Bez kategorii
nsw-5g3e3zpjeuz9o1ij0b6mi1dj4lfmg2b1hisyh3g2lqzqe-k3efbz4s9bh4z205w-rbkfx3qeuapqrfuljj28fg6d6sa5p1lhmdw5fylqx4j30b4hs57-tykgqhz9koa5
-1
archive,paged,category,category-bez-kategorii,category-1,paged-8,category-paged-8,bridge-core-3.0.5,tribe-no-js,qode-page-transition-enabled,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-child-theme-ver-1.0.0,qode-theme-ver-29.2,qode-theme-bridge,qode_header_in_grid,wpb-js-composer js-comp-ver-6.10.0,vc_responsive

Bez kategorii

Nadchodzący koniec roku szkolnego zbiegł się z wielkim finałem ogólnopolskiej akcji Od Młodzika do Olimpijczyka. Ostatnim egzaminem była walka o decydującą wygraną w sezonie. Dla najstarszego rocznika impreza była też sprawdzianem formy przed Mistrzostwami Polski Juniorów do lat 14.

Pełne trybuny, gorąca atmosfera, rekordy życiowe i długie ceremonie wręczenia nagród – to nie opis mistrzostw świata odbywających się w Budapeszcie, ale realia finału Od Młodzika do Olimpijczyka. W czwartek 23 czerwca na olimpijskim basenie Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego wystartowało blisko 450 osób z 70 klubów. Młodzi pływacy i pływaczki wyłonieni zostali w sześciu etapach eliminacyjnych. Droga do finału rozpoczęła się na początku października podczas prologu rozgrywanego w Lublinie.

W programie zawodów znalazło się 49 finałów. Uczestnicy z sześciu roczników (2008-2013) rywalizowali w takich konkurencjach jak 50 i 100 m stylem stylem dowolnym, klasycznym, grzbietowym i motylkowym wśród chłopców i dziewcząt. Wszystko rozpoczęły sztafety 8×50 metrów w których na pierwszej zmianie płynąć musiał trener. W kategorii wiekowej do 77 lat najlepsza okazała się Fala Nieporęt (4:14.78), a w grupie do 98 lat wygrała MKS Juvenia Białystok (3:54.61).

– Nasza taktyka była prosta, żeby płynąć jak najszybciej. Starałyśmy się uciekać innym sztafetom i dopiero na ostatniej długości basenu jedna ze sztafet zaczęła się do nas zbliżać. Takie sztafety to dobra zabawa i dają dodatkową adrenalinę, bo nie chce się zawieść drużyny – opowiadały Klaudia, Zuzanna i Julia ze sztafety Juvenii Białystok.

Wśród multimedalistów finału znalazła się Ewa Leciejewska z Fali Nieporęt, która w kategorii 11-lat zdobyła trzy złote krążki: wygrywając na 100 m stylem dowolnym, 100 m stylem grzbietowym i 50 m stylem motylkowym. Również trzy złote medale zdobył Tymoteusz Jóźwiak z Jedynki Łódź, który wśród 14-latków triumfował na 100 m stylem dowolnym, 100 m stylem klasycznym i 100 m stylem motylkowym. Było to  efektowne pożegnanie z cyklem, bo zgodnie z regułami rocznik 2008 po raz ostatni brał udział w zawodach.

– Jestem zadowolony ze swoich startów, bo znajduje się w czasie przygotowań do mistrzostw Polski i startowałem z pełnego treningu. Do mistrzostw zostały mi dwa tygodnie, więc nie odpuszczam, ale przyjechałem żeby się sprawdzić i dobrze bawić. W OMDO startowałem niemal cztery lata i dwa razy wygrałem cały cykl. Dzięki tym zawodom poznałem wiele fajnych osób z całej Polski. Szkoda, że już nie będę mógł startować w tym cyklu, ale czas iść dalej – mówił po zakończeniu imprezy Tymoteusz Jóźwiak.

W klasyfikacji medalowej zwyciężyła Fala Nieporęt zdobywając 12 medali z czego 7 złotych. Również 12 krążków na koncie miało G-8 Bielany, ale na najwyższym stopniu podium stawali 3 razy co w rankingu medalowym dało im to 4.miejsce.

Jest szansa, że wśród obecnych finalistów i medalistów są przyszli uczestnicy najważniejszych zawodów pływackich. O tym, że nazwa zawodów Od Młodzika do Olimpijczyka to nie tylko puste hasło przekonała się już Laura Bernat czy Krzysztof Chmielewski. Teraz głośno jest o dobrych występach 17-letniego Ksawerego Masiuka, który w finale mistrzostw świata na 100 m stylem grzbietowym zajął 6. miejsce. Zawodnik G-8 Bielany w 2018 roku w finale OMDO był drugi.

– Dawno temu, kiedy nagrywaliśmy pierwsze materiały z OMDO, to dzieci mówiły że chcą zostać mistrzami olimpijskimi. Wtedy wzięliśmy sobie do serca, to że chcemy im pomóc. W Tokio startowały cztery osoby, które brały udział w naszych zawodach. Po to to robimy, żeby widzieli sens swojej ciężkiej pracy na treningach w klubach – powiedział Dariusz Piekut, sekretarz generalny AZS.

