Bez kategorii
nsw-5g3e3zpjeuz9o1ij0b6mi1dj4lfmg2b1hisyh3g2lqzqe-k3efbz4s9bh4z205w-rbkfx3qeuapqrfuljj28fg6d6sa5p1lhmdw5fylqx4j30b4hs57-tykgqhz9koa5
-1
archive,paged,category,category-bez-kategorii,category-1,paged-17,category-paged-17,bridge-core-3.0.5,tribe-no-js,qode-page-transition-enabled,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-child-theme-ver-1.0.0,qode-theme-ver-29.2,qode-theme-bridge,qode_header_in_grid,wpb-js-composer js-comp-ver-6.10.0,vc_responsive

Bez kategorii

Misje specjalne dla całych rodzin i odkrywanie trasy przy pomocy mapy – to wszystko czekać będzie na uczestników akcji „Frajdy Miejskie”, która odbędzie się już 24 października. Wystarczy zebrać rodzinę albo drużynę i przejść miejską grę. Udział jest darmowy.

Niezapomniana przygoda czekać będzie na śmiałków, którzy wyruszą w rajd prowadzący terenami warszawskiego Ursynowa i Mokotowa. Na liczącej ok. 10 km trasie umieszczonych będzie kilkanaście punktów kontrolnych. Żeby je zaliczyć uczestnicy będą musieli wykonywać zadania nie tylko sprawnościowe, ale i logiczne, Przygotowane gry będą okazją do wspólnej zabawy i wymagać mają pracy zespołowej.

– Tematyka zadań będzie odwoływała się do szeroko pojętej aktywności fizycznej i wydarzeń sportowych. W zależności od tego gdzie będzie punkt, to będzie trzeba nieco “poskakać” lub pomyśleć. Chcemy, żeby to była okazja do zabawy dla całych rodzin i żeby każdy mógł się wykazać – wyjaśnia Igor Błachut ze Stowarzyszenia Team 360, odpowiedzialny za przygotowanie mapy.

W wydarzeniu będą brały udział drużyny liczące od 2 do 5 osób w różnym wieku. Warunkiem jest to, że jedna osoba musi być pełnoletnia, a jedna poniżej 14 roku życia. Pierwsze zgłoszenia już napływają, a zespoły popisują się kreatywnością w nazwach takich jak „ Dzikie Węże: czy „Małe Prosiaki i Stare Warchlaki”. Oby tak samo dobrze szło im podczas rajdu.

– To nie jest typowy wyścig i tu nie jest istotny wynik. Chodzi nam o upowszechnianie sportu i pokazanie tego jak można w ciekawy sposób spędzić niedzielę, spróbować różnych form aktywności, oraz pokazać czym zajmuje się AZS. Na mecie każdy będzie zwycięzcą i na każdego będzie czekał medal – powiedział Dawid Piechowiak z ZG AZS, koordynator akcji.

Uczestnicy wyruszać będą z terenu Starego Kampusu Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego. Tam też będzie znajdować się biuro zawodów. Początek imprezy o godzinie 12, a zakończenie o 17. Wystartować można w dowolnym momencie.

Organizatorem wydarzenia jest Fundacja Akademickiego Związku Sportowego. Partnerami są Akademicki Związek Sportowy Warszawa, Akademicki Związek Sportowy SGGW, oraz Team 360. Projekt współfinansowany ze środków Ministerstwa Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu.

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: archiwum

Zapisy: http://www.team360.pl/pl/entry/team/215

 

Oni latali po bieżni, a nad nimi latały samoloty – tak wyglądał finał jesiennego „Testu Coopera dla Wszystkich” rozgrywanego w Warszawie. W Ursusie przez ponad sześć godzin wystartowało 575 osób podzielonych na kilkanaście serii.        

W niedziele zakończyła się pewna biegowa trylogia. Po Targówku i Bielanach sprawdzian formy zawitał na stadion OSiR Ursus przy ul. Sosnkowskiego. W przeciągu ostatnich trzech tygodni wszyscy chętni mogli sprawdzić swoją formę w różnych częściach miasta i na różnych obiektach. Nie zmieniały się tylko zasady polegające na 12 minutowym nieprzerwanym biegu lub marszu. Po upływie czasu uzyskany dystans sprawdzano w specjalnej tabeli opracowanej przez amerykańskiego lekarza Kennetha Coopera.

Po raz kolejny dopisała piękna słoneczna pogoda i liczne grono uczestników w różnym wieku. Na bieżni nie brakowało 5-latków, oraz 55-latków. Osób debiutujących w tej imprezie jak i stałych bywalców, którzy jesienią podróżowali za „Testem Coopera dla Wszystkich” po całej Warszawie.

