Bez kategorii
nsw-5g3e3zpjeuz9o1ij0b6mi1dj4lfmg2b1hisyh3g2lqzqe-k3efbz4s9bh4z205w-rbkfx3qeuapqrfuljj28fg6d6sa5p1lhmdw5fylqx4j30b4hs57-tykgqhz9koa5
-1
archive,paged,category,category-bez-kategorii,category-1,paged-13,category-paged-13,bridge-core-3.0.5,tribe-no-js,qode-page-transition-enabled,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-child-theme-ver-1.0.0,qode-theme-ver-29.2,qode-theme-bridge,qode_header_in_grid,wpb-js-composer js-comp-ver-6.10.0,vc_responsive

Bez kategorii

Między kawiarnią, jubilerem i odzieżowym sklepem ergometry pracowały z impetem. Przez 10 godzin dziewięć miast toczyło korespondencyjny pojedynek w ramach próby bicia rekordu Polski w liczbie osób wiosłujących na dystansie 500 m. Wszystko to podczas Wiosłowania dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Dzień przed jubileuszowym 30. finałem WOŚP w dziewięciu galeriach handlowych na terenie kraju odbyło się wiosłowanie w szczytnym celu. W Warszawie swoich sił można było spróbować na terenie Atrium Targówek. Łącznie przygotowano tam sześć ergometrów, z których dwa były przygotowane do rekordowej próby, a na pozostałych maszynach można było rozgrzać się oraz porozmawiać z mistrzami. A było kogo prosić o treningowe porady.

Gośćmi specjalnymi wydarzenia było słynne wioślarskie małżeństwo: Agnieszka Kobus-Zawojska i Maciej Zawojski. Medalistka olimpijska przyniosła ze sobą brązowy medal olimpijski z Rio de Janeiro i srebrny medal z Tokio. Każdy z uczestników akcji mógł poczuć jaki ciężar ma olimpijskie trofeum i liczyć na pamiątkowe zdjęcie.

Oboje wystartowali też w wyścigu VIP-ów, który był kulminacją sobotnich emocji. Zawodniczka AZS AWF Warszawa wystartowała niemal we wszystkich zaproszonych „czwórkach”. W tej rywalizacji wzięli udział m.in. aktorka Anna Matysiak, Joanna „Ruda” Lazer – wokalistka zespołu Red Lips, czy też niewidomy pływak Wojciech Makowski – wicemistrz paraolimpijski z Rio, lekkoatletka Kryscina Cimanouska, wiceburmistrz Białołęki Izabela Ziątek, burmistrz dzielnicy Mokotów Rafał Miastowski i burmistrz dzielnicy Ursynów Robert Kempa. Za ergometr chwycił też prezes AZS Warszawa – prof. Marek Konopczyński. Wszystkim powodzenia życzyła wiceprezydent Warszawy Renata Kaznowska.

– Bardzo cieszy mnie taka frekwencja. Chętnie rywalizowali burmistrzowie dzielnic i była z nami pani wiceprezydent, która jednak z racji kontuzji nie mogła wiosłować. Jestem pod wrażeniem tego co robił Wojtek Makowski, który choć jest osobą niewidomą i pierwszy raz usiadł na ergometr, to wiosłował z imponującą prędkością. Dopóki nie wystartowali sportowcy AZS AWF, to właśnie sztafeta z Wojtkiem i Rudą oraz wiceburmistrzem Śródmieścia  Rafałem Krasuskim prowadziła. Mam wrażenie, że każdy dobrze się bawił – mówiła Agnieszka Kobus-Zawojska.

Wśród uczestników próby spotkać można było wielu azetesiaków i pasjonatów wioślarstwa z różnych stołecznych klubów. Większość osób specjalnie przyjechała na Targówek, żeby dołożyć swoje metry. Nie zabrakło jednak i tych, którzy na chwilę oderwali się od zakupów.

– Nie spodziewałem się, że to jest taka ciężka robota. W naszym treningu nie korzystamy z ergometrów, choć oczywiście kondycja w rugby jest ważna. My wykonujemy duży wysiłek w krótkich odstępach czasu, ale tu utrzymać równe tempo przez cały czas było trudno i ostatnie 100 metrów było najgorsze. Jestem pełen podziwu dla tych którzy trenują wioślarstwo – mówił Andrzej Kraskiewicz, rugbysta AZS AWF Warszawa.

Podczas finałów Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy odbywa się wiele sportowych wydarzeń. Jednak niektórzy mieli na tyle siły, żeby rano pobiec 5 km, a później jeszcze pokonać 500 m na ergometrze.

– Nasza córka Wiktoria wiosłuje od 6 lat i wiemy, że jest to bardzo wyczerpujący sprzęt. Działa jednak na wszystkie partie mięśni, a zwłaszcza bardzo pracują nogi. Nawet jak się popracuje mocno te 2 minuty, to czuć adrenalinę i wysiłek. Zwłaszcza, że my jesteśmy już po biegu i prosto przyjechaliśmy tutaj, żeby wspomóc WOŚP – mówili państwo Leszek i Monika Kalinowscy.

