Bez kategorii
nsw-5g3e3zpjeuz9o1ij0b6mi1dj4lfmg2b1hisyh3g2lqzqe-k3efbz4s9bh4z205w-rbkfx3qeuapqrfuljj28fg6d6sa5p1lhmdw5fylqx4j30b4hs57-tykgqhz9koa5
-1
archive,paged,category,category-bez-kategorii,category-1,paged-22,category-paged-22,bridge-core-3.1.6,tribe-no-js,qode-page-transition-enabled,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-theme-ver-30.4.1,qode-theme-bridge,disabled_footer_bottom,qode_header_in_grid,wpb-js-composer js-comp-ver-7.5,vc_non_responsive,elementor-default,elementor-kit-22119

Bez kategorii

Na liście dyscyplin debiutujących w programie Pucharu AZS, obok inline alpine, znalazł się w tym roku też SUP. Czy „wiosłowanie na stojąco” wykorzysta swoją szansę i awansuje kiedyś do programu Akademickich Mistrzostw Polski? Pierwsza okazja, żeby się o tym przekonać już 10 września w Wilkasach nad jeziorem Niegocin. Zgłoszenia trwają.

Paddleboarding lub potocznie mówiąc SUP (Stand Up Paddle -red) zalicza się obecnie do najmodniejszych sportów wodnych i najchętniej uprawianych. Dyscyplina narodziła się na Hawajach na początku lat 60-tych ubiegłego wieku, a zawdzięczamy ją tamtejszym surferom.

Obecnie deski SUP znajdują się na prawdziwej fali popularności. Oprócz wymiaru rekreacyjnego rozgrywane są też imprezy rangi Otwartych Mistrzostw Polski czy Pucharu Polski. Była też propozycja by włączyć dyscyplinę do programu Igrzysk Olimpijskich w Paryżu w 2024 roku, jednak to nie udało się. Nic jednak straconego, bo każdy student i nie tylko o swój medal powalczyć będzie mógł w Wilkasach.

Pływanie na SUP-ie uznawane jest za proste w opanowaniu podstaw. Ale jak w większości przypadków trudniej już staje się osiągnąć poziom mistrzowski. Na dobry początek wystarczy deska, wiosło, kamizelka asekuracyjna i odpowiedni akwen. Uczestnicy obozu AZS Student Camp w Wilkasach będą mogli zapisać się na zajęcia z instruktorem i później sprawdzić w zawodach o Puchar AZS.

– Jest to wydarzenia w którym udział wziąć może udział każdy i odbywa się pod koniec studenckiego obozu do którego jeszcze można dołączyć. Przez pięć dni uczestników szkolił będzie instruktor i następnie ich wysiłek będzie zwieńczony w Akademickim Pucharze Polski. Dla jednych to będę pewnie pierwsze kroki na desce, a inni mogą podszkolić w tym czasie swoje umiejętności. Co do samych desek to nie mamy ograniczeń. Można wystartować na swojej, a można będzie też wynająć ją na miejscu – opowiada Artur Słomka z AZS Warszawa

W programie Pucharu AZS znajdą się trzy konkurencje: sprint, wyścig techniczny i wyścig długodystansowy. Uczestnicy ruszać będą ze „startu lotnego”. Start i meta znajdować będzie na terenie portu Centrum Sportu Akademickiego AZS Wilkasy położonego nad malowniczym jeziorem Niegocin. Wszystkie konkurencje zapowiadają się bardzo ciekawie.

– Sprint będzie rozgrywany systemem pucharowym, więc szykuje się dobre widowisko. Zasady są tu proste: krótszy dystans, szybka rywalizacja i słabszy odpada. Na dłuższym dystansie planujemy opłynięcie wyspy znajdującej się poza rejonem portu w Wilkasach. Natomiast w konkurencji technicznej na wodzie ustawione będą bojki, które trzeba będzie odpowiednio opłynąć – wyjaśnia Artur Słomka..

Opłata startowa wynosi 40 zł i zgłaszać można się drogą internetową . Na uczestników czeka klasyfikacja open oraz klasyfikacja akademicka (posiadający status studenta, uczestnik studiów doktoranckich, etatowy pracownik uczelni -red). Organizatorzy liczą, że frekwencja dopisze. Udział w imprezie mogą wziąć osoby, które ukończyły 18 rok życia.

