Bez kategorii
nsw-5g3e3zpjeuz9o1ij0b6mi1dj4lfmg2b1hisyh3g2lqzqe-k3efbz4s9bh4z205w-rbkfx3qeuapqrfuljj28fg6d6sa5p1lhmdw5fylqx4j30b4hs57-tykgqhz9koa5
-1
archive,paged,category,category-bez-kategorii,category-1,paged-32,category-paged-32,bridge-core-3.0.5,tribe-no-js,qode-page-transition-enabled,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-child-theme-ver-1.0.0,qode-theme-ver-29.2,qode-theme-bridge,qode_header_in_grid,wpb-js-composer js-comp-ver-6.10.0,vc_responsive

Bez kategorii

Uczestnicy akcji Od Młodzika do Olimpijczyka wracają na pływalnie, bo już w sobotę odbędą się drugie zawody eliminacyjne. Zainteresowanie udziałem było tak duże, że nie dla wszystkich niestety starczyło miejsc.

Ponownie młodzi pływacy będą mieli okazję rywalizowania na dwóch basenach: OSiR Żoliborz i OSiR Targówek w Warszawie. Zawody wśród chłopców i dziewcząt rozgrywane będą w blokach z podziałem na roczniki (2007-2009, 2010-2012). Zgodnie z rozporządzeniem obowiązującym od końca listopada w wydarzeniach sportowych może brać udział jednocześnie do 150 osób. Impreza odbędzie się bez udziału publiczności, ale dla kibiców przewidziana jest transmisja internetowa.

– W trzech rocznikach zapisy musieliśmy zamknąć już po kilku godzinach. Nie wszyscy pewnie zakwalifikowali się do tych zgłoszeń. Wszystko wskazuje, że jest duże zainteresowanie pływaniem, bo dawno nie było takiej sytuacji. To było spore wyzwanie, bo organizując pierwsze zawody eliminacyjne limit wynikający z rozporządzenia wynosił 250 osób jednocześnie. Wszystko staramy się zorganizować jak najbardziej sprawnie, bezpiecznie i zgodnie z wytycznymi – mówi Rafał Jachimiak z AZS Warszawa.

Zawody odbędą się na basenie 25 metrowym. W programie znajdą się takie konkurencje jak 50 i 100 metrów stylem dowolnym, klasycznym, grzbietowym, motylkowym, oraz 200 metrów zmiennym. Uczestnicy mają prawo startu w maksymalnie dwóch konkurencjach.

Akcja od Młodzika do Olimpijczyka pokrywa się w czasie z Mistrzostwami Polski seniorów rozgrywanymi w Olsztynie. W piątek o swoje medale na 200 m stylem grzbietowym będzie walczył Radosław Kawęcki – ambasador OMDO.

– Trzymamy kciuki za Radka, bo jest w formie i mamy nadzieję, że odwiedzi nas podczas któryś zawodów. Ostatnio nie mógł, bo miał International Swimming League. Do tej pory często odwiedzał młodych uczestników, ale oczywiście wszystko zależy od jego kalendarza. Na pewno to miły akcent dla najmłodszych i coś co ich zachęca dodatkowo do działania – dodaje organizator imprezy.

Wydarzenie odbędzie się w sobotę 19 grudnia. Początek o godzinie 8:45.

Od Młodzika do Olimpijczyka to cykl zawodów rozgrywany od 2011 roku przyciągający dzieci i młodzież z całego kraju. Impreza składa się z pięciu zawodów eliminacyjnych oraz finału, który planowany jest na 19 czerwca 2021 roku.

Wydarzenie organizowane jest przez AZS Warszawa przy wsparciu Ministerstwa Sportu oraz m.st. Warszawy.

Autor: Robert Zakrzewski

 

Siedem drużyn rywalizowało w dorocznym piłkarskim turnieju Dolna Cup. Najlepsza okazała się drużyna MOS Osowska, nikt jednak nie odszedł z pustymi rękami.

To były kolejne zawody przeznaczone dla podpieczonych ośrodków socjoterapeutycznych i placówek wychowawczych, organizowane w ostatnim czasie. Pod koniec listopada rozegrano Puchar Lig Integracyjnych z udziałem czterech zespołów. Wtedy zwyciężyli gospodarze z Młodzieżowego Ośrodka Socjoterapii Osowska, którzy z pewnością teraz też chcieli zająć pierwsze miejsce.

Świąteczny Turniej Dolna Cup przeprowadzony został w środę na obiektach Warszawianki pod tzw. „balonem”. Spotkania trwały dwa razy dziewięć minut, a drużyny składały się z czterech zawodników w polu oraz bramkarza. Najpierw odbyły się mecze grupowe, później mecze o miejsce i półfinały. Od lat nieocenioną pracę przy organizacji turnieju wykonuje Sebastian Olejniczak z Młodzieżowego Ośrodka Wychowawczego Dolna.

Na uwagę zasługiwał występ jedynej żeńskiej drużyny – MOW Strażacka, która za swoją ambitną postawę otrzymała puchar fair-play. To kolejny sygnał, że kobieca piłka jest w dobrej kondycji i być może wkrótce uda się zorganizować turnieje wyłącznie dla pań.