Łącznie w dziewięciu miastach wiosłowały 2332 osoby, z czego 188 w Warszawie. Najwięcej uczestników akcji było w Toruniu, bo aż 316. Na wszystkich czekały pamiątkowe certyfikaty. Dodatkowo w Warszawie szkoła dla której wystartowało najwięcej osób wygra lekcje WF-u prowadzoną przez Agnieszkę Kobus-Zawojską i Macieja Zawojskiego. Najważniejszy wynik padnie jednak w niedzielę podczas 30. finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Zwycięzcami akcji została szkoła nr 397 im. Bohaterów Olszynki Grochowskiej w Warszawie, dla której wiosłowało 18 osób. W nagrodę uczniów z Saskiej Kępy odwiedzą Agnieszka Kobus-Zawojska wraz z mężem Maciejem, żeby poprowadzić tam lekcje WF. Z pewnością będzie to sentymentalna podróż, bo wicemistrzyni olimpijska z Tokio jest absolwentką tej szkoły.

Organizator głównym akcji Wiosłowanie dla WOŚP jest MM.Sport Maciej Młodzik. Organizator wydarzenia Warszawskie szkoły wiosłują dla WOŚP jest Akademicki Związek Sportowy Warszawa. Wydarzenie patronatem honorowym objął Prezydent Miasta Stołecznego Warszawa.

Partnerzy: Amatorska Sekcja Wioślarska, AZS AWF Warszawa, Aktywni na Wodzie, Centrum Handlowe Atrium Targówek Wielkopolska Pracownia Pomysłów.

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: Alicja Szulc

To historyczna szansa by dołączyć do prestiżowej listy zwycięzców Plebiscytu na Najlepszego Sportowca Warszawy w kategorii Sportowa Impreza Roku. Wśród nominowanych znalazła się jedna ze sztandarowych imprez AZS Warszawa – Od młodzika do olimpijczyka. Internetowe głosowanie trwa do 13 lutego, a każdy głos ma moc.

W czerwcu 2021 roku na nowoczesnej pływalni Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego odbył się finał jubileuszowego 10. sezonu akcji „Od młodzika do olimpijczyka”. W przeciągu pięciu miesięcy tysiące uczestników odwiedziło aż pięć pływalni w różnych częściach Warszawy – W przeciągu pięciu miesięcy tysiące uczestników odwiedziło pięć pływalni w różnych częściach Warszawy: przez OSiR Targówek, OSiR Bielany, OSiR Żoliborz czy Warszawiankę. Organizacja zawodów była dużym wyzwaniem, bo z powodu pandemii eliminacje odbywały się na dwóch pływalniach jednocześnie i bez udziału kibiców. Wszystko to by uniknąć nagromadzenia uczestników i dostosować się do obowiązujących przepisów.

W decydującej imprezie rozgrywanej na pływalni Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego wystartowało ponad 500 zawodniczek i zawodników z całego kraju, w dwóch blokach (2007-2009 i 2010-2012). Czekały na nich pamiątkowe medale, dyplomy oraz koszulki. Być może dla niektórych był to też pierwszy krok na drodze do poważnej kariery pływackiej.

Swoją drogę Od młodzika do olimpijczyka” przeszli już uczestnicy akcji jak Krzysztof Chmielewski z Muszelki Warszawa czy Kacper Stokowski z UKS G8 Bielany, których można było oglądać podczas igrzysk w Tokio. Ambasadorem zawodów jest natomiast czołowy grzbiecista świata i olimpijczyk Radosław Kawęcki, który raz sam zdobywa medale, a raz je wręcza młodym zawodnikom.

– Bardzo cieszy nas ta nominacja. Traktujemy to jako docenienie nie tylko tego, co działo się w ubiegłym roku, ale całej pracy jaką wykonywał zespół AZS Warszawa przez 10 sezonów. Chcemy promować pływanie, bo to jest nie tylko piękna dyscyplina sportowa, ale też umiejętność bardzo przydatna w życiu. Zwykle to my staramy się zrobić wszystko dla naszych uczestników, ale teraz będziemy wdzięczni za głos wsparcia w plebiscycie – powiedział Piotr Żebrowski z AZS Warszawa, główny koordynator zawodów.

W ramach XXII Plebiscytu na Najlepszych Sportowców Warszawy 2021 roku, zwycięzcy w kategoriach: Sportowa Impreza Roku i Najpopularniejszy Sportowiec Roku zostaną wyłonieni w głosowaniu internautów, które będzie trwało od 24 stycznia do 13 lutego 2022 roku (do godz. 23.59). Tym razem nie będzie gali, a wyniki zostaną ogłoszone na stronie plebiscytu oraz w mediach społecznościowych urzędu m.st.Warszawy.