Gościem zawodów była Weronika Hallmann – medalistka Pucharu Świata w Dosze, mistrzostw Europy juniorów oraz mistrzostw Polski. W imieniu rektora zawody otworzyli zastępcy kanclerza Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego Jarosław Prugar i Wojciech Bogusz. Statuetki najlepszym pływakom i pływaczkom po sezonie zasadniczym wręczał Rafał Miastowski – burmistrz dzielnicy Mokotów.

Organizatorem akcji jest AZS Warszawa. Partnerami wydarzenia jest Ministerstwo Sportu i Turystyki, m.st Warszawa, Warszawski Uniwersytet Medyczny, PZU, Dobra Drużyna PZU, TYR Polska oraz Print Plus

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: Marcin Klimczak

 

 

 

 

 

Pod znakiem podziękowań i podsumowań minęły obrady Walnego Zebrania Sprawozdawczego AZS Warszawa. Nie zabrakło wyróżnień i nagród dla zwycięzców Akademickich Mistrzostw Warszawy i Mazowsza.

Niemal dokładnie dwa lata temu miał miejsce „wirtualny” Walny Zjazd Wyborczy podczas którego wybrano obecne władze. Na półmetku kadencji delegaci i przedstawiciele uczelni mogli spotkać się już w tradycyjnej formie i porozmawiać o bieżących sprawach. Miejscem zebrania była Aula Główna Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, a całe obrady zainaugurował rektor tej uczelni dr hab. Piotr Wachowiak.

Porządek środowych obrad odbywających się 22 czerwca obejmował 16 punktów. Jednym z pierwszych było wręczenie Srebrnych Odznak AZS przyznawanych za osiągnięcia sportowe i ofiarną pracę na rzecz Akademickiego Związku Sportowego. Wyróżnieni zostali: kolega Mikołaj Chudzik, koleżanka Dominika Kurczyna, kolega Adam Olesiński, kolega Antoni Zalewski oraz kolega Piotr Żebrowski.

Liczną grupę uczestników początkowej części spotkania stanowili sportowcy, którzy odbierali nagrody w klasyfikacji Akademickich Mistrzostw Warszawy i Mazowsza w piłce siatkowej i koszykówce. W klasyfikacji generalnej po raz kolejny zwyciężył Uniwersytet Warszawski wyprzedzając Politechnikę Warszawską i Wojskową Akademię Techniczną. Blisko podium znalazła się Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego.

– Wygrana to przede wszystkim zasługa studentów i studentek, którzy trenują w wielu naszych sekcjach. Żeby być wysoko w klasyfikacji generalnej trzeba brać udział niemal we wszystkich dyscyplinach. Tak też rozumiemy upowszechnianie sportu, że jest to masowy udział studentów w rywalizacji. Cieszyć się trzeba też, że organizacja rozgrywek wróciła do stanu sprzed pandemii. Może to jeszcze nie jest jeszcze ta sama liczba uczestników, ale wierzę że to tylko kwestia czasu – mówił Olaf Weker, wiceprezes zarządu AZS Uniwersytetu Warszawskiego.

Następnie wybrano ośmiu delegatów na XXXIX Zjazd Sprawozdawczy AZS, który odbędzie się 17 września. Oddano 30 głosów z których wszystkie były ważne. Najwięcej głosów otrzymali obecny prezes AZS Warszawa – prof. dr hab. Marek Konopczyński i wiceprezes Rafał Jachimiak co tylko pokazuje, że mają silne poparcie w środowisku.

Oczywiście najważniejszym elementem zjazdu było przypomnienie dokonań z ostatnich dwóch lat. Choć był to okres pandemii, to jasnymi momentami stało się otrzymanie nagrody Grand Sektor – przyzwanej przez Miasto Stołeczne Warszawa dla najlepszej organizacji pozarządowej. Niedługo później cykl zawodów Od Młodzika do Olimpijczyka został wybrany Sportową Imprezą Roku w Plebiscycie m. st. Warszawy.

Był to również okres igrzysk olimpijskich. W Tokio stołeczni azetesiacy byli bardzo widoczni, a z medalami wróciła wioślarka Agnieszka Kobus-Zawojska (srebro) i lekkoatletka Dariusz Kowaluk (złoto). Chociaż reprezentacja Polski w waterpolo na igrzyskach nie zagrała, to piłkarze wodni AZS Uniwersytetu Warszawskiego dostarczyli swoim kibicom wiele emocji zdobywając mistrzostwo Polski i puchar kraju. We wspomniany już plebiscycie organizowanym przez m.st. Warszawa zostali wybrani Najlepszą Klubową Drużyną Roku 2021.

Na zakończenie blisko 1,5 godzinnych obrad prezes AZS Warszawa zostawił uczestników z przesłaniem mówiącym o tym, żeby nie rezygnowali z uprawiania sportu po zakończeniu studiów. Dając przy okazji do zrozumienia, że AZS to przygoda na całe życie.

– Jesteśmy razem na tej sali, jesteśmy razem na różnych zawodach, ale zastawiam się jak długo będziemy razem. Nie mam tu na myśli rozważań ostatecznych. Chciałbym tylko powiedzieć, żebyście po zakończeniu studiów nie rezygnowali z aktywności fizycznej i nie przechodzili obojętnie obok AZS-u, bo on jest w was. AZS to jest coś więcej niż sport i zabawa to jest pewna misja, która towarzyszyć będzie wam w życiu. Zawsze będzie mogli liczyć na AZS – mówił prof. Marek Konopczyński.