Jak burza przez turniej przeszła Osowska, która tylko w meczu ze wspomnianą drużyną ze Strażackiej straciła bramki wygrywając 7:4. W pozostałych meczach zwyciężali pewnie i wysoko (5:0, 10:0). W finale spotkali się z drużyną SOW Dom przy Rynku, która w fazie grupowej wygrała mecze po 7:1 i 5:2, oraz zremisowała 2:2 z Łomiankami, a w półfinale pokonali gospodarzy MOW Dolną 3:1. Decydujący mecz zakończył się wygraną graczy z Osowskiej 9:0.

– Cieszymy się, że udało się rozegrać turniej i zebrać siedem drużyn. To był jeden z ostatnich sportowych akcentów w tym roku dla tej młodzieży, bo w piątek zaczynają przerwę świąteczną. Pewnie każdy chce odpocząć, dlatego tym bardziej brawa dla uczestników i opiekunów za mobilizację. Dla wszystkich przewidziany był poczęstunek. Każdy dostał jakieś upominki, bo w końcu to był świąteczny turniej – opowiada Leszek Roszczenko z AZS Warszawa.

Najlepszym zawodnikiem turnieju został wybrany Maciej Lipiński z SOW Dom przy Rynku, a królem strzelców Krystian Poreda z MOS Osowska. Natomiast za najlepszego bramkarza uznano Michała Romana z MOS Łomianki.

Organizatorem zawodów były AZS Warszawa i MOW Dolna w ramach programu Ligi Integracyjne. Projekt współfinansowany przez Ministerstwo Sportu.

Świąteczny Turniej Dolna Cup – klasyfikacja

1. MOS Osowska

2. SOW Dom przy Rynku

3. MOS Łomianki

4. MOW Dolna

5. MOS Kąt

6. MOS Zielonka

7. MOW Strażacka

Akademicki Związek Sportowy podsumował rok pełen wyzwań. Nawet organizacja Gali Sportu Akademickiego była pewnym sprawdzianem, bo po raz pierwszy w historii została przeniesiona do świata wirtualnego. Jednak w 2020 roku oprócz wielu trudności były też sukcesy, a wśród wyróżnionych nie zabrakło stołecznych akcentów.

Nagroda imienia Eugeniusza Pietrasika byłego prezesa AZS w latach 1985-1991, inicjatora organizacji zimowej Uniwersjady w Zakopanem, oraz współautora ustawy o kulturze fizycznej powędrowała w ręce trojga młodych działaczy. Wśród nich był 23-letni Mikołaj Chudzik prezes AZS Szkoły Głównej Gospodarstwa Wielskiego, klubu posiadającego 23 sekcje w tym futsal kobiet grający w ekstralidze.

– Jest to dla ogromne wyróżnienie i motywacja do tego, żeby dalej działać i wdrażać pomysły które ułatwią studentom starty w zawodach. Moja przygoda z AZS zaczęła się od tego, że idąc na studia trafiłem do sekcji piłki nożnej. Na początku drugiego roku szukano wolontariuszy, którzy by pomogli przy Varsoviadzie. Ponieważ miałem wolny weekend stwierdziłem, że pomogę. I tak od zawodów do zawodów działam do dziś. W tym roku było sporo wyzwań, ale na SGGW udało nam wypracowywać różne sposoby motywacji, mamy też system stypendialny – powiedział Mikołaj Chudzik, student leśnictwa.

Mikołaj Chudzik w akcji

Statuetki zaprojektowane przez znanego rzeźbiarza Adama Fedorowicza trafią przy najbliższej okazji do najlepszych uczelni Akademickich Mistrzostw Polski sezonu 2019/2020. Klasyfikację generalną zwyciężyła Politechnika Gdańska, wyprzedzając Uniwersytet Warszawski. Trzecia była Politechnika Śląska.

Na pocieszenie niemal tradycyjnie UW wygrało klasyfikację w typie uniwersytetów. W klasyfikacji uczelni społeczno-przyrodniczych pierwsze miejsce zajęła wspomniana Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie, wśród uczelni wychowania fizycznego górą był stołeczny AWF, a wśród szkół niepublicznych Akademia Leona Koźmińskiego. Trzecie miejsce zajęła Uczelnia Łazarskiego.

Podczas Gali Sportu Akademickiego wyróżniono nagrodą fair-play koleżanki i kolegów z AZS UMCS Lublin i AZS UMedu za charytatywne biegi wirtualne organizowane wiosną w czasie pierwszej fali pandemii. A za ligowy sukces uznano czwarty tytuł mistrzowski futsalistek AZS Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie. Podziękowano też sponsorom i partnerom: Grupie Lotos S.A i Ministerstwu Sportu.

Początkowo sportowcy i działacze związani z Akademickim Związkiem Sportowym mieli pojawić się na czerwonym, a może raczej zielonym dywanie w łódzkiej Zatoce Sportu, a cała gala uświetnić miała obchody 75-lecia tamtejszej Politechniki. Ostatecznie wydarzenie przeniesione zostało do internetu i transmitowano je ze studia w Warszawie. Wszyscy mają nadzieję, że za rok będzie można spotkać się znów razem.