– Poszło mi rewelacyjnie, choć nastawiłam się że będzie gorzej, bo nie przygotowywałem się specjalnie pod ten test. Biegło mi się jednak dobrze, zwłaszcza w drugiej części dystansu. Wyszło mi 3400 metra i to jest wyrównanie mojego rekordu, który uzyskałem ostatnio na Targówku. Widocznie jakaś pamięć mięśniowa została. Żeby uskakiwać takie wyniki trzeba ćwiczyć. Lubię startować na bieżni i liczyć kolejne okrążenia. Mam już zakodowane jaki powinienem mieć czas na danym okrążeniu – powiedział nam Janusz Chrapek.

W Ursusie licznie startowali też przedstawiciele stołecznych placówek edukacyjnych uczestniczący w akcji „Wybiegaj sprzęt sportowy dla swojej szkoły”. Ta szkoła dla których pobiegło najwięcej osób wygra bon o wartości 1500 zł. Trwa liczenie wyników.

– Biegło się w miarę dobrze, a warunki dopisały, bo nie było zbyt zimno. U nas w szkole nie było poruszanego tematu „Testu Coopera”, ale ponieważ startowałem wcześniej w tej akcji, więc zebrałem kolegę i pobiegliśmy. To już mój czwarty udział w tej imprezie i bardzo mi się ona podoba – mówił Robert Sikora z liceum Hoffmanowej, który pokonał 2750 m.

Dodajmy, że to właśnie na stadionie OSiR Ursus odbył się jeden z największych, jeśli nie największy, warszawski „Test Coopera dla Wszystkich”. Jesienią 2018 roku impreza przyciągnęła ponad 1500 osób.

Warszawa zakończyła jesienne testowanie formy, ale „Test Coopera dla Wszystkich” to ogólnopolska akcja odbywająca się łącznie w trzynastu miastach. Ostatni etap odbędzie się 23 października w Białymstoku. Szansa na poprawę wyników już wiosną.

Organizatorem „Testu Coopera dla Wszystkich” jest AZS Warszawa. Partnerem projektu jest Ministerstwo Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu, PZU SA, Dobra Drużyna PZU, Narodowe Centrum Badania Kondycji Fizycznej, Firma Gepard, a także Dzielnica Ursus m.st. Warszawy.

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: Marcin Klimczak

Po krótkiej przygodzie z europejskimi pucharami czas na obronę tytułu. Na inaugurację rozgrywek ekstraklasy piłkarze wodni AZS Uniwersytetu Warszawskiego rozgromili UKS Neptun Łódź 26:6. Efektowną grę podziwiała z trybun grupa sympatyków.

Faworytem spotkania rozgrywanego w sobotni wieczór na pływalni Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego była stołeczna drużyna. Choć w ubiegłym sezonie zespoły nie miały okazji rywalizować, bo grały w innych grupach, to w starciu mistrza Polski z ósmą drużyną ubiegłego sezonu więcej szans dawano gospodarzom.

Występ w eliminacjach do Ligi Mistrzów wyraźnie uskrzydlił azetesiaków, którzy od początku rzucili się na rywali. Już w 1 minucie spotkania bramkę zdobył nowy gracz AZS UW Amerykanin Messan Moore. Rosły center w przeszłości reprezentował drużynę Concordia University Irvine występującą w lidze NCAA.

Po chwili nadzieję gościom przywrócił Piotr Sznadjer rzucając piłkę po wodzie obok interweniującego bramkarza AZS UW i doprowadzając do remisu. Ten wynik nie utrzymywał się jednak długo, bo po chwili podwyższył wspomniany Moore, a na 3:1 trafił były zawodnik Legii – Aleksander Madej.

Pierwsza kwarta zakończona wynikiem 8:1 i praktycznie przesądziła o losach meczu. Następne osiem minut również zaczęło się od trafienia AZS UW. Wszystko za sprawą Bartosza Borkowskiego, który z bliska posłał piłkę do bramki rywali. Przypomniał o sobie znów Moore, oraz Andrzej Maciejewski, który w ubiegłym sezonie występował na pozycji centra, a teraz częściej atakował z głębi. Rywale nie mieli zbyt wiele okazji, co tylko potwierdza wyniki 1 połowy wynoszący 14:3.

Ostatecznie spotkanie zakończyło się rezultatem 26:6, a wynik ustalił bramkarz Neptuna Kamil Augustyniak pokonując z rzutu karnego Denisa Wolonczuka. Wszystko to na pół sekundy przed końcem meczu.