Organizatorem wydarzenia jest AZS Warszawa. Partnerem Pucharu AZS w SUP jest Ministerstwo Sportu i Turystyki oraz AZS Wilkasy.

Strona: https://azs.waw.pl/pucharsup/

Robert Zakrzewski
foto: archiwum

Program zawodów:

10:00 – Biuro zawodów, weryfikacja, potwierdzenie udziału, odbiór numerów startowych 10:30 – Odprawa techniczna przed wyścigiem
10:45 – Start wyścigu technicznego
11:30 – Odprawa techniczna przed wyścigiem
11:45 – Start wyścigu sprinterskiego
12:30 – Odprawa techniczna przed wyścigiem długodystansowym
12:45 – Start wyścigu długodystansowego
13:45 – Podsumowanie zawodów, dekoracje zwycięzców w obydwu kategoriach

Niedzielny wieczór na Stadionie Olimpijskim w Monachium był niezwykle pracowity dla zawodniczki AZS AWF Warszawa. Pia Skrzyszowska ostatniego dnia lekkoatletycznych Mistrzostw Europy wywalczyła złoto na 100 m ppł, a po niecałych 37 minutach zdobyła jeszcze srebro w sztafecie 4×100 m.

Wychowanka warszawskiej Skry w ciągu dwóch i pół godziny na bieżni stawała aż trzy razy. O 19:10 walczyła w eliminacjach, przez które przeszła piorunem. Wygrała swoją serię (12.66) i wyprzedzając Węgierkę Luce Kozak (12.69). W finale rozgrywanym o godzinie 20:45 kolejność była identyczna. Pierwsza na mecie zameldowała się Pia Skrzyszowska zdobywając tytuł mistrzyni Europy i podkręcając jeszcze tempo (12.53). Węgierka była druga z czasem 12.69.

– Bieg półfinałowy był taki bezpieczny, a w finale ruszyłam jak z procy i czułam, że idę . Chciałam to utrzymać i wygrałam. Bardzo się cieszę – opowiadała na gorąco reporterowi TVP Sport Pia Skrzyszowska.

W 2021 roku Pia Skrzyszowska została Mistrzynią Europy do lat 23, a teraz została najlepszą seniorką Starego Kontynentu w biegu na 100 m przez płotki. Co więcej przerwała też trwającą 40 lat passę. Poprzedni złoty medal mistrzostw Europy dla Polski wywalczyła w tej konkurencji Lucyna Langer w 1982 roku. Jak wyliczyli statystycy Warszawianka została też najmłodszą mistrzynią Europy w historii w tej konkurencji. W dniu biegu miała 21 lat, 4 miesiące i 1 dzień.

Zawodniczka AZS AWF Warszawa swoim biegiem zdobyła trzeci złoty medal dla polskiej reprezentacji podczas mistrzostw Europy w Monachium. Niespełna 40 minut później miała walczyć o kolejny krążek. Tym razem z koleżankami: Anną Kiełbasińską, Mariką Popowicz – Drapałą i Ewą Swobodą w sztafecie 4×100 m w ostatniej konkurencji imprezy. Polski sztab zagrał o wszystko, bo panie nie biegały w tradycyjnym składzie znanym choćby z eliminacji. Postawiono na najszybsze sprinterki w arsenale.

Biegnąca już na pierwszej zmianie Pia Skrzyszowska szybko przekazała pałeczkę byłej zawodniczce AZS AWF Warszawa – Annie Kiełbasińskiej, która pognała i zmieniła się z doświadczoną Mariką Popowicz-Drapałą, a wszystko wykończyła ekspresem Ewa Swoboda. Efekt? Srebrny medal i nowy rekord kraju z wynikiem 42.61! Szybsze okazały się tylko Niemki (42.34).

– Nie trzymałam pałeczki sztafetowej od igrzysk olimpijskich w Tokio i wiedziałam, że to będzie wyzwanie. Dzisiaj oficjalnie dowiedziałam się, że biegnę w sztafecie – mówiła z uśmiechem przed kamerą TVP Sport.