Autor: Robert Zakrzewski

Klasyfikacja generalna Akademickich Mistrzostw Polski:

1. Politechnika Gdańska 2687,5 pkt

2. Uniwersytet Warszawski 2386,5 pkt

3. Politechnika Śląska w Gliwicach 2186,0 pkt

 

9. Politechnika Warszawska 1529,5 pkt

12. Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie 1422,5 pkt

13. Akademia Wychowania Fizycznego w Warszawie 1186,5 pkt

23. Szkoła Główna Handlowa w Warszawie 846,5 pkt

26. Akademia Leona Koźmińskiego 770,5 pkt

33. Wojskowa Akademia Techniczna Warszawa 538,0

35. Warszawski Uniwersytet Medyczny 438,5 pkt

62. Łazarski Warszawa 139,5 pkt

68. Akademia Sztuki Wojennej 94 pkt

84. SWPS Warszawa 60 pkt

85. Vistula Warszawa 61 pkt

88. WSM Warszawa 50,5 pkt

95. UKSW Warszawa 20 pkt

96. AEH Warszawa 20 pkt

116. APS Warszawa 5,0 pkt

Gdyby energię wyprodukowaną przez uczestników Warszawskiego Maratonu Fitness dało się zamienić na zasilanie, to zaopatrzyłaby w moc obiekty Akademii Wychowania Fizycznego. Wydarzenie trwało przez sześć godzin i prowadzone było przez doświadczonych instruktorów. Wszystko odbywało się z zachowaniem dystansu, co podczas maratonu zawsze ma znaczenie.

W niedzielę 13 grudnia pasjonaci zdrowego stylu życia stawili się na warszawskich Bielanach podczas kolejnej edycji Warszawskiego Maratonu Fitness. W trzech halach odbyło się łącznie 17 treningów. Szeroka oferta obejmowała m.in. tabate, step, jogę, ale też dance, piloxing czy też pilates. W zajęciach wziąć mógł każdy, a udział był bezpłatny.

Uczestnicy zgłoszeni na poszczególne godziny otrzymywali kolorowe opaski, które były swego rodzaju przepustką. W tym roku czas treningów został skrócony z godziny do 45 minut. Każdy musiał przyjść z własną matą do ćwiczeń. Dodatkowo trenować można było w domu, bo prowadzona była transmisja internetowa z głównej hali.

– Tegoroczna edycja na pewno jest inna pod wieloma względami takimi jak frekwencja i reżim sanitarny, ale jeśli chodzi o poziom to dalej jest fantastycznie. Nic nie zmieni atmosfery na sali fitness, tego uczestnictwa w zajęciach, kontaktu z osobą prowadzącą i tych endorfin – mówi Dorota Święćkowska, instruktorka fitness.

Nie zabrakło stałych bywalców i nowych osób. Choć większość decydowała się na blok składający się dwóch-trzech zajęć, to najwytrwalsi trenowali przez pełne sześć godzin. To już był nie lada wyczyn.

– Kierowałam się różnorodnością zajęć. Chciałam spróbować czegoś na czym nie byłam w latach poprzednich. Pierwsze dwie godziny spędziłam na jodze, więc czuje się dobrze zrelaksowana. Na treningu dance z Dorotą Święćkowską była świetna energia. Tego się nie da przenieść przez kamerkę internetową. Bardzo mi brakowało takich wydarzeń – mówiła Justyna Słodownik, która trenowała przez pełne 6 godzin.

Choć jest wielu znanych instruktorów fitness, to na palcach dało się policzyć trenujących panów.

– Atmosfera jest super, czuć bardzo dużo dobrej energii dookoła. Wszystko odbywa się w miłej atmosferze, choć instruktorzy dają nam wycisk. Jestem na Warszawskim Maratonie Fitness po raz któryś z kolei i uważam, że każdy znajdzie tu coś dla siebie. Co do ilości panów, to uważam że jest pewien stereotyp mówiący o tym że fitness jest tylko dla pań i że lepiej iść na siłownie powyciskać niż poćwiczyć interwałowo– opowiada Michał uczestnik wydarzenia.

Całe wydarzenie zakończył dwugodzinny maraton zumby prowadzony przez Annę Cegłowską i Oktawiana Zagórskiego. Taneczny trening przyciągnął grono zainteresowanych, którzy chcieli się zmęczyć w ten przyjemny sposób. Pewnie gdyby nie ograniczenia frekwencja byłaby jeszcze większa. W zamian uczestnicy otrzymali więcej miejsca na parkiecie.

– W tym roku jest mniej osób i są większe dystanse między ludźmi. Z drugiej strony teraz bardziej ludzie to doceniają, że mogą wyjść i poćwiczyć. Mimo, że jest mniej osób, to energia jest większa. Co do naszego treningu, to mamy bardzo zróżnicowane tempo intensywności. Jeśli jest bardziej intensywny utwór i dużo podskoków, to później robimy coś bardziej tanecznego. Dzięki temu spala się dużo kalorii. To trochę jak z jazdą samochodem. Jak jedziemy szybko i wolno na zmianę to spalanie będzie większe – opowiada z uśmiechem Anna Cegłowska, instruktorka zumby.

Zwycięzcą tego maratonu może czuć się każdy, kto niedzielne popołudnie spędził trenując na terenie Akademii Wychowania Fizycznego, lub też w domu przed telewizorem.

Warszawski Maraton Fitness to impreza cykliczna organizowana przez AZS Warszawa przy wsparciu Akademii Wychowania Fizycznego i Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Akcja prowadzona jest w ramach programu „Aktywny Warszawiak” promującego aktywny tryb życia przez szereg ogólnodostępnych zajęć.

Wydarzenie finansowane jest ze środków m.st Warszawy oraz Ministerstwa Sportu.

Autor: Robert Zakrzewski

Choć na termometrach blisko zera stopni, to powiało wiosną. We wtorkowy wieczór odbyły się akademickie derby Warszawy w piłce ręcznej kobiet. Spotkanie pomiędzy AZS Uniwersytetem Warszawskim i AZS Akademią Wychowania Fizycznego rozgrywane było już na poczet rundy rewanżowej I ligi.