– Po wysokich przegranych w eliminacjach do Ligi Mistrzów taki mecz był nam potrzebny. Czuje może pewien niedosyt, bo wolałbym żeby mniej bramek nam wpadło. Chłopaki grali dobrze w obronie, ale staraliśmy się grać trochę niekonwencjonalnie ale wystarczyło, że ktoś nie zrealizował planu to otwierała się sytuacja stuprocentowa dla rywali. Spędziliśmy trochę czasu na treningach żeby to poćwiczyć, bo nie graliśmy tak wcześniej. Ogólnie przez 1,5 miesiąca wykonaliśmy kawał katorżniczej pracy za co jestem bardzo wdzięczny chłopakom. Zagraliśmy dwa bardzo trudne turnieje, przeszliśmy różne infekcje w tym czasie i to też było inspiracją do pewnych zmian – powiedział Jakub Bednarek, trener AZS UW.

W następnej kolejce AZS UW czekać będzie mecz na szczycie. Do Warszawy przyjedzie aktualny wicemistrz kraju – Polonia Bytom i mistrz Polski z 2020 roku. Mecz odbędzie się 23 października.

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: Paweł Małaczewski ( Warszawa i Okolice)

AZS UW – UKS Neptun Łódź

(8:1, 6:2, 4:1, 8:2)

Warszawianie dobrze znają legendy dotyczące Wisły. Swoją bogatą historię piszą też wioślarskie regaty „ósemek” pomiędzy Uniwersytetem Warszawskim i Politechniką Warszawską. Renomowane uczelnie zmierzyły się już po raz 70-ty i po raz 12 z rzędu wygrali inżynierowie.

W sobotę przez ponad trzy godziny na rzece panował spory ruch. W tym czasie rozgrywane były cieszące się dużym zainteresowaniem V Mistrzostwa Warszaw Amatorów w wioślarstwie. Kulminacją całego wydarzenia były jubileuszowe zmagania pomiędzy osadami Uniwersytetu i Politechniki.

Pojedynek sięgający swoją historią czasów II Rzeczpospolitej, po trzech latach latach przerwy wrócił na Wisłę. Warunki było trudniejsze niż na Kanale Żerańskim, ale atmosfera donioślejsza. Wyścigi prowadziły między 511 a 510 km Wisły, czy pomiędzy mostami Poniatowskiego i Łazienkowskim. Osada UW poprosiła jednak o skrócenie tego dystansu o połowę. Najważniejsze pozostało, czyli ściganie się z drugą osadą.

Niespodzianka była blisko, ale ostatecznie urodzinowe 70 regaty zakończyły się podtrzymaniem zwycięskiej passy przez Politechnikę Warszawską. Ich przewaga na mecie wynosiła zaledwie 2 sekundy. Inżynierowie uzyskali czas 2:35:40. Okazały przechodni Puchar Prezesa AZS Warszawa po raz kolejny trafił w ich ręce, a raczej w nich pozostał.

– Faktycznie różnica była mniejsza niż w poprzednich latach, ale byliśmy pewni siebie i tego co potrafimy. Jubileuszowe 70 regaty to piękna historia, a ja sam już biorę w nich udział po raz szósty. Mam nadzieję, że ta tradycja będzie kontynuowana na Wiśle. Tu bardziej czuć było atmosferę poważnych zawodów i możemy pokazać sport akademicki w centrum Warszawy, a o to chyba wszystkim chodzi – mówił po zakończeniu wyścigu Bartłomiej Gzowski z Politechniki Warszawskiej.

W tych regatach drugie miejsce nikogo nie cieszy, ale osada Uniwersytetu Warszawskiego opuszczała zawody z nadzieją na przyszłość. Ostatni raz wyścig z Politechniką zwyciężyli w 2008 roku i teraz blisko byli przerwania tej serii. Osada UW pokonała dystans w 2:37.59.

– Coroczna rywalizacja to spora historia także moja, bo startuję w niej chyba szósty raz i jak do tej pory zawsze zajmujemy drugie miejsce. To napawa do pracy, ale dziś było bardzo blisko żeby los odwrócić. Popełniliśmy błąd na starcie i zabrakło trochę komunikacji. Startowaliśmy pod silny nurt i to nas kosztowało podwójnie, bo musieliśmy nadrabiać. Nie jest to żadne wytłumaczenie, bo osada Politechniki Warszawskiej była lepiej przygotowana i wygrała. Schodząc jednak na wyścig czułem że jest dobrze i powiedziałem chłopakom, że nie wiadomo kto wygra. Ten moment gdy będziemy pierwsi jest już blisko. Za rok postaramy się, żeby ta nieduża korzyść była na naszą stronę – mówił Robert Borys, trener i zawodnik Uniwersytetu Warszawskiego.

