Los kalorii był policzony   
nsw-5g3e3zpjeuz9o1ij0b6mi1dj4lfmg2b1hisyh3g2lqzqe-k3efbz4s9bh4z205w-rbkfx3qeuapqrfuljj28fg6d6sa5p1lhmdw5fylqx4j30b4hs57-tykgqhz9koa5
19527
post-template-default,single,single-post,postid-19527,single-format-standard,bridge-core-3.0.5,tribe-no-js,qode-page-transition-enabled,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-child-theme-ver-1.0.0,qode-theme-ver-29.2,qode-theme-bridge,qode_header_in_grid,wpb-js-composer js-comp-ver-6.10.0,vc_responsive

Los kalorii był policzony   

Los kalorii był policzony   

Gwałtowne opady śniegu, handlowa niedziela lub świąteczne przygotowania – wymówek było wiele, żeby nie dotrzeć na Warszawski Maraton Fitness. Niektórzy musieli się sporo nagimnastykować, żeby znaleźć czas na trening w tym gorącym okresie. Warto było przyjść, chociaż pot lał się litrami i dawały o sobie znać zapomniane mięśnie.

W niedzielę na terenie Centrum Sportowo Rekreacyjnego WUM już po raz drugi z rzędu spotkali się miłośnicy aktywnego trybu życia, żeby wziąć udział w Warszawskim Maratonie Fitness. Cała akcja swoją historią sięga 2011 roku, a od tego czasu odbywała się już w kilku różnych miejscach. Przez cały ten czas nie zmieniła się jednak moda na fitness i zdrowy tryb życia. Widać to było teraz po wypełnionych salach.

Łącznie w wydarzeniu wzięło udział blisko 400 osób, które przez sześć godzin mogły skorzystać z zajęć prowadzonych w czterech pomieszczeniach. Sale podzielone były tematycznie tak, że każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Na pierwszym piętrze znajdowały się strefy work out&step, dance oraz body&mind. Natomiast na parterze w hali głównej na uczestników czekał prawdziwy przekładaniec. Raz tętno podkręcały ćwiczenia z tabaty, a po chwili nieco uspokojenia przynosił pilates. Później znów było głośno i gorąco za sprawą dance i zumby. Wszystko zakończyła (nie)typowa joga.

– Popularność fitnessu z roku na rok jest coraz większa, bo ludzie rozumieją że ruch jest nam potrzebny do tego żeby zdrowo funkcjonować. Oczywiście okres noworoczny motywuje zawsze coraz większą liczbę osób, ale takie postanowienia odchodzą trochę do lamusa. W samym fitnessie też są różne nurty i coś przemija, coś wraca i coś pojawia się nowego. Kiedyś była duża popularność treningu tanecznego, później pojawiło się zainteresowanie treningiem wzmacniającym, a teraz znów wraca ten fitness taneczny – opowiada Piotr Końko, instruktor fitnessu i jeden z prowadzących zajęcia.

Wśród uczestników dopatrzyć można było się znajomych twarzy, którzy od lat odwiedzają Warszawski Maraton Fitness. Nie brakowało też osób, które zapisały się na zajęcia od deski do deski i spędziły na salach sześć godzin. Inni wybrali tylko jedne-dwa bloki prowadzone przez ulubionych instruktorów. Dodajmy, że tylko podczas godzinnych zajęć z tabaty „spalić” można było blisko 500 kalorii.

– Moja przygoda z Warszawskim Maratonem Fitness zaczęła się w 2017 roku. Informację dostałam na uczelni, a wtedy studiowałam na AWF, od tego czasu jestem cyklicznie. Ja chodzę do jednej instruktorki i jest to Dorota Święczkowska – Mytyk. Uwielbiam jej zajęcia ze stepu i dance. Czasami jeszcze zdarzało mi się pójść na wolniejsze zajęcia typu zdrowy kręgosłup. Ja jestem zarażona tą pasją ponieważ sama od trzech lat jestem instruktorką fitness – mówiła Aleksandra Kołakowska, uczestnika wydarzenia.

Oprócz zajęć rozwijających ciało przygotowane zostały wykłady o kontuzjach dnia codziennego i warsztaty na temat pierwszej pomocy. Przez cały czas odbywały się też konsultacje i porady żywieniowe.

Organizatorem wydarzenia jest AZS Warszawa i AZS Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Projekt współfinansowany ze środków Ministerstwa Sportu i Turystyki oraz m.st Warszawa. Partnerem jest Warszawski Uniwersytet Medyczny i Samorząd Studentów Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Tekst/foto: Robert Zakrzewski