Zgodnie z terminarzem do meczu powinno dojść dopiero w marcu, jednak wykorzystując chwilę przerwy drużyny zgodziły zagrać się o ligowe punkty już teraz. Biorąc pod uwagę sytuację pandemiczną nikt nie wie co będzie za kilka tygodni i czy nie dojdzie do zawieszenia rozgrywek, jak to już miało w tym roku.

Zawodniczki z Bielan były faworytkami rywalizacji i przystępowały do niej jako liderki I ligi gr. C z dorobkiem 21 punktów. Szczypiornistki AZS Uniwersytetu Warszawskiego znajdują się na drugim biegunie tabeli czekając na swoją pierwszą zdobycz. Z pewnością chciały sprawić niespodziankę w derbowym pojedynku i odpłacić się za porażkę poniesioną z AZS AWF w październiku w hali przy Marymonckiej (19:34).

Początek spotkania był bardzo wyrównany. Pierwsze trafienie w Centrum Sportu i Rekreacji UW zdobyły gościnie w drugiej minucie meczu dzięki Laurze Nawarze. Po chwili wyrównała Kamila Jabłońska-Strzępka. Dochodziła ósma minuta gry i utrzymał się remis 2:2. W ciągu kolejnych 120 sekund cztery kolejne trafienia zdobyły zawodniczki w zielonych strojach i na tablicy świetnej widniał już wynik 2:6.

Szczypiornistki AZS UW nie złożyły jednak broni i w 17 minucie Martyna Sawa zdobyła kontaktowe trafienie przy stanie 6:7. To był okres dobrej gry gospodyń, które zdobyły cztery trafienia w pięć minut. W bramce dobrze radziła sobie też Dominika Staniec.

Na pięć minut przed końcem pierwszej połowy utrzymywał się wynik 9:10, ale tu ponownie do głosu doszły zawodniczki AZS AWF Warszawa, które pokazały że nieprzypadkowo są liderkami tabeli. Zawodniczki z Bielan rzuciły cztery bramki z których ostatnią dołożyła Aleksandra Janiec i ze spokojem schodziły na przerwę.

Druga część meczu przebiegała pod dyktando szczypiornistek AWF i nie dostarczyła tak wielu emocji. Na początku głównie po trzech trafieniach grającej z numerem 9 wspomnianej Kamili Jabłońskiej-Strzępki utrzymywał się rezultat 12:15, ale pięć kolejnych bramek zdobyła drużyna gości i tej przewagi nie udało się już odrobić. Ostatnie trafienie w meczu zdobyła Joanna Marzewska ustalając wynik spotkania na 28:20 dla AZS AWF. Akademiczki dopisały sobie kolejne 3 punkty.

– Najważniejsze, że zdobyliśmy trzy punty, ale nasza gra pozostawiała dużo do życzenia. Nie tylko w tym meczu mamy problemy w koncentracją, tak żeby dobrze wejść w pierwszą i drugą połowę. Jak to się mówi nasze głowy zostają w szatni. Jest to rzecz nad którą staramy się pracować – powiedział po meczu Paweł Kapuściński, trener AZS AWF Warszawa.

Chociaż zawodniczki AZS UW nie zagrały złego spotkania, to muszą szukać pierwszych punktów w innych meczach. Okazja już w najbliższy weekend, kiedy to do Warszawy przyjdzie drużyna SMS ZPRP Płock, która w tabeli również ma zerowy dorobek.

– AWF pokazał swoje doświadczenie i to, że nie jest przypadkowo na czele tabeli. Mają fajnie grające zawodniczki. My zagrałyśmy poprawny mecz, ale zabrakło czegoś więcej żeby dać od siebie, jakiejś większej skuteczności. Nasze bramkarki zagrały super. W pierwszej połowie gdyby nie Natalia to pewnie wynik mógłby być wyższy – mówiła po meczu Katarzyna Zglinicka-Skierska, trenerka AZS UW.

Najwięcej bramek w derbowym pojedynku zdobyła zawodniczka AZS Uniwersytetu Warszawskiego Kamila Jabłońska–Strzępka bo osiem. Najskuteczniejsza w drużynie AZS AWF Warszawa była rozgrywająca Yana Chabrova z siedmioma trafieniami.

Autor: Robert Zakrzewski

AZS Uniwersytet Warszawski – AZS AWF Warszawa 20:28 (9:14)

Cenne zwycięstwo odnieśli reprezentanci środowiska AZS Warszawa podczas 11. Ogólnopolskiego Finału Igrzysk Studentów Pierwszego Roku. Walka w klasyfikacji końcowej była bardzo wyrównana, a o wszystkim zdecydował zaledwie jeden punkt.

Igrzyska Studentów Pierwszego Roku odbyły się w weekend 5 i 6 grudnia na terenie Centralnego Ośrodka Sportu Akademickiego w Wilkasach, oraz w Giżycku. Choć olimpijski płomień nie zapłonął w tym roku w Tokio, to po raz pierwszy igrzyska studenckie zawitały nad jezioro Niegocin. Zawody rozgrywane były w reżimie sanitarnym i bez udziału kibiców. Dla większego bezpieczeństwa wszystko odbywało się w czterech halach.