W rywalizacji na pełnym dystansie wzięło udział pięć „ósemek” reprezentujących: XXXIII Liceum Dwujęzyczne im. Mikołaja Kopernika, VIII Liceum Ogólnokształcące im. Władysława IV, XIX Liceum Ogólnokształcącego im. Powstańców Warszawy oraz XIV Liceum Ogólnokształcące im. Stanisława Staszica. Zwyciężyli ci ostatni uzyskując na mecie dużą przewagę.

– Płynęło nam się bardzo dobrze, bo nie było jakiejś dużej fali ani wiatru. Sam jestem zaskoczony tym że nam tak poszło, bo w tym składzie i w tym roku szkolnym nie mieliśmy jeszcze żadnego treningu. Była to więc pewna niewiadoma ile zapamiętaliśmy – powiedział Andrzej Gwiazda z liceum im. Staszica.

To nie koniec wioślarskich emocji, bo już w sobotę 16 października na Kanale Żerańskim odbędą się zawody Warsaw River Race. W programie znajdą się wyścigi amatorów w czwórkach ze sternikiem kobiet i mężczyzn, wyścigi masters, a także smocze łodzie. Start o godzinie 10.

Organizatorem imprezy jest AZS Warszawa. Partnerami są Ministerstwo Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu, oraz Miasto Stołeczne Warszawa.

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: Michał Szypliński

Składy:

Politechnika Warszawska: Bartłomiej Gzowski, Maciej Koperski, Michał Gulan, Stanisław Krasuski, Łukasz Stępka, Jakub Citfci, Stanisław Dawidziuk, Maciej Borzęcki, Małgorzata Kurcjusz.

Uniwersytet Warszawski: Piotr Płomiński, Bartosz Kreft, Jakub Kocerka, Robert Borys, Marcin Żołek, Mateusz Klipo, Ignacy Slaski, Markos Christodoulidis, Julia Wysocka

 

 

 

Zwykle nie ma pikniku bez koca i kosza. Jednak podczas pikniku sportowego na SGGW będzie nie tylko kosz, ale siatka, piłka i wiele innych dyscyplin. W środę 13 października studenci będą mogli zapoznać się z bogatą ofertą prowadzoną przez uczelnie.

Przez sześć godzin, na niemal 300 metrach kwadratowych, przygotowanych będzie kilkanaście stoisk prezentujących szeroki przekrój aktywności. Uczestnicy z indeksem będą mogli zajrzeć m.in. na stanowiska piłki nożnej, siatkówki, koszykówki, przez lekką atletykę po wspinaczkę, czy tenis ziemny oraz stołowy. Instruktorami będą zawodnicy i zawodniczki z niemal 30 sekcji biorący udział w Akademickich Mistrzostwach Polski, a także w ligach centralnych.

Piknik sportowy na SGGW odbywa się po raz pierwszy i oprócz pokazania przyjemnego sposobu na spędzenie czasu ma też zachęcić do reprezentowania swojej uczelni w zawodach. Oprócz worka medali i wielu nowych znajomości daje to wymierne korzyści. Przynależność do KU AZS SGGW i start w Akademickich Mistrzostwach Polski uprawnia do pobierania stypendium rektora dla najlepszych studentów za osiągnięcia sportowe.

– Spotykamy się na początku roku, bo ma być to pewna integracja i zachęcenie studentów by dołączyli do AZS SGGW. Uważam, że warto to zrobić, bo można spotkać tu wiele ciekawych osób dzielących podobne pasje, oraz rozwijać się w kilku płaszczyznach. Osiągając dobre wyniki jest też szansa, żeby ubiegać się o stypendium rektora. Zachęcać będziemy prowadząc krótkie zajęcia na każdym ze stanowisk i może odkryjemy jakieś talenty. Kto wie. Na uczestników pikniku czekać będą też pamiątkowe gadżety – opowiada Mikołaj Chudzik, prezes AZS SGGW.

Początek pikniku o godzinie 9 na terenie Nowego Kampusu SGGW. Wszystko odbywać będzie się między budynkami 34 (Wydział Leśny, Wydział Technologii Drewna Wydział Zastosowań Informatyki i Matematyki) a 37 (Wydział Ogrodnictwa, Wydział Rolnictwa i Ekologii, Wydział Biologii i Biotechnologii). W programie znajdą się m.in występy Ludowego Zespołu Artystycznego „Promni”, oraz „SQER Dance”. My jesteśmy trzy razy na tak.

