Pięć sekund, które wyłoniło zwycięzcę  
nsw-5g3e3zpjeuz9o1ij0b6mi1dj4lfmg2b1hisyh3g2lqzqe-k3efbz4s9bh4z205w-rbkfx3qeuapqrfuljj28fg6d6sa5p1lhmdw5fylqx4j30b4hs57-tykgqhz9koa5
20337
post-template-default,single,single-post,postid-20337,single-format-standard,bridge-core-3.1.8,tribe-no-js,qode-page-transition-enabled,ajax_fade,page_not_loaded,,hide_top_bar_on_mobile_header,qode-theme-ver-30.5,qode-theme-bridge,disabled_footer_bottom,qode_header_in_grid,wpb-js-composer js-comp-ver-7.6,vc_non_responsive,elementor-default,elementor-kit-22119

Pięć sekund, które wyłoniło zwycięzcę  

Pięć sekund, które wyłoniło zwycięzcę  

Po zaciętej walce koszykarze Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego odnieśli zwycięstwo nad zespołem UKSW 69:67. Podopieczni Kamila Rybaka w niesamowity sposób odrobili straty i doprowadzić do dogrywki. W niej lepsi okazali się już goście, ale emocji nie brakowało do samego końca.   

W środę, na warszawskich Młocinach, odbył się mecz na szczycie II ligi Akademickich Mistrzostw Warszawy i  dosłownie działo się w nim wszystko. Drużyna gospodarzy  UKSW zmierzyła się z liderem tabeli – Warszawskim Uniwersytetem Medycznym. Mimo wyraźnego prowadzenia gości, drużyna z Młocin dokonał wręcz cudu i od wyniku 41:57  zdołała odrobić straty doprowadzając do wyrównania 63:63! Zwycięzcę spotkania wyłoniła dopiero dogrywka. W niej okazał się lepszy WUM, który ostatecznie odniósł zwycięstwo 69:67. Jak do tego doszło? Wiemy.

Początek partii układał się po myśli gospodarzy gdyż to oni wyszli na prowadzenie (10:7). Było to możliwe, dzięki skutecznie skończonym atakom Dudka, który robił różnicę pod koszem rywali.  Następnie Cecot wykorzystał dwa przyznane rzuty wolne. Od tego momentu koszykarze UKSW złapali drobny kryzys i do końca pierwszej połowy nie grali już tak skutecznie. To pozwoliło wyjść drużynie gości na prowadzenie. Pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 17:12 dla drużyny Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

W drugiej kwarcie zespół WUM wciąż kontynuował swoją dobrą grę. Szybko oddane dwa trzypunktowe rzuty pozwoliły zbudować przewagę (23:12). Pierwsze punkty natomiast dla zespołu gospodarzy zdobył Konecki. Mimo to problem z rozgrywaniem  piłki wciąż miał zespół UKSW. Przełożyło się to na ich małą skuteczność w ataku. Drużynie z Młocin brakowało również szczęścia, gdyż często piłka po obręczy nie chciała wpaść do kosza. Do końca drugiej kwarty WUM nie dawał rywalom dużego pola do gry. Wynik spotkania wynosił 43:22 dla gości.

W ciągu pierwszej połowy, wydawało się, że koszykarze UKSW byli przytłoczeni wynikiem i elementem szwankującym była mentalność zawodników.

– Musimy popracować nad tym, żeby nasza mentalność i wiara sukces była od samego początku. W tym sezonie radzimy sobie naprawdę dobrze i jesteśmy na trzecim miejscu w tabeli i prawdopodobnie tak się zakończy. Powinniśmy wierzyć w sukces, ponieważ mamy świetny zespół i bardzo dobrze pracujemy na treningach i trochę to boli, że w pierwszej połowie daliśmy sobie wejść na głowę. Ciężko było odwrócić wynik spotkania, a mimo to prawie się udało- mówił w pomeczowym wywiadzie Kamil Rybka, trener koszykarzy UKSW.

Druga połowa przyniosła nieprawdopodobny obrót sytuacji. Od początku trzeciej kwarty koszykarze Kamila Rybaka zaczęli lepiej bronić. Rzutem za trzy punkty natomiast popisał się Konecki. Następnie zespół UKSW wykorzystał kontrę i powoli drużyna z Młocin zaczęła odrabiać straty przegrywając 27:43. Punkty dla podopiecznych Kamila Rybaka zdobywał również Cecot. Gospodarze powoli zbliżali się do prowadzącego WUM-u.

Goście jednak cały czas mieli mecz pod kontrolą i do końca trzeciej kwarty nie pozwolili na znaczne odrobienie strat drużynie UKSW. Kiedy na boisku wybrzmiała końcowa syrena zawodnikom WUM zostały przyznane dwa rzuty wolne, które zostały wykorzystane. Przed czwartą kwartą Warszawki Uniwersytet Medyczny schodził na przerwę, wciąż prowadząc nad zespołem UKSW.