W klasyfikacji medalowej lekkoatletycznych mistrzostw Europy Polska zajęła 6. miejsce z dorobkiem 14 medali w tym 3 złotych, 6 srebrnych i 5 brązowych. Zwyciężyli Niemcy (7-7-2) przed Brytyjczykami (6-6-8) i Hiszpanią (4-3-3).

Robert Zakrzewski
Foto: Paweł Skraba

Zapraszamy na Rodzinne Mistrzostwa Europy, czyli połączenie wspólnego oglądania zmagań zawodników w lekkoatletycznych mistrzostwach Europy z zabawą oraz rywalizacją sportową w wybranych konkurencjach, które odbędą się w niedzielę 21 sierpnia (g. 12) na stadionie AWF Warszawa. 

Zabierz całą rodzinę i weź udział w bezpłatnych zawodach dla dzieci, młodzieży i dorosłych na lekkoatletycznym stadionie AWF Warszawa.

Planowane są następujące konkurencje w kategoriach wiekowych od dzieci młodszych do mastersa: Bieg indywidualny: 60 m., 300 m., 600 m., 1000 m, sztafeta mieszana 4 x 100 m.  Na każdego uczestnika będzie czekać dyplom i poczęstunek, a dla zwycięzców medale oraz puchary.

W Hali Gier AWF Warszawa każdy prawdziwy kibic będzie mógł wygodnie oglądać relacje z mistrzostw Europy w Monachium na dużym ekranie. Będzie również strefa dla najmłodszych z atrakcjami w postaci: malowania buziek, puszczania mega baniek mydlanych, plecenia wianków, czy skakania na dmuchańcach.

Animatorzy zadbają, aby każde dziecko znalazło coś dla siebie. Zajęcia sportowe z trenerami, animacje czy po prostu odpoczynek na trawie. To i wiele więcej będzie czekało na każdego młodego sportowca.

Polski Związek Lekkiej Atletyki przygotuje efektowną strefę aktywności sportowych, w której w skład będą wchodziły stacje lekkoatletyczne. Pod okiem profesjonalnych trenerów każdy uczestnik będzie mógł spróbować swoich sił w takich konkurencjach jak: pchnięcie kulą, bieg płotkarski na dystansie 20 m, skok w dal z miejsca, skok wzwyż, rzut Vortexem do celu.

Zgłoszenia będą przyjmowane na miejscu w Hali Gier oraz można się zarejestrować na stronie: https://starter.pzla.pl/?Lp=20

materiał prasowy

 

Jeszcze do nie dawna postać Ewy Różańskiej mało mówiła kibicom lekkiej atletyki. To zmieniło się w jeden środowy wieczór, gdy zawodniczka AZS AWF Warszawa sensacyjnie zdobyła srebrny medal mistrzostw Europy w rzucie młotem. Do Monachium jechała nie mając nawet wypełnionego minimum.

21-letnia Ewa Różańska jeszcze nie tak dawno specjalizowała w pchnięciu kulą i na koncie miała złote medale Halowych Mistrzostw Polski juniorów w tej konkurencji. Dobrze radziła sobie też w innych konkurencjach rzutowych, a w 2017 roku podczas mistrzostw świata w Nairobi wystąpiła nie tylko w pchnięciu kulą, ale i rzucie dyskiem.

Trenerzy z klubu MKLA Łęczyca szybko zauważyli jej predyspozycje do rzutu młotem. Dziś ćwiczy ona w Białymstoku pod okiem najlepszej specjalistki w kraju Malwiny Wojtulewicz – trenerki takich zawodników jak Wojciech Nowicki czy Joanny Fiodorow. Barwy AZS AWF Warszawa reprezentuje od 2021 roku.

Początkowo mało kto wierzył w sukces młodej zawodniczki na Stadionie Olimpijskim, oczywiście za wyjątkiem jej najbliższego otoczenia. Ewa Różańska zdobywając srebrny medal uzyskała wynik 72.12 co daje jej dopiero 13. miejsce w europejskich tabelach tego sezonu. Jak pokazał konkurs choć lekka atletyka jest wymierna, to czasem lubi sprawić niespodziankę.