Autor: Robert Zakrzewski

Będzie atest, płaska trasa, oraz nawiązanie do początków imprezy. Wszystko to podczas RUNbertów – Biegu Rembertowa, który odbędzie się 17 października. To ostatnia prosta, żeby zgłosić się i wziąć udział w tym wydarzeniu.

Zaledwie 20 minut drogi koleją miejską od centrum rozgrywany jest jeden z najszybszych biegów na 5 km w Warszawie. Rekord imprezy wśród panów jest mocno wyśrubowany i należy do maratończyka Jakuba Nowaka, który w 2018 roku uzyskał rezultat 14:33. W tym roku na nieco zmienionej trasie uczestnicy znów będą próbowali powalczyć o jak najlepsze rezultaty.

Uczestnicy imprezy przebiegną m.in ulicami Kadrową, Al. Chruściela „Montera”, Bombardierów, Zawodową czy Listonoszy. Jednym z charakterystycznych punktów trasy będzie rondo im. gen. Emila Fieldorfa „Nila”, skąd doskonale widać bramę prowadzącą na teren Akademii Sztuki Wojennej.

– Trasa biegu jest szybka i wiedzie ulicami Starego Rembertowa oddając zielony i zabytkowy klimat dzielnicy. W porównaniu z zeszłym rokiem zmian nie jest wiele. Jedynie na potrzeby atestu start przeniesiony zostanie w inne miejsce. Dostajemy wiele pytań w tej sprawie i jesteśmy w trakcie dopełnianie formalności i ten atest będzie gotowy. Wszelkie rekordy można będzie uznać za oficjalne. Chociaż jak padnie rekord Polski to i tak trzeba będzie zmierzyć trasę jeszcze raz, ale takie są wymogi – mówi Karol Daniluk z AZS Warszawa, koordynator imprezy.

Jak do tej pory chęć udziału w imprezie wyraziło niemal 315 osób, a zapisy wciąż trwają. Do 15 października opłata wynosi 50 zł w biegu głównym. Zainteresowanie imprezą jest spore, chociaż do poprzednich edycji, gdy w Rembertowie biegło ponad 600 uczestników droga jeszcze daleka.

– Zjawisko spadku frekwencji na biegach ulicznych jest obserwowane i z tym się liczymy. Z drugiej strony razem z Urzędem Dzielnicy Rembertów założyliśmy limit 500 osób i wierzymy, że zostanie on wyczerpany. Taki limit został przyjęty ze względu na utrzymujący się stan epidemii i ograniczenia. Zachowując zasady bezpieczeństwa w takich turach rozgrywanych było już w Warszawie wiele biegów. Wierzymy, że w przyszłych latach przyjdzie czas na ustanawianie nowych rekordów frekwencji – wyjaśnia.

Na uczestników czekać będzie medal nawiązujący do tego z pierwszych edycji Runbertowa. Dla stałych uczestników będzie to pamiątka na medal, która powinna przypaść też do gustu nowym biegaczom.

– Chcemy wrócić do koncepcji medalu w kształcie nieśmiertelnika. Tym razem to nie będzie to aluminiowa blaszka znana z pierwszych edycji RUNbertowa, ale medal odlewany. Swoją drogą pewnie wielu osobom tamten medal się podobała i nawiązywał do wojskowego charakteru tej dzielnicy. Mamy nadzieję, że ten również zawiśnie w honorowym miejscu – dodał Karol Daniluk.

9. Bieg RUNbertów – Bieg Rembertowa wystartuje o godzinie 12:30. Tak jak w ubiegłym roku meta znajdować będzie w okolicach LI Liceum Ogólnokształcącego im. Tadeusza Kościuszki przy ul. Kadrowej 9. Wcześniej na terenie boiska szkolnego odbędą się biegi z maskotką w ramach „Mini Runbertów”. W zależności od rocznika konkurencja odbywać będzie się na dystansie od 100 do 400 m. Tu zostały już ostatnie wolne miejsca.

To nie wszystko, bo w ramach RUNbertowa rozgrywane są Akademickie Mistrzostwa Warszawy i Mazowsza w biegach ulicznych na 5 km. Warunkiem sklasyfikowania jest status studenta, lub status pracownika uczelni, oraz okazanie ważnej legitymacji studenckiej w biurze zawodów. Prowadzona będzie też klasyfikacja mieszkańców Rembertowa i klasyfikacja drużynowa.

Organizatorem 9 RUNbertów – Biegu Rembertowa jest Akademicki  Związek Sportowy Warszawa na zlecenie Dzielnicy Rembertów m.st. Warszawy.