Po przyjęciu sprawozdania można było przenieść się w bardziej komfortowe miejsce i w kuluarach planować nowe wyzwania.

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: Marcin Selerski

Były symboliczne odniesienia, znicze na trasie, ale była też dobra zabawa i wiele pięknych emocji. Na terenie Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie rozegrany został 7. Nocny Bieg Sztafetowy Janusza Kusocińskiego. Każdy dawał z siebie wszystko, ale zwycięzca mógł być jeden. Imprezę zdominowała ekipa Żórawski Team.

We wtorek 21 czerwca, dokładnie w 82. rocznicę tragicznej śmierci legendarnego „Kusego”, wystartował bieg w hołdzie mistrzowi olimpijskiemu z Los Angeles. Od jego złota na 10 000 metrów mija w tym roku 90 lat i właśnie ten jubileusz upamiętniał wyjątkowy medal. Tradycyjnie uczestnicy wystartowali o godzinie 21:06, co nawiązywało do daty rozstrzelania Janusza Kusocińskiego w Palmirach.

Frekwencja dopisała i w imprezie udział wzięło 81 sztafet, co jest wynikiem lepszym o 17 ekip niż przed rokiem. Start, meta oraz strefy zmian znajdowały się na stadionie lekkoatletycznym. Po wybiegnięciu z bieżni uczestnicy podążali w stronę pomnika  Kusocińskiego i następnie dalej podążali alejkami kampusu. Wszystko rozgrywało się na terenie uczelni, której absolwentem był legendarny biegacz, więc miejsce rozgrywania zawodów też było symboliczne.

Chociaż warunki pogodowe dopisywały, to niestety tym razem nikomu nie udało się pobić czasu Janusza Kusocińskiego dającego mu złoto w 1932 roku (30:11,4). Pokazuje to tylko jak wybitnym sportowcem był „Kusy”. Wszyscy oczywiście dwoili się i troili, żeby nie zawieść koleżanek i kolegów ze sztafet. Do pokonania był symboliczny dystans 4x 2,5 km, a emocje rosły z każdą zmianą.

Najszybciej z trasą uporali się ubiegłoroczni zwycięzcy, czyli ekipa Żórawski Team, która uzyskała wynik 31:42. Wygraną sprzed roku pamiętali jednak tylko Michał Biernacki i Daniel Żochowski, a oprócz nich w składzie znaleźli się też Adrian Wieczorek oraz Stefan Boroński.

– Cieszymy się z kolejnej wygranej, ale nie czuliśmy tu jakieś jakieś presji. Legitymuje nas dobra zabawa. Wszystko zaczął Michał i od startu widać było, że czuje się on bardzo dobrze. Biegł z dwoma chłopakami i wymieniali się niemal do samego końca swojej zmiany, co pozwoliło nakręcić dobry wynik – opowiadali po biegu zwycięzcy.

Wśród pań również najlepsza była sztafeta Żórawski Team z czasem 39:18, które o 30 sekund wyprzedziły ubiegłoroczne zwyciężczynie – Rembertów Team Laski. Natomiast w najbardziej licznej kategorii, czyli sztafet mieszanych wygrała ekipa Warsaw Run Club z wynikiem 34:32.

– Znalazłam się w tej sztafecie w zastępstwie kontuzjowanej koleżanki i chociaż jestem w naszym składzie jestem najstarsza, to starałam się pomóc w wygranej. Największą motywacją było to, żeby nie przynieść wstydu naszemu trenerowi, bo pokładał we mnie duże nadzieje – mówiła po biegu Monika Poncyliusz ze sztafety Żórawski Team.

Wśród uczestników imprezy spotkać można było wiele sztafet akademickich z których najlepiej spisało się AZS SGH zajmując trzecie miejsce wśród mężczyzn z czasem 34:37. Na trzeciej zmianie uczestnicy mieli możliwość biegnięcia ramię w ramię z Emilią Ankiewicz – olimpijką z Rio de Janeiro, która wsparła sztafetę „Ekipa Kryzys”. Duże uznanie otrzymała też sztafeta „Ani Widu, Ani Słychu” złożona z osób niedowidzących i głuchych.

Organizatorem wydarzenia była Akademia Wychowania Fizycznego w Warszawie i AZS Warszawa. Partnerem wydarzenia byli Urząd Dzielnicy Bielany oraz Toyota Bielany, 4 Move i Amki Snacks.

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: Marcin Klimczak

7. Nocny Bieg Sztafetowy Janusza Kusocińskiego: wyniki

Wyniki sztafet męskich:
1. Żórawski Team Chłopcy (31:42)
2. Team Zabiegane Dni (32:56)
3. AZS SGH (34:37)

Wyniki sztafet żeńskich:
1. Żórawski Team (39:18)
2. Rembertów Team Laski (39:48)
3. Pawko Runner Girls (42:51)

Wyniki sztafet mieszanych:
1. Warsaw Run Club (34:32)
2. UNTS Warszawa (35:05)
3. Szybcy z Bródna (35:15)

9. AZS TRI REX (38:49)
38. AZS Warszawa i Przyjaciele (47:22)

Nadchodzi koniec roku szkolnego i czas wyłonić najlepszych młodych pływaków uczestniczących w akcji „Od Młodzika do Olimpijczyka”. To już ostatnie metry 11 sezonu, który obfitował w wiele ciekawych wydarzeń. Wszyscy liczą na równie interesujące przypieczętowanie zawodów. 