– Każde środowisko mogło wystawić tylko dwoje zawodników w konkurencjach indywidualnych. W sportach drużynowych tylko futsal miał osiem drużyn. Wszyscy byliśmy podzieleni na pięć hoteli, nie było też wspólnych posiłków. Każdy otrzymywał jedzenie na wynos i spożywał je w swoim pokoju. Do tego był obowiązek noszenia maseczek. Nie można było też pójść zobaczyć jak grają koledzy i koleżanki, bo mecze rozgrywane były bez udziału publiczności – opowiada Magdalena Bryk, kierowniczka reprezentacji AZS Warszawa.

Zmagania odbyły się w kilku dyscyplinach – pływaniu, ergometrze, tenisie stołowym, futsalu, koszykówce i siatkówce. Przedstawiciele AZS Warszawa bardzo dobrze radzili sobie zwłaszcza na basenie, gdzie zwyciężyli w klasyfikacji drużynowej kobiet i mężczyzn. Triumfowali też w rywalizacji sztafet, a indywidualne sukcesy odnieśli Aliksandra Shuliakouskaya na 50 metrów stylem dowolnym i Łukasz Czerwiński na 50 m stylem grzbietowym. Dwukrotnie pierwszy był też Bartosz Mielniczuk.

Warszawianie dominowali również pod koszem. Wśród pań zawodniczki Akademii Wychowania Fizycznego wygrały wszystkie swoje trzy mecze z imponującym bilansem wynoszącym 165:30. Zawodnicy Akademii Leona Koźmińskiego zwyciężyli turniej panów, ale oni napotkali więcej trudności na swojej drodze. Widać to choćby po rezultacie meczu z reprezentantami AZS Katowice (38:32).

Cenne punkty zdobył Paweł Święcicki z AWF Warszawa, który wygrał rywalizację na ergometrze w wadze lekkiej wyprzedzając kolejnego zawodnika o 14 sekund. Dodatkowo Hanna Krasuska z Uniwersytetu Warszawskiego była druga wśród pań w kategorii open. Drugie miejsce w swoich zmaganiach zajęły siatkarki z Uniwersytetu Warszawskiego, a w rozgrywkach mężczyzn trzecia lokata przypadła siatkarzom z Politechniki Warszawskiej.

O sporym pechu mogą mówić futsaliści stołecznych Inżynierów, którzy po meczach grupowych mieli tyle samo punktów co dwie inne drużyny w tabeli. Niestety przez gorszy bilans bramkowy nie znaleźli się w półfinale, tylko w niedzielę grali o dalsze lokaty.

– Walka i emocje były do końca, ale to dobrze. Futsaliści z Warszawy szli na mecz o 5. miejsce z Gdańskiem wiedząc, że muszą wygrać. Niestety im nie wyszło (0:1). Gdyby wygrali mielibyśmy pewne zwycięstwo w klasyfikacji generalnej, a tak musieliśmy poczekać na rezultat spotkania AZS Lublin i Poznania. Porażka tych pierwszych sprawiła, że pozostaliśmy na pierwszym miejscu – opisuje przebieg rywalizacji Magdalena Bryk.

Ostatecznie AZS Warszawa zdobył 80 punktów wyprzedzając AZS Katowice (79 pkt) i AZS Lublin (76,5 pkt). Tuż za podium znalazło się środowisko AZS Kraków (66 pkt).

Igrzyska Studentów Pierwszego Roku to impreza wyjątkowa, bo wystartować można w niej tylko raz w życiu będąc studentem pierwszego roku.

XI Ogólnopolski Finał Igrzysk Studentów Pierwszego Roku został dofinansowany ze środków Ministerstwa Sportu. Sponsorem głównym Akademickiego Związku Sportowego jest Grupa LOTOS.

Autor: Robert Zakrzewski

Foto: Michał Szypliński/NTN Snow & More

Pełne wyniki

 

 

 

Przez sześć godzin uczestnicy Warszawskiego Maratonu Fitness wyprodukują moc energii i spalą tysiące kilokalorii, a przede wszystkim doskonale będą się bawić. Wydarzenie odbędzie się już 13 grudnia. Obowiązują limity miejsc dlatego warto się spieszyć ze zgłoszeniami.

W tym roku ćwiczenia z trenerami prowadzone będą na terenie Akademii Wychowania Fizycznego. W trzech halach odbędą się zajęcia z tabaty, jogi, pilatesu, zumby, czy treningu funkcjonalnego. To tylko część z bogatej propozycji w której każdy znajdzie coś dla siebie. Udział jest bezpłatny, trzeba jedynie się zgłosić wcześniej drogą elektroniczną.

– Wprowadziliśmy limit na dużej hali wynoszący 130 osób na każde zajęcia. W salach mniejszych trenować będzie mogło po 25 osób. Obowiązywać będzie noszenie maseczek po wyjściu z każdego treningu, oraz dezynfekcja rąk. Zajęcia będą trwały 45 minut, a nie godzinę jak dotychczas. Trzeba opuścić obiekt, przewietrzyć halę, zdezynfekować ręce i przejść ponowny proces wpuszczania na zajęcia. Wszystko rozgrywane będzie w dość intensywnym tempie, bo to jednak maraton. Chodzi o to, żeby się zmęczyć i wrócić do domu zadowolonym – powiedział Rafał Jachimiak z AZS Warszawa.