Do stolicy Bawarii jechała ona z rekordem życiowym 71.31 z Chorzowa. Minimum PZLA dla kobiet na mistrzostwa Europy wynosiło 71.80 m. Ktoś jednak widocznie postanowił dać jej szansę. Ale z drugiej strony maratonka Iwona Bernardelli mając wypełnione minimum sukces koleżanek oglądała z domu.

Pod nieobecność kontuzjowanej arcymistrzyni Anity Włodarczyk, która od 2012 roku dostarczała seryjnie złotych medali mistrzostw Europy i nie tylko, wszyscy liczyli na brązową medalistkę olimpijską – Malwinę Kopron z AZS UMCS Lublin. Ta jednak sensacyjnie nie przeszła eliminacji paląc wszystkie trzy próby.

Gdy wydawało się, że po raz pierwszy od dekady nie będzie medalu w kobiecym młocie dla Polski Ewa Różańska sprawiła ogromną niespodziankę posyłając 4 kg żelaza na 72.12 m. Złoto zdobyła Rumunka Bianca Ghelber z odległością 72.72 m.

– Nie dociera to do mnie. Myślałam, że będę w wąskiej ósemce, a tu jest medal. Co ja zrobiłam. Bardzo się z tego cieszę i nie wiem co powiedzieć – mówiła Ewa Różańska przed kamerami TVP Sport.

Podczas lekkoatletycznych mistrzostw Europy AZS AWF Warszawa reprezentują też: Angelika Sarna (800 m), Pia Skrzyszowska (100 m ppł) oraz Szymon Dziuba (4×400 m). Zawody potrwają do niedzieli 21 sierpnia.

W klasyfikacji medalowej lekkoatletycznych Mistrzostw Europy jak do tej pory Polska zajmuje 7. miejsce z dorobkiem 5 medali – 1 złoty, 2 srebrem i 2 brązowe. Na prowadzeniu są Niemcy z 8 medalami w 4 złotymi.

Mistrzostwa Europy w lekkiej atletyce są częścią drugiej edycji Mistrzostw Europejskich. Wydarzenie obejmuje dziewięć dyscyplin rozgrywanych w Monachium. W programie jest: gimnastyka sportowa, kajakarstwo, kolarstwo, siatkówka plażowa, tenis stołowy, triathlon, wioślarstwo i wspinaczka sportowa.

Zwłaszcza o tej ostatniej dyscyplinie w ostatnim czasie było dość głośno, a to za sprawą dominacji naszych pań w konkurencji na szybkość. Złoto zdobyła Aleksandra Mirosław, która choć mieszka i trenuje w Lublinie to studiuje na Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie. Tuż za podium znalazła się kolejka lublinianka – Patrycja Chudziak na co dzień startująca w barwach AZS Uniwersytetu Warszawskiego.

https://sport.tvp.pl/61832425/mistrzostwa-europejskie-wspinaczka-na-czas-finaly-zapis

Tytuł wicemistrzów Europy w czwórce podwójnej wywalczyli też nasi wioślarze w składzie z Dominikiem Czają (AZS AWF Warszawa). Polacy uzyskali czas 6:07.85 tocząc zacięty bój z osadą Włoską. Nieznacznie szybsza okazała się Italia wygrywając z wynikiem 6:06:77. Na trzecim miejscu przypłynęli Rumuni (6:08.27).

Robert Zakrzewski

 

Nie dla wszystkich koniec wakacji oznacza ostatnie chwile odpoczynku. Nadciągający wrzesień zapowiada nadejście wczasów wszech czasów i królowej urlopów. Mowa oczywiście o AZS Student Camp Wilkasy, który odbędzie się w dniach 5-11 września. Wypełnił zgłoszenie i odkryj tajemnice aktywnego wywczasu.

Centralny Ośrodek Sportu Akademickiego AZS Wilkasy położony jest nad jeziorem Niegocin. Z pewnością każdy znajdzie tam coś dla siebie. Wśród pięknych mazurskich pejzaży miłośnicy sportu i wysokiej kultury (osobistej -red) nie będą się nudzić. Duch Wilkas wie, że łatwo się rozpuścić w tak wybornej atmosferze, a znaleźć się tam warto.