Głosuj: https://xyz.um.warszawa.pl/S/Sport/Plebiscyt/

Autor: Robert Zakrzewski

Długo wyczekiwane zawody w slalomie gigancie wracają do Kazimierza Dolnego. Już 27 stycznia poznamy nowych mistrzów w tej konkurencji.

Zaledwie kilka dni dzieli nas od poznania zwycięzców w snowboardowym ,,gigancie’’. Po raz kolejny AZS Warszawa łączy siły z AZS Lublin, by przeprowadzić Akademickie Mistrzostwa Warszawy iMazowsza oraz Akademickie Mistrzostwa Województwa Lubelskiego. Zgłoszenia trwają do 25 stycznia.

To już druga edycja zawodów rozgrywanych w Kazimierzu Dolnym razem z AZS Lublin. Artur Słomka – koordynator AMWiM – wyjaśnia, jakie korzyści płyną ze współpracy dwóch środowisk przy organizacji zawodów w snowboardzie:

– Dzięki takiej współpracy zawodnicy mogą zobaczyć się na wspólnym froncie. Jest to dobre przetarcie przed Akademickimi Mistrzostwami Polski i pozwala na ściganie się w większym gronie. Rywalizacja jest ciekawsza i zawodnicy mogą porównać swój poziom z innymi studentami, w tym wypadku z Lublina – tłumaczy.

Snowboardzistów czekają po dwa przejazdy na trasach Stacji Narciarskiej Kazimierz Dolny – eliminacyjny i finałowy. Klasyfikacja będzie prowadzona w trzech kategoriach: kobiet, mężczyzn oraz w kategorii drużynowej. Ostatnia z nich obejmuje trzy najlepsze starty zawodników z danej uczelni.

– Wyniki będą podawane osobno dla AMW i Mistrzostw Województwa Lubelskiego.Liczymy, że frekwencja okaże się zbliżona do zeszłorocznej. Ostateczną liczbę zawodników poznamy we wtorek – dodaje Artur Słomka.

Miłośnicy szybkiej jazdy z pewnością będą chcieli poprawić swoje rezultaty z poprzednich lat. Zeszłoroczni zwycięzcy poprzeczkę zawiesili wysoko. W rywalizacji indywidualnej zwyciężyli studenci SGGW: Matylda Starzyńska (0:30,43; 0:32,09) i Gabriel Seroczyński (0:25,87; 0:25,34). Klasyfikację drużynową kobiet zdominowała wspomniana wcześniej Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego, natomiast w kategorii mężczyzn zwyciężyła Politechnika Warszawska.

Biuro zawodów będzie czynne w godzinach 13:00–13:30, a pierwszy start zaplanowany jest na godzinę 14:30. Po zakończeniu zawodów odbędzie się wręczenie nagród najlepszym zawodnikom.

Autor: Kasia Kołat

Patrząc tylko na wynik można uznać, że było to jednostronne widowisko, jednak nic bardziej mylnego. W pojedynku na szczycie siatkarskiej II ligi zawodniczki JHN AZS Warszawa pokonały AZS UMCS Lublin 3:0. O rezultacie akademickich derbów przesądziła większa liczba błędów.

Derbowy pojedynek zawsze niesie ze sobą dodatkowy ładunek emocjonalny. Tym razem w grę wchodził nie tylko prestiż, ale i zacięta walka w czołówce II ligi. W sobotę do Warszawy przyjechały wiceliderki tabeli do których siatkarki JHN AZS Warszawa traciły cztery punkty. Wygrana popularnych „Gwiazdeczek” pozwoliłaby im zostać w walce o turniej półfinałowy i być może awans do 1 ligi.

Spotkanie rozgrywane w hali przy ul. Gładkiej rozpoczęło się od prowadzenia siatkarek z Lublina. Jednak po długich wymianach i ataku ze środka Katarzyny Tertelis gospodynie doprowadziła do remisu (5:5). Rozpoczęła się zacięta gra punkt za punkt, a żadna ze stron nie mogła przechylić szali na swoją stronę.

W pewnym momencie zawodniczki AZS UMCS zaczęły podkręcać tempo i wyszły na prowadzenie. Karolina Hochołowska wykorzystując sytuacyjną okazję wyprowadziła lubliniaki na czteropunktowe prowadzenie (17:13). W tym momencie trenerka JHN AZS – Agata Szustowicz wzięła czas żeby uspokoić nieco sytuację. Udany koniec pierwszej partii sprawił, że gospodynie dogoniły siatkarki AZS UMCS przy stanie 23:23 i dzięki ich błędom wygrały 25:23.

Druga odsłona rozpoczęła się podobnie do pierwszej z tą różnicą, że to na prowadzenie wyszły stołeczne siatkarki. Po błędzie serwisowym różnica wynosiła tylko jeden punkt (6:5), ale po chwili Paulina Kuźnia podwyższyły wynik. Do stanu 15:10 wydawało się, że nic złego się nie wydarzy gospodyniom, kiedy to różnica zaczęła topnieć, jak styczniowy śnieg za oknem. Zanim kibice się obejrzeli zrobiło się 15:15. Pasjonująca wymiana punktów trwała aż do wyniku 23:23. Kolejne dwa ataki zawodniczki AZS UMCS kończyły za boiskiem i gospodynie cieszyły się z prowadzenia 2:0.