To co przyniosła czwarta kwarta to niesamowity rollerocoster emocji i przebudzenie się drużyny Kamila Rybaka. Przy znacznej przewadze WUM wydawało się, że o odrobienie strat przez zespół gospodarzy może być ciężko. Ku zaskoczeniu wszystkich tak się właśnie stało. Warszawki Uniwersytet Medyczny w ciągu całej czwartej kwarty zdobył łącznie tylko osiem punktów. Zespół UKSW dobrze się bronił, a do tego większość ataków drużyny z Młocin kończyła się powiększaniem dorobku punktowego.

W pewnym momencie wynik na tablicy wynosił 56:50 dla Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego i UKSW było już o krok od wyrównania. Jednak zespół gości w końcu się przełamał i zdobył pierwsze dwa punkty w czwartej kwarcie. Odpowiedź gospodarzy była szybka i jakże skuteczna, gdyż do swojego dorobku mogli dopisać kolejne trzy punkty. Emocje weszły na jeszcze większy poziom, kiedy zawodnik WUM nie wykorzystał dwóch przyznanych rzutów wolnych. Wtedy zawodnicy UKSW stanęli przed szansą na odrobienie strat, a Cecot wykorzystał dwa rzuty wolne. Kolejny skuteczny atak zawodników UKSW i udało się!  Wynik na tablicy wynosił 61:61.

Następnie zarówno drużyna gospodarzy jak i gości zdobyła po 2 punkty co przełożyło się na wynik 63:63, a do końca kwarty zostały tylko 44 sekundy. Ostatecznie żadnej z drużyn nie udało się przeciągnąć szali zwycięstwa na swoją korzyść. Do rozstrzygnięcia spotkania potrzebna była więc dogrywka.

W niej to ponownie przejęli kontrolę zawodnicy WUM, jednakże i w tej części spotkania nie obyło się bez emocji. Pierwsze punkty dla gości zdobył Kosior. Zespół UKSW nie wykorzystał dwóch rzutów wolnych, przez co zawodnicy Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego stanęli przed szansą na powiększenie przewagi. Tak się stało i dwa punkty dla gości zdobył Dziuba. Wynik spotkania nie był jednak przesądzony, gdyż po ataku Pałczyńskiego wynik wynosił 65:67 z korzyścią dla WUM. Emocje ponownie sięgnęły zenitu, kiedy sędzia przyznał dla zespołu UKSW dwa rzuty wolne, które mogły dać wyrównanie. Cecot wykonał swoją powinność, na tablicy widniał wynik 67:67.

Do końca dogrywki zostało już tylko kilkanaście sekund. Wtedy wydarzył się najbardziej czarny scenariusz dla koszykarzy UKSW. Do końca spotkania zostało ostatnie 5 sekund, zawodnicy WUM zebrali piłkę pod koszem, co w konsekwencji doprowadziło do faulu ze strony UKSW. Gościom zostały przyznane dwa rzuty wolne. Do ich wykonania przystąpił Kosior, który wytrzymał ciśnienie i odpowiedzialność jakie na nim spoczywała, oddając celne dwa rzuty.  Koszykarze Kamila Ryby mieli 5 sekund na odrobienie strat, jednakże rzut z dystansu nie okazał się celny. Drużyna Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego odniosła zwycięstwo 69:67.

Drużyna WUM skutecznie atakowała i między innymi to zdecydowało o zbudowaniu tak znacznej przewagi nad rywalem jednak że to rywale zaczęli od trzeciej kwarty odrabiać straty

– Nasza przewaga w pierwszej połowie wynikała ze skutecznych ataków, natomiast w drugiej połowie dostaliśmy lekcję, sprawdzian umiejętności i radzenia sobie pod presją, ponieważ rzuty przestały wchodzić, musieliśmy uspokoić grę, pograć więcej taktycznie. Wkradł się chaos i niezrozumienie ze sobą, stąd przeciwnikom udało się nas dogonić w wyniku. Została nam nerwowa końcówka, w której decydowało głównie szczęście –  powiedział Maciej Dziuba, zawodnik Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

W dogrywce ważną kwestią, okazały się zmiany personalne.

– W dogrywce zabrakło sił w obronie natomiast WUM bardzo dużo rotował składem. Gdy zobaczyłem, że nasza gra zaczęła funkcjonować praktycznie nie zmieniałem składu. Całą czwartą kwartę graliśmy jedną piątką i ostatnie pięć minut graliśmy bez zmian więc możliwe, że nie wytrzymaliśmy tego fizycznie – stwierdził trener Kamil Rybka.

Dzięki zwycięstwu jakie odniósł Warszawski Uniwersytet Medyczny, zawodnicy tego zespołu są o krok od awansu do I ligi koszykówki mężczyzn. Przed nimi zostały jeszcze mecze z Collegium Civitas oraz Akademią Sztuki Wojennej. Natomiast UKSW zagra w najbliższej kolejce z SGGP (29 marca).

Tekst: Korneliusz Zieliński / RZ
Foto: Korneliusz Zieliński