Uczestników obozu czeka siedem dni dobrej zabawy, aktywnego wypoczynku, zawierania nowych znajomości i zacieśniania starych kontaktów. Nie zabraknie zajęć z instruktorami, rejsu statkiem, ognisk, turniejów czy „ślizgu na klacie”. Nowością będzie możliwość korzystania z coraz popularniejszych SUP-ów i oglądanie zmagań o Puchar ZG w tej konkurencji. To oczywiście nie wszystko i każdy znajdzie miejsce, żeby rozwinąć flanki… tzn. skrzydła.

– Warto wybrać się do Wilkas, żeby aktywnie spędzić czas, poznać nowych ludzi i nowe dyscypliny sportowe, albo udoskonalić umiejętności. Infrastruktura ośrodka pozwala na wiele różnych aktywności. Wszystko odbywa się w luźnej atmosferze w myśl zasady Atmosfera, Zabawa, Sport. Trudno to wszystko opisać w kilku słowach, a najlepiej tam pojechać i przeżyć. Wiele osób, które tam jeździły trafiły do AZS-u lub utrzymują kontakt do tej pory – powiedział Rafał Jachimiak, wiceprezes AZS Warszawa, który swoją historię z AZS rozpoczął właśnie od udziału w tym obozie.

Na terenie samego ośrodka znajdziemy piaszczystą plaże, a tuż obok miejsce na ognisko. Idąc w jej kierunku widzimy obiekty sportowe w tym boisko typu „Orlik”. Obok są dwa boiska do piłki plażowej, hala sportowa i hala tenisowa ze sztuczną trawą. Mijając port i bosmanat trafimy do tawerny.

– Nie wiele jest ośrodków, które mają tak rozbudowaną infrastrukturę sportową i można tam znaleźć coś dla siebie. Czas studencki jest dobrym momentem, żeby poznawać różne dyscypliny i czerpać z tej aktywności. Później okaże się, że nauka indywidualna gry w tenisa kosztuje masę pieniędzy, albo coraz mniej znajomych ma czas żeby pograć w kosza. Tu jest najlepszy czas i miejsce, żeby integrować się przez sport – dodaje wiceprezes AZS Warszawa.

Pełen koszt udziału to 939 pln. W tej cenie znajdziemy zakwaterowanie, wyżywienie (śniadanie, obiad, kolacja), pamiątkową koszulkę, zajęcia z instruktorami oraz ubezpieczenie NNW. Transport własny lub autokarem przy zebraniu m.in. 20 osób chętnych. O kolejności rezerwacji miejsc decyduje zgłoszenie. Liczba miejsc ograniczona.

Robert Zakrzewski

Strona: https://azs.waw.pl/studentcamp/

Od kilku dni temat mistrzostw Europy gości na ustach kibiców. O prymat na Starym Kontynencie w konkurencji w Inline alpine rywalizowano w Hiszpanii. Trzon reprezentacji Polski stanowili zawodnicy i zawodniczki AZS Warszawa.

Przez trzy dni w malowniczo położonej miejscowości Villablino w regionie Kastylia i Leon odbywała się jedna z najważniejszych imprez bieżącego sezonu dla wrotkarzy alpejskich. O medale w rywalizowano w konkurencji drużynowej, slalomie i slalomie równoległym. W biało-czerwonych barwach wystąpiła aż piątka azetesiaków – Iga Bartkowska, Karolina Dębicka, Natasza Gmur, Hanna Rodawska i Antoni Zalewski.

Impreza rozpoczęła się udanie dla naszych reprezentantów, bo już na początek (12 sierpnia -red) wywalczyli brązowy medal w konkurencji drużynowej z wynikiem 3:04.46. Z bardzo dobrej strony pokazał się Michał Styrylski, który uzyskał najszybszy czas w całej stawce (42.21). W czołówce plasował się też Antoni Zalewski, który był 8. (44.89). Dobre przejazdy juniorek: Karoliny Dębickiej (47.96) i Hanny Rodawskiej (49.40) dały naszym miejsce na podium.