Decydującego seta można podzielić na dwie części. Wynik w tej partii otworzyła Anna Wiadrowska atakiem ze środka. Jej koleżanki przeważały, a w kulminacyjnym momencie było już 21:9. Kiedy wszyscy zebrani na trybunach myśleli, że koniec meczu jest kwestią kilku minut, to siatkarki AZS UMCS zaczęły odrabiać straty w efektownym stylu. Przy stanie 23:18 przyjezdne posłały piłkę w aut, choć ich zdaniem przeszła po bloku. Po chwili dyskusji zawodniczki wróciły do gry. Wynik seta na 25:20 ustaliła Ewelina Brzezińska atakiem ze skrzydła.

– W końcówce straciłyśmy trochę koncentracji. Wygrywałyśmy wysoko i może dlatego się rozluźniłyśmy. Gdy zaczęły nas doganiać pomyślałam – co się dzieje, ale ważne że dopięłyśmy swego i wygrałyśmy. Byłyśmy bardzo bojowo nastawione na ten mecz, bo pojawiła się iskierka nadziei, żeby powalczyć o turniej półfinałowy. Chciałyśmy wygrać i pokazać na co nas stać – mówiła po meczu Ewelina Brzezińska.

Chociaż w stolicy województwa lubelskiego świętowano obchody 100-lecia AZS Lublin, to siatkarki AZS UMCS nie miały powodu to fetowania. Punktów siatkarki będą musiały poszukać w kolejnych meczach, ale pokazały że ambicji i woli walki im nie brakuje.

– Popełniliśmy dużo własnych błędów, bo momentami to był doby mecz. W pierwszym secie prowadziliśmy nawet pięcioma punktami, a później zrobiło się na styku. Patrząc na samą końcówkę to od stanu 20:20 zespół z Warszawy nie zdobył żadnego punktu, a my oddaliśmy im pięć. W drugim to my dochodziliśmy i mieliśmy nawet punkt na plusie, ale doszło nas fatum z pierwszego seta, bo oddajemy dwoma atakami w aut punkty. W trzecim secie dziewczyny początkowo chyba chciały tylko dograć mecz do końca. Ale brawo dla nich, że potrafiły wstać z kolan i podjąć walkę – ocenił Bartosz Jesień, trener AZS UMCS.

Dzięki siódmej wygranej z rzędu siatkarki JHN AZS Warszawa umocniły się na czwartym miejscu w tabeli II ligi. Tuż przed nimi plasuje się AZS UMCS Lublin mając już tylko punkt przewagi. Na drugie miejsce awansowała natomiast drużyna Nike Węgrów – mając pięć punktów więcej niż JHN AZS Warszawa.

To właśnie z Nike Węgrów zmierzą się siatkarki AZS JHN Warszawa w kolejnej rundzie spotkań. Mecz odbędzie się 29 stycznia na wyjeździe.

JHN AZS Warszawa – AZS UMCS Lublin 3:0 (25:23, 25:23,25:20)

Autor: Robert Zakrzewski

 

 

 

 

 

 

 

 

Silne opady śniegu i jeszcze silniejsza obsada pojawiła się w piątek na stokach Jaworzyny Krynickiej. Na szczęście aura nie sparaliżowała trzeciego etapu zawodów AZS Winter Cup. Trudne warunki najlepiej wykorzystali Julia Włodarczyk (AWF Katowice) i Antoni Szczepanik (Politechnika Warszawska).

W malownicze tereny Beskidu Sądeckiego zjechało blisko 70 narciarzy i narciarek z całego kraju reprezentujących ponad 20 uczelni. Zmagania odbywały się na trasie numer 6, bo „piątka” będącą jedną z najlepszych tras w Polsce była jeszcze niewystarczająco naśnieżona. Ale w czasie rozgrywania zawodów na brak śniegu nikt narzekać nie mógł. Dodatkowo termometry na stacji górnej Jaworzyny pokazywały niemal – 9 stopnie Celsjusza, ale odczuwalna temperatura była o wiele niższa.

W tych prawdziwe zimowych warunkach udało się przeprowadzić imprezę zgodnie z planem, czyli rozegrać po dwa przejazdy w slalomie gigancie i slalomie. Wszyscy chcieli do maksimum wykorzystać możliwość ścigania w doborowym gronie.

– Padający cały czas śnieg nie ułatwiał jazdy, ale trasa była zmrożona i fajnie się trzymała. Warunki były jednak równe dla wszystkich. To są akademickie zawody i tu przyjeżdżają same walczaki. Nikt nie myślał o tym żeby odpuszczać drugiego przejazdu, bo zawsze chce się poprawiać. Oczekujemy profesjonalnych zawodów, a AZS Warszawa organizuje imprezę z najwyższej półki – powiedział Adam Smolik ze Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, który w slalomie zajął 9. miejsce.

