w czerwcu, ale z powodu pandemii koronawirusa i zawieszenia imprez, tym razem nie było możliwe rozegranie zawodów zgodnie z kalendarzem. Teraz nałożył się na to jeszcze terminarz rozgrywek ligowych.

– Nikt prochu nie wymyśli. Większość zespołów jest przetrzebiona, bo znajduje się przed startem rozgrywek ligowych. Zawodnicy mają ważne przygotowania w klubach i uczestniczą w AMP-ach w miarę swoich możliwości. Start łącznię 17 drużyn na 16 miejsc w finale pokazuje jaka jest sytuacja- ocenił Daniel Lewandowski, koordynator piłki ręcznej w AKL Warszawa, który nie mógł na parkiecie wystawić nawet pełnego składu.

Zdaniem szkoleniowca półfinał nie był jednak tylko formalnością, ale dał szansę przećwiczenia pewnych rzeczy w warunkach meczowych, zwłaszcza zespołom opartym na studentach.

– To jest turniej w którym wreszcie można było coś zagrać. Miało to znaczenie zwłaszcza dla ekip akademickich. Oczywiście z jednej strony nie ma dużej presji, ale warto być wyżej i być potem rozstawionym – dodał trener brązowych medalistów AMP-ów z 2019 roku.

Przez pierwsze dwa dni rozgrywano gry w grupach, w których doszło m.in. do derbowego pojedynku pomiędzy gospodarzami półfinału strefy B – Uniwersytetem Warszawskim i Politechniką Warszawską zakończonym wynikiem 22:28. Okazja do rewanżu nadarzyła się w niedzielę podczas meczu wyłaniającego zwycięzcę półfinału. Tym razem górą byli gracze z „Uniwerku”, którzy pokonali stołecznych „Inżynierów” 19:17. Choć do przerwy przegrywali 7:9.

W spotkaniu o trzecie miejsce SGGW pokonało AWF Warszawa 30:14. Natomiast z rozgrywkami pożegnała się drużyna Uniwersytetu Łódzkiego, która zajęła dziewiąte miejsce przegrywając wszystkie grupowe spotkania.

Finałowy turniej Akademickich Mistrzostw Polski w piłce ręcznej odbędzie się na przełomie września i października w Katowicach. Zanim to nastąpi w Zielonej Górze i Opolu rozegrane zostaną jeszcze półfinały w strefach A i C.

Głównym sponsorem Akademickich Mistrzostw Polski jest GRUPA LOTOS. Impreza dofinansowana dzięki środkom pochodzącym z Ministerstwa Sportu.

Klasyfikacja:

1. UW Warszawa

2. PW Warszawa

3. SGGW Warszawa

4. AWF Warszawa

5. UME Łódź

6 .UMCS Lublin

7. WUM Warszawa

8. ALK Warszawa

9. UŁ Łódź

Autor: Robert Zakrzewski – Media AZS Warszawa

 

Rozgrzany piasek i piękna pogoda, to nie pocztówka z wakacji, ale krajobraz półfinału Akademickich Mistrzostw Polski w piłce plażowej. Przez dwa dni obiekt przy ul. Koncertowej na warszawskim Ursynowie przypominał nadmorski kurort.

Na czterech boiskach rywalizowało szesnaście par żeńskich i dwanaście męskich reprezentujących trzynaście uczelni. Spotkania rozgrywane były w szybkim tempie i nikt nie chował głowy w piasek. Stawką było po osiem miejsc dających awans do finału.

Wśród faworytek półfinału B, ale i kandydatek do medalu Akademickich Mistrzostw Polski były zawodniczki Uniwersytetu Warszawskiego występujące w parze – Marta Łodej i Karina Jakuć. Już pierwszego dnia wygrały one trzy spotkania po 2:0, przeciwko Politechnice Łódzkiej, Akademii Leona Koźmińskiego i Akademii Wychowania Fizycznego 3.

– Ważne było to, żeby z każdym meczem się zgrywać. Pierwszy raz gramy z Kariną i chcemy się dobrze przygotować na finału. Z meczu na mecz było coraz lepiej i uważam, że fajnie nam wyszło – mówiła po jednym z meczów Marta Łodej, reprezentantka Polski w siatkówce plażowej.

Problemu ze zgraniem nie mieli Maciej Okrzeja i Patryk Tyszka, także reprezentujący Uniwersytet Warszawski.  Rok temu w wielkim finale w Gdańsku para zajęła piąte miejsce. Teraz ich głównym celem również był awans do decydującej rundy i walka o podium AMP.

– Zawsze staramy się grać jak najlepiej. Choć nie ma co ukrywać, że mamy apetyt na finały, bo tam jest granie na najwyższym poziomie. Ale w strefach też nie można odpuścić, bo teoretycznie słabsza para może mieć „dzień konia” i wyeliminować kogoś z turnieju. Drabinka bywa okrutna – powiedział z uśmiechem Maciej Okrzeja, pełniący rolę kapitana.

Zawodnicy grający jako „UW 2” pierwszego dnia również wygrali trzy spotkania stosunkiem 2:0, przeciwko Uniwersytetowi Łódzkiemu 2, Uniwersytetowi Medycznemu w Łodzi i Wojskowej Akademii Technicznej.

Zgodnie z przewidywaniami zwycięzcami półfinału B zostały drużyny Uniwersytetu Warszawskiego. Wśród kobiet najlepsze były wspomniane Marta Łodej i Karina Jakuć, które pokonały AWF 2 występujący w składzie Agata Baranowska, oraz Gabriela Osewska. Spotkanie zakończyło się w dwóch setach (21:17, 21:13). Natomiast wśród mężczyzn w decydującym meczu doszło do wewnętrznego pojedynku pomiędzy UW 1 (Michał Korycki/ Adam Manios) i wspomnianym UW 2 (Okrzeja/Tyszka). Spotkanie zakończyło się zwycięstwem „jedynki” – 2:0 (21:13, 21:19).

Walka o najcenniejsze medale Akademickich Mistrzostw Polski w siatkówce plażowej odbędzie się w dniach 10 – 13 września w Gdańsku. Rok temu nad Motławą Uniwersytet Warszawski zwyciężył w klasyfikacji drużynowej kobiet i mężczyzn, oraz w klasyfikacji par kobiecych (Agnieszka Adamek / Izabela Błasiak).

Głównym sponsorem Akademickich Mistrzostw Polski jest GRUPA LOTOS. Impreza dofinansowana dzięki środkom pochodzącym z Ministerstwa Sportu.

Autor: Robert Zakrzewski – Media AZS Warszawa

Foto: Marcin Selerski

Wyniki : TUTAJ