Bezkonkurencyjna okazała się tu reprezentacja Niemiec, która wygrała wygrała team event i jako jedyna złamała barierę 3 minut (2:55.61 -red). Drugie miejsce zajęła Hiszpania (3:01.98 -red). W zmaganiach wzięło udział siedem drużyn.

W slalomie równoległym złoto zdobył wspomniany już Styrylski reprezentujący klub Skimka Say Sport. W walce o złoto wygrał on z Niemcem Noah Singiem. Natomiast Antoni Zalewski swój udział zakończył w 1/8 eliminacji do finału. W kategorii juniorów Karolina Dębicka znalazła się w 1/4 eliminacji, a walcząc o czas nie ukończyła drugiego przejazdu.

Azetesiaczka lepiej poradziła sobie podczas niedzielnego slalomu wygrywając kategorię junior. 16-latka uzyskała łączny czas w dwóch przejazdach 50.43 wyprzedzając o zaledwie 0.04 sek. Niemkę Nikole Yousefian. Na 6. pozycji uplasowała się kolejna Polka i zawodniczka AZS Warszawa – Hanna Rodawska (51.59), Iga Bartkowska była 19. (55.63), a Natasza Gmur nie ukończyła rywalizacji.

Wśród mężczyzn w kategorii seniorów Antoni Zalewski był 9. z wynikiem 46.69. Dwie lokaty wyżej uplasował się Michał Styrylski (45.26).

Teraz przed zawodnikami chwila przerwy. Już 17 września w Hiszpanii wystartują Mistrzostwa Europy Inline alpine w slalomie gigancie.

Robert Zakrzewski

W weekend w Łodzi zakończyły się Europejskie Igrzyska Akademickie (EUG 2022). Klasyfikuję medalową zwyciężyła Polska z dorobkiem 83 medali w tym w tym 24 złotych. Swój kamyczek do tego sukcesu dołożyły stołeczne uczelnie, które dobrze zaprezentowały się w sportach walki, ale nie tylko.

Festiwal młodości i sportu odbywający się przez 15 dni w Łodzi przeszedł do historii. Dla niektórych był to pierwszy międzynarodowy turniej, dla innych być może ostatni, więc walka na boiskach, parkietach, kortach lub pływalni była zacięta. Jak to w przypadku sportu akademickiego nie brakowało też dystansu, zabawy i integracji.

W klasyfikacji medalowej uczelni znajdziemy blisko 210 uczelni z kilkunastu krajów. Na pierwszym miejscu uplasował się Uniwersytet Yeditetepe z Turcji mając na koncie 13 medali w tym 7 złotych. Co ciekawe wszystkie krążki zdobyli ich pływacy. Jeszcze na półmetku na imprezy na czele Europejskich Igrzysk Akademickich plasowała się Akademia Leona Koźmińskiego w Warszawie dzięki medalom szachistów i tenisistów. Ostatecznie ALK skończyło na 10. pozycji w klasyfikacji uczelni z 7 medalami.

Po początkowych sukcesach w sportach walki wysoko znajdowała się też Akademia Wychowania Fizycznego w Warszawie, która pod koniec wydarzenia do swojego dorobku dołożyła jeszcze medale w karate i taekwondo. Uczelnia z Bielan zdobyła 10 medali w tym 2 złote i uplasowała się na 16. pozycji w klasyfikacji medalowej.

Wśród stołecznych szkół wyższych, które zdobyły medal jest jeszcze Politechnika Warszawska z jednym trzecim miejscem na koncie i to także w sportach walki. Łącznie szkoły wyższe z Warszawy zdobyły 18 medali. Dla porównania sam uniwersytet w Zagrzebiu zdobył nie wiele mniej krążków, bo 14.

Kolejne Europejskie Igrzyska Akademickie odbędą się w 2024 roku w węgierskim Debreczynie i Miszkolcu.