W tym sezonie prawdziwym dominatorem cyklu AZS Winter Cup okazuje się być Antoni Szczepanik, który na Jaworzynie pewnie wygrał w slalomie gigancie wyprzedzając o dwie sekundy Pawła Jaksinę. Po zawodach w Zakopanem i Szczawnicy, to już trzecia wygrana stołecznego „inżyniera” w gigancie. Pewną niespodzianką było jego zwycięstwo w slalomie i wyprzedzenie o 0.6 sekundy Juliusza Mitana, który do tej pory w tej konkurencji dwukrotnie wygrywał.

Doskonale radzi sobie też debiutująca w cyklu Julia Włodarczyk, która wygrała w slalomie gigancie o niecałe 0.2 sekundy wyprzedzając Zofię Zdort, a do tego zwyciężyła też w slalomie wyprzedzając Helenę Kubasiewicz o 1.30 sekundy. Studentka AWF Katowice prowadzi też w klasyfikacji generalnej obu konkurencji.

Kolejny etap zawodów AZS Winter Cup – Akademickiego Pucharu Polski w narciarstwie alpejskim odbędzie się już 4 lutego. Finał imprezy zaplanowano na 25 lutego w Szczawnicy.

Organizatorem cyklu AZS Winter Cup jest AZS Warszawa. Partnerami wydarzenia są Ministerstwo Sportu i Turystyki i m.st Warszawa. Partnerzy techniczni: Nordica, UYN oraz Toyota W&J Wiśniewski. Patronat medialny: Snow and More Magazyn NTN, skifoto.pl, Przegląd Sportowy, Onet. Sponsorem głównym Akademickiego Związku Sportowego jest Grupa Lotos.

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: Michał Szypliński

AZS Winter Cup – 3 etap

Slalom gigant kobiet:

1. Julia Włodarczyk (AWF Katowice) 1:51.27
2. Zofia Zdort (SUM Katowice) 1:51.48
3. Helena Kubasiewicz (ALK Warszawa) 1:52.12

Slalom gigant mężczyzn

1. Antoni Szczepanik (PW Warszawa) 1:44.82
2. Paweł Jaksina (PK Kraków) 1:46.89
3. Kamil Krawczyk (SGH Warszawa) 1:48.04

Slalom kobiet:

1. Julia Włodarczyk (AWF Katowice) 1:18.26
2. Helena Kubasiewicz (ALK Warszawa) 1:19.55
3. Katarzyna Wąsek (CC Warszawa) 1:20.55

Slalom mężczyzn:
1. Antoni Szczepanik (PW Warszawa) 1:13.97
2. Juliusz Mitan (AGH Kraków) 1:14.59
3. Wojciech Dulczewski (AGH Kraków) 1:14.65

Dawniej śpiewał tam Jan Kiepura, a teraz koncertowo pojadą uczestnicy cyklu AZS Winter Cup. W Krynicy Zdroju walka o akademicką kryształową kulę w narciarstwie alpejskim wkroczy na półmetek.

Nagły atak zimy i zbliżające się zimowe igrzyska olimpijskie przypomniały wszystkim jaką mamy porę roku. Jednak uczestnikom cyklu AZS Winter Cup niczego nie trzeba było przypominać, bo wiedzą dobrze że trwa pora ścigania. W piątek 21 stycznia na Jaworzynie Krynickiej pojedzie blisko 90 narciarzy i narciarek reprezentujących uczelnie z całego kraju. Będzie to trzeci etap eliminacyjny prowadzących do wielkiego finału.

W porównaniu z zeszłym rokiem na uczestników czeka mała zmiana, bo tym razem jechać będą trasą numer 6. Na początku tygodnia odbywał się tam Młodzieżowy Puchar Polski w ramach programu Polski Mistrz. Biorąc pod uwagę przygotowanie trasy i minusowe prognozy pogody warunki do jazdy powinny sprzyjać.

– Zima w tym roku jest bardzo zmienna i trasa na którą najbardziej liczyliśmy nie jest wystarczająco naśnieżona. Dlatego zawody odbędą się na innej trasie, ale też bardzo dobrej, będącej pod patronatem programu Polski Mistrz. Robimy wszystko, żeby uczestnicy mogli czerpać przyjemność z tych startów, łącząc elementy zabawy i sportu. Ostatnio na Palenicy warunki były bardzo wymagające i wszystko wskazuje, że teraz też pogoda pozwoli na to, żeby trasa była twarda i równa – opowiada Rafał Jachimiak, wiceprezes AZS Warszawa.

W kilku województwach, w tym Małopolsce, trwają już ferie zimowe i pewnie wiele osób wybiera się w góry. Organizatorzy uważają, że obecność innych osób na stoku to dobra promocja samych zawodów i jazdy na tyczkach.