Po sześciu etapach eliminacyjnych młodzi pływacy spotkają się 23 czerwca na terenie Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego w Warszawie. Do rywalizacji dopuszczonych jest 455 zawodniczek i zawodników z 71 klubów. Dla niektórych to może być pierwszy tak duży finał w ich przygodzie z pływaniem, ale na pewno nie ostatni.

Zawody odbywają się w sześciu rocznikach od 2008 do 2013. W programie znajdą się  takie konkurencje jak 50 i 100 m stylem dowolnym, klasycznym, grzbietowym i motylkowym. Wszystko tradycyjnie rozpoczną sztafety 8×50 m stylem dowolnym w skład których musi wchodzić trener. Finał akcji jest jedynym etapem do którego nie można się zgłosić. W konkurencjach indywidualnych biorą udział wyłącznie najlepsi uczestnicy i uczestniczki wyłonieni na podstawie punktów FINA.

– Ten sezon zaczął się wyjątkowo, bo wystartowaliśmy na początku października prologiem w Lublinie. Tam może frekwencja nie była najwyższa, ale udało się zorganizować etap poza Warszawą. Chcielibyśmy to kontynuować i podróżować po innych miastach, tak żeby być bliżej uczestników.  Łącznie we wszystkich etapach wzięło udział ponad 4200 zawodniczek i zawodników, co uważam że jest bardzo dobrym wynikiem. Co ważne na trybuny wrócili też rodzice, którzy do tej pory imprezy oglądać mogli dzięki relacjom w internecie – mówi Piotr Żebrowski z AZS Warszawa, który jest koordynatorem zawodów.

Zwykle to uczestnicy OMDO otrzymują dyplomy i statuetki, ale pod koniec lutego cykl wygrał w Plebiscycie na Sportową Imprezę Roku, organizowanym przez miasto stołeczne Warszawę. Była to pierwsza wygrana wydarzenia pływackiego w historii tego konkursu. Wszystko dzięki wsparciu społeczności zajmującej się tą dyscypliną i czynnych zawodników.

Zawodników i olimpijczyków z Tokio nie zabrakło także wśród gości imprezy. We wspomnianym prologu młodych uczestników zagrzewała Laura Bernat, która nie tak dawno sama brała udział w OMDO i już przeszła swoją drogę do olimpijczyka. Na części  zawodów obecny był też trzykrotny olimpijczyk Radosław Kawęcki, który po zdobyciu medalu mistrzostw Europy musiał wykazać się też niezłą kondycją przy rozdawaniu autografów.

Początkowo finał zawodów Od Młodzika do Olimpijczyka miał odbyć się 11 czerwca, ale kolizja terminu z Międzywojewódzkimi Drużynowymi Mistrzostwami Polski do lat 13 sprawiła, że organizatorzy zdecydowali się zmienić datę decydujących zawodów. Ostatecznie uczestnicy spotkają się już w czwartek 23 czerwca. Otwarcie zawodów o godzinie 10.

Organizatorem akcji jest AZS Warszawa. Partnerami wydarzenia jest Ministerstwo Sportu i Turystyki, m.st Warszawa, Warszawski Uniwersytet Medyczny, PZU, Dobra Drużyna PZU, TYR Polska oraz Print Plus.

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: Marcin Klimczak

Komu świecisz albo nie rób tak, bo Ci zostanie. Wokół ojcowskich porad wyrosło już wiele anegdot, ale tym razem żarty z taty były nie na miejscu. Przekonali się o tym uczestnicy „Przygody z tatą” organizowanej w Warszawie i kilku innych miastach.

W upalną niedzielę miłośnicy rodzinnych przygód wyruszyli na wyprawę pełną niespodzianek i atrakcji. Z okazji Dnia Ojca w siedmiu miastach zorganizowana została pasjonująca gra miejska. W Warszawie jej uczestnicy ruszyli na wyprawę prowadzącą terenami Ursynowa. Start nastąpił o godzinie 10 spod rektoratu Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego.

Zanim jednak rodzinne zespoły wyruszyły na trasę musiały wykonać pewne zadanie. Biegając z mapą po starym kampusie odkrywano słowa z których później drużyny musiały ułożyć wierszyk. Po ukończeniu tej lirycznej misji można było ruszyć w dalszą drogę. Wszystko przypominało grę w podchody, a ważną rolę odgrywał czas na wykonywanie zadania, ale i czas spędzony wspólnie, a nie obok siebie.

Frekwencja dopisała i udział w wydarzeniu wzięło udział ponad setka zespołów. Drużyny składały się z dzieci w różnym wieku. Różna była też liczba członków rodziny we wszystko zaangażowana. Niestety czasem też  zaangażowanie zbytnio brało górę nad dobrą zabawą.

Łącznie uczestnicy do wykonania mieli 19 stacji wśród których był bieg sztafetowy, ergometr, rzut do kosza, golf, pchnięcie kulą czy zagadka dotycząca lokalnego dziedzictwa. Kolejność wykonywanych zadań była dowolna. Ze względu na wspomniany już upał organizatorzy zadbali o kurtynę wodną i dodatkowe nawodnienie.

Na zwycięzców czekały nagrody, ale najważniejszy był udział i zabawa w rodzinnym gronie. Wśród wszystkich uczestników gry rozlosowano dwa rodzinne weekendowe pobyty na Mazurach.