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: Sportografia

 

 

 

Startuje najbardziej zabiegany uniwersytet w stolicy czyli RUNiversity. Jeśli chcesz zacząć uprawiać lekką atletykę lub poprawiać swoje czasy, to czas dołączyć. Udział jest bezpłatny.

Zajęcia dedykowane są dla studentów uczelni warszawskich zainteresowanych trenowaniem lekkiej atletyki w tym: biegów sprinterskich, średnich i długich. Treningi będą odbywać się cztery razy w tygodniu w wybranej grupie treningowej dostosowanej do profilu i konkurencji.

Pierwszy trening i spotkanie naborowe odbędzie się już 6 października (środa) na terenie AWF Warszawa przy ul. Marymoncka 34 o godzinie 18. Uczestnicy gromadzą się przed wejściu do Hali LA. Godziny zajęć popołudniowych uzależnione będą od liczby chętnych.

Treningi prowadzone będą przez wieloletnią reprezentantkę Polski, półfinalistkę Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro, drugą zawodniczkę Letniej Uniwersjady – Emilię Ankiewicz, specjalistkę od biegów średnich.

Przed nami okrągłe 70 regaty pomiędzy dwoma renomowanymi uczelniami – Politechniką Warszawską i Uniwersytetem Warszawskim. Po trzech latach przerwy ósemki wracają na Wisłę, żeby zmierzyć się w historycznym pojedynku na wiosła. Od ponad dekady trwa zwycięska passa inżynierów. Czy zostanie przerwana?

Najpopularniejsze na świecie akademickie regaty rozgrywane są w Londynie, ale swoją bogatą historię ma też wioślarska rywalizacja pomiędzy Politechniką i Uniwersytetem. Pierwsze wyścigi między tymi uczelniami odbyły się jeszcze w czasach II Rzeczpospolitej. Z powodu pandemii w zeszłym roku rozegranie imprezy ważyło się aż do samego końca i planowano nawet start czwórek byle tylko podtrzymać tradycję.

Jubileuszowe zawody odbędą się w sobotę 9 października. Po okresie rywalizacji na Kanale Żerańskim wioślarze wracają na królową polskich rzek, a do pokonania będą mieli trasę prowadzącą pomiędzy mostem Poniatowskiego a Łazienkowskim. Z bulwarów kibice będą mogli doskonale podziwiać całą rywalizację. W programie znajdzie też wyścig absolwentów UW i PW, oraz zmagania licealistów. Start o godzinie 12:20.

– Tego dnia na Wiśle będzie się sporo się działo, więc wioślarzy będzie można podziwiać przez kilka godzin. Start będzie znajdował się w okolicach Warszawskiego Towarzystwa Wioślarskiego, natomiast meta zlokalizowana będzie w okolicach mostu Łazienkowskiego. Sama ceremonia zakończenia odbywać będzie się na terenie ośrodka MOS 2, po stronie praskiej. Cieszymy się, że wracamy na Wisłę, bo dzięki temu więcej osób spacerujących wzdłuż rzeki będzie mogła zobaczyć zmagania. Jednak nie ma co ukrywać, że warunki dla wioślarzy będą trudniejsze niż na kanale – powiedział Rafał Jachimiak, wiceprezes AZS Warszawa.

Osada Politechniki Warszawskiej z pewnością marzy o podtrzymaniu passy i wygraniu po raz 12 z rzędu. Natomiast Uniwersytet Warszawski będzie chciał udowodnić coś swoim kolegom i koleżankom odnosząc pierwszą wygraną od lat. To co ich łączy to z pewnością poczucie historii której są częścią.

– Czujemy się spadkobiercami tej historii, ale zdajemy sobie sprawę, że aktywność sportowa schodzi powoli na drugi na plan. Ważniejsza jest nauka i praca a studenci patrzą już jak ułożyć sobie karierę. Sport nie ma już takiego wymiaru jak podczas pierwszych regat. Chcemy jednak robić wszystko, żeby aktywność nie zniknęła ze społeczności akademickiej. Taka impreza to też dobra forma zaprezentowania się przez uczelnie jako atrakcyjny kierunek dla zawodników – mówi Robert Borys, trener sekcji wioślarskiej UW.

Chcąc podkreślić wyjątkowość jubileuszowych zawodów impreza „Warsaw River Race” odbędzie się innego dnia niż zmagania ósemek, bo 16 października na Kanale Żerańskim. Biuro zawodów znajdować będzie się na terenie portu. W programie znajdą się wyścigi amatorów w czwórkach ze sternikiem kobiet i mężczyzn, oraz wyścigi masters, a także smocze łodzie. Start o godzinie 10.

Organizatorem imprezy jest AZS Warszawa. Partnerami są Ministerstwo Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu, oraz Miasto Stołeczne Warszawa.