– Do tej pory nasze zawody odbywały się praktycznie poza sezonem. Po dużym ociepleniu nie było amatorów narciarstwa na stokach. Zobaczymy jak będzie teraz. Ale naszą ideą jest także pokazywanie, że narciarstwo ma ten wymiar sportowy i jazdy na tyczkach. Jadąc w gondoli można podglądać takie zmagania i może to będzie jakaś zachęta dla młodych narciarzy, że spróbowali kiedyś swoich sił – dodaje organizator zawodów.

Wśród pań po dwóch w slalomie gigancie i slalomie prowadzi debiutantka Julia Włodarczyk z AWF Katowice. Natomiast wśród mężczyzn w gigancie liderem jest Antoni Szczepanik z Politechniki Warszawskiej, a w slalomie Juliusz Mitan z AGH Kraków. Obaj skompletowali po dwie wygrane i na pewno będą chcieli podtrzymać dobrą passę.

Początek slalomu giganta w piątek na Jaworzynie o godzinie 9, o 12 wystartuje slalom. Wcześniej będzie możliwość obejrzenia trasy. Finał zawodów odbędzie się 25 lutego na Palenicy. Na deser rozegrany będzie jeszcze team event, slalom równoległy oraz zaległa 18-tka.

Organizatorem cyklu AZS Winter Cup jest AZS Warszawa. Partnerami wydarzenia są Ministerstwo Sportu i Turystyki i m.st Warszawa. Partnerzy techniczni: Nordica, UYN oraz Toyota W&J Wiśniewski. Patronat medialny: Snow and More Magazyn NTN, skifoto.pl, Przegląd Sportowy, Onet. Sponsorem głównym Akademickiego Związku Sportowego jest Grupa Lotos.

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: Michał Szypliński

W ostatni weekend stycznia największa orkiestra świata zagra już po raz 30. W związku z jubileuszowym finałem odbędzie się szereg akcji, które mają na celu wsparcie zbiórki funduszy na konto Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Jedną z nich będzie – „Warszawskie szkoły wiosłują dla WOŚP”. 

Wydarzenie odbędzie się 29 stycznia w Centrum Handlowe Atrium Targówek (ul. Głębocka 15) i potrwa w godzinach 9:00 – 19:00. Cała akcja jest częścią przedsięwzięcia o zasięgu ogólnopolskim, czyli 12. edycji „Wiosłowania dla WOŚP”. W tym roku weźmie w niej udział 9 miast, w tym Warszawa.

Wszyscy dążyć będą do pobicia rekordu Polski w liczbie osób, które wspólnie, przez 10 godzin przewiosłują na ergometrze wioślarskim dystans po 500 m każda. W poprzedniej edycji Warszawa uplasowała się na 8. miejscu, a na ten wynik zapracowało 235 osób. Czas aby ten wynik poprawić, a mamy do tego niemałą zachętę!

AZS Warszawa zaangażowało w to wydarzenie najbardziej znane wioślarskie małżeństwo: Agnieszkę Kobus-Zawojską i Macieja Zawojskiego. Medalistka Igrzysk Olimpijskich z Rio de Janeiro i Tokio, wraz z mężem – medalistą Mistrzostw Europy, kierują swoje zaproszenie do warszawskich szkół.

Ta placówka, która najliczniej weźmie udział w „Wiosłowaniu dla WOŚP” wygra lekcję wychowania fizycznego prowadzoną przez Agnieszkę i Macieja. W akcji może wystartować każdy, kto przy zgłoszeniach zadeklaruje swoje wiosłowanie na konto danej szkoły. Mogą zatem płynąć uczniowie, nauczyciele, rodzice, opiekunowie. Forma fizyczna nie ma tutaj znaczenia, liczy się jak najliczniejszy udział i zaliczenie zadania.

– Ergometr to urządzenie dla każdego, bo nie obciąża stawów i jest jedną bezpieczniejszych maszyn do treningu. Na maszynie angażujemy ponad 80 procent mięśni, czyli pracuje prawie całe ciało. To jak bardzo będziemy się męczyć zależy tylko od nas. Wszystko zaczyna się od pchnięcia nogami i dopiero później zaczynają pracować nasze plecy, a wszystko kończymy rękoma. Jak już pochłonie nas ergometr, to można próbować wielu treningów: od budujących wytrzymałość po interwały czy siłę. Nie trzeba się nudzić, bo wiele osób szybko rezygnuje. Niektórzy za szybko zaczynają i nie mają siły. Dlatego podczas zajęć staramy się tłumaczyć swoim podopiecznym jak efektywnie trenować – mówi wioślarz Maciej Zawojski, zawodnik AZS AWF Warszawa.

Udział w akcji jest bezpłatny i wspiera szczytną ideę Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. W trakcie wiosłowania dostępne będą puszki, do których będzie prowadzona zbiórka publiczna na rzecz 30. finału, który w tym roku rozgrywany jest pod hasłem „Dla zapewnienia najwyższych standardów diagnostyki i leczenia wzroku u dzieci”. Korzyści z udziału jest z pewnością więcej – w ten sposób budujemy społeczność szkoły, integrujemy różne grupy tej społeczności, pomagamy promować aktywny tryb życia i aktywność fizyczną.