Z powodu obostrzeń to nie będzie rekordowa edycja imprezy. Wszystko jednak wskazuje, że mimo pandemii miłośnicy sportu chcą podtrzymywać swoją kondycję fizyczną. Zwłaszcza, że w ciągu ostatnich lat aktywność Polaków stale rosła o czym świadczy rosnąca frekwencja na biegach masowych czy w klubach fitness.

– Ludzie są spragnieni takich wydarzeń, bo widzę to w mediach społecznościowych. Fitness jest na topie tym bardziej, że zbliżają się święta, a jak wiemy w branży sportowej to oznaczało pełne sale na siłowniach. Co do samego maratonu to sporo osób przychodzi na pełne sześć godzin. Zwykle najwięcej uczestników przyciąga zumba, popularna jest też joga i pilates. Również osoba trenera często jest magnesem. W zależności od zajęć podczas godziny zajęć można spalić koło koło 600-700 kilokalorii. Najwięcej spala się podczas treningów tanecznych – mówi Marzena Walenda współorganizatorka imprezy i instruktorka fitness.

Zajęcia podczas Warszawskiego Maratonu Fitness poprowadzą m.in Krystian Gronek – tancerz i szkoleniowiec fitness i Dorota Święćkowska – trenerka personalna specjalizująca się w nowoczesnych formach gimnastyki. Jeśli nie słyszeliście o piloxingu czyli połączeniu boksu, pilatesu oraz tańca, to Paulina Szela czeka z przyspieszonym kursem. Natomiast Oktawian Zagórski i Anna Cegłowska wycisną ostatnie poty podczas maratonu zumby.

Impreza odbędą się 13 grudnia na terenie Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie przy ul. Marymonckiej 34. Początek o godzinie 10. ZAPISY

Warszawski Maraton Fitness to impreza cykliczna organizowana przez AZS Warszawa przy wsparciu Akademii Wychowania Fizycznego i Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Wydarzenie finansowane jest ze środków m.st Warszawy, oraz Ministerstwa Sportu.

Autor: Robert Zakrzewski

Lista zajęć:

TABATA – Katarzyna Witkowska-Błażejczyk

STEP, DANCE – Dorota Święćkowska

mFIT Power, Core – Piotr Końko

PILOXING ® SSP – Paulina Szela

STRONG NATION – Ania Cegłowska

AERO DANCE NEW STYLE – Krystian Gronek

MOBILITY – Karolina Ito

TRENING FUNKCJONALNY – Michał Sejna

ZUMBA MARATON – Oktawian Zagórski, Ania Cegłowska

 

 

W mikołajkowy weekend, na czterech halach, rozegrano szósty finał ogólnopolskiej akcji „Z SKS-u do AZS-u”. W zmaganiach wzięło udział blisko 300 uczniów szkół średnich z Torunia, Inowrocławia, Lublina, Kielc, Gdańska, Siedlec i Warszawy. Impreza była dobrą zachętą do tego, żeby przygodę ze sportem kontynuować na studiach.

Stęsknieni za wspólnymi treningami młodzi zawodnicy i zawodniczki przyjechali do Warszawy by zmierzyć się w pięciu konkurencjach. Rozgrywki toczyły się w futsalu mężczyzn, koszykówce, siatkówce, a także tenisie stołowym i ergometrze wioślarskim. Areną zmagań były obiekty Uniwersytetu Warszawskiego i Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Tym razem ze względów bezpieczeństwa zabrakło wspólnego podsumowania. Nie prowadzono też klasyfikacji miast, co zawsze dostarczało dodatkowych emocji. Trzeba jednak oddać, że w wielu dyscyplinach dominowali reprezentanci Lublina.

Tak było w turnieju siatkówki, który zwyciężyło 4. LO im. Stanisława Staszica z Białej Podlaskiej. Wśród chłopców w trzech spotkaniach przegrali oni tylko jednego seta. Identycznie wypadły reprezentantki wspomnianej szkoły, które w turnieju dziewcząt straciły seta w spotkaniu z LO im. Marii Konopnickiej z Inowrocławia.

– Grało się nam bardzo przyjemnie, a zespoły były na dobrym poziomie. My uczymy się w jednej szkole, ale gramy też w jednym klubie SKS Szóstka, więc nie brakowało nam zgrania. Ćwiczymy trzy razy w tygodniu i obowiązuje większy reżim sanitarny. Jestem w klasie maturalnej i myślę o przyszłości. Uważam, że mogę jeszcze grać, ale już hobbystycznie. W swoim życiu nie stawiam aż tak bardzo na siatkówkę – powiedziała Wiktoria Pykacz, kapitan siatkarek 4 LO im. S. Staszica.

Kilkaset metrów dalej w hali WUM podczas rozgrywanego turnieju w futsalu zwyciężył Zespół Szkół nr 12 im. Olimpijczyków Polskich z dorobkiem 10 punktów mając o jeden punt więcej niż Zespół Szkół nr 36 Marcina Kasprzaka. Podczas spotkań nie brakowało efektownych akcji i wysokich wyników.

– Bardzo nam brakowało takiej rywalizacji. Z tego co widzę wiele szkół zrezygnowało i gramy w okrojonym składzie, ale ważne jest to, że możemy zagrać. To nasze pierwsze wspólne mecze od długiego czasu. Na zdalnym nauczaniu otrzymujemy wskazówki od nauczyciela i każdy w domu dba o kondycję. Wcześniej startowałem w różnych turniejach na hali, ale to były inne zasady, tu faktycznie gramy futsal, jest więcej biegania i to mi się bardziej podoba – ocenił Kacper Krzyt z ZS 36 im. Kasprzaka.

foto: Marcin Klimczak

W sobotę wyłoniono zwycięzców w tenisie stołowym i ergometrze. Wioślarze walczyli o medale w nowoczesnych podziemiach Biblioteki Uniwersyteckiej. Tym razem ważne było to jak długi dystans pokona się w czasie dwóch minut (dziewczęta) i trzech minut (chłopcy). Całe podium zajęli reprezentanci Lublina, a najbardziej imponujący wynik uzyskał Karol Dragan, który pokonał 926 m.

