Siódma wygrana z rzędu JHN AZS Warszawa
nsw-5g3e3zpjeuz9o1ij0b6mi1dj4lfmg2b1hisyh3g2lqzqe-k3efbz4s9bh4z205w-rbkfx3qeuapqrfuljj28fg6d6sa5p1lhmdw5fylqx4j30b4hs57-tykgqhz9koa5
17241
post-template-default,single,single-post,postid-17241,single-format-standard,bridge-core-2.5.9,tribe-no-js,qode-page-transition-enabled,ajax_fade,page_not_loaded,,qode-child-theme-ver-1.0.0,qode-theme-ver-24.4,qode-theme-bridge,qode_header_in_grid,wpb-js-composer js-comp-ver-6.4.2,vc_responsive

Siódma wygrana z rzędu JHN AZS Warszawa

Siódma wygrana z rzędu JHN AZS Warszawa

Patrząc tylko na wynik można uznać, że było to jednostronne widowisko, jednak nic bardziej mylnego. W pojedynku na szczycie siatkarskiej II ligi zawodniczki JHN AZS Warszawa pokonały AZS UMCS Lublin 3:0. O rezultacie akademickich derbów przesądziła większa liczba błędów.

Derbowy pojedynek zawsze niesie ze sobą dodatkowy ładunek emocjonalny. Tym razem w grę wchodził nie tylko prestiż, ale i zacięta walka w czołówce II ligi. W sobotę do Warszawy przyjechały wiceliderki tabeli do których siatkarki JHN AZS Warszawa traciły cztery punkty. Wygrana popularnych „Gwiazdeczek” pozwoliłaby im zostać w walce o turniej półfinałowy i być może awans do 1 ligi.

Spotkanie rozgrywane w hali przy ul. Gładkiej rozpoczęło się od prowadzenia siatkarek z Lublina. Jednak po długich wymianach i ataku ze środka Katarzyny Tertelis gospodynie doprowadziła do remisu (5:5). Rozpoczęła się zacięta gra punkt za punkt, a żadna ze stron nie mogła przechylić szali na swoją stronę.

W pewnym momencie zawodniczki AZS UMCS zaczęły podkręcać tempo i wyszły na prowadzenie. Karolina Hochołowska wykorzystując sytuacyjną okazję wyprowadziła lubliniaki na czteropunktowe prowadzenie (17:13). W tym momencie trenerka JHN AZS – Agata Szustowicz wzięła czas żeby uspokoić nieco sytuację. Udany koniec pierwszej partii sprawił, że gospodynie dogoniły siatkarki AZS UMCS przy stanie 23:23 i dzięki ich błędom wygrały 25:23.

Druga odsłona rozpoczęła się podobnie do pierwszej z tą różnicą, że to na prowadzenie wyszły stołeczne siatkarki. Po błędzie serwisowym różnica wynosiła tylko jeden punkt (6:5), ale po chwili Paulina Kuźnia podwyższyły wynik. Do stanu 15:10 wydawało się, że nic złego się nie wydarzy gospodyniom, kiedy to różnica zaczęła topnieć, jak styczniowy śnieg za oknem. Zanim kibice się obejrzeli zrobiło się 15:15. Pasjonująca wymiana punktów trwała aż do wyniku 23:23. Kolejne dwa ataki zawodniczki AZS UMCS kończyły za boiskiem i gospodynie cieszyły się z prowadzenia 2:0.

Decydującego seta można podzielić na dwie części. Wynik w tej partii otworzyła Anna Wiadrowska atakiem ze środka. Jej koleżanki przeważały, a w kulminacyjnym momencie było już 21:9. Kiedy wszyscy zebrani na trybunach myśleli, że koniec meczu jest kwestią kilku minut, to siatkarki AZS UMCS zaczęły odrabiać straty w efektownym stylu. Przy stanie 23:18 przyjezdne posłały piłkę w aut, choć ich zdaniem przeszła po bloku. Po chwili dyskusji zawodniczki wróciły do gry. Wynik seta na 25:20 ustaliła Ewelina Brzezińska atakiem ze skrzydła.

– W końcówce straciłyśmy trochę koncentracji. Wygrywałyśmy wysoko i może dlatego się rozluźniłyśmy. Gdy zaczęły nas doganiać pomyślałam – co się dzieje, ale ważne że dopięłyśmy swego i wygrałyśmy. Byłyśmy bardzo bojowo nastawione na ten mecz, bo pojawiła się iskierka nadziei, żeby powalczyć o turniej półfinałowy. Chciałyśmy wygrać i pokazać na co nas stać – mówiła po meczu Ewelina Brzezińska.

Chociaż w stolicy województwa lubelskiego świętowano obchody 100-lecia AZS Lublin, to siatkarki AZS UMCS nie miały powodu to fetowania. Punktów siatkarki będą musiały poszukać w kolejnych meczach, ale pokazały że ambicji i woli walki im nie brakuje.

– Popełniliśmy dużo własnych błędów, bo momentami to był doby mecz. W pierwszym secie prowadziliśmy nawet pięcioma punktami, a później zrobiło się na styku. Patrząc na samą końcówkę to od stanu 20:20 zespół z Warszawy nie zdobył żadnego punktu, a my oddaliśmy im pięć. W drugim to my dochodziliśmy i mieliśmy nawet punkt na plusie, ale doszło nas fatum z pierwszego seta, bo oddajemy dwoma atakami w aut punkty. W trzecim secie dziewczyny początkowo chyba chciały tylko dograć mecz do końca. Ale brawo dla nich, że potrafiły wstać z kolan i podjąć walkę – ocenił Bartosz Jesień, trener AZS UMCS.

Dzięki siódmej wygranej z rzędu siatkarki JHN AZS Warszawa umocniły się na czwartym miejscu w tabeli II ligi. Tuż przed nimi plasuje się AZS UMCS Lublin mając już tylko punkt przewagi. Na drugie miejsce awansowała natomiast drużyna Nike Węgrów – mając pięć punktów więcej niż JHN AZS Warszawa.

To właśnie z Nike Węgrów zmierzą się siatkarki AZS JHN Warszawa w kolejnej rundzie spotkań. Mecz odbędzie się 29 stycznia na wyjeździe.

JHN AZS Warszawa – AZS UMCS Lublin 3:0 (25:23, 25:23,25:20)

Autor: Robert Zakrzewski