W wydarzeniu udział wzięli wicewojewoda Mazowiecki – Artur Standowicz, sekretarz generalny AZS – Dariusz Piekut oraz prorektor SGGW – prof. dr hab. Kazimierz Tomala. Czas umilał wszystkim zespół Mamy śpiewamy.

Organizatorem wydarzenia była Fundacja Akademickiego Związku Sportowego. Realizatorem wydarzenia w Warszawie był AZS Warszawa. Impreza zorganizowana na zlecenie Ministerstwa Rodziny i Polityki Społecznej. Gra miejska była elementem kampanii „Ojcostwo – przygoda życia”.

Foto: Marta Dutkiewicz

W siedmiu miastach poszukiwacze skarbów wyruszą w pełną atrakcji misję. Wszystko dzięki grze miejskiej „Przygoda z tatą” organizowanej z okazji Dnia Ojca. Mieszkańcy Warszawy, którzy nie mają jeszcze planów na długi weekend mogą znaleźć się na tropie dobrej zabawy. Czekają zagadki, ciekawe konkurencje oraz koncerty. Udział jest darmowy.

Rodzinne wydarzenie wystartuje 19 czerwca o godzinie 10 na warszawskim Ursynowie, a dokładniej spod rektoratu SGGW znajdującego się na Starym Kampusie (ul. Nowoursynowska 166). Do pokonania jest 10 konkurencji takich jak wspólne wiosłowanie na ergometrze, rzuty do kosza, rodzinna sztafeta, ale też zagadki dotyczące lokalnej historii. Kolejność wykonywanych zadań jest dowolna, ale najpierw trzeba odnaleźć się patrząc na mapę.

Udział mogą wziąć drużyny składające się z ojców oraz dzieci w każdym wieku. Do wspólnego przeżywania przygód mogą dołączyć również mamy. Nie ma ograniczeń w liczebności rodzinnej drużyny. Można biegać, spacerować, a uczestnicy do 13 roku życia mogą poruszać się na hulajnogach lub rowerkach. Najważniejsze jest to, żeby dobrze się bawić i wspólnie spędzać czas.

– Praca i dodatkowe zajęcia sprawiają, że na co dzień mamy mało czasu dla siebie. Dlatego korzystając z kilku wolnych dni warto zrobić coś wspólnie. Pokażmy naszym dzieciom, że potrafimy dobrze się bawić, albo zaprośmy swoich rodziców na wspólny spacer z odrobiną przygody – mówi Rafał Jachimiak, wiceprezes AZS Warszawa, koordynator wydarzenia odbywającego się w stolicy.

Wszyscy, którzy wezmą udział w imprezie, mogą liczyć na wiele atrakcji, przygód i pamiątek oraz wezmą udział w losowaniu voucherów na weekendowy, rodzinny pobyt na Mazurach. Na zwycięzców czekają specjalne nagrody.

Docierając do mety i oczekującym na kolejne drużyny czas umili koncert zespołu „Mamy Śpiewamy”, który porwie nawet najbardziej zmęczonych podróżników, którzy przejdą się po alejkach Ursynowa.

Dodatkowe informacje, regulamin i formularz zgłoszeniowy do znalezienia  na stronie https://przygodaztata.azs.pl/miasta/warszawa/.

Organizatorem wydarzenia jest Fundacja Akademickiego Związku Sportowego, która realizuje zadanie zlecone przez Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej.

Zapisy: https://przygodaztata.azs.pl/zapisy/
Wydarzenie na FB: https://www.facebook.com/events/436223627918795

Plan Wydarzenia
8:00 – 9:45 – biuro zawodów – odbiór pakietów startowych
10:00 – start gry miejskiej „Przygoda z Tatą”
12:30 – koncert „Mamy Śpiewamy” – wspólna zabawa rodzin przy muzyce
13:30 – losowanie nagród

Premierowo na warszawski Woli wystartował Test Coopera dla Wszystkich. Była to już ostatnia szansa na sprawdzenie stanu swojej kondycji przed wakacyjną przerwą. Jedynie 12 minut wystarczyło, żeby przekonać się kto zdążył zrobić formę na lato.

Po Ursusie, Bemowie i Bielanach tym razem Test Coopera dla Wszystkich wystartował na Woli. W prawie 12-letniej historii akcji wydarzenie dopiero teraz odwiedziło teren tej dzielnicy. Zakończenie wiosennego testowania formy warszawian wypadło kameralnie. W sobotę 11 czerwca na bieżni Szkoły Podstawowej nr 388 przy ul. Deotymy 25/33 pobiegły 94 osoby.

Wydarzenie trwało sześć godzin, a uczestnicy ruszali falami podzieleni na 17 serii. W najbardziej licznych biegło po kilkanaście osób, ale zdarzały się też serię, gdy niemal cała bieżnia należała do jednej osoby. Tym razem runda liczyła 160 metrów i od kręcania kolejnych kółek można było dostać małego zawrotu głowy. Dopisała piękna słoneczna pogoda, choć nie ułatwiała ona zadania biegaczom i biegaczkom.

– To mój kolejny Test Coopera w ostatnim czasie. Dwa tygodnie temu biegłem na stadionie AWF i zawsze staram się poprawiać swój wynik. Biegam tylko dla siebie, a Test Coopera dla Wszystkich to jedyna impreza biegowa w której biorę udział. Pobiegłem razem z tatą i cieszę, że doradził mi żebym założył krótkie spodenki, bo było bardzo ciepło – powiedział Jan Godlewski, który pokonał 2520 m.