– Wykonałem założony cel i o 5 metrów poprawiłem rekord życiowy. Najważniejszy był rozsądek i mocna końcówka. Ból jaki towarzyszy jest ogromny, bo w pewnym momencie praktycznie „odcina” każdą część ciała. Trzeba wtedy pokonać to i nie myśleć o niczym innym tylko zamknąć oczy – powiedział zwycięzca, które dłuższą chwilę dochodził do siebie.

Choć nie wszystkie drużyny przyjechały w najmocniejszych składach, to cieszy sam fakt rozegrania zawodów. Niektóre szkoły zdążyły odbyć tylko jeden wspólny trening, więc siłą rzeczy poziom zawodów nie mógł być najwyższy. Dla wielu był to też pierwszy start od września i eliminacji w ramach „Z SKS-u do AZS-u”. Warto dodać, że nie mogłyby się odbyć gdyby nie zaangażowanie nauczycieli i trenerów.

Akcja „Z SKS-u do AZS-u” współfinansowana jest ze środków Urzędu Marszałkowskiego Województwa Mazowieckiego, Ministerstwa Sportu i przy wsparciu m.st. Warszawy.

Autor: Robert Zakrzewski

Piłka siatkowa mężczyzn:

1. IV LO Biała Podlaska

2. XXI LO Gdańsk

3. ZS 36Warszawa

Piłka siatkowa kobiet:

1. IV LO Biała Podlaska

2. II LO Inowrocław

3. TAB Warszawa

Koszykówka mężczyzn:

1. V LO Warszawa

2. ZS nr 1 Siedlce

3. XLIX LO Warszawa

Koszykówka kobiet:

1. I LO Toruń

2. V LO Warszawa

3. IV LO Biała Podlaska

Futsal:

1. ZS 12 Warszawa

2. ZS 36 Warszawa

3. IV LO Biała Podlaska

Ergometr kobiet :

1. Jędrych Julia (Lublin)

2. Gliwka Emilia (Lublin)

3. Maciąg Izabela (Lublin)

Ergometr mężczyzn :

1. Dragan Karol (Lublin)

2. Paciorek Marcel (Lublin)

3. Wójcicki Bartłomiej (Lublin)

Tenis Stołowy gra pojedyncza mężczyzn 

1. Miłosz Plewik (Lublin)

2. Mikołaj Sieroń (Lublin)

3. Łukasz Sakowicz (Warszawa)

Tenis Stołowy – gra pojedyncza kobiet 

1. Wiktoria Sarafin (Radom)

2. Zuzanna Węglińska (Lublin)

3. Karolina Ochnik (Lublin)

To będzie wyjątkowy finał akcji „Z SKS-u do AZS-u”.  Obecna sytuacja na świecie i zdalny tryb nauczania sprawiły, że po raz pierwszy szansę gry w zawodach otrzymały nie tylko szkolne drużyny. Nie zmienia to jednak intencji zawodów.

W najbliższy weekend w Warszawie odbędzie się rywalizacja przeznaczona dla przyszłych studentów, czyli uczniów szkół średnich. Uczestnicy wystartują w pięciu konkurencjach: futsalu mężczyzn, koszykówce, siatkówce, tenisie stołowym i ergometrze wioślarskim. Największym zainteresowaniem cieszą się sporty drużynowe, a zwłaszcza koszykówka. Na liście zgłoszeń można znaleźć zawodników z Lublina, Torunia, Inowrocławia, Gdańska, Siedlec, oraz przedstawicieli gospodarzy.

Z pewnością nie będzie to finał o jakim wszyscy marzyli. Kończąc poprzednią edycję nikt nie wyobrażał sobie, że dwanaście miesięcy później przyjdzie się zmierzyć z nowymi wyzwaniami. Organizatorzy włożyli jednak wiele pracy w to, żeby zawody w ogóle doszły skutku i odbyły w jak najbezpieczniejszych warunkach.

– Aktywność fizyczna jest bardzo ważna w życiu człowieka, bo sprawia że jesteśmy zdrowsi i lepiej funkcjonujemy. Najlepszą motywacją do uprawiania sportu jest udział w wydarzeniach, bo tam zauważamy efekt naszych treningów. W tym roku czekało nas wiele wyzwań. Do tej pory przyjeżdżały do nas drużyny ze szkół, a jak wszyscy wiemy teraz przeszły one na zdalny tryb nauczania. Nauczyciele WF nie prowadzą z uczniami zwykłych zajęć, a dyrektorzy placówek nie wyrażają zgody na udział w różnych wydarzeniach. Dlatego zaproponowaliśmy nieco inną formułę, zapraszając Uczniowskie Kluby Sportowe bądź kluby złożone z uczniów szkół średnich. Dzięki temu nasza idea dalej może funkcjonować – mówi Rafał Jachimiak z AZS Warszawa.