Tak było w 2020 roku:

Szczegóły i zapisy na stronie: Wiosłowanie dla WOŚP – Warszawa

Organizator główny akcji Wiosłowanie dla WOŚP: MM.Sport Maciej Młodzik
Organizator wydarzenia Warszawskie szkoły wiosłują dla WOŚP: Akademicki Związek Sportowy Warszawa
Wydarzenie patronatem honorowym objął Prezydent Miasta Stołecznego Warszawa.

Partnerzy wydarzenia:
Amatorska Sekcja Wioślarska,
AZS AWF Warszawa,
Aktywni na Wodzie,
Centrum Handlowe Atrium Targówek
Wielkopolska Pracownia Pomysłów.

Autor: Karol Daniluk/RZ

Młodzi sportowcy z AZS Warszawa zbierają na trampolinę marzeń! Każdy może pomóc im w rozwijaniu pasji i wzbiciu się na wyższy poziom. Wystarczy przekazać 1 % podatku.  

Na co dzień ciężką pracą i determinacją udowadniają, że niemożliwe nie istnieje. Jednak brak nowoczesnego sprzętu powoduje, że na każdych zawodach, zamiast skupić się na starcie, muszą niemal od nowa uczyć się skakać – inny model, inna siatka, inna rama robią wielką różnicę. Pomimo tego jeden z nich, Stanisław Palęcki, został już po raz trzeci powołany do Kadry Narodowej Juniorów.

Pomóż wyrównać szanse naszych zawodników, aby mogli sięgać po najwyższe sportowe trofea!

Więcej o naszej sekcji:

 

Przekaż 1% podatku na sekcję trampoliny AZS Warszawa

KRS: 0000270261 (FUNDACJA STUDENCKA MŁODZI MŁODYM)
CEL SZCZEGÓŁOWY: AZS Warszawa trampolina 10697

Szczegóły: link

Kiedy na chodnikach wszyscy zaczynają kręcić piruety, a ulice przypominają lodowisko, to jest sygnał, że czas założyć łyżwy. Klub Arum AZS zaprasza na zajęcia rekreacyjne, rekreacyjnej jazdy figurowej oraz w grupie zawodniczej. Pod okiem trenerek nikt nie zostanie na lodzie.

Popularność lodowisk otwieranych zimą w różnych częściach miasta pokazuje, że łyżwiarstwo cieszy się dużym powodzeniem. Sport ten ma wielu sympatyków, którzy podczas zbliżających się igrzyskach olimpijskich będą mogli oglądać reprezentantów Polski w konkurencji par tanecznych, oraz solistek. Zanim jednak przyjdzie nam do głowy efektowny axel, czy toe loop najpierw trzeba opanować podstawy.

– Na początek uczymy prawidłowej postawy i upadania – to jest bardzo ważne, bo upadek zawsze się zdarzy. Później uczymy się jak jeździć do przodu, trzymać równowagę, jak hamować czy przenosić nogę za nogę. To jest taki alfabet, który trzeba poznać. Są osoby, które łapią wszystko bardzo szybko, ale większość już po pierwszej lekcji będzie mogła pojechać samodzielnie – opowiada Agnieszka Dobrowolska, założycielka sekcji AZS łyżwiarstwa figurowego.

Klub specjalizuje się w zajęciach z jazdy figurowej na wrotkach i rolkach. Treningi w tej odmianie łyżwiarstwa odbywają się w pięciu lokalizacjach: od obiektu Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego przez Tarchomin po Ząbki. Dyscyplina powoli nabiera na popularności, a jedną z najważniejszych imprez w kalendarzu są World Games, czyli igrzyskach sportów nieolimpijskich. Dla azetesiaczek ważnymi zawodami będą mistrzostwa Polski, które mają odbyć się latem.

– Łyżwy i rolki są do siebie bardzo podobne. Chociaż wiele osób mówi, że łatwiej nauczyć się jeździć na łyżwach. Moim zdaniem to tylko kwestia psychologii, bo łatwiej upaść jest na lód niż na parkiet. W podstawach jazdy nie ma jednak większej różnicy. Ważny jest porządny sprzęt, taki żeby był bezpieczny dla kostek. Można go sobie wypożyczyć, ale jak osoby już łapią bakcyla to kupują swoje rolki czy wrotki – dodaje była łyżwiarka, a obecnie trenerka i propagatorka sportów wrotkarskich.

Zainteresowani? No to jazda! Więcej informacji: https://arumazs.pl/zapisz-sie-na-zajecia/

Autor: Robert Zakrzewski

Siatkarki JHN AZS Warszawa serwują kolejne zwycięstwo swoim kibicom. Popularne „Gwiazdeczki” wygrały piąte spotkanie z rzędu i coraz śmielej spoglądają w kierunku drugiego miejsca w tabeli II ligi. Podczas akademickich derbów okazały się lepsze od AZS Akademii Siatkówki Uniwersytet Gdański.