Foto: Michał Pietrzak

Lista medalistów EUG 2022:

Akademia Leona Koźmińskiego w Warszawie (3-2-2)

Szachy szybkie – Akademia Leona Koźmińskiego – turniej drużynowy (złoto)
Szachy błyskawiczne – Akademia Leona Koźmińskiego – turniej drużynowy – (brąz)
Szachy błyskawiczne – Igor Kowalski (srebro)
Tenis ziemny – Akademia Leona Koźmińskiego – turniej drużynowy mężczyzn (złoto)
Tenis ziemny – Akademia Leona Koźmińskiego – turniej drużynowy kobiet (srebro)
Kickboxing – Serhii Babenko (złoto)
Kickboxing – Oleksii Babenko (brąz)

Akademia Wychowania Fizycznego w Warszawie (2-5-3)

Judo – Mariusz Kruger (srebro)
Judo – Oleksii Lysenko (złoto)
Karate – turniej drużynowy kata (brąz)
Kickboxing – Wojciech Pietrzak (brąz)
Kickboxing – Maciej Michalski (srebro)
Kickboxing – Yaroslau Ivanou (brąz)
Kickboxing – Rafał Dobies (złoto)
Kickboxing – Dominika Ziołek (srebro)
Kickboxing – Gabriela Sztukowska (srebro)
Taekwondo – Sebastian Uścimiuk (srebro)

Politechnika Warszawska (0-0-1)

Kickboxing – Dominik Grzęda (brąz)

 

Dla wielu był to debiut w oficjalnym meczu i to od razu na międzynarodowej arenie. Reprezentanci Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie zajęli 7. miejsce w turnieju piłki ręcznej plażowej podczas Europejskich Igrzysk Akademickich. Zawody w Łodzi potrwają jeszcze do 30 lipca.

Przez trzy dni w Ogrodach Geyera i pofabrycznym otoczeniu dawnej Łodzi rozgrywane były zmagania w letniej odmianie piłki ręcznej. Na dwóch boiskach rywalizowało siedem drużyn męskich i cztery żeńskich. Konkurencja debiutowała w programie Europejskich Igrzysk Akademickich co też może tłumaczyć małą frekwencję.

Nie brakowało widowiskowych akcji, rzutów z obrotu za dwa punkty oraz zwrotów akcji. W piłce ręcznej plażowej nawet przegrywając wysoko pierwszego seta nic jeszcze nie było przesądzone. Można wygrać drugiego seta i cały mecz po dogrywce zwanej shoot-out. Jedna cześć meczu trwa 10 minut, a wszystko odbywa się w wakacyjnym klimacie.

W całym turnieju SGGW najbliżej wygranej było w meczu przeciwko Instytutowi Technologicznemu w Karlsruhe. Warszawianie przegrali pierwszego seta 15:18, w drugim wygrali 23:14, a o wszystkim zdecydowały „shot-out”. SGGW miało piłkę meczową, ale nie wykorzystało swojej akcji. W odpowiedzi rywale trafili i wygrali dogrywkę 7:6.

Sobotni inauguracyjny mecz z uniwersytetem w Duissburgu dla wielu reprezentantów SGGW był pierwszym oficjalnym spotkaniem w historii i to od razu rozegranym z rywalem z zagranicy. Do tego turnieju przygotowali się trenując na obiektach Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie.

– Jest to bardzo ciekawa dyscyplina i zupełnie inna niż piłka ręczna w hali. Do startu przygotowaliśmy się od ponad miesiąca, spotykając się dwa, trzy razy w tygodniu. Chcieliśmy wypaść jak najlepiej na tym turnieju. Zmęczenie jest tu bardzo duże, bo trzeba robić szybkie zmiany w ataku i obronie, ale można się przyzwyczaić. My już bardzo polubiliśmy tę dyscyplinę. Dla większości z nas był to jednak pierwszy oficjalny mecz w piłce ręcznej plażowej i musieliśmy zderzyć się z rzeczywistością – powiedział Łukasz Daciuk, student finansów i rachunkowości na SGGW oraz zdobywca ośmiu punktów w meczu otwarcia.

Mimo krótkiego sezonu letniego piłka ręczna plażowa jest dyscypliną stale się rozwijającą, a przede wszystkim bardzo efektowną. Na poziomie akademickim brakuje jednak wielu okazji do rywalizacji. W 2021 roku nie udało się z organizować Akademickich Mistrzostw Warszawy z powodu małej liczby chętnych i może Europejskie Igrzyska Akademickie przyczynią się do promocji wydarzenia.