Sprawdzenie stanu formy, to jeden z argumentów przemawiających za tym, żeby wziąć udział w Teście Coopera dla Wszystkich. Kolejnym jest akcja „Wybiegaj Sprzęt Sportowy dla swojej szkoły” prowadzona wśród uczestników. Placówka dla której pobiegnie najwięcej osób w nagrodę otrzyma 1500 zł na zakup sprzętu. Rezultat podany zostanie po zliczeniu wyników.

– Ostatni raz Test Coopera biegłe w liceum, ale to było z 10 lat temu. Pewnie poszło mi lepiej niż wtedy, ale mogło być lepiej. Biegłem na czuja i starałem się trzymać tempo 40 sekund na okrążenie. Był jeden moment ciężki, bo zawsze pierwsze pięć minut jest dla mnie trudne, a później się przyzwyczajam – mówił Kasper Kalbarczyk, który na bieżni stawił się z liczną grupą koleżanek i kolegów z Wyższej Szkoły Rehabilitacji.

Oprócz biegu uczestnicy wydarzenia mogli przejść test FMS oceniający sprawność fizyczną, przejść analizę składu ciała oraz liczyć na masaż. Wszystko dzięki studentom fizjoterapii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Organizatorem wydarzenia jest AZS Warszawa. Projekt współfinansowany przez Ministerstwo Sportu i Turystyki. Projekt współfinansowany przez m.st. Warszawa. Projekt dofinansowany z Funduszu Prewencyjnego PZU. Partnerami są Urząd Dzielnicy Wola, Grupa PZU, Dobra Drużyna PZU, Gepard i Narodowe Centrum Badania Kondycji Fizycznego.

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: Marcin Selerski

Łatwiej można było przewidzieć zmiany w pogodzie, niż to kto zagra o złote medale Akademickich Mistrzostw Polski w koszykówce 3×3. W rywalizacji kobiet po sezonie przerwy tytuł odzyskała Politechnika Gdańska. Natomiast zmagania mężczyzn zdominowały uczelnie z Warszawy, a najlepsza z nich była Akademia Leona Koźmińskiego.

Przez dwa dni na terenie ośrodka AZS Wilkasy koło Giżycka rozgrywane były Akademickie Mistrzostwa Polski w koszykówce 3×3. Udział w imprezie wzięło 29 drużyn żeńskich i 40 męskich reprezentujących 42 uczelnie. Tuż nad jeziorem Niegocin rozłożono cztery profesjonalne boiska. Jeszcze przed rozpoczęciem turnieju korzystali z nich koszykarze grając do późnych godzin nocnych.

Na pogodę nie ma mocnych i dlatego potrzebne było wyjście asekuracyjne na wypadek zapowiadanej zmiany aury. Organizatorzy rozłożyli dodatkowe dwa boiska w hali tenisowej. W środę już grano tam i na pobliskiej hali sportowej. Wszystko z powodu opadów deszczu, które uniemożliwiły rywalizację pod… chmurką. Na szczęście pierwszego dnia turnieju udało się rozegrać wszystkie zaplanowane spotkania, a pogoda jeszcze sprzyjała plenerowym zawodom.

Bez porażki przez całą imprezę przeszły koszykarki Politechniki Gdańskiej notując średnią 15,6 punktów na mecz. Inżynierki w ćwierćfinale pokonały dobrze radzący sobie AWF Warszawa (13:11), a w półfinale wygrały z Uniwersytetem Warszawskim (11:6).

W walce o złoto Politechnika Gdańska zmierzyła się z reprezentantkami Politechniki Krakowskiej, które do tego meczu również przystępowały nie mając żadnej porażki na swoim koncie. Choć początek meczu ułożył się dobrze dla uczelni z Małopolski, to finalnie tytuł pojechał do Gdańska po wygranej 19:17.

– Tak wypadło, że dziś grałyśmy pięć spotkań i było trudno. W ostatnim meczu walczyłyśmy ze zmęczeniem, ale udało się wygrać. Żartowałyśmy już że dobrze że w finale grałyśmy po 10 minut, bo w osiem mogłybyśmy ich nie dogonić. Przyjeżdżałyśmy tu głównie po to, żeby się dobrze bawić. Żadnej z nas nie było w tej drużynie, która w 2020 roku zdobyła złoty medal. My rok temu zajęłyśmy piątą pozycję, ale cieszymy się, że tytuł wraca do Gdańska – mówiła Marta Stawicka, studentka zarządzania inżynierskiego na Politechnice Gdańskiej.

U panów wszystkie trzy medale w klasyfikacji generalnej trafiły do Warszawy. W finale spotkały się dwie uczelnie, które często ze sobą rywalizują na koszykarskich parkietach – Akademia Leona Koźmińskiego i Uczelnia Łazarskiego. W drodze do tego meczu ALK pokonało Politechnikę Opolską (17:10), a Łazarski zwyciężył z Uniwersytetem Warszawskim (17:12).

Ostatnie spotkanie turnieju w pełni zasłużyło na miano finału. Jeszcze na dwie minuty przed końcem utrzymywał się remis 19:19. Wchodząc pod kosz Karol Nowakowski trafił i przybliżył Uczelnie Łazarskiego do wygranej. Ale na pół minuty przed końcem czasu gry za dwa trafił Hubert Miłak i zakończył pojedynek (21:20). Jak na prawdziwych mistrzów przystało także oni przeszli przez rozgrywki bez porażki.