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: Michał Szypliński (archiwum)

Program: 9.10 ( ul. Zaruskiego 12)

12:20: wyścig licealistów (ósemki)
12:40: wyścig ósemek UW – PW (absolwenci)
13:00 70. wyścig ósemek UW – PW

Miasto wielkości małopolskich Koszyc, wzięło udział w „Teście Coopera dla Wszystkich” organizowanym na terenie Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie. Dopisała frekwencja i pogoda idealna do biegania. Udział w imprezie był bezpłatny.

Jesienna edycja ogólnopolskiego sprawdzianu formy zbliża się powoli do półmetka. Od września w 12 miastach biegacze i biegaczki mogą sprawdzić się 12 minutowej próbie wytrzymałościowej opracowanej przez amerykańskiego lekarza Kennetha Coopera. Tu nie ma linii mety, a tylko od możliwości uczestników zależy ile metrów pokonają.

– Zacząłem bardzo dobrze, ale nie pobiegłem na maksimum swoich możliwości. Po pierwszym kilometrze straciłem dużo sił i kolejny kilometr był znacznie słabszy. To jest nieco inny bieg niż standardowy wyścig, bo tu nie widać linii mety. Moim celem jest poprawienie dotychczasowego rekordu, czyli 3100 m i będę próbował to zrobić w kolejny weekend na stadionie Ursusa – mówił Łukasz Wojtowicz jeden z uczestników, który tym razem pokonał 2050 m.

W Warszawie organizatorzy zaplanowali w sumie aż trzy testy formy w ciągu trzech kolejnych tygodni, tak by każdy mieszkaniec znalazł dogodny dla siebie termin. Wszystko zaczęło się w maratoński weekend na stadionie OSiR Targówek, a następnie impreza zawitała na obiekt Akademii Wychowania Fizycznego. Ostatnim przystankiem będzie wspomniany już OSiR Ursus.

W niedzielnym wydarzeniu wzięły udział aż 753 osoby, które zmagały się z upływającymi sekundami i kolejnymi metrami. Wśród nich licznie stawili się przedstawiciele szkół z Warszawy oraz Legionowa, którzy rywalizowali w ramach akcji „Wybiegaj sprzęt sportowy dla swojej szkoły”. Przez sześć godzin wystartowało 18 serii, a najlepsi uzyskiwali ponad 3000 metrów.

– Biegło się jak zawsze ciężko i jak zawsze świetnie. Moja taktyka na Test Coopera jest prosta, bo biec na maksa od początku. Chciałem zakręcić się koło 3200 m i to się udało, choć dawniej wyniki były lepsze. Tydzień temu startowałem w maratonie i chyba jeszcze czułem pewne zmęczenie w nogach – powiedział dr hab. inż. Aleksander Urbaniak z Wydziału Fizyki Politechniki Warszawskiej, który przebył 3200 m.

Zawody „Test Coopera dla Wszystkich”, oraz prolog akcji „Od młodzika do olimpijczyka” były jednymi z pierwszych imprez rozgrywanych w towarzystwie nowego sponsora strategicznego AZS – firmy PZU. Ubezpieczyciel i stowarzyszenie akademickie posiadają długą historię, ale razem spoglądają w przyszłość.

Test Coopera dla Wszystkich na stadionie OSiR Ursus odbędzie się 10 października, a ostatni sprawdzian formy w tym roku odbędzie się 23 października w Białymstoku. Wcześniej pobiegną jeszcze Opole, Wrocław i Gdańsk.

Organizatorem „Testu Coopera dla Wszystkich jest AZS”. Partnerem projektu jest Ministerstwo Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu, PZU SA, Dobra Drużyna PZU, Narodowe Centrum Badania Kondycji Fizycznej, Firma Gepard, a także Urząd Dzielnicy Targówek m.st. Warszawy, Dzielnicy Bielany m.st. Warszawy i Dzielnicy Ursus m.st. Warszawy.

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: Marcin Klimczak

Cytując film „Miś” – „narodziła się nowa świecka tradycja”. Prologiem rozgrywanym w Lublinie zainaugurowano 10. urodziny akcji „Od młodzika do olimpijczyka”, a całe wydarzenie wpisało się w obchody 100-lecia AZS Lublin. Wszystko wskazuje, że kolejny sezon również rozpocznie się tuż nad Bystrzycą.

To było pierwsze takie otwarcie zawodów „Od młodzika do olimpijczyka”, które do tej pory nie opuszczały Warszawy. Przez dekadę na stołeczne pływalnie przyjeżdżali młodzi zawodnicy i zawodniczki z całego kraju, żeby sprawdzić się w swoich pierwszym poważnych zawodach. Teraz organizatorzy postanowili udać się w “delegację” i być bliżej swoich uczestników. Niemal pewne jest, że takie wyjazdowe zawody staną się już częścią cyklu.