– To jest zupełnie inny sport niż piłka ręczna halowa i znam wielu chłopaków, którzy grają w 1 lidze czy lidze centralnej i chętnie latem lubią sobie pograć na piasku. Ta dyscypliny ćwiczy dynamikę i wydolność. Nie jest to kwestia tego, że nie ma chęci, żeby grać na plaży. Bardziej tego, że nie ma warunków i nie ma okazji – mówi Jarosław Eliasz, bramkarz SGGW.

Do tej pory rozegrano dwie edycje Pucharu AZS w piłce ręcznej plażowej, a organizatorem był zielonogórski AZS. W 2021 roku z powodu zbyt małej liczby zgłoszeń zawody zaplanowane na koniec lipca nie doszły do skutku.

– W pucharze AZS wystartowaliśmy w 2019 roku i zajęliśmy drugie miejsce. W kolejnym roku nie byliśmy w stanie się zebrać ze względu na przypadkowe kontuzje. Później turniej został odwołany. Ostatnio zaproszenie chyba wysłane było ze zbyt małym wyprzeniem i trudno było się przygotować. Rozmawialiśmy ze znajomymi z drużyn halowych, którzy uczestniczą w zawodach w Warszawie i chęć startu była. Tylko potrzeba chwili żeby poznać zasady i się przygotować. Przy odpowiednim wcześniejszym zaplanowaniu tego, że ta impreza będzie i rozpropagowaniu wśród drużyn to uważam, że zainteresowanie jest –dodaje Eliasz.

W Łodzi turniej mężczyzn i kobiet wygrał uniwersytet w Zagrzebiu i prowadzi w klasyfikacji uczelni mając w dorobku 3 złote medale, 2 srebrne oraz 3 brązowe i wyprzedzając Akademię Leona Koźmińskiego w Warszawie (3-2-2). Na piąte miejsce po dobrym występie judoków i złocie Oleksiego Łysenko i srebrze Mariusza Kruegera awansowała Akademia Wychowania Fizycznego w Warszawie (2-4-2). W klasyfikacji medalowej krajów prowadzi Polska (14-20-18).

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: Ewa Milun-Walczak

Karolina Dębicka i Antoni Zalewski z AZS Warszawa zwyciężali w zawodach inline alpine w Nowej Wsi Spiskiej. Impreza nosiła rangę mistrzostw Słowacji.

W historycznym regionie Spisz wystartowało blisko 50 zawodników w tym aż 25 reprezentantów z Polski, którzy zdobyli worek medali w różnych kategoriach wiekowych. Wśród nich byli i nasi zawodnicy, którzy promują tę dyscyplinę sportu nie tylko startując w zawodach, ale i je organizując – jak choćby Puchar AZS w Zakopanem.

Zawody inline alpine w Nowej Wsi Spiskiej trwały dwa dni. W sobotę w kategorii seniorów Antoni Zalewski nie miał sobie równych uzyskując łączny czas w dwóch przejazdach 43.57 sek. Tuż za nim uplasował się Słowak Matus Noga z wynikiem 45,93, a trzeci był kolejny z Polaków Michał Styrylski z rezultatem 50,63. W niedzielę Antoni był trzeci z wynikiem 40,50 sek, a wygrał Styrylski (40.07). To jednak pozwoliło Zalewskiemu wygrać klasyfikację łączną po dwóch dniach rywalizacji i otrzymał okazały puchar Kesely Cup.

Wśród pań bezkonkurencyjna okazała się Karolina Dębicka, która podczas sobotnich zmagań zajęła pierwsze miejsce z łącznym czasem 46.83 sek. Drugie miejsce zajęła Elena Drapalova (47,64). Kolejnego dnia kolejność na mecie wyglądała tak samo. Najwyższe miejsce na podium zajęła Dębicka z czasem 44.13, a tuż za nią uplasowała się wspomniana Słowaczka (44.75). Zwyciężczyni klasyfikacji Kesely Cup nie mogła być inna i nagroda powędrowała w ręce zawodniczki AZS Warszawa. Dodatkowo wywalczyła ona też tytuł mistrzyni Słowacji.

Autor: RZ