– Nie spodziewaliśmy się tego, bo był to mocny turniej i mocno obsadzony. Grali tu zawodnicy z I ligi czy nawet ekstraklasy, a my byliśmy takim „underdogiem”. W finale przy stanie 19:19 szukaliśmy dobrej pozycji. Ja przestrzeliłem lay up spod kosza, ale udało się i wpadła dwójka. Takie rzeczy się trenuje i po prostu wyszło – mówił zadowolony Hubert Miłak.

Dobrze spisały się też obie drużyny Uniwersytetu Warszawskiego, które awansowały do meczów o brązowy medal. Ostatecznie wśród mężczyzn UW wygrało z Politechniką Opolską 18:17, choć warszawianie przegrywali już kilkoma punktami. Ich koleżanki wśród kobiet przegrały z Uniwersytetem Medycznym w Łodzi 21:12, ale i tak poprawiły swoje osiągniecie z zeszłego roku, kiedy były szóste.

MVP turnieju zostali wybrani Marta Stawicka z Politechniki Gdańskiej i Maksymilian Motel z Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie.

Organizatorem wydarzenia jest AZS Warszawa. Partnerem imprezy jest Polski Związek Koszykówki i Centralny Ośrodek Sportu Akademickiego AZS Wilkasy.

Akademickie Mistrzostwa Polski są współfinansowane ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki, ich głównym sponsorem jest Grupa LOTOS S.A. Rozgrywki wspiera sponsor strategiczny AZS – Grupa PZU S.A.

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: Michał Szypliński

Klasyfikacja kobiet:

1. PG Gdańsk
2. PK Kraków
3. UMe Łódź
4. UW Warszawa

Klasyfikacja mężczyzn

1. ALK Warszawa
2. Uczelnia Łazarskiego
3. UW Warszawa
4. PO Opole

Dla kogo będzie to ostatni taniec, a kto przedłuży dynastie zwycięzców? Uczestnicy Akademickich Mistrzostw Polski w koszykówce 3×3 wracają do Wilkas koło Giżycka, żeby dać popis swoich możliwości.

Tak jak przed rokiem, tuż nad jeziorem Niegocin, specjalnie na ten turniej powstaną cztery boiska do gry w koszykówkę 3×3. W malowniczej scenerii zobaczymy w akcji aż 41 drużyn męskich i 30 żeńskich z 45 uczelni. Łącznie wystąpi blisko 350 koszykarzy i koszykarek celujących w medale. Wysoka frekwencja pokazuje jak dużym zainteresowaniem cieszy się ta odmiana koszykówki. Podczas pierwszej edycji Akademickich Mistrzostw Polski w formule 3×3 rozgrywanej w 2020 roku wzięło udział 26 szkół wyższych.

Turniej rozgrywany będzie przez dwa dni, a zwycięzców i zwyciężczynie poznamy 8 czerwca. Oprócz klasyfikacji generalnej wyłonieni będą też medaliści w typach uczelni. Spotkania od fazy ćwierćfinałowej mają być transmitowane. Mecze trwać będą po osiem minut, za wyjątkiem finałowych. Wcześniej spotkanie zwyciężyć może drużyna, która zdobędzie 21 punktów. Wszyscy liczą, że pogoda dopisze.

– Jesteśmy gotowi na różne scenariusze, ale nie ma co ukrywać że o sukcesie imprezy plenerowej w dużej mierze decyduje pogoda. Mamy nadzieję, że będziemy spoglądać do góry patrząc tylko na efektowne akcje, a nie w obawie o nadchodzące chmury. Duża frekwencja zawsze nas cieszy, zwłaszcza że koszykówka 3×3 stała się bardzo popularna. Jest to sport dynamicznym i miło się go ogląda. Trzeba będzie jednak postawić sobie pytanie czy kolejny wzrost nie będzie już wymagał rozgrywania eliminacji strefowych? – mówi Piotr Żebrowski, koordynator zawodów.

Wśród mężczyzn złotego medalu bronić będą koszykarze Uniwersytetu Marii – Curie Skłodowskiej w Lublinie, którzy rok temu po wyrównanym finale pokonali Politechnikę Opolską (17:16). Natomiast wśród pań ostatnio najlepsze były zawodniczki Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, które w meczu o złoto wygrały z Uniwersytetem Medycznym w Łodzi (17:10). MVP tamtego turnieju Łucja Grzenkowicz wspomina, że to było coś nierealnego.

– Przed przyjazdem na turniej w ogóle nie zakładaliśmy, że osiągniemy taki wynik, choć wiadomo, zarówno my zawodniczki jak i trener chcieliśmy wypaść jak najlepiej. O naszym sukcesie przeważyło luźne podejście i walka w każdym następnym meczu. Nie skupiałyśmy się na tym, co jest dalej. Dodatkowo to, co ja uważam za niezwykle ważne, to fakt, iż bardzo dobrze się dogadywałyśmy na boisku i poza nim. Jeśli chodzi o nasz najtrudniejszy mecz to było to spotkanie z Politechniką Gdańską. Był to bodajże mecz jeszcze w fazie grupowej, który niestety przegrałyśmy, ale był to przysłowiowy „kubeł zimnej wody”. Obrona tytułu byłaby kolejnym wręcz niewyobrażalnym osiągnięciem natomiast wszystko jest w naszej mocy – ocenia Łucja Grzenkowicz, koszykarka na co dzień występująca w Basket Lidze w barwach Energi Toruń.