Pierwszy tegoroczny pojedynek przyniósł ze sobą odrobinę niepewności. Choć oba zespoły w świetnych humorach udawały się na świąteczną przerwę, to nie wiadomo było, jak wolne dni wpłynęły na ich formę. Warto dodać, że przed tym spotkaniem gospodynie odbyły jedynie trzy treningi.

Sam mecz miał duże znaczenie dla układu sił w tabeli. AZS AS Uniwersytet Gdański, chociaż jest beniaminkiem rozgrywek, to plasował się na wysokim czwartym miejscu. Tuż za nimi znajdowała się drużyna JHN AZS Warszawa tracąc do rywalek tylko dwa punkty. Stołeczne siatkarki w meczu pierwszej rundy rozgrywanym w Gdańsku przegrały 2:3 i teraz z pewnością liczyły na rewanż i wyprzedzenie ich w klasyfikacji.

Początek spotkania ułożył się po myśli gdańszczanek, które szybko wyszły na prowadzenie (4:0). Duża była w tym zasługa dobrze grających – Anny Grajewskiej i Poli Nowakowskiej. W odpowiedzi po mocnym ataku Eweliny Brzezińskiej i błędzie drużyny przyjezdnej zrobiło się 4:3. Była to najmniejsza różnica w pierwszym secie. AZS Uniwersytet Gdański prowadził pięcioma-sześcioma punktami, a set zakończył się wynikiem 25:15.

Po zmianie stron do głosu zaczęły dochodzić siatkarki JHN AZS Warszawa. Wymiana ciosów trwała do stanu 5:5, a szalę na swoją stronę przechyliły dzięki dwóm punktom zdobytym przez Agnieszkę Kowal. Już przy stanie 16:11 wydawało się, że partia jest już pod kontrolą stołecznych siatkarek. Ale zawodniczki w biało-zielonych strojach zaczęły tracić kolejne punkty. Sytuację przerwała w porę mocnym atakiem Ewelina Karsztun. Druga odsłona zakończyła się wynikiem 25:16.

– Nasza forma jest jeszcze świąteczna i zabrakło treningów. Nasze mecze w Gdańsku świadczą o tym, że potrafimy grać dobrze w siatkówkę. Po dobrym początku grałyśmy jeszcze o tie-break, tak żeby złapać rytm. Przydarzyła się jednak kontuzja jednej z podstawowych zawodniczek i w pewnym momencie nie myślałam nawet o meczu, tylko co z naszą dziewczyną. Gratulacje dla zawodniczek z Warszawy. My swój cel w tym sezonie już osiągnęłyśmy. Docelowo chcemy w przyszłości awansować do I ligi – mówiła po meczu Agata Kopczyk, trenerka AZS Akademii Siatkówki Uniwersytet Gdański.

Trzeci set również do pewnego momentu był bardzo wyrównany (9:9) i obfitował w wiele długich wymian, ale i niewymuszonych strat. W decydujący momencie siatkarki JHN AZS przejęły inicjatywę i wyszły na cztery punkty przewagi. Nie oddały już tego do końca, wygrywając 25:19.

Gospodynie zdołały odrobić straty i choć przegrywały w setach 0:1 to ostatecznie wygrały mecz 3:1. Jak się okazało decydującej partia również tylko na początku była wyrównana do wyniku 7:7. Później swoje punkty dołożyły Paulina Kuźnia, czy Katarzyna Tertelis. Natomiast całe spotkanie zamknęła atakiem w siatkę jedna z gdańszczanek.

– Pierwszy set to była wypadkowa przerwy świątecznej, bo do treningów wróciłyśmy dopiero we wtorek. Musiałyśmy wrócić do naszego rytmu meczowego. W pozostałych trzech setach mecz był pod kontrolą. W jednym momencie zepsułyśmy jeszcze dwie zagrywki i przyjęcie nam uciekło, ale podniosłyśmy się z tego i świetnie zagrała nam obrona do tego kończyłyśmy ataki i blokowałyśmy – mówiła po meczu Katarzyna Maj, kapitan JHN AZS Warszawa.

W tabeli II ligi siatkarki JHN AZS Warszawa zajmują aktualnie czwarte miejsce z dorobkiem 21 punktów. Od drugiej pozycji dającej prawo startu w turnieju półfinałowym o awans do I ligi dzielą je już tylko cztery punkty. Przypomnijmy, że zawodniczki w tym sezonie grają by upamiętnić zmarłego prezesa AZS LSW – Jacka Henryka Nowakowskiego. Miała być radość z samej gry, a może będzie radość z awansu.

JHN AZS Warszawa – AZS Akademia Siatkówki Uniwersytet Gdański 3:1 (15:25, 25:16, 25:19, 25:18)

Autor: Robert Zakrzewski