– Pomysł ten kiełkował od kilku lat. Bardzo chcieliśmy zorganizować imprezę na pięknym basenie w Lublinie i zaprosić tu osoby, które do tej pory nie miały po drodze. Myślimy też o tym, żeby w przyszłości zagościć do kolejnych miast np. do Łodzi. Oczywiście były pewne obawy jak zostanie przyjęty ten prolog, ale cieszy nas to że uczestnicy przyjechali za nami – powiedział Rafał Jachimiak, wiceprezes AZS Warszawa.

Impreza rozgrywana była na terenie nowoczesnej pływalni Aqua-Lublin i była pierwszym etapem eliminacyjnym w drodze do finału. W wydarzeniu brały udział dzieci z sześciu roczników (2011-2013, 2008-2010). Na listach startowych znalazło się ponad 500 zawodniczek i zawodników z blisko 50 klubów. Wszystko odbyło się na basenie 25 metrowym, a program obejmował takie konkurencje jak 50 i 100 m stylem dowolnym, klasycznym, grzbietowym i motylkowym.

Na zwycięzców 100 metrów stylem grzbietowym czekała nagroda ufundowana przez ambasadora zawodów Radosława Kawęckiego. Odnosiło się to oczywiście do urodzin akcji „Od młodzika do olimpijczyka”. Wśród 10-latków powody do radości mieli Zuzanna Zdebel (Wodnik Krasnystaw), która uzyskała wynik 1:23.82 i Adam Łoboda ( Orka Ciechanów), który miał rezultat 1:23.09 .

– Na początku nieco się stresowałam, trochę zalewała mnie woda, ale jak już płynęłam to przyspieszyłam. Na końcu czułam już tylko radość. Pływanie trenuję już 3-4 lata i nikt nie musiał mnie namawiać. Sama chciałam trenować – opowiadała Zuzanna Zdebel, której idolką jest Otylia Jędrzejczak.

Radosław Kawęcki osobiście gratulował zwycięzcom drugiego bloku, a gościem specjalnym otwarcia imprezy była mistrzyni Europy juniorów na 200 m stylem grzbietowym – Laura Bernat, która podczas igrzysk olimpijskich w Tokio zajęła 14. miejsce. Zawodniczka AZS UMCS Lublin wzięła udział w akcji „Od młodzika do olimpijczyka” w grudniu 2014 roku.

– Nie pamiętam zbyt wiele ze swojego startu w OMDO. Chyba tylko tyle, że musiałam pożyczyć medal od koleżanki do zdjęcia. To była dla mnie zabawa i nie myślałam że w przyszłości będę zajmowała się pływaniem. Wszystko się zmieniło nie tak dawno, bo w 2018 roku podczas nieoficjalnych Mistrzostw Polski do lat 13. Wtedy pomyślałam, że lubię to robić. Obecnym uczestnikom życzę wytrwałości w tym co robią i by nie musieli nic robić na siłę. Czasem będzie ciężko, ale bez tego nic się nie osiągnie – mówiła pływaczka, która już przeszła drogę „od młodzika do olimpijczyka”.

Na koniec dnia w specjalnym bloku wyjątkowo mogli wziąć udział starsi pływacy, którzy w ostatniej dekadzie startowali w akcji, ale nie tylko. Była to nie tylko okazja do sprawdzenia swoich umiejętności i walki o rekordy życiowe, ale też podtrzymania kontaktów.

– Po wakacjach chciałam się sprawdzić na 50 m i uważam, że wyszło bardzo dobrze. W zeszłym roku startowałam w zawodach OMDO, ale już rocznikowo nie mogę brać w nich udziału. Była to dobra okazja, żeby znów poczuć atmosferę tej imprezy – powiedziała 14-letnia Kinga Cich ze Sparty Biłgoraj, zwyciężczyni na 50 metrów stylem grzbietowym.

Sukces organizacyjny i udana współpraca z obchodzącym 100-lecie AZS Lublin wskazuje, że prolog w Lublinie odbył się po raz pierwszy, ale nie ostatni. To jednak dopiero plany na przyszłość. Kolejne zawody odbędą się już 13 listopada w Warszawie.

Organizatorem imprezy był AZS Warszawa. Partnerami są Ministerstwo Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu, Urząd Miasta Lublin, PZU, Dobra Drużyna PZU, TYR Polska, Print Acitve Wear.

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: Marcin Klimczak