Finał akcji „Z SKS-u do AZS-u” rozgrywany będzie się na terenie czterech obiektów m.in. w Centrum Sportu i Rekreacji UW, Centrum Sportowo-Rehabilitacyjne WUM, czy Hali Sportowej WZ UW. Daje to możliwość poznania bazy jakiej dysponują uczelnie. Zawody odbędą się bez udziału kibiców.

Celem wydarzenia jest zapoznanie przyszłych studentów ze sportem akademickim i ofertą wyższych uczelni. W wielu rozgrywanych konkurencjach AZS posiada drużyny na niemal każdym szczeblu rozgrywek przez I i II ligę siatkówki i koszykówki po ekstraklasę w futsalu.  Miejsce dla siebie można znaleźć też w innych sekcjach prowadzonych przez Studium Wychowania i Sportu.

Impreza odbędzie się w dniach 4-6 grudnia. Początek rywalizacji w sobotę o godzinie 9.

Akacja „Z SKS-u do AZS-u” współfinansowana jest ze środków m.st. Warszawy oraz Ministerstwa Sportu.

Autor: Robert Zakrzewski

Strona: https://azs.waw.pl/sksazs/

Jest taka liga w której akademickie derby zdarzają się w każdej kolejce. W meczu na dole tabeli futsalowej ekstraklasy kobiet o pierwsze w tym sezonie punkty walczyły zawodniczki AZS Uniwersytetu Warszawskiego i AZS Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.

W sobotni wieczór w Centrum Sportu Rekreacji przy ul. Banacha zmierzyły się ostatnia i przedostatnia drużyna w grupie północnej. Przed czwartą kolejką rozgrywek zarówno AZS UW jak i AZS SGGW miały w dorobku zero punktów, przy czym zawodniczki z uniwerku muszą rozegrać jeszcze jeden zaległy mecz z Unifreeze Górzno na wyjeździe.

Po wyrównanym początku, w dziesiątej minucie spotkania prowadzenie objęły zawodniczki grające w niebieskich strojach. Wszystko dzięki indywidualnej akcji Julity Sterbickiej. W odpowiedzi swoją szansę miało SGGW po uderzaniu z dystansu Marty Krukowskiej.

Chwilę później drużynę przyjezdną uratował słupek. Przed polem karnym zawodniczki AZS UW krótko rozegrały rzut wolny i wspomniana już Sterbicka strzeliła jak z armaty. Piłka głośno odbiła się od drewnianego fragmentu bramki i wyszła w pole.

W 17 minucie spotkania gola dającego wyrównanie zdobyła aktywna Marta Krukowska przedzierając się przez środek boiska. SGGW poszło za ciosem i mogło objąć prowadzenie. Gdy pierwsza część spotkania zbliżała się do końca AZS UW zadało dwa mocne i pewnie decydujące ciosy.

Obie bramki padły w 19 minucie meczu w odstępach niecałych 40 sekund. Najpierw stojąca tuż przed bramką Paulina Pokraśniewicz obróciła się mimo asysty rywalek i zdobyła gola. Po kilkunastu sekundach kapitan zespołu Julia Przybyłkowicz wykończyła trójkową akcję koleżanek i strzałem głową zdobyła bramkę na 3:1.

Po przerwie dominowała drużyna AZS Uniwersytetu Warszawskiego, która stwarzała sobie więcej sytuacji. W 26 minucie spotkania sam na sam z bramkarką SGGW znalazła się Julita Sterbicka i wykorzystała swoją szansę podwyższając rezultat. Po dwóch minutach była zawodniczka Żbika Nasielsk ustaliła wynik na 5:1 i skompletował hattricka.

– Cieszą trzy bramki, ale bardziej cieszę się z trzech punktów dla drużyny. To było dla nas cenne zwycięstwo i ciężko wywalczone – powiedziała po meczu Julita Sterbicka.

Dla Pawła Szymańczuka, który od tego sezonu prowadzi zespół AZS SGGW był to z pewnością sentymentalny powrót do hali przy ul. Banacha. Kilka lat temu grał w futsalowej sekcji męskiej AZS Uniwersytetu Warszawskiego. Teraz stoi przed nowym wyzwaniem.

– Z poprzedniej kadry zostały u nas trzy zawodniczki, a reszta składu to młode dziewczyny, które dopiero uczą się czym jest futsal. Staramy się jednak coś zbudować. Sparingi wyglądały fajnie, ale później kontuzje nałożyły się na to, że nie mam dwóch pełnych czwórek które zakładałem przed sezonem. Idziemy jednak do przodu, a ten mecz mógł inaczej wyglądać, gdybyśmy wykorzystali swoje sytuacje w pierwszej połowie – ocenił trener AZS SGGW.

W pozostałym spotkaniu w ramach 4 kolejki AZS AWF Warszawa pokonał we własnej hali AZS UG Gdańsk 4:3, do przerwy remisując 2:2.

Autor: Robert Zakrzewski

AZS Uniwersytet Warszawski – AZS Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego

5:1

Sterbicka (3), Pokraśniewicz, Przybyłkowicz – Krukowska

AZS UW: Nikisz, Przybyłkowicz, Jeryng, Gołębiowska, Jarzyna, Mikuła, Kacalak, Kołacińska, Sikora, Pokrańsiewicz, Sterbicka

AZS SGGW: Betlińska, Zasowska, Almeri, Sztukiewicz, Wiaderna, Rola, Porębska, Rybicka, Mac, Majewska, Odolińska, Krukowska, Fauskanger, Pochroń