Początek turnieju już 7 czerwca. Organizatorem wydarzenia jest AZS Warszawa. Partnerem imprezy jest Polski Związek Koszykówki i Centralny Ośrodek Sportu Akademickiego AZS Wilkasy.

Akademickie Mistrzostwa Polski są współfinansowane ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki, ich głównym sponsorem jest Grupa LOTOS S.A. Rozgrywki wspiera sponsor strategiczny AZS – Grupa PZU S.A.

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: Michał Szypliński

Namiastkę wakacji nad Bałtykiem mogli poczuć uczestnicy półfinału B Akademickich Mistrzostw Polski w siatkówce plażowej rozgrywanego w Warszawie. Wszystko za sprawą kapryśnej pogody, która jednego dnia przyniosła deszcz, a następnego piękne słońce. W zmiennych warunkach do finału przebiło się po osiem par męskich i żeńskich.

Przez dwa dnia na terenie ośrodka Let’s Go Beach na warszawskim Ursynowie rozgrywano jeden z czterech półfinałów Akademickich Mistrzostw Polski w siatkówce plażowej. W stolicy o awans walczyło 21 par żeńskich i 18 par męskich reprezentujących 13 uczelnie. W tej stawce nie zabrakło obrończyń tytułu –  Marty Łodej i Agaty Ceynowej. Siatkarki Uniwersytetu Warszawskiego przyznały, że podchodzą do obrony złotego medalu bez większej presji.

– Gramy swoje i chcemy wypaść jak najlepiej. Mam okazję sprawdzić swoje tu umiejętności, a przy okazji dobrze się bawić. Zwykle w tym sezonie gramy przeciwko sobie, ale na AMP-y znów łączymy siły. Znamy się dobrze i to oczywiste, że chcemy wygrać – mówiły Marta Łodej i Agata Ceynowa.

Poniedziałek nie był zbyt łaskawy dla łaskawy dla uczestników turnieju i spotkania rozgrywane były w warunkach, które nie kojarzą się z siatkówką plażową. Na zmianę padał deszcz, na chwile przestawał i znów delikatnie kropił. Na szczęście drugiego dnia pogoda była dużo lepsza i słońce uśmiechnęło się do siatkarzy i siatkarek.

– Jedni wolą grać w upał, a inni gdy jest chłodniej. Moim zdaniem plusem jest to, że nie było wielkiego wiatru i grało się przyjemnie. Rano w poniedziałek padał spory deszcz i już myślałem, że warunki będą fatalne, ale nieco się uspokoiło. Oczywiście, gdy gramy w deszczu jest pewna różnica i piłka robi się trochę cięższa, ale to wtedy trzeba mocniej uderzyć z zagrywki – powiedział Rafał Maluchnik z Uniwersytetu Warszawskiego.

Na sześciu piaszczystych boiskach rozegrano łącznie ponad 70 spotkań. W turnieju kobiet mecz o pierwsze miejsce był wewnętrzną sprawą zawodniczek z UW. Para Izabela Błasiak/Justyna Łukaszewska pokonała duet Ceynowa/Łodej 3:0 (21:19,21:18,21:11). Takim samym wynikiem w turnieju mężczyzn ich koledzy z uczelni Rafał Maluchnik i Patryk Tyszka wygrali z parą Michał Głowacki/Michał Witkoś z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku (21:18, 23:21, 21:15).

Finał Akademickich Mistrzostw Polski w siatkówce plażowej odbędzie się w Gdańsku w dniach 12-15 czerwca.

Autor: Robert Zakrzewski
Foto: Marcin Klimczak

Klasyfikacja mężczyzn (awans):

1. Maluchnik Rafał, Tyszka Patryk (UW 1) UW Warszawa
2. Głowacki Michał, Witkoś Michał (UMB 1) UMB Białystok
3. Kapitan Arkadiusz, Lisicki Sebastian (AWF 1) AWF Warszawa
4. Borkowski Karol, Ulejczyk Przemysław (WSM 1) WSM Warszawa
5. Dąbkowski Damian, Kasprzyk Jakub (PW 1) PW Warszawa
6. Korycki Michał, Manios Adam (UW 2) UW Warszawa
7. Assendi Igor, Tataruch Mikołaj (ŁAZARSKI 1) Łazarski Warszawa
8. Jaroszczak Tomasz, Skrajny Jakub (UW 3) UW Warszawa

Klasyfikacja kobiet (awans):

1. Błasiak Izabela, Łukaszewska Justyna (UW 3) UW Warszawa
2. Ceynowa Agata, Łodej Marta (UW 1) UW Warszawa
3. Klajman Kamila, Sobór Sandra (PŁ 1) PŁ Łódź
4. Lewińska Magdalena, Walczak Magdalena (WAT 1) WAT Warszawa
5. Jundziłł Patrycja, Piłat Weronika (UŁ 1) UŁ Łódź
6. Gierczyńska Julia, Jakuć Karina (UW 2) UW Warszawa
7. Cova Cláudia, Schonhofer Malwina (PŁ 2) PŁ Łódź
8. Żmijewska Katarzyna, Żmijewska Małgorzata (PW 3) PW Warszawa